operacja u kotka seniora - historia cierpienia

02.03.06, 22:31
Witam. Wczoraj przywiozłam do domu mojego 14 letniego kotka po operacji
usunięcia guzów. Okazało się, że były to dwa równoległe guzy na nerkach. To
wszystko, co było potem w domu, to dla mnie wielkie przeżycie. Mój kotek
wyglądał, jak jakieś obce dla mnie zwierzątko. Obsiusiał się po narkozie, był
cały mokry od wymiocin. Należało go obmyć, wszystkie czynności wokół niego
sprawiały mu ból, był cały siny, futerko miał posklejane, otwarte oczy po
narkozie, momentalnie spadła mu temperatura ciała, do tego przeraźliwy płacz -
-kocie jęki. Aby przywrócić kotka do temperatury ogrzewałam go suszarką i
termoforem. Przez cały czas był w letargu. Wybudzanie z narkozy trwało cały
dzień. Pod wieczór kotek zaczął reagować na dźwięki i na widok domowników.
Wydawał przeraźliwe jęki, nie pozwalał się dotknąć, ostrzegał, żeby tego nie
robić. Dzisiejsza noc, to czuwanie, przekręcanie kotka na boczki, po to, aby
mógł odksztusić zalegające płyny i nadzieja, że wszystko będzie ok. Nad ranem
pierwsze kroki zakończone porażką, wymioty, brak apetytu, krew z noska, zero
sił. Dzisiejszy dzień to lament, obawa przed najgorszym i cień nadziei, że
mimo wszystko będzie ok. Mój kotek wciąż śpi. Może poczynił małe postępy, bo
zrobił pierwsze siusiu po operacji. Wiem, że mój post może śmieszyć, ale
myślę, że tu nikt nikogo nie wyśmiewa za miłość do zwierząt. Proszę o wasze
opinie, może ktoś miał podobną historię u wiekowego kotka, być może przeżyje?
    • umfana Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 02.03.06, 22:51
      Czytając Twój post miałam łzy w oczach. Kochany biedaczek cierpiący...
      Trzymam kciuki o prędki powrót do zdrowia kitulki. Będzie dobrze!
      Głaski dla Twojego Kocurka
      • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 15:50
        Dzięki za słowa otuchy. Dzisiaj mija drugi dzień od operacji. Kocurek wciąż
        jest słaby, ale wczoraj chciał koniecznie spać ze mną w łóżku, wychodził ze
        spanka, które mu przygotowałam. Nie wiem jak to zrobił, ale wskoczył na oparcie
        kanapy, aby znaleźć się w pościeli i tak spał prawie do rana, a później miał
        siłę, żeby wejść na biurko i tak śpi do tej pory. Dostaje zmiksowane jedzenie
        ze strzykawki i wodę, jak na razie nie zwymiotował...Pozdr.
        • misia007 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 16:34
          Jda to rzeczywiscie ciężkie doswiadczenie dla osoby bez przygotowania
          weterynaryjnego, czy nie proponowali Ci pozostawienia kota na noc pod fachową
          opieką.Podziwiam Cię, ze tak świetnie dałas sobie radę.Operowali mi dwukrotnie
          9 letnia kotkę ale dostałam ją wybudzoną więc najgorsze miala za sobą.Zyczę kotu
          zdrowia a Tobie żeby polepszało mu się z minuty na minutę.Trzymam kciuki i
          pozdrawiam
          • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 18:05
            Cześć. Chcieiśmy mojemu staruszkowi zaoszczędzić stresu. Wybudzał się w domu,
            rozmawialiśmy z nim, głaskaliśmy go, myślę, że to lepsze, niż zimna poczekalnia
            w lecznicy, wtedy by chyba mu serce pękło ze strachu, bo to domowe zwierzątko,
            płochliwe. Pozdr.
          • umfana Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 18:05
            Ogromnie cieszę się Kocurek wraca do zdrowia :o)
            • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 18:10
              Teraz był u niego pan doktor, dostał kroplówkę, antybiotyk i tabletki
              przeciwbólowe, jest wciąż słaby, ale zrobił pierwsze siusiu do kuwety. Wciąż
              nie ma apetytu :(
    • aniela5 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 18:24
      > Witam. Wczoraj przywiozłam do domu mojego 14 letniego kotka po operacji
      > usunięcia guzów. Okazało się, że były to dwa równoległe guzy na nerkach
      A ja tak z ciekawosci pytam? Dlaczego usuwali te guzy? Jak moja mama miala guz
      na nerce to i nerke usuwano. A kotu nerek chyba nie usuneli no bo....
      Zycze zdrowia kotu!
      • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 19:04
        Nie mam pojęcia czemu tak się stało, musiałby mieć wycięte dwie nereczki :(. A
        jak długo Twoja kocica wracała do zdrowia? Martwi mnie, że mój kot cały czas
        śpi, jest słaby i nie ma apetytu. Jeśli jego stan się nie polepszy, to nie wiem
        jak to zniosę, strasznie go pokochałam. Najgorsze jest to jak widzę, że cierpi
        i jest taki bezbronny, a ja nie mogę mu pomóc. Teraz leży jak "mumia egipska",
        być może antybiotyk tak na niego podziałał...(chyba trochę przymulają -
        człowieka też) Pozdr. Aha, pan doktor powiedział, że serce ma mocne...
    • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 19:09
      W tej całej trudnej sytuacji mam cudowny kontakt z lekarzem kocura, jesteśmy
      cały czas w kontakcie telefonicznym, sms-owym, oprócz tego, że jest lekarzem z
      powołania, to jest wspaniałym człowiekiem, wyśmienitym psychologiem i osobistym
      terapeutą ...
      • misia007 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 19:39
        Po takiej operacji kotek pewnie jakis czas będzie apatyczny,bez apetytu ale to
        chyba normalne.Koty poza tym zle znoszą narkozę a przy tak powaznej operacji
        pewnie była dłuższa.Doskonale rozumiem Twoje uczucia czujemy się tacy bezradni i
        bezsilni wobec cierpienia ukochanego zwierzaka.Mam trzy koty i strasznie sie nad
        nimi trzęsę. Pozdrawiam
        • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 03.03.06, 22:09
          Mój wspaniały weterynarz przywiózł mi specjalną konserwkę dla kotków z
          problemami nerek, ale niestety kocurek nie chciał jej nawet powąchać...jest
          bardzo wychudzony, przed operacją musial być na czczo.:):(
          • arie Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 04.03.06, 00:10
            Mam nadzieję, że kocurek wróci do zdrowia. Dobrze, że trafiłaś na odpowiedniego
            weterynarza, który udzielił odpowiedniej pomocy. Moja kotka również ma kłopoty z
            nerkami (torbiele), jednak póki cona szczęście nie wyamaga interwencji
            chirurgicznej. Co do wybudzania to sądzę, że bliski kontakt ze zwierzęciem jego
            opiekuna działa uspokajająco dla zwierzaka, a czy to już się odbywa w lecznicy
            czy w domu to już inna sprawa.

            Pozdrawiam
            • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 05.03.06, 19:25
              Dzisiejszy dzień jest pełen łez po tym, jak wczoraj nakarmiłam kotka strzykawką
              zmiksowanym jedzeniem, a on w bólach i niesamowitych jękach wszystko zwrócił
              (musiałam go przy tym postawić na łapki i asekurować, bo sam nie potrafi się
              utrzymać) i padł...Myślałam, że już zasnął na zawsze, ale serduszko mu bije
              jeszcze do tej pory. Nie ma już siły wstać, nawet nie może podnieść główki.
              Żałuję tej operacji i mam wyrzuty sumienia, że naraziłam moje kochane
              zwierzątko na takie cierpienia. To przeze mnie teraz tak cierpi. Jego jęki i
              płacz zapamiętam na zawsze. Myślałam, że jakoś z tego wyjdzie, ale po
              dzisiejszym dniu zwątpiłam. Zostanie ból i tęsknota. Już teraz brakuje mi jego
              codziennych zachowań, np. tego, że chodził za mną do łazienki, żeby wypić wodę
              z umywalki, tego jak się ze mną witał każdego ranka. Już to nigdy nie powróci.
              Ale z tym trzeba się pogodzić. Taki jest porządek istnienia na tym świecie.
              Pozdrawiam.
              • po.prostu.ona Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 05.03.06, 19:31
                bardzo współczuję :-(
                • misia007 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 05.03.06, 19:49
                  Bardzo Ci współczuję, jesli nie ma nadzieji pozwól mu odejść, niech już nie cierpi.
    • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 11:41
      Mój Kocurek zasnął wczoraj kilka minut po 23 i już się nie męczy. Dziękuję
      wszystkim na tym forum za okazane mi wsparcie.
      • misia007 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 11:51
        Bardzo mi przykro Ida, niedawno przeżywałam to samo,trzymaj się .Pozdrawiam
        • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 11:58
          Nie wiem co mam zrobić. Bardzo kocham żywe istotki. Czy mam zaadoptować nowego
          kotka, czy to zaleczy rany po stracie ukochanego Kacperka? Brakuje mi strasznie
          świadomości, że gdzieś obok może biegać kot. Jest tu tak spokojnie i cicho po
          tym wszystkim.
          • misia007 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 12:21
            Jeśli mogę Ci poradzić koniecznie weż kotka.Kacperka nigdy nie zapomnisz ale
            nowy kotek sprawi, ze będziesz miała mniej czasu na smutne rozmyślania i łatwiej
            sie pogodzisz ze stratą.Najgorsza jest ta pustka i cisza.Po odejściu mojego
            pierwszego kota postanowiłam, ze juz nigdy tak nie będzie i przygarnęłam
            dwójkę.Nowy kotek zajmie Ci ręce i serce a teraz najbardziej tego
            potrzebujesz.Pozdrawiam serdecznie
            • iwa_ja Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 19:06
              Myślę o Tobie ciepło... Weź nowego kotka.
              • ida37 Re: operacja u kotka seniora - historia cierpieni 06.03.06, 19:53
                Pieseczki są kochane. Rudi też.:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja