Kotka w podróży...

11.09.02, 20:08
Jakie macie doświadczenia z jazdą z kotem w samochodzie??? W tym roku, ze
względu na kotkę urlop spędzaliśmy oddzielnie i na zmianę. Na początku
planowaliśmy jechać z psem i kotem ale później zrezygnowaliśmy, bo nie
wiedzieliśmy jak kot/ 1 rok/ będzie się zachowywał w czasie jazdy, jak i w
nowym, obcym domu! A może niepotrzebnie obawialiśmy się???
Pozdrawiam:)
    • Gość: Tina Re: Kotka w podróży... IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 11.09.02, 20:37
      Moja kotka (17 miesięcy) w domu jest bardzo przemądrzała i "charakterna",
      usiłuje rządzić nami, ale w podróży bardzo się boi. Jak jeździła w koszyku, za
      wszelką cenę usiłowała z niego wyjść. Teraz jeździ na tylnej szybie i też
      miałczy wniebogłosy i strasznie żałośnie. Oczywiście jest pilnowana przez
      drugą osobę, żeby nie przechodziła do kierowcy. Na nowym miejscu też przez
      pewien czas się boi, wrzeszczy pod drzwiami, jak tylko na chwilę wyjdziemy -
      trwa to dzień lub dwa, potem zachowuje się normalnie. Najgorsza jest podróż,
      dlatego staramy się zostawiać ją pod czyjąś opieką, gdy wyjeżdżamy na krótko,
      żeby oszczędzić jej stresu. Zabieramy ją ze sobą tylko, gdy wyjeżdżamy na
      dłużej.
      Natomiast moja znajoma miała kota, który uwielbiał wyjeżdżać samochodem - sam
      się ładował na tylną szybę i oglądał świat. Myślę, że to zależy od kota. My
      próbowaliśmy ją przyzwyczajać do samochodu, braliśmy ją przez kilka dni
      codziennie na pięciominutową przejażdżkę (żeby wyjazd nie kojarzył się jej z
      weterynarzem, którego też nie znosi, a którego odwiedza najczęściej). Ale sama
      nie potrafię powiedzieć, czy to coś dało.
      • Gość: Pela Re: Kotka w podróży... IP: *.waw.cdp.pl 12.09.02, 08:27
        Moja kociczka bardzo dobrze znosi podróże samochodem. Zabieramy ją mniej więcej
        z 5 razy do roku (5,5 godziny jazdy). Na początku nie bardzo jej się podobało,
        miałczała, nie bardzo potrafiła znaleźć sobie miejsce. Na początku nie chciała
        leżeć w koszyku, tylko na końcu samochodu. Mam combi, więc miała spory kawałek
        tylko dla siebie. Aha, zawsze zakładamy jej szelki (aby móc ją bezboleśnie
        odsunąć od kierowcy, i aby wyjść jak już zaczyna miałczeć). Aktualnie leży w
        otwartym koszyku, potem trochę na kolanach pasażera, lub kierowcy. Jak jedziemy
        za szybko włącza radarek - i się wydziera (robi się chyba za głośno). A jeżeli
        chodzi o nowe miejsca -naprawdę nie ma problemów z przyzwyczajeniem się. W
        sumie zabieramy ją do dwóch miejsc. Do rodziców mojego męża -w tym samym
        mieście, w którym my mieszkamy i te 450 km -do moich, gdzie swobodnie wychodzi
        na ogród - nie ucieka gdzieś daleko, ale wraca kiedy jej to odpowiada.
    • babazgaga Re: Kotka w podróży... 12.09.02, 09:05
      Moja kotka bardzo lubi jezdzic samochodem, na początku trochę sobie można z nią
      pogadać (miałczymy sobie na przemian), ale potem siedzi na tylnej półce przy
      uchylonym okienku i podziwia świat albo śpi.
      Na początku oczywiście nie lubiła, ale że miałam w perspektywie wyjazd i
      musiałam ją zabrać (nie chciałam prosić mamy o opiekę, bo by mi zwierzę
      zmarnowała, hehehhe), to ją powoli przyzwyczajałam - najpierw w transporterku
      przy rundka wkolo osiedla, potem bez, krótka wizyta u moich rodziców (10 min
      drogi), wizyta u znajomych, wyprawa za miasto, wyprawy na działkę... a potem
      pojechałam z nią nad morze. W samochodzie zachowywala sie jak złotko sreberko,
      nowy dom zaakceptowała od razu (bo był jej transporterek w ktorym lubi spac,
      jej miseczki, jej kuwetka i jej pani - widac po niej ze jej tego trzeba i to w
      takiej kolejności:):)) Szczegolnie jak się zorientowala ze jest ogrod i ze pod
      plotem da się przecisnać w wiekszy swiat..... :):)
      W kazdym razie wracala co 20-30 min w celu kontrolnym z miną wielce zadowoloną
      w stylu "popatrzcie jak ja sobie biegam po nocy"
      Generalnie rzecz biorąc takich wyjazdow na zieloną trawkę z nocowaniem było
      potem jeszcze trochę, kot jest zadowolny, i rowniez zadowolony wraca do domu:)
    • Gość: porron Re: Kotka w podróży... IP: 157.25.84.* 12.09.02, 13:06
      Nasz kot podróżował z nami zawsze. Pierwszą podróż przeżył w tydzien po
      przybyciu od naszego domu jak miała 8 tyg. - samochodem 8 godz, czekania w
      samochodzie 4 godz, promem 10 godz. W klatce nie chciała siedzieć, a luzem
      połaziła, a potem szukała sobie miejsce na spanie: kolana, pod nogami, za
      fotelem, na tylnej kanapie, pod fotelem, na tylnej półce. Nawet załawiała się w
      trakcie jazdy do pojemniczka ze żwirkiem.
      • lucy_z Re: Kotka w podróży... 13.09.02, 09:34
        Dziękuję Wszystkim za porady. My mieliśmy jechać przez całą Polskę, ok. 10
        godzin w podróży. Pies też źle znosi podróż, wymiotuje, mimo, że dostaje
        wcześniej tabletki. A kotkę będziemy musieli wcześniej trochę powozić, żeby ją
        przyzwyczaić do przyszłej podróży w takim razie. Ona jest na dworze straszny
        dzikus. Mimo tego, że codziennie jest wyprowadzana na spacer, na
        szeleczkach /dwa razy/, na dworze robią jej się dzikie oczy, przestraszone, boi
        się strasznie.A czy kotkowi też daje się przed podróżą jakieś tabletki???
        Serdecznie pozdrawiam:))
    • Gość: porron Re: Kotka w podróży... IP: 157.25.84.* 13.09.02, 10:42
      Próbowałam podać kotu aviomarin, który działa nie tylko przeciwwymiotnie ale i
      nasennie, ale tylko udziabała mnie w palec, że nie mogłam zatamować
      krawawienia. I okazało się to niepotrzebne. Psa też mamy, w czasie pierwszej,
      dłuższej podróży tak się denerwował, że wymiotował i zabrudził cały tył
      samochodu, ale po ok. 1,5 godz jazdy zrozumiał, że nic się nie zmieni, uspokoił
      się i od tej pory jest bardzo spokojny i grzeczny.
Pełna wersja