Dodaj do ulubionych

"Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie"

02.12.05, 11:42
Zdaża mi się, że spotykam na swojej drodzę wielkiego psa bez kagńca.
Kiedy zaczyna się mną interesować a ja objawiam zaniepokojenie, słyszę od
własciciela coś w stylu:
"Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie".

To bardzo stresujące.
Zwracam się do włascicieli 'piesków' o wiekszą wyobraźnię.
Obserwuj wątek
    • demonsbaby WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 02.12.05, 13:52
      odpowiadam ... (zdje się, że jeszcze wyobrażnie posiadam) ...

      Wiele psów (o czym nie każdy użtkownik dróg publicznych musi mieć wiedzę) jest:
      -psami ratownikami;
      -psami przewodnikami;
      -psami - dogoterapeutami;
      -psami IPOwcami
      - psami po prosty łagodnymi (tulasnymi) barankami - co zawdzięczają swoim
      odpowiedzialnym właścicielom, chowających je w sposób pozbawaijący agresji.

      Moj MORDERCA-GRYZICIEL dobermann nie wykazuje żadnych cech, które wskazywałaby
      na agresję ... Pies duży (z panem na spacerze) podchodzi do obcego człowieka,
      no tak należałoby skarcić albo zawołać psa ... ale psia ciekawość czasami
      przezwycięży posłuch (pomijam IPO) - natuuralna reakcja właściciela - "prosze
      się nie bać, pies nic nie zrobi" ... A jaka byłaby twoja reakcja, gdyby mój
      łagodny dobermann podbiegł do Ciebie w:
      1) okolicznośc pierwsza pies bez kagańca
      w celu przywiatnia w stylu "daj buzi", "pogłaszcz mnie", "fajnie
      pachniesz", "rzuć patyka", "lubię ludzi", "nie chcesz zrobić mi krzywdy
      prawda", "jestem sobie ciekawskim pieskiem, masz coś dla mnie, jakiś
      smakołyk?" ...
      2) okolicznośc druga - bez kagańca
      pies biegnie w Twoim kierunku w celu wytarcia się o Ciebie i spróbowania w ten
      sposób wymuszenia na właścicielu ściągnięcia kagańca ... szczerze powem
      wolałabym uniknąć utarczek z tytułu pobrudzonej odzieży czy uderzenia
      kagańcem ...

      Ale rozumiem obawy ... Z drugiej strony, czy naprawdę wierzysz, że człowek
      krzyczący z daleka "pies jest łagodny" wprowadzałby Ciebie celowo w błąd, żeby
      doszło do pogryzienia?
      Logika na to nie wskazuje ... Po porstu troszkę więcej tolerancji dla dużych
      psów. Szanse wzrastają przy pogryzieniu przez luzem biegające np. jamnika,
      ratlerka, malutkich ras, które czują zagrożenie od strony człowieka (z tytułu
      gabarytów), ale nie dużych psów, które respekt mogą czuć przy skarceniu...

      Natomiast jeśli ktoś puszcza psa dominującego lub agresywnego luzem i bez
      kagańca - no coż taki fakt należy zgłosić odpowiednim służbom, ponieważ on
      (żeby była jasność właściciel, bo pies nie jest odpowiedzialny za głupiego pana)
      wpływa na ograniczenie Twojego bezpieczeństwa.
      • demonsbaby Re: WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 02.12.05, 13:54
        Pomijając literówki wkradł mi się mały bład merytoryczny:
        "2) okolicznośc druga - bez kagańca"
        oczywiście zamierzeniem było - w kagańcu
      • wuefka Re: WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 02.12.05, 20:30
        demonsbaby napisała:
        > w celu przywiatnia w stylu "daj buzi", "pogłaszcz mnie", "fajnie
        > pachniesz", "rzuć patyka", "lubię ludzi", "nie chcesz zrobić mi krzywdy
        > prawda", "jestem sobie ciekawskim pieskiem, masz coś dla mnie, jakiś
        > smakołyk?" ...

        Wspaniale. Zwłaszcza lubię opcję "daj buzi", kiedy pies podchodzi do dwu-
        trzylatka. Jakie to słodkie. Bleee
        • demonsbaby Re: WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 07.12.05, 14:18
          do 2 i 3 latka, nawet 7 latka czy trochę większego wampirka nie pozwolę
          podejść, chyba że dziecko samo podejdzie i będzie chciało sukę pogłaskać.To już
          by był z mojej strony brak wyobrażni. Człowiek dorosły jest rozumny (tak
          przypuszczam) natomiast dziecko ma tendencje do histerii i to jest raczej
          naturalne - nawet, żebym miała się rzucić za psem to z pewnościa zostałaby
          powstrzymana przed podejściem do dziecka. Poza tym mając dziecko jestem w
          stanie zrozumieć panikę rodzica na widok podchodszącego "konika" do małego
          dziecka. Więc tutaj nie koloryzuj ...
          • wuefka Re: WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 09.12.05, 21:29
            demonsbaby napisała:

            > Poza tym mając dziecko jestem w
            > stanie zrozumieć panikę rodzica na widok podchodszącego "konika" do małego
            > dziecka. Więc tutaj nie koloryzuj ...

            Gorzej, że nie każdy właściciel psa rozumie, nie każdy ma wyobraźnię. Nie
            koloryzuję - piszę na bazie tego co widziałam i tego czego doświadczyłam.
            Pewien właściciel potrafił się wręcz na mnie oburzyć, gdy odepchnęłam mordę
            brodacza monachijskiego od twarzy dwuletniego dziecka.
      • margala Re: WIęc ja jako właściciel DUŻEGO MORDERCY 02.12.05, 22:17
        demonsbaby napisała:

        > odpowiadam ... (zdje się, że jeszcze wyobrażnie posiadam) ...
        >
        > Wiele psów (o czym nie każdy użtkownik dróg publicznych musi mieć wiedzę) jest:
        >
        > -psami ratownikami;
        > -psami przewodnikami;
        > -psami - dogoterapeutami;

        przypuszczam, że jednak te psy stanowią niewielki procent psiej populacji i to
        nie je spotykam na swojej drodze

        > -psami IPOwcami
        > - psami po prosty łagodnymi (tulasnymi) barankami - co zawdzięczają swoim
        > odpowiedzialnym właścicielom, chowających je w sposób pozbawaijący agresji.
        >
        > Moj MORDERCA-GRYZICIEL dobermann nie wykazuje żadnych cech, które wskazywałaby
        > na agresję ... Pies duży (z panem na spacerze) podchodzi do obcego człowieka,
        > no tak należałoby skarcić albo zawołać psa ... ale psia ciekawość czasami
        > przezwycięży posłuch (pomijam IPO) - natuuralna reakcja właściciela - "prosze
        > się nie bać, pies nic nie zrobi" ... A jaka byłaby twoja reakcja, gdyby mój
        > łagodny dobermann podbiegł do Ciebie w:
        > 1) okolicznośc pierwsza pies bez kagańca
        > w celu przywiatnia w stylu "daj buzi", "pogłaszcz mnie", "fajnie
        > pachniesz", "rzuć patyka", "lubię ludzi", "nie chcesz zrobić mi krzywdy
        > prawda", "jestem sobie ciekawskim pieskiem, masz coś dla mnie, jakiś
        > smakołyk?" ...

        szczerze? oblałbym się zimnym potem i drżał ze strachu

        > 2) okolicznośc druga - bez kagańca
        > pies biegnie w Twoim kierunku w celu wytarcia się o Ciebie i spróbowania w ten
        > sposób wymuszenia na właścicielu ściągnięcia kagańca ... szczerze powem
        > wolałabym uniknąć utarczek z tytułu pobrudzonej odzieży czy uderzenia
        > kagańcem ...

        na pewno moje obawy byłyby mniejsze niż przy psie bez kagańca. ale i tak uważam,
        że w miejscach publicznych duż epsy powinny być na smyczy.

        >
        > Ale rozumiem obawy ... Z drugiej strony, czy naprawdę wierzysz, że człowek
        > krzyczący z daleka "pies jest łagodny" wprowadzałby Ciebie celowo w błąd, żeby
        > doszło do pogryzienia?
        > Logika na to nie wskazuje ...

        CZy myślisz, że gdy człowiek się boi to analizuje sprawę logicznie?

        > Po porstu troszkę więcej tolerancji dla dużych
        > psów. Szanse wzrastają przy pogryzieniu przez luzem biegające np. jamnika,
        > ratlerka, malutkich ras, które czują zagrożenie od strony człowieka (z tytułu
        > gabarytów), ale nie dużych psów, które respekt mogą czuć przy skarceniu...
        >
        > Natomiast jeśli ktoś puszcza psa dominującego lub agresywnego luzem i bez
        > kagańca - no coż taki fakt należy zgłosić odpowiednim służbom, ponieważ on
        > (żeby była jasność właściciel, bo pies nie jest odpowiedzialny za głupiego pana
        > )
        > wpływa na ograniczenie Twojego bezpieczeństwa.


        nie wszyscy ludzie znają sie na psach. ja się nie znam. nie wiem które rasy sa
        niebezpieczne, które agresywne. kiedy widzę dużego psa, którego nie znam, to się
        boję.


        pozdrawiaM.
    • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 14:17
      stresuje cie to, ze wlasciciel mowi, ze pies nie gryzie? bo fakt, ze niegrozny
      pies przejdzie obok ciebie, nie powinien cie stresowac raczej; nie pisalas, ze
      jakis pies cie pogryzl wiec wnioskuje, ze panicznie boisz sie psow bez
      praktycznego powodu; to moze byc jakas fobia, nie? a fobia to choroba, a
      choroby sie leczy; to nie wlascicielom psow brakuje wyobrazni, to ty cierpisz
      na jej nadmiar;
      • margala Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 15:19
        w cywilizowanych krajach w miejscach publicznych pies musi chodzić na smyczy i
        w kagańcu. poza tym jego własciciel zbiera po nim odchody.

        to że właściciel wie o łagodności swojego psa nie oznacza, że wiedzą o tym
        wszyscy. nie każdy jest znawcą psiej natury. ja np. nie jestem i nie wiem jakie
        zamiary ma szczekający i biegnący w moją stronę pies. dlatego wołanie
        własciciela, że piesek jest łagodny, wcale mnie nie uspokaja.
        • albert.flasz1 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 16:22
          Bzdury... A poza tym to jest kolejna prowokacja.
        • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 16:33
          ten kraj faktycznie nie jest cywilizowany i dlugo jeszcze nie bedzie(ale to
          inna historia);

          nie napisalas nic o szczekaniu - w takim razie nie dziwota, ze sie
          przestraszylas; myslalam, ze boisz sie jak popadnie wszystkich psow, ktore obok
          ciebie przechodza (to uwazam za przesade);

          przy szczekajacym i biegnacym w twoja strone wielkim psie masz prawo nie byc
          przekonana o jego lagodnosci, to fakt; opiekun nie powinien na to pozwolic;

          zbieranie kup to juz inna kwestia; ja moge tylko powiedziec, ze zbieram po
          swoim;
          m.
        • umfana Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 03.12.05, 17:10
          margala napisał:

          > w cywilizowanych krajach w miejscach publicznych pies musi chodzić na smyczy i
          > w kagańcu. poza tym jego własciciel zbiera po nim odchody.
          >
          > to że właściciel wie o łagodności swojego psa nie oznacza, że wiedzą o tym
          > wszyscy. nie każdy jest znawcą psiej natury. ja np. nie jestem i nie wiem jakie
          >
          > zamiary ma szczekający i biegnący w moją stronę pies. dlatego wołanie
          > własciciela, że piesek jest łagodny, wcale mnie nie uspokaja.
          >

          Margała ale żyjesz tutaj, więc nie dziw się... Nie zmienisz mentalności tych ludzi!
        • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 07.12.05, 23:18
          Biedna jesteś i masz kłopot, bo psy to normalna sprawa życiowa i to raczej
          człowiek powinien uczyc sie z nimi żyć, a nie odwrotnie. Skąd wzięłaś
          informację o cywilizowanym kraju? Byłaś tam, widziałaś? W Paryżu mnóstwo kupek
          na ulicy co rano, bo mało miejsca dla piesków do biegania. Za to sa odpowiednie
          służby do sprzątania ich.
          Zapewniam, ze lepiej przyjaźnie odnosić się do wszystkiego, co żyje. Prędzej
          ugryzie mniejszy pies bez kagańca (bo taki słodziak, pcha się do łóżka i taki
          zazdrośnik:) niż duży zrównoważony pies. Nigdy nie założę memu dogowi kagańca,
          bo nie mam ochoty go unieszczęśliwiać ani dusić (fafle). Kiedyś próbowałam, ale
          nie chciał wychodzić na spacery i wpadł w depresję. Dosyć takich ekperymentów.
          A ty sobie radź ze swoim problemem, bo umrzesz ze strachu.
    • blue.berry Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 15:23
      to nie tak
      ludzie maja prawo obawiac sie psow. na ile te leki sa wymyslone a na ile
      prawdziwe i czy kwalifikuja sie do leczenia - nie nam to oceniac.
      pewne rzeczy powinno sie uszanowac. i tak jak ja nie chce aby ktos mi dmuchal
      dymem papierosowym w twarz tak ktos inny nie chce zeby podchodzil do niego pies.
      nauczyc psa zeby nie podchodzil do obcych nie jest jakas wielka sprawa.
      i mysle ze tak wlasnie powinno sie robic
      moj pies jest tak nauczony - nie podchodzi do obcych no chyba ze obcy:)) wyraza
      na to ochote.
      • dorcik_wk Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 15:26
        Blue masz rację, ale strasznie trudno jest wytłumaczyć naszemu 6-miesięcznemu
        goldenowi, ze nie wszyscy chcą aby do nich podchodził i chciał lizać :-) Przed
        nami jeszcze duuuużo pracy.
        • bullowy Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 15:40
          niedługo będzie psom nie wolno patrzeć,bo znajdą sie tacy co będą uwazac,że to
          jest złożyczenie psa mordercy i oni sobie nie zyczą.
          A tak powaznie,to mam radę dla tych co się tak boją psów.Jak podchodzi do
          ciebie pies to nie zwracaj na niego uwagi po prostu idz swoją drogą,pies
          przestanie się tobą interesować i uzna żes nie towarzyski i pójdzie dalej.Są
          psy które poprostu uwielbiają ludzi nawet obcych.Niedługo przy tak wychowywanym
          społeczeństwie:kraty,płoty,kagańce,pały bedziemy musieli chodzic w klatkach
          żeby nikogo nie przestraszyć.
          • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 16:42
            no wlasnie mialam to napisac: nie zwracac uwagi na psa, bo jak patrzysz na
            niego to on podchodzi na zasadzie: co sie gapisz? chcesz cos? poglaskac moze
            czy cos? psy sa bardzo kontaktowe;
            nie patrz psu w oczy bo agresywny odbierze to jako zaczepke;
            nie przystawaj tylko po prostu idz dalej;
            nie machaj lapami bo to psa moze nie prowokuje do gryzienia, ale na pewno
            zwroci jego uwage i bedzie chcial sie przyjrzec, a w najgorszym razie go
            przestraszysz;
            to samo jest z nieuzasadnionym zaslanianiem sie torbami, reklamowkami na widok
            psa - doprowadza mnie to do szalu (psa tez);
            a ostatnio widzialam jak baba TUPALA (sic!) na psa zeby sobie od niej poszedl
            (a scislej od jej psa, choc oba byly przyjaznie nastawione i chcialy sie
            powachac, tylko babsztyl narobil zamieszania)
            no to tyle, bo jak pies bedzie chcial ci zrobic krzyde to nawet jak bedzie w
            kagancu to ci zeby wybije, a smycz wyrwie z reki opiekuna; to nie w smyczy i
            kagancu metoda, niestety..
            • wuefka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 20:36
              wrexham napisała:
              > smycz wyrwie z reki opiekuna
              Jeśli masz problemy z utrzymaniem psa, proponuję skrócić smycz. Pies wtedy nie
              ma szans się wyrwać. I może lepiej uczyć właścicieli psów tej prawdy, zamiast
              uczyć pozostałych, żeby nie patrzyli psu w oczy.
              • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 03.12.05, 16:25
                ja nie mam problemu zeby utrzymac swojego psa, ale wystarczy popatrzec na male
                dzieci puszczane z wielkimi psami, zeby nie miec watpliwosci jak jest szansa
                opanowania psa; wlasiciele psow nic nie pisali na forum, ze maja problemy -
                wtedy moznaby bylo wkroczyc z madrosciami o krotkim sznurku; odpowiadm na post
                dziewczynie, ktora boi sie psow, a sa pewne metody, jak unikac kontaktu z nimi,
                oraz pewne stereotypowe i bledne zachowania ludzi przestraszonych, wiec sie
                mnie nieczepiaj tylko szerz wiedze wsrod wlascicieli psow; powodzenia
                • wuefka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 03.12.05, 19:29
                  Bez urazy. Pisząc w drugiej osobie zwracałam się do właścicieli psów, nie do
                  Ciebie osobiście. Taki skrót myślowy ;) Wiem, że nie masz trudności z
                  utrzymaniem swojego psa - widziałam fotkę pięknego sznaucerka (jedna z moich
                  ulubionych ras) na forum.
                  Wiedzę szerzę wśród właścicieli psów przy każdej sposobności i naprawdę wolę to
                  robić na forum, niż na ulicy, wzywając straż miejską. Wbrew pozorom nie lubię
                  narażać nikogo na wydatki, ale nie lubię też czuć się zagrożona. A weź pod
                  uwagę, że nie każda osoba bojąca się psów ma fobię - czasem to jest trauma po
                  ataku psa i konsekwencjach tego ataku (WIĘKSZOŚĆ psów w naszym kraju NIE jest
                  szczepiona przeciw wściekliźnie).
                  Dziękuję za życzenie powodzenia. Pewne sukcesy już mam - w okolicy gdzie
                  mieszkam psy już nie są spuszczane ze smyczy na ulicy, ani na podwórku.
                  • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 04.12.05, 11:16
                    ale przyjaciol wsrod psiarzy ci to chyba nie przysporzylo ;)
                    mnie sie podobal pomysl z jednego z postow, zeby wszytkie psy mialy obowiazek
                    uczestniczenia w szkoleniu (gdyby to bylo powszechne ceny szkolen bylyby nizsze
                    i bardziej przystepne) i wtedy kazdy pies mialby certyfikat, ze takie szkolenie
                    odbyl i te naprwde nieagresywne moglyby biegac bez smyczy, a tylko np. w
                    kagancu tak na wszelki wypadek, zeby tych nadzwyczaj bojacych sie uspokoic;
                    ludzie mieliby wtedy pewnosc, ze te psy nic im nie zrobia bo nie dosc, ze nie
                    maja zlych charakterow to jeszcze na jedno skinienie wroca do opiekuna... oj
                    rozmarzylam sie...:)
                    • wuefka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 04.12.05, 21:33
                      wrexham napisała:

                      > ale przyjaciol wsrod psiarzy ci to chyba nie przysporzylo ;)

                      Za to ilu mam teraz przyjaciów wśród rodziców z małymi dziećmi... ;)
                      Obowiązkowe szkolenie dla każdego psa to faktycznie marzenie. Moje marzenia są
                      prostsze - pies na ulicy bezwzględnie na smyczy, na pełnej ludzi ulicy jest to
                      krótka smycz i dla agresywnych psów kaganiec. Psa na długiej smyczy ściąga się
                      gdy ktoś nas mija. Przy czym smycz służy nie tylko zapewnieniu spokoju
                      przechodniom, ale często również zapewnieniu bezpieczeństwa psom. W ostatnim
                      czasie widziałam dwa wypadki z udziałem psów - to nie jest miły widok. Obydwa
                      psy były z właścicielami, ale spuszczone bez smyczy. Nie wiedziałam czy tym
                      właścicielom współczuć , czy się na nich wściekać. Z mojego punktu widzenia
                      psiaki zginęły z ich winy.
                      Oczywiście, że pies musi się wybiegać, ale zawsze można znaleźć kawałek
                      jakiegoś skweru, czy parku. I niekoniecznie w pobliżu placu zabaw dla dzieci.
                      Spacerując z psem bez smyczy zawsze szukałam raczej ustronnych miejsc. A jeżeli
                      w ustronnym miejscu trafił się jakiś przechodzień stosowałam po prostu patent z
                      kijem, rzucanym w przeciwnym kierunku. Pies zajęty aportowaniem nie interesował
                      się niczym innym - nie podchodził, nie obwąchiwał, nie łasił się.
                      Pokojowe współistnienie psiarzy i nie-psiarzy jest naprawdę możliwe.
                      Pozdrawiam
                  • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 07.12.05, 23:45
                    wuefka napisała:

                    > Bez urazy. Pisząc w drugiej osobie zwracałam się do właścicieli psów, nie do
                    > Ciebie osobiście. Taki skrót myślowy ;) Wiem, że nie masz trudności z
                    > utrzymaniem swojego psa - widziałam fotkę pięknego sznaucerka (jedna z moich
                    > ulubionych ras) na forum.
                    > Wiedzę szerzę wśród właścicieli psów przy każdej sposobności i naprawdę wolę
                    to
                    >
                    > robić na forum, niż na ulicy, wzywając straż miejską. Wbrew pozorom nie lubię
                    > narażać nikogo na wydatki, ale nie lubię też czuć się zagrożona. A weź pod
                    > uwagę, że nie każda osoba bojąca się psów ma fobię - czasem to jest trauma po
                    > ataku psa i konsekwencjach tego ataku (WIĘKSZOŚĆ psów w naszym kraju NIE jest
                    > szczepiona przeciw wściekliźnie).
                    > Dziękuję za życzenie powodzenia. Pewne sukcesy już mam - w okolicy gdzie
                    > mieszkam psy już nie są spuszczane ze smyczy na ulicy, ani na podwórku.

                    Rozumiem to, ja swojego psa nie pusciłabym nigdy luzem na ulicy, bo bałabym
                    się, że przejedzie go auto. To jedyny powód, prawdę mówiąc. Wolę iść z nim na
                    łąkę i mieć z głowy kłótnie. O ile oczywiście nie dopadnie mnie tam kiedyś
                    Straż Miejska. Może lepiej pomyślałaby Pani, jako miłośniczka psów o zrzucie,
                    wspólnie z administracją i właścicielami czworonogów, na skromny, ogrodzony
                    parczek, gdzie pieski mogłyby swobodnie polatać? Bardzo łatwo jest zadzwonić do
                    Straży Miejskiej z uprzejmym donosem i robić przysłowiowy porządek. Niestety, w
                    naszym ciasnym kraju potrzebne sa trochę inne rozwiązania, ułatwiające
                    wszystkim życie. Nie utrudniające je na każdym kroku.
                    • wuefka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 23:22
                      Rzecz w tym, że tu gdzie mieszkam jest kawałek terenu, po którym psy mogą
                      spokojnie biegać. Tylko niektórym się nie chce przejść sto metrów, żeby puścić
                      tam pieska. Wolą siedzieć na podwórkowej ławce i trzaskać dziobem z
                      sąsiadkami/kolegami. A piesek niech pohula na asfalcie.
                      • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 23:57
                        Zawsze można grzecznie zwrócić uwagę. Bez "trzaskania dziobem".
                        • wuefka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 21:33
                          nula28 napisała:

                          > Zawsze można grzecznie zwrócić uwagę. Bez "trzaskania dziobem".


                          Ile razy?
                          • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 25.12.05, 12:58
                            Tyle, ile będzie trzeba. Jak inaczej chcesz zamanifestować, że coś Ci sie nie
                            podoba? Tak samo jest z palacymi papierosy pod wiatą przystanku albo pijącymi
                            alkohol w autobusach czy tramwajach. Teoretycznie jest to zakazane, a
                            praktycznie...
                            Jeśli masz inny sposób (np. kulka w łeb lub grzywna w wys. 10 tys euro), to
                            napisz.
              • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 03.12.05, 17:04
                gdyby tak bylo jak mowisz to np. szkoly samoobrony nie bylyby konieczne -
                wystarczyloby na szkolce niedzielnej poinformowac, ze nie mozna nikogo
                atakowac; skoro to jednak nie dziala, to dobrze jest wiedziec jak sie bronic,
                przed psem czy czlowiekiem - obojetne
          • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 07.12.05, 23:31
            bullowy napisał:

            > niedługo będzie psom nie wolno patrzeć,bo znajdą sie tacy co będą uwazac,że
            to
            > jest złożyczenie psa mordercy i oni sobie nie zyczą.
            > A tak powaznie,to mam radę dla tych co się tak boją psów.Jak podchodzi do
            > ciebie pies to nie zwracaj na niego uwagi po prostu idz swoją drogą,pies
            > przestanie się tobą interesować i uzna żes nie towarzyski i pójdzie dalej.Są
            > psy które poprostu uwielbiają ludzi nawet obcych.Niedługo przy tak
            wychowywanym
            >
            > społeczeństwie:kraty,płoty,kagańce,pały bedziemy musieli chodzic w klatkach
            > żeby nikogo nie przestraszyć.

            Dokładnie, zgadzam się w stu procentach. Pies istota zywa, moj uwielbia ludzi i
            inne psy. Jest ogromny, dog niemiecki. Pomijam fakt, że krzywdzące sa opinie
            idiotów na ulicy: ale ciele, ile żre, ale zabójca itp.
            Jeśli ktoś się boi, może kulturalnie zwrócić uwagę, zrozumiem, przejdę na druga
            stronę. Obawiam się jednak, że nasz kraj został zalany falą histerii związanej
            z psami-mordercami, nakręcanej przez media.
            Zdarzało mi się uciekać przez pole przed strażą miejską, którą życzliwi
            sąsiedzi nasyłają na wszystkich, którym belką w oku każdy pies.
            Niedługo będę go woziła na platformie, a sama chodziła w worze pokutnym.
            Bo takiego psa miałam sobie odwagę kupić, to i muszę mieć odwagę przeciwstawić
            się wszelkim uwagom. Opanujcie się ludzie! Ja szanuję Was, ale Wy, przez
            szacunek dla samych siebie, poszukajcie informacji na temat zjawisk Was
            niepokojących w sobie przede wszystkim, zanim zaczniecie otaczać się murem
            nienawiści.
        • po.prostu.ona Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 15:45
          No ja zdecydowanie nie jestem zachwycona jak do mnie i mojego psiaka podbiega
          rozbrykany młodzian słusznych gabarytów, nawet w bardzo pokojowych zamiarach.
          Po pierwsze - młode duże psy usiłują na ogół pobawić się nie Z MOIM psem, ale
          MOIM psem. Po drugie - niektóre usiłują szczerze wziąć mnie w objęcia, a ja nie
          na każdym spacerze jestem w stroju roboczym, który można śmiało upaćkać łapami,
          śliną i sierścią. Zdarzało mi się wyprowadzać moją psinę tuż przed wyjściem do
          pracy i o mało się nie spóźnić z powodu konieczności wyczyszczenia ubrania
          wysmarowanego przez obcego psa, puszczonego luzem w obrębie osiedla. Jestem za
          wydzielaniem w miastach obszarów spacerowych - (w moim mieście właśnie
          zamierzamy wraz z grupą innych posiadaczy psów zwrócić się z tym zagadnieniem
          do Rady Miasta), poza którymi WSZYSTKIE psy - nawet takie maloty jak mój -
          muszą chodzić na smyczach - szczególnie w parkach miejskich i na osiedlach.
          • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 16:48
            ale ile oni ci wydziela tego terenu? pies sie tam wybiega? nie jestem
            przekonana raczej; mysle, ze w parku jak nie ma dzieci i nie jest tloczno, a
            pies nie jest namolny i agresywny, powinna byc mozliwosc puszczenia go luzem -
            taki spacer na sznurku to meka dla psa, ani powachac nic dalej nie mozna, a
            wlasciciel ciagle sie musi zatrzymywac, bo psa cos tam zainteresowalo i widze
            potem takie obrazki jak opiekunowie zniecierpliwieni szarpia za te sznurki i
            poganiaja zwierza; to nie jest relaksujace, a spacer pownien byc;
            • po.prostu.ona Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 17:12
              No mamy na oku dosyć duży obszar, na obrzeżach parku miejskiego. Wśród "grupy
              inicjatywnej" sa właściciele przede wszystkim dużych psów, bo to ich ściga
              straż miejska, prawie każdy z nich zaliczył już mandat i mają dość. Mój pies u
              strażników miejskich natomiast wzbudza uśmiech, lub reakcję "kici, kici". :-)
              Prowadzam go na spacery na długiej smyczy, takiej regulowanej, pozwalającej mu
              na oddalenie się ode mnie na spory dystans, jeśli ma taką potrzebę. Oczywiście
              puszczam go luzem, ale zdecydowanie wyłącznie w miejscach odludnych, bo po
              prostu nie chcę go narażać.
              • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 17:37
                to masz czescie, musze przyznac; kawalek ladnego terenu gdzie nikt sie nie
                bedzie czepial.. pomarzyc jak dla mnie :))
            • bullowy Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 17:22
              oczywiście,ze pies w normalnym kraju w parku moze biegać bez smyczy tylko jedna
              rzecz, w takim kraju wydawane są certyfikaty dobrego wychowania i z takim
              właściciel z psem mają swoje prawa.My w polsce nie mamy zadnego sensownego
              prawa w tym temacie i dlatego będzie tak jak jest.Zeby miec normalnego psa
              niestety ale on musi byc od szczeniaka puszczany luzem.To się nazywa
              socjalizacja.Pies ciągle na smyczy na taką nie ma szans i przez to może byc
              prawdziwym zagrożeniem.Swiadomy i odpowiedzialny własciciel musi łamać prawo
              dla dobra ogółu,niestety.
              • ontarian Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 17:37
                bullowy napisał:

                > oczywiście,ze pies w normalnym kraju w parku moze biegać bez smyczy
                tak? a moglbys(moglabys) podac gdzie taki normalny kraj sie znajduje?
                • edavenpo Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 04.12.05, 21:46
                  Nie do konca prawda z ta Anglia. W Anglii teoretycznie pies powinien byc na smyczy (nie musi miec
                  kaganca). W praktyce, psy lataja luzem po parku i nikt nic nie mowi bo tu podejscie do zwierzat jest b.
                  partnerskie i Anglicy swoje psy kochaja, podejrzewam bardziej niz kazda inna nacja (moze na rowni z
                  Holendrami). Np. nie mowi sie Pan/Pani psa ale Mum/Dad...
                • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 07.12.05, 23:38
                  Np. w Londynie, mądralo.
              • po.prostu.ona Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 17:50
                No nie przesadzaj. Mój pies zawsze wyprowadzany jest na smyczy, od maleńkiego
                szczeniaka. Jest puszczany luzem w celu zabawy - zawsze wychodzę na spacer z
                piłką, zabawa trwa dopóki pies chce się bawić, po czym zapinam smycz i wracamy.
                Pies jest spokojny i zrównoważony, nie boi się innych psów ani też nie wykazuje
                agresji. Nie jest zainteresowany zabawą z nimi, bo był układany pod kątem bycia
                psem towarzyszącym człowiekowi i takim jest. A zachęcanie niespełna 4
                kilogramowego delikatnej budowy pieska do zabawy z kilkunastokilogramowym
                masywnym bysiem byłoby niepotrzebnym narażaniem jego zdrowia, a może i życia.
                Jako świadomy i odpowiedzialny właściciel nie mam zamiaru do tego dopuszczać
                :-) Tak samo jak nie pozwoliłabym na zabawę w zapasy mojemu synkowi w wieku
                podstawówkowym z przypakowanym licealistą - że użyję takiego może
                kontrowersyjnego porównania :-)
          • rezurekcja psy luzem 05.12.05, 11:22
            po.prostu.ona napisała:

            > No ja zdecydowanie nie jestem zachwycona jak do mnie i mojego psiaka podbiega
            > rozbrykany młodzian słusznych gabarytów, nawet w bardzo pokojowych zamiarach.

            ja mam duzego, ale tez nie tylko nie jestem zachwycona, ja jestem przerazona,
            bo jesli to samiec - to mordobicie mam jak w banku. Oddalam sie pospiesznie od
            obcego psa luzem, ale zdarzylo sie nie zdazyc...

            > a ja nie
            > na każdym spacerze jestem w stroju roboczym, który można śmiało upaćkać

            ja mam zestaw spacerowy. Ale tez nie lubie, kiedy na ten zestaw piesek skacze,
            nawet moj.
      • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 12:05
        No tak, ale dlaczego każdego dnia jestem podtruwana na przystankach dymem
        papierosowym na maksa? I nie mogę nic powiedzieć, bo czeka mnie najwyżej
        szyderczy śmiech. Daj spokój.
      • joanna.gr Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 12:08
        Bardzo słusznie napisane
        • joanna.gr Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 12:18
          Blue Berry słusznie napisała,nie wiem dlaczego wsadzili mój post tutaj...
    • po.prostu.ona Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 18:38
      no widzisz, a z moich doświadczeń wynika, że większe psy bardzo często w
      zabawie usiłują przewrócić mojego na grzbiet poprzez staranowanie ciałem, czy
      uderzenie łapą, lub naskoczyć przednimi łapami w okolice karku. Z tego powodu
      na przykład musiałam zrezygnować z zabaw z przesympatycznym rocznym amstaffem i
      kilkoma innymi znajomymi psami, które z pewnością nie chciały skrzywdzić mojego
      malca, ale tego typu zachowania w zabawie na 100 proc. by się źle dla niego
      skończyły.
      • venus22 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 20:29
        Jesli ktos sie boi psa, to zamiast mu tlumaczyc ze lagodny i nie gryzie po
        prostu trzeba psa zawolac.
        I tak sie wszystkich bojacych nie "wychowa", a kultura nakazuje aby uszanowac
        czyjes fobie.

        Kiedys sie tez okropnie balam psow i wydawalo mi sie ze kazdy ktory biegnie do
        mnie to po to zeby mi skoczyc do gardla. Wcale, ale to wcale nie czulam sie
        bezpieczniej kiedy mnie tak zapewniano "on nie gryzie".

        Po drugie, nawet najlagodniejszy pies moze ugryzc gdy ktos np. w panice zachowa
        sie dla psa prowokujaco.
        Po co ryzykowac problemy kiedy wystarczy zawolac psa.

        Venus
        • po.prostu.ona Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 02.12.05, 20:41
          Zgadzam się. Wolę, gdy właściciel przywołuje swego psa, (a ten go słucha
          oczywiście), niż gdy zasapany ściga rozbrykanego łobuziaka i woła z daleka: "on
          nic nie zrobi, tylko chce się pobawić" - bo wtedy pierwsza reakcja na
          ewentualne zbyt brutalne zachowanie niestety należy do mnie. Pół biedy, jeśli
          znam psa a on mnie i reaguje na mój stanowczy ton głosu. Gorzej, jeżeli pies
          jest zupełnie obcy i trudno przewidzieć jego reakcje.
          • gapka Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 04.12.05, 21:53
            Gdy bylam w Polsce zaskoczylo mnie ze prawie kazdy pies ma smycz i kaganiec.
            Tutaj chyba 1% psow. Natomiast sa b. surowe kary jezeli pies jest bez zmyczy.

            Ale tez i sa obszary bezsmyczowe gdzie psy biegaja bez kaganca i smyczy.I
            zadnego certyfikatu nie potrzeba do tego. Ludzie biora psy na szkolenie jezeli
            chca. Takie szkolenia sa organizowane przez weterynarzy lub rade miejska (wtedy
            rzad doplaca).

            • albert.flasz1 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 05.12.05, 09:39
              Poza tym, przynajmniej jeden taki "bezsmyczowy" obszar znajduje się w każdej
              dzielnicy, jest wyposażony w odpowiednią ilość specjalnych pojemników na
              odchody, w bezpośrednim sąsiedztwie są dostępne specjalne torebki (często
              bezpłatnie, w końcu za coś płaci się podatki)... Tu, niestety, mentalność
              urzędasów podjudzanych przez pismaków z "brukowców" oraz ogólnie
              panujące "układy" i mentalność jest taka, jaka jest. Ja np. zwykle wyprowadzam
              psa do dużego wąwozu w pobliżu mojego domu. Teren nie należy do Spółdzielni
              mieszkaniowej, tylko do miasta, mniej więcej sprzątany jest raz - dwa (jeśli
              Urząd nie "zapomni" odnowić umowy ze sprzątającą firmą) razy do roku, więc
              można tam znaleźć wczystko: od rozbitych butelek i puszek po piwie do szczątków
              samochodów a nawet komputerów. Największy problem jest z odchodami - ludzkimi,
              psią kupkę pies powącha i najwyżej obsika, ludzką - często zje! Z "psiarzami"
              problemu nie ma - wszyscy się znają i wiedzą kiedy można bez obawy psy puścić
              (bez względu na płeć, wiek lub różnicę w masie ich ciał) a kiedy lepiej mijać
              się z daleka, psy - jak ludzie, mają swoje sympatie i antypatie. Jest za to
              problem ze Strażą Miejską, która robi "naloty" (również raz - dwa razy w roku)
              i "kasuje" równo za psy bez smyczy i kagańców, bo takie są przepisy - i szlus!
              Oczywiście, płacą głównie osoby, które jeszcze czymkolwiek się przejmują oraz
              które jeszcze czegokolwiek się boją. Reszta - najwyżej odwraca się plecami i
              udaje że to nie ich pies - i tak go nie złapią a nawet jak będzie im się
              chciało za nim ganiać, to co z nim zrobią? W okolicy od lat zwykle włóczy się
              kilka "bezpańskich", czyli po prostu wypuszczanych z domu, bez żadnej kontroli
              psów i specjalnie nie przeszkadza to nikomu, oprócz paru "nawiedzonych",
              zainteresowania "organów" również brak, bo przecież taki pies mandatu nie
              zapłaci. Ale, o czym ja tu piszę??? To taki kraj, tacy ludzie, takie układy,
              taki dochód narodowy, taka jego redystrybucja... Może przyszłe pokolenia
              wymyślą coś bardziej sensownego...
              • bullowy Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 05.12.05, 11:57
                młode pokolenie nic tez nie zmieni,niestety :(
                w tym kraju za dużo jest ludzi podłych, żle życzących drugiemu, nie
                potrafiących zajać sie swoim życiem tylko patrzącym komu zaszkodzić.klonowac
                się będa jeszcze przez wiele pokoleń.
                i myśle,że to jest tez powód dlaczego ludzie kochają psy czy koty bardziej od
                ludzi.
                tutaj właściciel który dba i wychowuje psa czyniąc z niego nieuciążliwego dla
                otoczenia i tak będzie napadany w parku przez zomo, gestapo czy inną straz
                miejską,choćby była noc i żywej duszy w parku nie było to i tak mandat się
                nalezy.bo prawo,tylko dlaczego ja nie mam żadnego prawa do normalnego
                życia?!,bo co to za życie w kagańcu,na smyczy,między płotami,za bramami i
                zasiekami,za murami i pod okiem kamery, w kolczatce i w klatce i
                zakaz,zakaz ,zakaz..qrwa czy to sie kiedyś wreszcie skończy?


            • margala gapka 05.12.05, 15:15
              gapka, z jakiej krainy piszesz?
              pozdrawiaM.
              • gapka Re: gapka 06.12.05, 09:31
                Z krainy Australia :-)
    • margala dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 06.12.05, 13:30

      podsumowując, widzę, że większość odwiedzających to forum przedkłada dobro
      zwierzęcia nad dobrem człowieka...
      • albert.flasz1 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 06.12.05, 13:53
        No i dobra... Jak się nie podoba, to odwiedź inne forum!
      • wrexham Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 06.12.05, 14:02
        coz...takie forum; ale byly tez posty umiarkowane :)
        • bullowy Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 07.12.05, 15:39
          pytanie było do właścicieli psow,a więc i do mnie, bo posiadam takie zwierzęta,
          i co wiecej, to nawet musze je puszczac luzem w parkach,w ten sposób przecież
          sie socjalizuje istoty żywe z otoczeniem(co nie oznacza,że one podbiegają do
          kogokolwiek na spacerach,nie wolno im,poza tym ja jestem o wiele
          atrakcyjniejszy,bawię sie z nimi itd.Na ulicy na smyczy raczej.A to,ze ktoś nie
          potrafi ułożyć psa żeby bezwzglednie sie słuchał,i pozwala mu być agresywnym
          czy biec na ludzi i zaczepiac szczekając to jest inna sprawa.Ale dlatego
          doradziłem pani,żeby isc w swoją drogę,nie zatrzymywac się i wymachiwac
          rekami,krzyczec itd.tylko spokojnie nie zwracac uwagi na psa za bardzo.psy w
          takich przypadkach przestają zaczepiać,i biegną dalej
          Szkoda,ze nie wszyscy potrafią wychowac psa,bo to daje sie we znaki i robi złą
          opinię całej więkrzosci normalnych miłośnikow psów.
          Pozdro
      • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 07.12.05, 23:21
        ??? Ale poziom, margala. Gratuluję perspektywicznego myślenia. Przecież tu nie
        chodzi tylko o dobro zwierzęcia, lecz nas wszystkich. Najpierw poszerz wiedzę o
        postępowaniu z psami, przyda Ci się, a potem zmuszaj innych do uznawania swego
        zdania. Wyszło szydło z worka: nie lubisz psów. I tyle.

        margala napisał:

        >
        > podsumowując, widzę, że większość odwiedzających to forum przedkłada dobro
        > zwierzęcia nad dobrem człowieka...
        • venus22 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 07.12.05, 23:26
          >> Najpierw poszerz wiedzę o
          postępowaniu z psami, przyda Ci się, a potem zmuszaj innych do uznawania swego
          zdania. >>

          przeciez ktos kto nie ma psa i/albo sie go boi nie bedzie sie szkolil pod
          katem psiego behaviora aby wiedziec jakie zamiary ma pies ktory wlasnie do
          niego podlatuje.


          Sprawa jest prosta- ktos kto ma psa powienien go pilnowac aby nie lecial do
          kogos kto sobie tego nie zyczy. ten ktos nawet nie musi sie tlumaczyc.
          I tyle.

          Venus
          • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 07.12.05, 23:35
            Ale ja nie wymagam, zeby się tłumaczył. Lepiej dla niego i dla wszystkich
            innych, by po prostu nie podnosił histerii. I by nabrał przyjaznego stosunku do
            innych, w tym psów. Nie wszystko, co się rusza, chce gryźć i kopać do krwi.
            Nie napisałam, że wymagam wiedzy z zakresu behawiorystyki. Lecz ludzkiego
            podejścia. Naprawdę, lepiej jest walczyć z takimi fobiami, niż je utrwalać.
            • venus22 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 00:51
              >>>>Lepiej dla niego i dla wszystkich
              innych, by po prostu nie podnosił histerii. I by nabrał przyjaznego stosunku do
              innych, w tym psów. Nie wszystko, co się rusza, chce gryźć i kopać do krwi. <<<<

              Widze ze nie mozesz zrozumiec ze wlasnie to nie ma najmniejszego znaczenia czy
              to bedzie lepiej, czy gorzej, czy nabierze czy nie nabierze, to prawda ze "nie
              wszystko co sie rusza..." itd ale KOGO to obchodzi?

              jak ktos sie boi psa albo go nie lubi to obowiazkiem wlasciciela jest psa
              odwolac i tyle. Tak jest jeszcze lepiej dla wszystkich.
              I bez zbednej psychoanalizy i edukacji na sile..


              Venus
              • bullowy Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 02:30
                oczywiscie venus ,masz rację,właściciel powinien prowadzić tak psa by ten nie
                podlatywał do innych ludzi bo ci mogą się bać i maja prawo mieć nawet w d..ie
                znajomosć psiej psychiki,ale skoro margal tutaj na forum wchodzi i pisze,to jej
                odpowiadamy:)jak najlepiej postępować aby miec wlaśnie psa podbiegającego w d.
                Ja też mam w d..ie dresiarzy czy jakis tam dziwnych ludzi których spotykam,ale
                ucze sie jak ich omijac żeby mieć swięty spokój,to samo radze autorce postu,pop
                rostu.
                pozdro
                • venus22 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 06:39
                  No, ale w pierwszym poscie Margala prosi zeby wlasiciele psow mieli wieksza
                  wyobraznie czyli zeby brali pod uwage ze sa tacy ktorzy na psach sie nie znaja,
                  i nie chca sie znac, chca tylko aby wlasciciel psa zawolal i to wszystko.

                  Nie potrzeba zaraz uczyc kazdego bojazliwego jak postepowac z psem - chce to
                  sam to zrobi.
                  I wlasciwie na tym caly ten watek polega :)

                  Venus
                  • albert.flasz1 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 08:32
                    Zauważyłem że podobne posty, o niemal identcznejtematyce oraz treści pojawiają
                    się na tym forum od lat. Przypadek - czy celowa działalność? A jeśli np. mnie
                    nie podoba się smród z bigosu gotowanego przez sąsiadów lub bandy wyrostków
                    urządzających rozróby pod oknami, nieraz do 3 nad ranem, samochody blokujące
                    dojazd do posesji (np. śmieciarzom, pogotowiu ratunkowemu lub straży pożarnej)
                    albo też wrzask dzieci - to kogo powinienem kazać zamknąć w klatce? Ludzie,
                    opoanujcie się! Albo żyjemy w zbiorowisku ludzkim, gdzie nie wszystko, nie
                    wszystkim i nie zawsze musi się podobać, więc staramy się postępować tak,
                    by "wilk był syty i owca cała" - wymagając tyle samo od siebie, co od innych
                    albo przeprowadźmy się na jakąś bezludną wyspę pośrodku oceanu...
                  • blue.berry Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 09:39
                    wiesz venus to nie do konca tak. jesli ktos bardzo boi sie psow to jednak
                    powinien cos z tym zrobic. chocby dlatego ze przez swoje histeryczne zachowanie
                    stwarza zagrozenie dla samego siebie. w naszym kraju psow jest duzo i trzeba
                    ten fakt jakos zaakceptowac. wszedzie na zachodzie tego typu fobie czy problemy
                    po prostu sie leczy. i jak sie okazuje czasem wystarczy 2 , 3 sesje (leczenie
                    tz behawioralne) aby taki problem usunac. dlaczego takie mam zdanie. oto
                    przyklad:
                    ostatnio stałam przy wejsciu do bloku, (nie za szerokim, otoczonym murkami)
                    stalam oczywiscie z psem, pies na smyczy, grzecznie przy nodze. (pies jest
                    duzy). do wejscia podszedl mlody czlowiek i nagle katem oka widze ze cos jest
                    nie tak. koles sie wrecz skrada przyklejony do murku. dziwne ruchy, dziwne
                    zachowanie. pies ktory nawet by nie spojrzal na niego nagle okazuje
                    zainteresowanie (co jest normalne bo sytuajc ajest specyficzna, koles rusza sie
                    specyficznie bo sie skrada, kuli wiec pies zaczyna to odbierac jako zagrozenie
                    i podnosi na wszelki wypadek wlos na karku). grzecznie pytam sie czemu pan sie
                    skrada.
                    bo ja sie boje psow.
                    ale pies jest na smyczy przy nodze w bezpiecznej odleglosci.
                    no tak.
                    prosze przejsc normalnie bo takie zachowanie moze psa zdenerowwac. psy idealnie
                    wyczuwaja czyjs strach.
                    koles sie prostuje i juz normalnie przechodzi obok. pies raci zainteresowanie.

                    to taki drobny przyklad ale mam nadzieje ze pokazuje ze jednak warto uczyc
                    kazdego bojazliwego jak postepowac z psem.
                    aha. i zeby nie bylo ze nie rozumiem takich osob - rozumiem - trzykrotnie
                    pogryzly mnie psy z tego dwukrotkie w dziecinstwie.
                    • margala do blue.berry, nula28 08.12.05, 11:37
                      który mój wpis uprawnia Was do swierdzenia, że moje zachowanie jest histeryczne
                      i wynika z moich fobii, które należy leczyć?
                      • nula28 Re: do blue.berry, nula28 08.12.05, 11:51
                        Ten pierwszy, bo uważam, że sprawa jest nadmuchana i wynika z Twojej niechęci
                        do psów. Zupełnie inaczej, niż w przypadku jednej z forumowiczek, która
                        konstruktywnie porusza problem załatwiania się piesków na ulicy i włażenia do
                        piaskownic.
                        Czy naprawdę masz z tym taki wielki problem, że psy do ciebie podbiegają? Cóż,
                        może warto sie zastanowić, czemu tyle osób odpisuje Ci, tłumacząc, że medal ma
                        dwie strony...
                        • margala Re: do blue.berry, nula28 08.12.05, 12:12
                          W pierwszym wpisie napisałem:

                          >>Zdaża mi się, że spotykam na swojej drodzę wielkiego psa bez kagńca.
                          Kiedy zaczyna się mną interesować a ja objawiam zaniepokojenie, słyszę od
                          własciciela coś w stylu:
                          "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie".

                          To bardzo stresujące.
                          Zwracam się do włascicieli 'piesków' o wiekszą wyobraźnię.<<

                          i nula28 wyciaga z tego mojego wpisu wniosek, że moje zachowanie jest
                          histeryczne i wynika z moich fobii, które należy leczyć.

                          Bez komentarza to pozostawię....
                          • nula28 Re: do blue.berry, nula28 08.12.05, 12:42
                            Ja zwyczajnie nie rozumiem Twojego wpisu w ogóle. Po prostu ignoruj te psy, a
                            nie apeluj o wiekszą wyobraźnię. Jeśli ktoś jest jej pozbawiony, to go tego nie
                            nauczysz.
                      • blue.berry do margali 08.12.05, 11:53
                        zaden:)
                        to byla odpowiedz na posty venus. nie zaznaczylam tego jednak (wydawalo mi sie
                        oczywiste ze bedzie to widoczne).
                        moja odpowiedz na swoj wpis otrzymalas tutaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=32890541&a=32904766
                        • margala Re: do margali 08.12.05, 12:09
                          blue.berry, napisałeś:
                          "jesli ktos bardzo boi sie psow to jednak powinien cos z tym zrobic. chocby
                          dlatego ze przez swoje histeryczne zachowanie stwarza zagrozenie dla samego
                          siebie. w naszym kraju psow jest duzo i trzeba ten fakt jakos zaakceptowac.
                          wszedzie na zachodzie tego typu fobie czy problemy po prostu sie leczy. i jak
                          sie okazuje czasem wystarczy 2 , 3 sesje (leczenie tz behawioralne) aby taki
                          problem usunac."

                          obawę przed psami nazywasz histerycznym zachowaniem i fobią, którą się leczyć.
                          wybacz, ale uważam, że przesadzasz.
                          • blue.berry Re: do margali 08.12.05, 13:26
                            nie margala, fobia i histercznym zachowaniem nazywam fobie i histeryczne
                            zachowanie. po prostu. nie pisalam o obawie przed psami a o tym kiedy ktos
                            BARDZO boi sie psow (podalam tez odpowiedni przyklad). na zachodzie mozna to
                            leczyc. chocby dlatego zeby ulatwic sobie funkcjonowanie w spoleczenstwie. i
                            nie ma w tym ani nic nadzwyczajnego ani obrazliwego.

                            ale widze ze ty i tak znajdziesz sobie to co ci najbardziej odpowiada w twojej
                            wojence.
                            bo blue.berry rowniez napisala:
                            "ludzie maja prawo obawiac sie psow. na ile te leki sa wymyslone a na ile
                            prawdziwe i czy kwalifikuja sie do leczenia - nie nam to oceniac.
                            pewne rzeczy powinno sie uszanowac. i tak jak ja nie chce aby ktos mi dmuchal
                            dymem papierosowym w twarz tak ktos inny nie chce zeby podchodzil do niego pies.
                            nauczyc psa zeby nie podchodzil do obcych nie jest jakas wielka sprawa.
                            i mysle ze tak wlasnie powinno sie robic."

                            problem polega na tym ze niektorym ludziom zawsze bedzie za malo.
                            jak pies nie bedzie podchodzil a bedzie luzem, problemem bedzie to ze jest
                            luzem, jak bedzie na smyczy to problemem bedzie to ze nie ma kaganca, jak
                            bedzie na smyczy i w kagancu to problemem bedzie to ze jest duzy albo ze wogole
                            jest. czasem chetnie byl dla odmiany zalozyla temat "odczepcie sie odemnie i
                            mojego psa".
                            • rezurekcja wtrace sie 08.12.05, 14:11
                              blue.berry napisała:

                              > nie margala, fobia i histercznym zachowaniem nazywam fobie i histeryczne
                              > zachowanie. po prostu. nie pisalam o obawie przed psami a o tym kiedy ktos
                              > BARDZO boi sie psow (podalam tez odpowiedni przyklad).

                              na podstawie zachowania swoich znajomych odnosze wrazenie, ze niektorzy wrecz
                              holubia ten swój strach. Bo nic nie robia z tym strachem, ni eprobuja terapii,
                              niczego. Podkreslam: odnosze wrazenie.
                            • wrexham otoz to, blue.berry, nic dodac nic ujac niestety.. 08.12.05, 14:31

                    • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 11:48
                      Mnie też pogryzły psy i też boje się piesków mięśniaczków bez smyczy czy
                      kagańcy, swobodnie biegających po ulicy za panem z szerokimi barami. Ale nie
                      wolno dać się zwariować. To jest też kwestia braku kultury ogólnospołecznej, a
                      ja nie mam zamiaru trawić życia na pouczanie ludzi, którzy mogą co najmniej nie
                      zrozumieć moich pretensji. Odsetek psów, które mają właścicieli, latają bez
                      smyczy i na dodatek mogą pogryźć kogoś, nie jest duży, jak sądzę.
                      Rozumiem, że ktoś się boi, ale jeśli manifestuje to w sposób chory, to gorzej
                      dla niego. Dla nas też. Idę łąką z psem swobodnie biegającym, ale nie
                      oddalającym się zbytnio. Nagle, w odległości ponad 100 metrów od nas wyłania
                      się zza krzaka facet i krzyczy histerycznie, żeby zabrać kundla i na prerię z
                      nim. Gdzie my żyjemy??? Jak ten pan ma zamiar funkcjonować na co dzień, z
                      innymi ludźmi, czy przypadkowo spotkanymi psami bezdomnymi? Wszystkim zwraca
                      uwagę, żeby mu zeszli z drogi? W zacieśniającym się środowisku ludzkim nie ma
                      miejsca na takie zachowania, bo one generują agresję.
              • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 11:36
                Nie, to ty nie rozumiesz, że ja przyjmuję szerszą perspektywę. W dodatku
                odchodzisz od meritum. Nikt nie chce tu zmuszać ludzi do interesowania się
                psami, czy lubienia ich na siłę. Chodzi o to, żeby sobie pomóc. Ja nie mam
                ochoty narażać się na docinki i wrzaski, więc swojego psa w miejscach
                publicznych trzymam na smyczy. Wierz mi, że czasem to nie wystarczy, bo są i
                tacy debile, których sam widok psa kole. I tego tez nie rozumiem.
              • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 11:37
                Edukacja i myślenie nie bolą. Chyba, że się mylę...
              • nula28 Re: dobro zwierzęcia przed dobrem człowieka 08.12.05, 12:09
                Ciekawe, co za psychoanalizę masz na myśli... No i zbędną edukację, to tez
                interesujące. Stek bzdur, Venus, pod przykrywką "sprawa jest prosta". Prosto to
                brzmi u ciebie, lecz wcale takie nie jest. Jak taka nieskomplikowana ta sprawa
                według ciebie, to skąd ta dyskusja?
          • margala do venus 08.12.05, 11:29
            Venus, dzięki za zrozumienie. PozdrawiaM.
            • joanna.gr Re: do venus 08.12.05, 12:28
              Margala, masz prawo bać się psów.Masz prawo ich nie lubić. Właściciele psów
              mają OBOWIĄZEK pilnować swoje psy,tak aby nie zakłócały spokoju innych ludzi.
              Miałam w życiu kilka psów. Przymierzam się do kupna lub adopcji następnego.
              Bardzo lubię psy, niemniej jednak rozumiem Cię. Na tym polega zasada współżycia
              w społeczeństwie,żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać. Nie daj sobie wmówić, że
              nie masz racji. To tyle. Pozdrawiam i znikam.
              • nula28 Re: do joanny 08.12.05, 12:41

                Ja nie przeczę, że takie są zasady współzycia społecznego. Jak napisałam:
                trzymam psa na smyczy, na ulicy i chodniku. Jestem jednak zestresowana, że nie
                ma już miejsc, gdzie psiak mógłby sobie swobodnie pobiegać. A zaznaczam, że:
                pies nie brudzi na ulicy, nie podbiega do ludzi, chyba ze się znamy, do dzieci
                tym bardziej, jest puszczany luzem tam, gdzie możemy sobie na to pozwolić.
                Nie pojmuję jednak, że zasady mają działać w jedną stronę. Odsyłam do historii
                w innym moim wpisie. Jestem przekonana, że ci, kórzy mają psy, doskonale
                wiedzą, o co chodzi. Dobrze by było, gdybysmy sobie nazwajem ułatwiali życie.
                Ja rozumiem Margalę, niech on postara sę zrozumieć mnie. I zignorować
                podbiegające do niego psy.
                • joanna.gr Re: do joanny 08.12.05, 12:58
                  Nula,gratuluję,bardzo dobrze wychowałaś psa.Niestety,nie wszyscy są tacy sami.
                  I to właśnie o te niechlubne wyjątki chodzi. Wydaje mi się,że czasem wystarczy
                  zwykła empatia. Są ludzie, którzy się boją, stresują, nie lubią...Przyjmuję ten
                  fakt do wiadomości i nie zamierzam ich na siłę uszczęśliwiać kontaktem z moim-
                  mam nadzieję już niedługo - psiakiem. Co innego, jeśli sami zaczepieją...
                  • bullowy Re: do joanny 08.12.05, 13:18
                    ale margala nie pisała do wyjatków bez rozumu, nie pilnujących swoich
                    psów,tylko do właścicieli wszystkich psów.A dlaczego ja mam cierpiec przez
                    kogoś,ze nie wychowuje psa.Moje psy są wychowane i odpowiadam tylko za nie a
                    nie za wszystkie czworonogi świata.pozdro
                  • nula28 Re: do joanny 08.12.05, 23:55
                    Rozważasz adopcję psa? Jeśli mogę wiedzieć...
                • bullowy do nula28 :) 08.12.05, 13:10
                  ja postepuje tak samo jak Ty :),i też wiem jaki to problem,kiedy spotka sie
                  kogos, kto nie lubi lub boi sie psów.Nic nie da sie wytłumaczyć,bo przeciez pan
                  czy pani sie boi i koniec kropka.Powinnismy z naszymi psami byc
                  niewidzialni,żeby nie niepokoić.Jednak, chyba trzeba olać,po raz kolejny sie
                  okazało,że i tak nic sie nie zmieni.Wyjaśnienia i porady znawców są nie
                  ważne ,trzeba wyładowac swoją ignorancje i niechęć do psów.A pani margala to
                  widze w wielu tematach na forum jątrzy.Chciałaby pewnie aby wszyscy mieli tylko
                  rybki.Pozdro:)
                  • albert.flasz1 Re: do nula28 :) 08.12.05, 14:43
                    Ja natomiast panicznie boję się emerytów, którzy spędzają całe dni przy oknie
                    obserwując otoczenie myśląc komu by tu jeszcze "dokopać" a jeszcze bardziej -
                    ludzi niezrównoważonych emocjonalnie, którym wydaje się że cały świat ma się
                    kręcić wyłącznie wokół nich i ich fobii, nie żądając nic w zamian... Chcąc
                    być "trendy" - strzelać do nich, zamykać w więzieniu, nękać ich policją (jak
                    dobrze poszukać, to i owo by się znalazło na usprawiedliwienie) czy co?;)
                    PS. Jestem wyznawcą zasad: "Żyj i daj żyć innym" oraz "szanujmy się".
                    • bullowy masz racje albert! 08.12.05, 15:49
                      wielkie pozdro :)
                      • venus22 Re: masz racje albert! 08.12.05, 19:10
                        Bardzo prosze Margala :)
                        kiedys sama sie panicznie balam psow. lekarstwem okazalo sie sprawienie sobie
                        wlasnego ale nie namawiam do takiej kuracji :)

                        Blueberry,
                        czesciowo masz racje oczywiscie, ale z tego wniosek ze tak czy siak aby
                        uniknac problemow to lepiej psa miec/zawolac przy/do sobie/siebie.
                        Jesli ktos sie tylko troche boi to pol biedy, przejdzie kolo psa w miare
                        normalnie i "na sztywno",
                        ale ktos kto ma fobie to jak sama zauwazylas nadaje sie to do leczenia a wiec
                        jest to cos ponad norma, irracjonalny strach, a wszelkie fobie slyszalam sa
                        nieslychanie trudne do leczenia. Pozostaje wiec, ponownie, takiemu ulatwic
                        zycie odciagajac psa. Reszta pomiedzy, no tez wolalaby aby pies byl z daleka
                        zamiast terapii :).
                        Mozna, oczywscie zaoferowac pomoc w nauczeniu sie odczytywac psiego body
                        language lub polecic jakas ksiazke - (najlepiej Corena :) )

                        Pewnie ze byloby to z pozytkiem dla kazdego, ale jak Albert gastronomicznie
                        zauwazyl zyjemy w spoleczenstwie i jakos trzeba sie dopasowac bez nadmiernego
                        szkolenia...



                        milego dnia wszystkim :)

                        Venus

                        • albert.flasz1 Re: masz racje albert! 09.12.05, 07:17
                          ...A tak w ogóle, to czy jeszcze nie znudziło Wam się wieczne odgrzewanie
                          tematu psich kupek, kagańców, dzieci itd.; wiecznie tych samych odzywek,
                          zaczepek, "argumentów" (piszę w cudzysłowiu bo większość z nich nie jest warta
                          przysłowiowego "funta kłaków")...? Naprawdę, uważam że sprawa jest sztucznie
                          rozdmuchana przez kilku prowokatorów i nie warta aż takiego zaangażowania.
                          • venus22 Re: masz racje albert! 09.12.05, 07:40
                            czasem sie ma ochote powymadrzac czasem nie...nawet na ten sam temat..

                            Venus
    • spector1 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 20:23
      W Polsce kazdy duzy pies powinien byc na smyczy.
      B.wiele polskich psow ma w genach agresje.
      Zabralem swojego psa na urlop do Polski.
      Pies uczyl sie polskiego/psiego jezyka przez tydzien.
      Byl bardzo przyjazny w stosunku do polskich czworonogow.
      Ci jednak b.szybko sprowadzili go na ziemie.Nieoczekiwanie, bez powodu byly b.
      agresywne.Zdarzylo sie tez,ze podczas spaceru przez otwarta brame wybiegl pies
      i ugryzl mojego psa.Nie zdazylem go skasowac bo uciekl gdy zorientowal sie,ze
      nie ma zartow.Wsciekle psy lepiej niech nie wylaza poza brame.
      Spotkalem sie z "Prosze sie..."
      Stanalem, psa trzymalem krotko przy nodze.Rzeczywiscie obawialem sie, o..
      intruza. Wszystko moglo sie zle skonczyc dla niego,gdyby zaatakowal mojego psa.
      O siebie nie obawialem sie bo psy wyczuwaja moje zdecydowanie i boja sie mnie.
      Poza tym bylem dobrze uzbrojony.
      W Polsce psy sa dzikie.Nigdy nie wiadomo,ktory ugryzie.
      "Czy moge poglaskac pana psa" - to byla typowa reakcja dzieci i nie tylko w
      kraju urodzenia mojego psa.
      W Polsce -"Uwazaj bo cie ugryzie" - to typowe reakcje.
      Nawet w mniej uczeszczanych parkach psa mam na smyczy.Schodze ze sciezki gdy
      widze biegnacego sportowca czy matke z wozkiem.
      Nie kazdy wlasciciel lubi gdy obcy pies podbiega do jego psa.
      Czy to tak trudno zrozumiec?
      Wszystkie polskie psy wieksze od kota powinny byc na smyczy.
      Tak na marginesie:"Lepiej byloby uspic psa niz zaplacic tyle za jego
      przewoz "- taka byla reakcja jednego z pasazerow na lotnisku w W-wie.
      Byc moze byl to burak wracajacy z czikago do swoich wlosci.

      Spector
      • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 23:23
        zaden ze mnie patriota, ale jak czytam takie posty to przychodzi mi do glowy
        powiedziec: wracaj do czikago uzbrojony wielbicielu psow, ktoremu zabraklo
        refleksu, zeby "skasowac" jednego z nich; u nas tez dzieci pytaja czy moga
        poglaskac psa, i nie wszystkie psy sa agresywne; podciaganie wszystkiego
        pod "polskie zle, amerykanskie dobre" jest duzym uproszczeniem i
        nieporozumieniem; z pewnoscia duzo nam brakuje do krajow cywilizowanych pod
        kazdym wzgledem, ale bedzie powoli lepiej - u was tez dopiero od niedawna nie
        morduje sie masowo indian; nasze spoleczenstwo potrzebuje czasu; ty nie miales
        cierpliwosci czekac, az cos sie zmieni wiec wyjechales; nie wiem w ktorym
        pokoleniu jestes amerykanski, ale uwazaj na to jak krytykujesz, bo my tu bardzo
        wrazliwi jestesmy; buraki z polskim pochodzeniem nie kochajace psow sa i beda
        zawsze;
        ale wiesz, u nas jest od niedawna telewizja nawet kablowa (bezrobotni siedza i
        pedaluja w centrali zeby te programy jakos przepchnac przez druty) i zobaczylam
        jednego amerykanina, ktory obcial swojemu psu uszy nozyczkami, innego jak
        zostawil psa na sznurku bez jedzenia i picia, a sam sie wyprowadzil i jeszcze
        innego, ktory zatlukl dwa psy w parku kijem bejsbolowym; to jak to jest w
        koncu? gdybys wpadl tu na dluzej i bez uprzedzenia, ze przyjechales do piekla
        to spotkalbys wielu milych ludzi i fajnych pieskow; wierze, ze w miare uplywu
        czasu i jednych i drugich bedzie coraz wiecej;
      • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 08.12.05, 23:53
        No tak, ale nie sądzisz, że właśnie agresja psów czy ludzi ogólnie może być
        przejawem mentalności społeczeństwa trzymanego w ryzach strachu, tak jak wiele
        lat temu?
        I to nie tylko o mentalności właścicieli piszę, niestety. Piszę też o ludziach,
        którzy swoje dzieci straszą psami (gratuluję pedagogicznego podejścia),
        emerytów podkładających trutki "bo pies szczeka", czy innych, takich jak ten
        gość na lotnisku.
        Ale nie zgadzam się z tym, co piszesz. Nie wszędzie tutaj tak jest, i takie
        generalizowanie nie jest dobre w tej sytuacji. Mimo, że obserwacja kogoś, kto
        przyjeżdża z zagranicy, bywa cenna. Problem chyba jest dużo bardziej
        skomplikowany.
        • krzys111 strach przed mysza... 09.12.05, 09:56
          Jak byscie reagowali wysluchiwac od pijanego kierowcy ze prowadzili 'bo moge
          duzo wypic i pijany nie jestem' czy tez zlodzieja ktory kradnie 'bo mu porzebne
          bylo'. Przepisy sa po to by je przestrzegac. Pies w miejscu publicznym ma bac w
          kagancu i na smyczy (a wlasciciel ma sprzatac jego kupy). Nie kazdy ma ochote na
          wysluchiwac gdy podbiega pies wykladu na temat jego nieagresywnosci, ogladac
          zaswiadczenia o szkoleniach itp. Ja wychodzac na spacer chce sie czuc
          bezpieczna, i to dla takich jak ja sa te przepisy o smyczy i kagancu. Trudno -
          mieszkacie w spoleczenstwie, w ktorym nie kazdy lubi i rozumie psy, i trzeba to
          zaakceptowac nawet jezeli jest dla pupilka krzywdzace.
          Ja nie nazucam towarzystwa chomika mojej ciotce, ktora sie boi myszy, mimo ze
          strach przed chomikiem racjonalny nie jest. Sznuje ciotki uczucia nawet kosztem
          uczyc chomika ktory nic przeciw cioci nie ma.
          • albert.flasz1 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 10:02
            No to, będziesz przechodził koło mnie, to załóż sobie kaganiec a ciotkę lepiej
            zostaw w domu i przywiąż ją do kaloryfera.
            • krzys111 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 11:09
              Drogi 'fleszu' ma nadzieje ze pijany kierowca przejechawszy Towje dziecko i
              tlumaczyc sie bedzie ze 'jemu sie wydawalo ze pijany nie byl'. Jestes zywym
              potwierdzeniem jak chamscy, glupi i egoistycznie potrafia byc wlascieciele psow.
              Fundujac sobie psa wiedzieliscie chyba jakie sa ograniczenia, wiec do kogo macie
              pretensje?
              Ps i daruj sobie udzial w dyskusjach w ktorych nie masz nic do powiedzenia
              • albert.flasz1 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 11:28
                krzys111 napisał:

                > Drogi 'fleszu' ma nadzieje ze pijany kierowca przejechawszy Towje dziecko i
                > tlumaczyc sie bedzie ze 'jemu sie wydawalo ze pijany nie byl'. Jestes zywym
                > potwierdzeniem jak chamscy, glupi i egoistycznie potrafia byc wlascieciele
                psow
                > .
                > Fundujac sobie psa wiedzieliscie chyba jakie sa ograniczenia, wiec do kogo
                maci
                > e
                > pretensje?
                > Ps i daruj sobie udzial w dyskusjach w ktorych nie masz nic do powiedzenia

                Drogi Krzysiuniu. Mam nadzieję że pijany kierowca przejedzie nie moje dziecko,
                tylko Twoje. Mój syn jest mechanikiem samochodowym i wkrótce będzie kierowcą.
                Nie pije i nieźle zna temat, więc z tej strony niczego się nie obawiam. Jesteś
                żywym potwierdzeniem tego, jak chamscy potrafią być ludzie, którym przeszkadza
                wszystko, co nie godzi się z ich wąskim pojmowaniem świata oraz życia. Fundując
                sobie dzieci (mam nadzieję że zrobiłeś to sam, bez pomocy sąsiadów lub, co
                gorsza listonosza), wiedziałeś chyba jaki to obowiązek i że mały, śliczny bobas
                kiedyś stanie się normalnym, dorosłym człowiekiem, który, być może kupi sobie
                psa, chomika oraz jadowitego węża, nie będzie słuchał "radyja" i w ogóle oleje
                głupich "wapniaków" - Ty natomiast już tylko będziesz się starzał i głupiał,
                więc nie staraj się za dużo myśleć, bo widzę że się do tego nie nadajesz, więc
                co najwyżej głowa Cię rozboli. Jeśli więc masz do kogoś pretensje - to moim
                zdaniem możesz je mieć wyłącznie do siebie... I daruj sobie udzial w dyskusjach
                w ktorych nie masz nic do powiedzenia (a także wybacz mi te drobny pastisz).
              • nula28 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 18:30
                To ty jeste chamski lub chamska, krzys111. Próbujemy przecież wytłumaczyć, jak
                złozony jest ten problem. Poza tym, jesli ktoś mi wyjeżdza z taka prostacką
                argumentacja i z porównaniem o chomiku i pijanym kierowcy, to ja dziękuję. Zero
                logiki.
                • joanna.gr Re: strach przed mysza... 13.12.05, 08:52
                  Krzys 111 nie jest chamski/a. Krzys 111 jest normalny/a,czego i wam zyczę.
                  Każda milosć jest dobra jeśli nie staje się psychozą.W waszym przypadku już za
                  pozno.Bez pozdr.
                  • nula28 Re: strach przed mysza... 16.12.05, 17:50
                    Krzys 111 nie jest chamski/a. Krzys 111 jest normalny/a,czego i wam zyczę.
                    Każda milosć jest dobra jeśli nie staje się psychozą.W waszym przypadku już za
                    pozno.Bez pozdr.

                    Joanno, w takim razie daruj sobie kupno bądź adopcję psa. Bez zrozumienia tu
                    ani rusz. Takie porównania jak krzysia SA prostackie. Jesli mi udowodnisz, że
                    jest inaczej, prosze bardzo. Przejechanie dziecka, a spacerowanie z psem
                    puszczonym luzem (nie wdając się w szczególy) to spora różnica. Uproszczenia sa
                    niebezpieczne.
          • blue.berry Re: strach przed mysza... 09.12.05, 10:09
            problem polega na tym ze polska jest tylko krajem nakazow i zakazow a nie
            madrych uregulowan prawnych.

            oczywiscie ze pies w miejscu publicznym ma byc na smyczy i w kagancu. niestety
            aktualnie w tym kraju wszedzie jest miejsce publiczne a tam gdzie ono sie
            konczy zaczyna sie las gdzie lesniczy ma prawo psa zastrzelic. oczywiscie
            przesadzam teraz i uogolniam ale tak wlasnie jest. nie ma tak naprawde jasnych
            okreslen gdzie pies moze byc bez smyczy i bez kaganca (a musi byc takie miejsce
            chocby po to zeby pies mial szanse sie wybiegac, bawic z innymi psami czyli po
            prostu normalnie pozyc). i dopoki tak bedzie dopoty wiekszosc ludzi bedzie
            olewac takie prawo. bo prawo ktore daje jedynie nakaz/zakaz a nie reguluje
            podstawowych spolecznych rozwiazan zawsze bedzie prawem srednio przestrzeganym.
            co do kup (choc juz totalnie nie chce mi sie o tym pisac). nowoczesne osiedle
            warszawskie - wszytskie zielone elemnety ogrodzone drewnianymi plotkami i z
            wetknieta tabliczna z przekreslonym psem. na chodnikach setka pseudokiwetnikow
            z niczym ktore glownie maja uniemozliwiac parkowanie samochodow. na zadnej,
            powtarzam, na zadnej uliczce nie ma kosza na smieci. ani jednego!! kosze
            zbiorowe (czyli smietniki) za zamknietymi bramami wewnatrz budynkow. wiesz co
            Ci powiem krzysiu111 - gdyby moj pies zrobil kupe na chodnik w tym miejscu
            wzruszylabym ramionami i poszla dalej. bo zeby wymagac sprzatania trzeba to
            sprzatanie chociazby minimalnie ulatwic.
            a swoja droga Twoja wypowiedz mozna łatwo obrocic w druga strone
            "trudno - mieszkanie w spoleczenstwie , w ktorym bardzo duzo ludzi lubi i
            posiada psy, i trzeba to zaakceptowac nawet jezeli jest to dla Was krzywdzace".
            :)
            • krzys111 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 11:19
              w kazdym kraju ktory ma normalnie fukcjonawac potrzebne sa nakazy i zakazy. Te
              dotyczace psow w Polsce i tak sa dosc lagodne (znam te ze Szwecji i Anglii).
              Czy biorac psa nie widzialas ze nie ma koszy (u mnie na ulicy sa a i tak pelno
              kup), ze trzema miec smycz etc? Sorry ale to ze nam sie jakis przepis/norma nie
              podoba nie jest zadnym usprawiedliwieniem by go nieprzestrzegac.

              Ps Zepewniam cie ze tez czasami mnie kusi by smieci zostawic na ulicy ale tego
              nie robie ;-)
              • albert.flasz1 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 11:29
                krzys111 napisał:

                > Ps Zepewniam cie ze tez czasami mnie kusi by smieci zostawic na ulicy ale tego
                > nie robie ;-)

                No i sam widziusz jaki Ty głupi - a inni to robią (ja nie, ja płacę za ich
                wywożenie).
              • blue.berry Re: strach przed mysza... 09.12.05, 13:32
                > w kazdym kraju ktory ma normalnie fukcjonawac potrzebne sa nakazy i zakazy. Te
                > dotyczace psow w Polsce i tak sa dosc lagodne (znam te ze Szwecji i Anglii).

                ja rowniez je znam. i tak np w Anglii obowiazuja tereny bezsmyczowe gdzie mozna
                przyjsc z psem i spokojnie go wybiegac nie majac strazy miejskiej na karku.

                > Czy biorac psa nie widzialas ze nie ma koszy (u mnie na ulicy sa a i tak pelno
                > kup), ze trzema miec smycz etc?

                wiedzialam. mieszkam w miejscu gdzie obok domu mam tereny zielone gdzie moge
                bez problemu wyprowadzac psa nie powodujac tym dyskonfortu innych (m.in dlatego
                etz na psa sie zdecydowalam). jak rowniez przez pierwszy rok posiadania psa
                mialam tam kosze (nawet na tych terenach zielonych). a potem i w tym miejscu i
                w paru innych kosze zniknely lub zostaly zdewastowane i nie pojawily sie na
                nowo.
                co do przepisow - nie jest to kwestia ze mi sie pdobaja czy nie, po prostu nie
                mam mozliwosci ich wykonywania. wiec ich nie wykonuje. spuszczam psa ze smyczy
                bezprawnie bo prawo w polsce nie ustala terenow gdzie moge to zrobic zgodnie z
                nim. nie wyrzucam psich kup do koszy na smieci bo gmina/dzilnica/spoldzielnia
                nie dba o to aby kosze byly (juz nie mowie o koszach specjalnych ale o
                jakichkolwiek). jesli kosze sa to i kupy sa wyrzucane.

                > Ps Zepewniam cie ze tez czasami mnie kusi by smieci zostawic na ulicy ale tego
                > nie robie ;-)
                subtelna roznica polega na tym ze papierek po wafelku mozna schowac do
                kieszeni a pusty kubek po koli od biedy niesc w rece. czego nie moza powiedziec
                o wielkim foliowym worku z kupa (ja mam akurat duzego psa)
                • wrexham Re: strach przed mysza... 09.12.05, 14:42
                  blue.berry napisała:
                  subtelna roznica polega na tym ze papierek po wafelku mozna schowac do
                  > kieszeni a pusty kubek po koli od biedy niesc w rece. czego nie moza
                  powiedziec o wielkim foliowym worku z kupa (ja mam akurat duzego psa)

                  ja mam malego psa, ale i tak pasukdnie wyglada jak spaceruje 300 metrow z takim
                  workiem (nawiasem mowiac kanapkowym :) - fu) zanim dojde do najblizszego kosza..
                  • margala a propos kupy 09.12.05, 14:54
                    wrexham napisała:

                    > blue.berry napisała:
                    > subtelna roznica polega na tym ze papierek po wafelku mozna schowac do
                    > > kieszeni a pusty kubek po koli od biedy niesc w rece. czego nie moza
                    > powiedziec o wielkim foliowym worku z kupa (ja mam akurat duzego psa)
                    >
                    > ja mam malego psa, ale i tak pasukdnie wyglada jak spaceruje 300 metrow z
                    takim
                    >
                    > workiem (nawiasem mowiac kanapkowym :) - fu) zanim dojde do najblizszego
                    kosza.
                    > .
                    >

                    skoro kupa w torebce to taki okropny widok, to chyba na trawniku też,
                    nieprawdaż?

                    dlaczego inni ludzie maja oglądac kupę twojego psa?

                    uważam, że brak smietnika w okolicy nie jest usprawiedliwieniem dla zostawiania
                    kupy w miejscu publicznym. twój pies - twoja kupa - twój problem.







                    • margala Re: a propos kupy 09.12.05, 14:56
                      zaraz ktoś napisze, że wpis na temat kupy to przejaw histerii i mojej fobii,
                      która należy leczyć. albo że to prowokacja...
                      • fedorczyk4 Re: a propos kupy 09.12.05, 15:15
                        A nie jest? bo dałabym głowę że tak.
                    • wrexham Re: a propos kupy 09.12.05, 15:22
                      co sie tak ciskasz? napisalam przeciez, ze chodze z ta kupa do kosza czasem
                      nawet bardzo dlugo tulac ja w ramionach - nie szukaj wrogow na sile, opamietaj
                      sie
                      pozdro m.
                    • wrexham Re: a propos kupy 09.12.05, 15:29
                      margala napisał:
                      twój pies - twoja kupa - twój problem

                      no ale gdybym ja zostawila na trawniku to bylby juz twoj, nie? ale nie
                      zostawiam, za to wynosze na butach siedem innych - cudzych i to jest moj
                      problem; czasem zanim dobiegne do miejsca w ktorym moj pies sie zalatwil (2
                      metry?) to juz nie wiem, ktora podniesc - i wtedy - prosze o wybaczenie - nie
                      podnosze zadnej - chyba ze jest zima i kupa mojego psa paruje, przez co jest
                      latwa do identyfikacji;
                      taaaaa, a temat watku byl: ten piesek nie gryzie......
                      pozdro m.
                      • margala Re: a propos kupy 09.12.05, 15:31
                        wrexham, bardzo ci się chwali, że zbierasz kupy swojego psa.
                        popieram i pozdrawiaM.
                    • nula28 Re: a propos kupy 09.12.05, 18:43
                      Margala, ty też nie grzeszysz inteligencją ani dobrą wolą, najwidoczniej :((
                      Np. u mnie na osiedlu więcej jest kup robotników pracujących na budowie.
                      Załatwiają się jak psy, za węgłem, na widoku dzieci i matek. Jest tez pełno
                      resztek z ich śniadań, zestawów BigMac, pizz, sztucznych ogni, obierków
                      ziemniaczanych, plasterki starej szynki, sera, trochę podpasek, papieru
                      toaletowego z resztkami ludzkimi (sic) i worków foliowych. Podpowiadam, żebyś
                      zrozumiał, że to ludzkie pozostałości. Psie przy nich nie istnieją. A straż
                      miejska nawet się nie zająknie, kto ma płacić za te barbarzyństwa.Cywilizowany
                      kraj....
                      A mój pies załatwia się w takim miejscu, gdzie, obawiam się, człowiek nie
                      posiadający czworonoga nie wejdzie.
                      Jak ty innym, tak inni Tobie. Nie licz tu na łaskawość kogokolwiek. Jeśli
                      wolisz tak rozstrzygać sprawy, które Cię drażnią, że nie widzisz racji innych,
                      musisz się liczyć z moją m.in. odpowiedzią.
              • nula28 Re: strach przed mysza... 09.12.05, 18:36
                No to najlepiej o Tobie swiadczy, że kusi Cie, by po sobie nie sprzątać :(
                A kupy psie, jak i inne smieci na ulicy powinny sprzątac służby porządkowe
                specjalnymi zbierakami. Są tacy co sprzątaja po swoich psach, są tacy, co nie.
                Ja nie chcę płacić za niefrasobliwosc innych. Poza tym, zgadzam sie, trzeba
                mieć gdzie te kupki potem wsadzać. Kosze na polskich ulicach, przystankach i
                osiedlach to wciąż luksus. Dlatego najlepiej, gdyby to robiły służby
                sprzatające. W końcu za co płacę podatki. Nie tylko za psa....
                • albert.flasz1 Re: Ciekawy problem... 09.12.05, 18:51
                  Lokalne przepisy nakazują wrzucanie psich kupek do specjalnych pojemników
                  Typu "Azor" (które w naszych miastach są wyjątkową rzadkością) "lub do koszy na
                  odpady komunalne". Otóż, pomijając już fakt, że moim zdaniem ten przepis jest
                  niezgodny z tym aktem nadrzędnym:
                  bap-psp.lex.pl/serwis/du/2001/1206.htm
                  który odchody zwierzęce nie zalicza do grupy odpadów komunalnych, tylko do
                  zupełnie innej (kod 02 01 06), jak to w ogóle się ma do obowiązku selektywnej
                  zbiórki odpadów? Czy wrzucając psie kupki do zwykłych koszy na śmieci nie
                  popełniamy przypadkiem wykroczenia? Czy nie stwarzamy zagrożenia sanitarno -
                  epidemiologicznego, szczególnie w lecie, w czasie upałów? Może ktoś mnie
                  objaśni...
    • ninus7 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 10:15
      margala napisał:

      > Zdaża mi się, że spotykam na swojej drodzę wielkiego psa bez kagńca.
      > Kiedy zaczyna się mną interesować a ja objawiam zaniepokojenie, słyszę od
      > własciciela coś w stylu:
      > "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie".
      >
      > To bardzo stresujące.
      > Zwracam się do włascicieli 'piesków' o wiekszą wyobraźnię.


      możesz mieć we mnie poparcie, ja mam dużą sukę (dobermankę) ale zawsze
      wyprowadzam ją w kagańcu i na smyczy, puszczam ją daleko w polach żeby się
      wybiegała, rozumiem że nie wszystcy życzą sobie aby do nich podchodził mój pies
      i szanuję ich wolę, a stwierdzenia które słyszysz to tylko objaw tego ze
      właściciel nie ma pojęcia o psychice psa,
      pies może różnie się zachować, zachowania psa nie można przewidzieć dlatego nie
      można też być pewnym jego reakcji
      • bullowy Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 12:58
        tak,dokładnie i uwazaj bo reakcji spotkanego przypadkowo na ulicy obcego
        człowieka tez nie przewidzisz.Uważaj!
        buhahah
        • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 14:53
          wlasnie, dziwia mnie opinie wlascicieli psow, ktorzy twierdza, ze nie potrafia
          przewidziec ich reakcji; powtorze sie (bo juz to pisalam w jakims watku), ze
          jesli psa sie zna to mozna ewentualnie powiedziec o nim, ze stac go na
          wszystko; ale moze on byc sklonny do wszystkiego tylko w okreslonych ramach
          zachowan (np. nie zacznie znienacka pisac na maszynie, czy rabowac przechodniow
          z komorek); wtedy to tez jest znajomosc jego reakcji i trzymamy go niestety na
          sznurku (bo nie wiadomo co moze zrobic - od powachania przechodnia do
          zagryziemia go); ale znajac psa wiemy tez, ze nie ugryzie - tak jak moj; za to
          recze i nie wmawiajcie mi, ze kazdy pies gryzie bo ma zeby; sa psy, ktore gryza
          do krwi w ulamku sekundy (wieksze odgryzaja czlonki), i takie ktore "zlapia"
          zebami w ostatecznosci (atakowane czy molestowane w inny sposob)nie robiac
          nikomu tym krzywdy; jst roznica miedzy zlapaniem zebami, a ugryzieniem; i nie
          jest ona wcale taka znowu subtelna; czekam na gromy
          m.
          • urania77 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 17:19
            wrexham napisała:

            > wlasnie, dziwia mnie opinie wlascicieli psow, ktorzy twierdza, ze nie
            potrafia
            > przewidziec ich reakcji; powtorze sie (bo juz to pisalam w jakims watku), ze
            > jesli psa sie zna to mozna ewentualnie powiedziec o nim, ze stac go na
            > wszystko; ale moze on byc sklonny do wszystkiego tylko w okreslonych ramach
            > zachowan (np. nie zacznie znienacka pisac na maszynie, czy rabowac
            przechodniow
            >
            > z komorek); wtedy to tez jest znajomosc jego reakcji i trzymamy go niestety
            na
            > sznurku (bo nie wiadomo co moze zrobic - od powachania przechodnia do
            > zagryziemia go); ale znajac psa wiemy tez, ze nie ugryzie - tak jak moj; za
            to
            > recze i nie wmawiajcie mi, ze kazdy pies gryzie bo ma zeby;


            spotkałam się z tego typu psem, który zachowuje się w różny sposób w zależności
            od okoliczności, to jest pies moich sąsiadów, otóż normalnie pies jest
            spokojny, ale w momencie kiedy przechodzi obok niego facet w stroju robotnika,
            pies zaraz ujada i szczerzy kły, możliwe że coś złego mu się z takim
            człowiekiem kojarzy,
            więc jak to jest, jesteś pewna tego że twój pies nie ugryzie, ale może na kogoś
            szczeknąć i już tego kogoś wystraszy, dlatego uważam że nigdy nie można być
            pewnym zachowania psa, wystarczy że ktoś będzie panicznie bał się psów a psy to
            wyczuwają,
            • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 17:36
              tak urania, oczywiscie z tym szczekaniem masz racje - moze faktycznie
              szczeknac, ale ja o tym wiem, bo go znam i robie wszytko, zeby nie podchodzil
              do ludzi, bo to sie moze zle skonczyc (dla niego :)); twoi sasiedzi tez wiedza,
              ze na co dzien spokojny pies reaguje dziwnie na robotnikow i jak widza
              robotnika, to go lapia, nie wiem co robia - w kazdym razie reaguja i o to mi
              chodzi: jak masz psa to po jakims czasie orientujesz sie na co go stac i na co
              reaguje w brzydki sposob, nawet jesli trudno to zachowanie racjonalnie
              wytlumaczyc; potepiam ludzi, ktorzy wiedzac, ze pies moze ugryzc mimo to nic z
              tym nie robia; nie wiedzac na co psa stac, a wiec NIE ZNAJAC GO powinnismy byc
              ostrozni dopoki go NIE POZNAMY - a przebywajac z nim "przeczytamy go jak
              ksiazke telefoniczna"jak to mowia pilkarze :))
              pozdro m.
              • urania77 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 18:05
                wrexham napisała:

                > tak urania, oczywiscie z tym szczekaniem masz racje - moze faktycznie
                > szczeknac, ale ja o tym wiem, bo go znam i robie wszytko, zeby nie podchodzil
                > do ludzi, bo to sie moze zle skonczyc (dla niego :)); twoi sasiedzi tez
                wiedza,
                >
                > ze na co dzien spokojny pies reaguje dziwnie na robotnikow i jak widza
                > robotnika, to go lapia, nie wiem co robia - w kazdym razie reaguja i o to mi
                > chodzi: jak masz psa to po jakims czasie orientujesz sie na co go stac i na co
                >
                > reaguje w brzydki sposob, nawet jesli trudno to zachowanie racjonalnie
                > wytlumaczyc;

                sąsiedzi wzieli go jak był dorosły ze schroniska, napewno miał jakieś niemiłe
                przeżycia z takimi ludzmi i dlatego tak się zachowuje, ale zawsze jest na smyczy
                ja mam też psa a raczej sukę, rottka, ma już 6 lat jest łagodna dla ludzi ale
                nie wszystcy o tym wiedzą a nawet jeżeli bym komuś powiedziała że jest spokojna
                i nie ugryzie to i tak by mi nie uwierzyli, taka opinia tej rasy

                > potepiam ludzi, ktorzy wiedzac, ze pies moze ugryzc mimo to nic z
                > tym nie robia;

                dokładnie zgadzam się w 100%, ale niestety są tacy ludzie którzy puszczają psy,
                bez kagańca, bez smyczy i nic sobie z tego nie robią

                > nie wiedzac na co psa stac, a wiec NIE ZNAJAC GO powinnismy byc
                > ostrozni dopoki go NIE POZNAMY - a przebywajac z nim "przeczytamy go jak
                > ksiazke telefoniczna"jak to mowia pilkarze :))

                zgadzam się z tobą,

                źle zrozumiałam twój poprzedni post do czego przyznaję się bez bicia, dziś
                ciężko myślę :)))

                pozdrawiam



                • venus22 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 09.12.05, 21:44
                  >>>Np. u mnie na osiedlu więcej jest kup robotników pracujących na budowie.
                  Załatwiają się jak psy, za węgłem,<<<<

                  COS PODOBNEGO... nie wiem czy mam sie smiac czy plakac... malo z krzesla nie
                  spadlam. niesamowite, w glowie mi sie nie miesci.

                  A wracajac do tematu- przeciez to takie proste - ktos wrzeszczy ze sie boi psa-
                  to go wolamy, niekoniecznie nawet musimy brac na smycz! potrzymamy za obroze,
                  czlowiek sobie supokojony przejdzie... co za problem??

                  Venus

                  • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 10.12.05, 01:57
                    Ale mam nadzieje, ze wierzysz, ze nie opowiadam bajek o tych robotnikach. Jak w
                    Rumunii, oczywiście wolę tam nie zaglądać, więc nie widzę, JAK oni to robią.
                    Ale wiem, ze to robią i wiem, jak tam potem wygląda, 15 metrow od pierwszej
                    klatki. Koszmar. Naprawdę, ludzie potrafią być gorszymi skunksami niż
                    jakiekolwiek zwierzę, więc mi nie mówcie w tej sytuacji o kupach psich. Ludzie
                    sami po sobie nie sprzątną, a przeszkadza im psia kupa. Wiem, co pisze, bo
                    chodze po lasach i po moim zagajniku i widze slady bytnosci Polakow.
                    Właściciele powinni sprzatac po psach, ale skoro większosc tego nie robi, to
                    moze przestancie to traktować jak instrument zemsty na nich za to, ze maja psy.
                    A moze warto pomyslec o tym, ze powinny to robic sluzby sanitarne w
                    specjalnych rekawiczkach, specjalnymi lopatkami. Juz to widzialam i to jest
                    dobry pomysl. Duzo lepszy niz wnoszenie bezproduktywnych pretensji na forach
                    internetowych pod tytułem "te złe psy i ich właściciele".
                    • venus22 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 10.12.05, 03:07
                      chyba ci wierze... ??
                      sama jestem w koncu Polka pamietam jak bylo ale zeby na budowie teraz jeszcze
                      nie bylo takich przenosnych toalet! ale najbardziej sie liczy kultura wlasna
                      nie wyobrazam sobie bowiem aby kulturalny czlowiek na oczach dzieci i matek
                      walil numer dwa z weglem, nawet przy braku pobliskiej toalety ...
                      :O

                      Venus
                  • urania77 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 10.12.05, 18:41
                    venus22 napisała:

                    > A wracajac do tematu- przeciez to takie proste - ktos wrzeszczy ze sie boi
                    psa-
                    >
                    > to go wolamy, niekoniecznie nawet musimy brac na smycz! potrzymamy za obroze,
                    > czlowiek sobie supokojony przejdzie... co za problem??
                    >
                    > Venus


                    Venus święte słowa tylko nie wszystcy tak robią, niektórzy nie liczą się z tym
                    że ktoś przechodzący obok może bać się naszego psa, ja swoją sukę prowadzę na
                    osiedlu na smyczy i w kagańcu, ludzie nigdy nie zwrócili mi uwagi żeby zabrać
                    sukę czy coś takiego, zdaję sobie sprawę z nienajlepszej opinii rasy, więc sukę
                    puszczam tylko w odosobnionych miejscach, a jeżeli tam się zdarzy przechodzeń
                    to wołam swoją sukę
                    i tak jak piszesz, każdy kto posiada psa powinien przynajmniej przytrzymać go
                    za obrożę, to wystarczy żeby żyć z innymi w zgodzie a w szczególności z tymi
                    którzy nie życzą sobie bliskich spotkań z naszym psem
                    pozdrawiam
                  • margala Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 12.12.05, 10:35
                    venus22 napisała:


                    >
                    > A wracajac do tematu- przeciez to takie proste - ktos wrzeszczy ze sie boi
                    psa-
                    >
                    > to go wolamy, niekoniecznie nawet musimy brac na smycz! potrzymamy za obroze,
                    > czlowiek sobie supokojony przejdzie... co za problem??
                    >
                    > Venus
                    >

                    jesli doprowadzasz czlowieka do stanu, w którym wrzeszczy, że boi sie psa, to
                    jest problem.
                    • albert.flasz1 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 12.12.05, 11:48
                      Mnie natomiast wkurzają takie sytuacje, jak np. ta (a Homo sum, nie da się
                      ukryć): idę sobie z pieskiem, w miejscu którego za nic nie da się uznać
                      za "publiczne" (za wyjątkiem osób, które tamtędy skracają sobie drogę do domu
                      lub jeżdżą na rowerach, rozpędzając postronnych oraz nieuświadomionych co do
                      aktualnie obowiązujących "tryndów") i nagle słyszę:
                      "- Proszę wziąć psa na smycz!!!"
                      Oglądam się - i widzę następujący obrazek: mój pies załatwia sobie swoje
                      sprawy, będąc w odległości kilku metrów ode mnie. Kilkadziesiąt metrów dalej
                      stoi jakiś "nawiedzony" i krzyczy. Wektory oraz obiekty zainteresowań wyżej
                      wymienionych czynników zdecydowanie się nie pokrywają... No to, co JA mam w
                      takiej sytuacji zrobić: odwrócić się plecami i "olać" ćwoka - czy też paść na
                      kolana, przeprosić i obiecać że to się więcej nie powtórzy? Dla ułatwienia
                      nadmieniam, że wymieniony "ćwok" naoglądał się telewizji, nasłuchał głupot oraz
                      naczytał dyrdymałów, przez co zapomniał że oprócz niego w świecie żyją także
                      inni, którzy niekoniecznie muszą podzielać jego poglądy, uprzedzenia, życiowe
                      doświadczenia, pasje, fobie oraz i tak dalej. Nadmieniam, że częstotliwość
                      występowania takich sytuacji zdecydowanie nasila się po opublikowaniu kolejnych
                      doniesień o "psach - mordercach" oraz wywołanych tymże akcjach odwetowych,
                      stymulowanych zapewne przez kolejne, zbliżające się wybory.
                      PS. Policja i Straż Miejska może mnie "pocałować" - mandatu na pewno nie
                      przyjmę...
                      • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 12.12.05, 12:41
                        korzystajac z okazji chcialabym poprosic przechodniow, zeby nie zaczepiali
                        psow; dajcie spokoj psom, ktore wyszly na spacer, nie gadajcie do nich, nie
                        wyciagajcie rak, nie tiutiajcie, nie zachwycajcie sie jakie sliczne, nie
                        probujcie glaskac; potem sa pretensje kiedy pies zaczyna szczekac - "co on tak
                        ujada niech go pani zabierze" - cholery mozna dostac; w ogole nie zwracajcie
                        opiekunom uwagi na temat wychowywania psow czy sposobow ich traktowania (no
                        chyba ze ktos ewidentnie zneca sie nad psem, albo faktycznie wyglada jakby nie
                        mial kontroli i wymagal pomocy i akurat mozecie w parku spokojnie porozmawiac);
                        nie macie pojecia jaki ten pies jest, jakie sa z nim problemy wychowawcze - nie
                        wasz pies, nie interesujcie sie; do szalu doprowadzaja mnie uwagi w stylu:
                        niech pani na niego nie krzyczy, pies jest po to zeby szczekal, gdzies sie musi
                        wyszczekac"; albo: "ojej niech mu pani rzuci tego patyczka on tak ladnie prosi"
                        (pies latal za rzeczonym patyczkiem poltorej godziny i moglby jeszcze
                        szesnascie, gdyby nie to, ze moje ramie dawno juz wypadlo ze stawu od rzucania,
                        a takie ciagle latanie nie jest w koncu zbyt zdrowe);
                        jedni chca zeby pies przestal szczekac: "prosze wziac go na smycz i zalozyc
                        kaganiec",
                        inni nie pozwalaja mu zwrocic uwagi robiac ze mnie potwora: "no niech pani nie
                        przesadza, to juz mu nawet szczekac nie wolno?"
                        lub dla odmiany kretyna: "no chyba nie sadzi pani, ze ktos moglby sie
                        przestraszyc takiego pieska?";
                        kazdy czegos chce, kazdy ma wlasny pomysl, jak traktowac psa wiec mam prosbe:
                        zajmijcie sie soba; dajcie nam pracowac i spacerowac ze swoimi psami; jesli
                        jestescie niezglebiona studnia wiedzy nt psow sprawcie sobie wlasnego - wtedy
                        zweryfikujecie wiele ze swoich pogladow i moze bedziecie bardziej wyrozumiali
                        na ulicy;
                        pozdro m.
                        • bullowy Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 12.12.05, 17:39
                          ha dokładnie,nic dodać nic ująć.
                          Ale wracając do apelu margal,o wyobrażnie to jestem pewien,że wielu właśnie z
                          tych paranoików ma problem z przerostem wyobrażni własnej .Może lepiej piszcie
                          opowiesci sf,na temat latających psów, które strzelają szczękami na bogu ducha
                          winnych przechodniów.A od nas się już odczepcie!,moje psy mają was w
                          du.ie.Niech wam sie nie wydaje,że jesteście tacy interesujący.Nie odpowiadam za
                          wszystkie psy świata tylko za swoje dwa!
                          pozdro
                          • venus22 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 13.12.05, 06:49
                            >>jesli doprowadzasz czlowieka do stanu, w którym wrzeszczy, że boi sie psa, to
                            jest problem. <<

                            ty tez juz nie przesadzaj bo niektorzy sie dra na sam widok psa- jeszcze do
                            nich nie podlecial jeszcze ma sto metrow do nich a oni juz wrzeszcza.


                            Venus
                    • nula28 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 16.12.05, 17:55
                      Do margali: jesli doprowadzasz czlowieka do stanu, w którym wrzeszczy, że boi
                      sie psa, to
                      jest problem.

                      To jest właśnie psychoza, Margala. Sam sie doprowadzasz do takiego stanu. Nikt
                      CI nie każe wrzeszczeć. Wciąż nie rozumiem Twojego problemu ;)
          • joanna.gr Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 13.12.05, 09:04
            Chcesz gromów,masz gromy.NIGDY nie powinnaś być pewna,że twój pies nie
            ugryzie,a jesli jestes,to nienajlepiej swiadczy o twoim rozsadku.Przykro mi,ale
            tak wlasnie mysle.Moi tesciowie tez maja takiego psa-lagodny jak baranek,dzieci
            na nim jezdzily,nigdy nikogo nie ugyzie,co najwyzej zalize...I co?
            Wystarczylo,ze zobaczyla jak moj maz mnie przytula (to suka).Nawet nie
            zdazylismy krzyknac,a juz mialam jej kly w rece. Tak zwyczajnie,z zazdrosci...A
            przeciez przez tyle lat nikogo nie ugryzla...
            • albert.flasz1 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 13.12.05, 09:49
              Takie samo, jeśli nie większe jast prawdopodobieństwo że dziś lub jutro porazi
              Cię prąd, zatrujesz się gazem, nieświeżą kiełbasą lub lodami, spadnie Ci na
              głowę cegła, potrąci Cię samochód, zarazisz się żółtaczką zakaźną, napadnie Cię
              jakiś bandzior... Cała ta afera z kupkami, smyczami i kagańcami jest nakręcona
              przez nieodpowiedzialnych pismaków i przypomina mi strach przed "chorobą
              szalonych krów" lub "ptasią grypą". Jak świat światem, ludzie utrzymywali
              zwierzęta i jak świat światem wypadki się zdarzały, także ze zwierzętami
              (różnymi, nie tylko z psami), jednak problem jest raczej marginalny i nie wart
              takiego "medialnego szumu". Ja w każdym razie staram się postępować tak, by
              nikomu nie wchodzić w drogę i nie przaszkadzać; z drugiej jednak strony - na
              pewno nie dam się terroryzować histerykom.
              • fedorczyk4 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 13.12.05, 09:54
                Jeszcze dodaj Drogi Albercie, ludzi którym temat kupy przesłania widnokręg.
                Jestem pełna podziwu że tak smętne tematy jak kupa, smycz, kaganiec doczekują
                się tylu postów i to za każdym razem kiedy sie pojawią. Tez staram się z moją
                suką nie wchodzić nikomu w drogę, ale ilość autentycznych emocji wywołuje we
                mnie żywy sprzeciw.
            • wrexham Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 13.12.05, 15:12
              niech ci nie bedzie przykro; ja wiem, ze moj pies na ulicy nikogo nie ugryzie i
              za to gwarantuje; nie wiem co by bylo w sytuacji ekstremalnej gdyby ktos zaczal
              sie nad nim np znecac, ale o ekstremalnych przypadkach jak rozumiem nie mowimy?
              chodzi nam o zwykle mijanie sie na ulicy tak? no to nie ugryzie;
              mowisz, ze suka twoich teciow z zazdrosci rozszarpala ci reke do krwi? moze
              czytala twoje wczesniejsze posty? :)
              a powaznie to sadze, ze twoi tesciowie po prostu nie znali psa, bo nie wierze,
              ze wczesniej nie bylo zadnych symptomow (no chyba ze zapadl na jakas chorobe
              np.); moze nie potrafili ich dobrze odczytac; teraz za to juz nie maja
              watpliwosci, ze maja psa, ktory nie zna swojego miejsca w rodzinie wiec zostaje
              sznureczek i kaganiec; no i na milosc boska przestancie sie lubieznie
              zachowywac przy zwierzetach :))))
              reszte napisal albercik :) wiec juz sie nie bede powtarzac
              pozdro m.
              • krzys111 Re: "Proszę się nie bać, ten piesek nie gryzie" 16.12.05, 10:50
                a mnie dziwia ludzie ktorzy wypisuja 'ja za swego psa gwarantuje'.
                Mnie by wystarczylo gdyby wlasciel psa mogl 'gwarantowac' za siebie ze nie
                bedzie gryzl, drapal np wtedy gdy sie ktos z nim w dyskusji nie zgadza. Czytajac
                te dyskusje wyraznie widac ze z wiekszoscia wlascieli pieskow takiej gwarancji
                nie ma. Maja tak emocjonalny stosunek do swych zwierzat ze brakuje i dystansu by
                oceniac 'mozliwosci' zwierzaka ale tez by zrozumiec ze nie kazdy musi ich pieska
                lubic, psimi kupami na trawniku sie zachwycac, a na spacer nie ma ochoty na
                'radosne' obszczekiwanie.
                • margala smycz i kaganiec - jedyna gwarancja 16.12.05, 14:34

                  a dla mnie jedyną solidną gwarancja, że pies nie zrobi krzywdy jest kaganiec i
                  smycz.
                  • wrexham Re: smycz i kaganiec - jedyna gwarancja 16.12.05, 16:16
                    jak bedzie wystarczajaco silny to wyrwie smycz, a kagancem wybije ci zeby;
                    jedyna garancja sa odpowiedzialni piekunowie plus ew. smycz i kaganiec;
                    • margala Re: smycz i kaganiec - jedyna gwarancja 18.12.05, 22:06
                      wrexham napisała:

                      > jak bedzie wystarczajaco silny to wyrwie smycz, a kagancem wybije ci zeby;
                      > jedyna garancja sa odpowiedzialni piekunowie plus ew. smycz i kaganiec;

                      to chyb aniedźwiedź jakiś.....
                      • wrexham Re: smycz i kaganiec - jedyna gwarancja