Dodaj do ulubionych

zjadanie wszystkiego, co się znajdzie

12.11.02, 14:03
Szczeniaczek mojej mamy (5 miesięcy) i mój własny pies (dwuletnia suka) z
upodobaniem wyszukują sobie na spacerkach różne "przysmaki" i usiłują je
cichaczem pożreć.
W przypadku mojej suczki (cairn terrier) problem nie jest taki duży, jest
ogólnie bardzo zdrowym i silnym psem, poza tym jestem czujna na spacerach i
ona w miarę słucha rozkazu "zostaw". Czasem jej się zdarza że cos połknie,
ale jak na razie kończyło się tylko nadprogamowym spacerem z powodu lekkiej
biegunki.
Niestety szczeniaczek mamy - malusieńki york terrier ma tak mautki pyszczek i
ogólnie biega tak blisko przy ziemi, że trudno zauważyć, że coś wziął do
pyszczka. No i ostatnio mały był ciężko chory z powodu zatrucia. Lekarz
stwierdził, że szkoda, że nie wiadomo, co maluch zjadł. W domu dostaje suchą
karmę (eukanuba) i odrobinkę "puszkowego" jedzonka dla smaku. Musiał więc coś
sobie skombinować na spacerze. Teraz jest już rekonwalescentem, ale mama boi
się wychodzić z nim na spacery.... lekarz zażartował, że jedyny sposób to
kaganiec, ale przecież nie produkują nawet tak malutkich kagańców:-(
Czy znacie na to jakiś sposób? czy w ogóle można jakoś ten problem rozwiązać?

bes
Obserwuj wątek
    • Gość: piasia Re: zjadanie wszystkiego, co się znajdzie IP: router:* / *.gazeta.pl 12.11.02, 16:07
      Sposobem jest konsekwentne i cierpliwe oduczanie. Gdy pies coś znajdzie i
      weźmie do pyska, trzeba go ukarać, byle z daleka, tak, by kara kojarzyła się
      nie z właścicielem (pan krzyczy i bije) tylko ze znalezionym "przysmakiem".
      Można rzucić w psa łańcuszkiem albo pękiem kluczy, można umówić kogoś, kogo
      pies nie zna, żeby wyskoczył zza drzewa z głośnym rykiem, można "przez umówioną
      osobę) podłożyć na trawniku kawałki mięsa nafaszerowane czymś, co psu nie
      zaszkodzi, ale jest wyjątkowo dla niego niesmaczne (np. cebula).
      Wada tego systemu - wymaga anielskiej cierpliwości..... Raz rzuciłam w mojego
      Kłopota kluczami, najpierw odskoczył od jedzenia, a potem je skonsumował, w
      czasie gdy ja podnosiłam klucze.

      A swoją drogą, zauważyliście, ile różnorakiego jedzenia poniewiera się po
      trawnikach? Chleb, kości, kawałki mięsa, resztki drugich śniadań.... Mój
      nieżyjący już Urwis byl mistrzem aprowizacji - potrafił przynieść do domu pół
      zamrożonego karpia, kiełbasę, kawałek wołowiny z kością.... wszystko świeże!!!
      Szczytem było, gdy próbował przytargać krowią czaszkę wraz z rogami. I to
      wszystko na miejskim osiedlu!
      • bes Re: zjadanie wszystkiego, co się znajdzie 13.11.02, 08:11
        Uśmiałam się czytając Twój list. Ta krowia czaszka z rogami............ i to
        wszystko na osiedlu????
        Swoją drogą to dziwne, co można znaleźć na miejskich trawnikach. Zrozumaiłe
        byłoby to, gdyby te wszystkie odpadki znajdowały się w okolicach śmietników.
        Ale w takim razie kto rozrzuca te wszystkie rzeczy ? Przecież to ludzie są tak
        bezmyślnymi śmieciarzami. I o ile odpadki jedzeniowe mozna sobie wytłumaczyć,
        to trudno wytłiumaczyć wszystko.
        Pamiętam, jak kiedys moja sunia buszowała sobie po terenach działkowo-
        ogródkowych i w pewnym momencie wróciła do mnie z żółtozielonym pyszczkiem.
        Sprawdziłam, czym się umazała - ktoś rozsypał jakiś toksyczny środek
        owadobójczy w proszku, ot, tak, po prostu wysypał na ziemię luzem. Worki po tym
        świństwie walały się obok. Przeczytałam szybko instrukcję użycia i poleciałam
        do domu umyć psa. I potem przeżyłam kilka ciężkich godzin obserwując, jak się
        czuje, w każdej chwili gotowa jechać do kliniki z nią. Miała tylko lekką
        biegunkę, ale co by się stało, gdyby tym ślicznie żółtym proszkiem
        zainteresowały się ciekawskie dzieci????
        Ludzie są bezmyślni........
        • default Re: zjadanie wszystkiego, co się znajdzie 13.11.02, 12:14
          Z moich doświadczeń wynika, że niektóre osobniki NIGDY nie oduczą się zbierania
          świństw. Mam właśnie taką delikwentkę - próbowaliśmy wszystkiego, żeby ją
          zniechęcić, zastraszyć, zabronić - ona zawsze jest sprytniejsza. Reszta moich
          psów albo nigdy tego nie robiła, albo z tego wyrosła, Mafcio pozostaje twardo
          przy swoim ulubionym zajęciu. Doszła do wielkiej wprawy i potrafi wrąbać coś
          zupełnie niepostrzeżenie, prawie nie ruszając buzią. Czasem tylko zdradza ją
          smakowite oblizywanie.
          Faktem jest, że na miejskich osiedlach ilość wyrzuconego jedzenia jest
          zastraszająca. Ludzie są beznadziejni, wywalają na trawniki wszystkie resztki,
          jest to obrzydliwe i zupełnie dla mnie niepojęte.
          Parę miesięcy temu przeprowadziliśmy się do domu za miastem, miałam nadzieję,
          że z przyczyn obiektywnych Mafciowe zbieractwo się skończy. Nie doceniłam jej -
          już w pierwszym tygodniu wyczaiła niedaleko barak, w którym mieszkają Rosjanie
          budujący w pobliżu dom. Jak się domyślacie, stał się on ulubionym celem jej
          spacerków...
          • Gość: piasia Re: zjadanie wszystkiego, co się znajdzie IP: router:* / *.gazeta.pl 13.11.02, 16:39
            Psy potrafią bezbłędnie znaleźć coś "smakowitego". I wrąbać to w ułamku
            sekundy, zanim pan coś zauważy. Czasem łykają pośpiesznie, by w domu zwrócić to
            na podłogę i zjeść już spokojnie, rozkoszując się każdym kęsem, o ile pan tego
            nie sprzątnie psu spod pyska.

            Człowiek nie jest w stanie pojąć, co takiego niezwykłego reprezentuje
            spleśniały kawałek chleba!

            Gdy kiedyś moje psisko połknęło w całości kawał salcesonu w plastikowej
            oslonce, przezywałam chwile grozy, że kiszki mu się tym plastikiem zatkają. A
            tymczasem wydalił ten plastik zwinięty ciasno w rulonik. Ot, zdolności psich
            wnętrzności... ;)))

            A z dwojga złego chyba wolę, żeby mój pies zeżarł śmierdzącą rybę, niż się w
            niej wytarzał...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka