Dzieci i zwierzeta

18.05.06, 21:40
Mam nadzieję , że uczycie swoje dzieci szcunku dla zwierzat.
Dziecko trzeba tego nauczyć bo inaczej z milości potrafi zwierzatko zamęczyć.
Te wszystkie chomiczki, swinki morskie, szczury i kroliki az strach pomysleć
co dzieci potrafia im złego zrobić. Ale winni sa zawsze dorosli, ktorzy na to
pozwalaja i kupuja dzieciom zwierzątka jak zabawki.
    • kasik_w11 Re: Dzieci i zwierzeta 18.05.06, 22:38
      Zgadzam się w pełni z Tobą. Ja mam 1,5 rocznego syna i on już wie że pieska nie wolnbo udeżyć. Czasem nadepnie jej na nogę nie śwaiadomie ale pies to toleruje a ja pilnuje żeby się to nie powtużyło. Uważa że podejści rodziców do tematu dziecko zwierze jest zbyt frywolne. Skoro raz kota pociągło za ogon to przecież nic się nie dzieje następnym razem kot bedzie uciekał i już go ciągnąć nie będzie. Z takim przypadkie się spotkałam. Bardzo misię nie podobało to. Mój syna nuczył się że pieska trzeba głaskać a nie wolno bić ani zabawką ani niczym innym .(nie powiem zdaża się czasem jakieś pociągnięcie za ucho ale interweniuje a psa mam bardzo tolerancyjnego :) I uważam że skoro ja 1,5 rocznego berbecia nauczyłam to tym bardziej starsze dzieci można nuczyć szacunku do życia.
      • bullowy Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 00:39
        tak, grunt to mieć tolerancyjnego do dzieci psa :).Strach pomyśleć jak się
        czuje chomik w rękach małego dziecka...mocny pies to idealne połaczenie :)pozdro
    • mama007 Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 09:28
      dla mnie w ogole te chomiki, myszy itp to jedna wielka pomylka. chyba, ze ma
      toto starsze dziecko, ktore umie sie tym opiekowac.
      u mnie koty z Mloda zyja w komitywie - ucza sie siebie wzajemnie. czasem jedna
      albo druga strona troche przegina, ale ucza sie na swoich bledach. Kot na
      przyklad wie, ze jak bez powodu bedzie skakal na Mala, to ona potem nie bedzie
      chciala sie z nim bawic, a Mala wie, ze jak bedzie ganiala kota, to a)
      przestanie do niej przychodzic i nie da sie opglaskac, b) w koncu ja podrapie.

      jest kilka zelaznych zasad - na przyklad taka, ze kotow nie wolno uderzyc. a
      koty na przyklad nie wchodza do pokoju Malej.
      ja reaguje tylko w sytuacjach krytycznych (ktore w sumie zdarzaja sie naprawde
      bardzo sporadycznie).
      aga
    • lola211 Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 12:16

      No, co potrafia takiego zrobic, bo nie wiem? Jako dziecko mialam kilka
      chomikow, swinke morska, rybki, psa i nie przypominam sobie, by były jakos
      dreczone- mialy co jesc, gdzie spac i zeszly z tego swiata smiercia
      naturalna.Nie uciekaly w popłochu przez nami- dziecmi. Obecnie tez nie spotykam
      sie z dreczeniem zwierzat przez dzieci- uwazam ze zadne dziecko nie jest w
      stanie zrobic wiekszej krzywdy zwierzakowi niz pomyslowy dorosły sadysta.A
      moze po prostu odwiedzam tylko normalne domy, gdzie o zwierzeta sie dba?
      W kazdym razie uwazam, ze przesadzone sa teksty o meczeniu zwierzat przez
      dzieci.
      • jo_123 Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 13:35
        przyłączam się do pytania, co takiego mogą zrobić?
        będąc 10 letnim dzieckiem wykupiłam za kilkumiesięczne kieszonkowe świnkę
        morską, która przez (pełnoletniego!) właściciela była traktowana jako żywy
        cel . "Własciciela" nie widziałam na oczy, o śwince dowiedziałam się od
        znajomych znajomych. I tak Nerwuska trafiła do mnie. Nazwa świnki była
        adekwatna do jej zachowania, kilka miesięcy zajęło mi przekonanie zwierzaka, że
        człowiek to nie wróg. Oswoiła się w końcu bardzo, na mój widok chrząkała
        rozkosznie, ale do końca życia nie dało się ją przekonać do obcych - dostawała
        napadów szału - miotała się, piszczała (musiałam ją wynosić do drugiego pokoju).
        Pewnie gdyby beagle wtedy mnie odwiedziła miałaby argument potwierdzający swoją
        teorię.
      • default Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 13:39
        Nikt nie mówi, że dzieci dręczą stworzenia ze złośliwości i okrucieństwa.
        Dzieci mają to do siebie, że mogą dręczyć zwierzęta zupełnie nieświadomie,
        wcale nie sadystycznie, a wręcz przeciwnie - z wielkiej miłości i chęci do
        zabawy z ukochanym zwierzątkiem. Dziecku trudno wytłumaczyć, że zwierzątka się
        nie szarpie, nie zwleka z posłania gdy śpi, nie przeszkadza gdy odpoczywa, nie
        międli w rękach bez przerwy, nie jeździ na nim jak na koniu (chyba że to koń ;-
        ), nie ubiera w lalczyne ubranka itd., itp. Dzieci sąsiadki mojej Mamy
        uwielbiają zwierzątka i często odwiedzają Mamy pieska. Markus jest psem o
        anielskiej wręcz cierpliwości, ale po pół godzinie "zabaw" z kochanymi
        dzieciaczkami zaszywa się pod stół i wychodzi dopiero godzinę po wyjściu gości.
        Chłopczyk jest jeszcze w miarę delikatny, ale do dziewczynki nie dociera żadne
        tłumaczenie, że Markus nie jest z gumy ani pluszu. Dopiero kiedy ostatnio
        psisko nie wytrzymało i "natrzaskało" jej zębami przed twarzą trochę się
        uspokoiła.
        Moja sąsiadka wzięła dla swoich dziewczynek małego kotka. Bardzo go kochały,
        tak bardzo że kotek na skutek ciągłego noszenia, przytulania i robienia za
        lalkę do wózeczka miał złamane dwie łapki. Już tam nie mieszka, na szczęście.
        • b-beagle Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 14:19
          Dokładnie tak jak napisała default
        • lola211 Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 15:40
          Dziecku trudno wytłumaczyć, że zwierzątka się
          > nie szarpie, nie zwleka z posłania gdy śpi, nie przeszkadza gdy odpoczywa,
          nie
          > międli w rękach bez przerwy, nie jeździ na nim jak na koniu (chyba że to
          koń ;-
          > ), nie ubiera w lalczyne ubranka itd.,

          No prosze, a ja znam psy, ktorym sie to podoba i uwielbiaja zabawe z dziecmi,
          pedza do nich,witaja radosnie, a przeciez wiedza co je czeka;).Pies nie swieta
          krowa, ktora trzeba obejsc, bo spi.I nie zgnile jajo, ktorego lepiej nie
          tykac.Tez potrafi zaleźć za skore, przeszkadza gdy oglada sie film, a on akurat
          chce sie bawic, drapie, podgryza..i dziecko to znosi.
          Oczywiscie jestem przeciwna regularnemu dreczeniu, ale jednoczesnie nie widze
          wielkiego zagrozenia w kontakcie z dzieckiem.Dorosli krzywdza zwierzeta o wiele
          bardziej, a ubieranie pieskow to rowniez ich domena, popatrzcie na yorki.
          • b-beagle Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 15:48
            Sa dzieci i dzieci )))
            • lola211 Re: Dzieci i zwierzeta 19.05.06, 18:41
              No wlasnie, o czym wiekszosc milosnikow zapomina.Na haslo "dziecko" reaguja
              alergicznie, bo dla nich to z zalozenia wstretny niewychowany bachor dreczacy
              biedne zwiarzaczki.
        • szadoka Re: Dzieci i zwierzeta 22.05.06, 14:43
          to wylacznie wina rodzicow.
          Moja corka miala chomiki i kotki i psa. A ja mialam oczy dookola glowy. Dziecko
          musi wiedziec, ze zwierzatko to nie zabawka. A milosc nie polega na
          zaglaskiwaniu na smierc ale na tym, ze zwierzatko trzeba nakarmic i po nim
          sprzatnac. A poglaskac tylko wtedy kiedy ono tego chce.

          Gdzie byla ta matka, ktora pozwolila zlamac kotu lapki???
    • wuefka Re: Dzieci i zwierzeta 20.05.06, 17:52
      > Te wszystkie chomiczki, swinki morskie, szczury i kroliki az strach pomysleć
      > co dzieci potrafia im złego zrobić.

      To wszystko nic, w porównaniu z tym, co potrafią zrobić zwierzętom dorośli.
      Doprawdy.
      Psy uwiązane w lesie na sznurku, zdychające z głodu to nie jest pomysł dzieci.
      Te wyrzucane z jadących samochodów też, bo dzieci raczej same do lasu nie
      chodzą, a i samochodów nie prowadzą. Nie dadzą też rady wyrzucić sporego psa
      przez okno, a wszyscy czytaliśmy o takich przypadkach.
      "Rasowe" suki i kotki doprowadzane ciągłymi (dwa, trzy razy w roku) porodomi do
      stanu skrajnego wycieńczenia, a nawet śmierci. Dla paru stówek. Dzieci za tym
      nie stoją.
      Zgwałcona kotka, znaleziona w zeszłym roku - było o tym w prasie. Nie sądzę,
      żeby to było dzieło dziecka.
      Żółw, któremu w ramach atrakcji libacyjnych do akwaterrarium wlewano wódę. W
      momencie odkupienia zwierzaka od dorosłego "właściciela" (nota bene odkupiły go
      niespełna dziewięcioletnie dzieci) jego skorupa była miękka jak wata. Jedno z
      tych dzieci opiekuje się nim do dzisiaj (piąty rok). Żółw jest w tej chwili
      okazem zdrowia.
      Uwierz mi - dzieci nie mają aż takiej inwencji w zadawaniu bólu. To dorośli są
      ekspertami w tej dziedzinie.
      • po.prostu.ona Re: Dzieci i zwierzeta 20.05.06, 18:05
        wuefka napisała:

        > Zgwałcona kotka, znaleziona w zeszłym roku - było o tym w prasie. Nie sądzę,
        > żeby to było dzieło dziecka.

        Ta kotka cierpiała, jak się później okazało, na potworny nowotwór. Była ofiarą
        rozmnażaczy, wyglądała jak kot rosyjski niebieski. Jej los należy dedykować tym
        dorosłym, którzy twierdzą, że nie ma nic złego w kupowaniu zwierząt "rasowych
        bez rodowodu".
        • wuefka Re: Dzieci i zwierzeta 20.05.06, 21:50
          Tego nie wiedziałam. Z Twojego postu tak czy siak wynika, że kotka była ofiarą
          dorosłych oprawców.
          A gdyby nawet nie, przykładów są tysiące. "Detalicznego" okrucieństwa.
          A masowe? Zwierzęta ginące dla futer i dla skór. Dla kawałka roga, lub kła. Dla
          powstania nowego kosmetyku. Ginące niejednokrotnie w niewyobrażalnych
          męczarniach.
          Dzieci, przy nas, dorosłych to anioły.
          • igge Re: Dzieci i zwierzeta 22.05.06, 20:02
            Moje dzieci nie męczą zwierzaków,których od zawsze było i jest w domu sporo.
            Jak były zupełnie malutkie też jakoś nigdy nie ciągnęły za ogon, nie deptały
            etc Pies jest ogromny więc córka się go z początku trochę bała bo niechcący ją
            przewracał i tratował i musiałam raczej uważać na zachowanie psa a nie
            odwrotnie. Koty bez problemów dawały ze sobą robić dzieciom wszystko a dzieci
            tej sytuacji nie wykorzystywały do żadnych ekscesów. Nigdy nie było nawet
            najmniejszego zadrapania, nie mówiąc już o ugryzieniu a kociska łaziły za
            dziećmi krok w krok. Chomik był może trochę za często brany na ręce, świnki
            morskie uwielbiają się przytulać, klatki zmienia samodzielnie starszy syn lub
            mój mąż. Można wychowywać dzieci bez zwierząt , wielu naszych znajomych tak
            robi - nie chcą mieć dodatkowej pracy a nie wszystkie dzieci proszą o
            zwierzęta. Może też niektórym zwierzakom nie odpowiada towarzystwo dzieci,
            szczególnie takich którym wszystko wolno. Ale widok mojego dziecka z koleżanką
            każde ze swoją świnką na kolanach, pochłonięci głaskaniem na zmianę swoich
            pupilków jest wart tych dodatkowych starań i wydatków. Takich słodkich scen z
            dziećmi i zwierzętami pamiętamy dużo i dzieci jakoś naturalnie i bez
            specjalnych zabiegów wychowawczych naprawdę dobrze traktują zwierzęta, które
            same z własnej woli i z przyjemnością spędzają z nimi dużo czasu.
    • mamonka01 Re: Dzieci i zwierzeta 23.05.06, 10:23
      To od postawy nas dorosłych zależy reakcja dzieci na zwierzęta. Małe dziecko
      jest eksperymentatorem. To postawa opiekuna wytycza mu nieprzekraczalne ramy.
      Podam przykład z mojego doświadczenia.
      Mój pies na smyczy . Koło mnie siada znajoma babcia z trzyletnim
      brzdącem.Dziecko bierze kamyczek i rzuca nim w mojego psa. Babcia delikatnym
      głosikiem - Adasiu nie wolno rzucać w pieska kamieniem. Brzdąc powtarza
      doświadczenie wyraźnie przy tym spoglądając na babcię. Babcia znowu łagodnie -
      Adasiu nie wolno rzucać kamieniem w pieska. Maluch znowu bierze kamień do ręki
      -tym razem już duży. Moja zdecydowana reakcja - spróbój rzucić to będziesz miał
      ze mną do czynienia. Młody rzuca. Dostaje ode mnie klapa po tyłku(więcej huku i
      hałasu niż bólu - bo kombinezon zimowy był gruby). -Ryk- Babcia otwiera usta i
      szybko je zamyka na widok mojej wściekłej miny po czym rażno oddala się w
      przeciwnym kierunku.Nigdy więcej już żaden pies nie był obrzucany kamieniami
      przez tego berbecia.
      • lola211 Re: Dzieci i zwierzeta 23.05.06, 18:05
        Powinnas zareagowac juz po pierwszym rzucie, a nie czekac na trzeci.
        No i na drugi raz uwazaj, bo mozesz wlapac plaskacza od doroslego za to ze
        podnioslas reke na dziecko, jakie by nie bylo.Psa raczej nie uderzysz, gdy
        postapi wbrew regulom, bo to przeciez tylko pies, znajdziesz tysiac powodow, by
        wytlumaczyc jego chowanie, no nie?.A to tylko trzylatek,male dziecko.
        Powinnas usunac psa z zasiegu rzutu i zrobic awanture babci.
        • lola211 Re: nie "chowanie" tylko "zachowanie" ntx 23.05.06, 18:06
      • po.prostu.ona Re: Dzieci i zwierzeta 23.05.06, 19:09
        mamonka01 napisała:

        > Mój pies na smyczy . Koło mnie siada znajoma babcia z trzyletnim
        > brzdącem.Dziecko bierze kamyczek i rzuca nim w mojego psa. Babcia delikatnym
        > głosikiem - Adasiu nie wolno rzucać w pieska kamieniem. Brzdąc powtarza
        > doświadczenie wyraźnie przy tym spoglądając na babcię. Babcia znowu łagodnie -
        > Adasiu nie wolno rzucać kamieniem w pieska. Maluch znowu bierze kamień do ręki
        > -tym razem już duży. Moja zdecydowana reakcja - spróbój rzucić to będziesz
        miał
        > ze mną do czynienia. Młody rzuca. Dostaje ode mnie klapa po tyłku(więcej huku
        i
        > hałasu niż bólu - bo kombinezon zimowy był gruby). -Ryk- Babcia otwiera usta i
        > szybko je zamyka na widok mojej wściekłej miny po czym rażno oddala się w
        > przeciwnym kierunku.Nigdy więcej już żaden pies nie był obrzucany kamieniami
        > przez tego berbecia.

        No nie ukrywam, że w takiej sytuacji zabrałabym psa natychmiast (nie czekając,
        na kolejne kamyki), a na odchodne powiedziała chłopczykowi - najsłodszym
        głosikiem jaki mogłabym z siebie wydobyć, by sobie porzucał kamyczkami w babcię.
        • mamonka01 Re: Dzieci i zwierzeta 23.05.06, 21:38
          No nie ukrywam, że w takiej sytuacji zabrałabym psa natychmiast (nie czekając,
          > na kolejne kamyki),
          - Normalnie mając do czynienia z obca osobą, każdy by się tak zachował.

          Jak pisałam babcia była zaznajomiona i jej mocno rozpuszczony podopieczny
          także(mówiąc szczerze nie pierwszy raz bachor nadepnął mi na odcisk).
Pełna wersja