pies i jego kupa

04.07.06, 14:01
Cześć szczęśliwi posiadacze psów.
Dlaczego waszym zdaniem wszyscy panicznie boją się sprzątania po swoich
pieskach? Kupa na trawniku to jest coś tak naturalnego, że wstyd to zabierać.
A przecież niejedna Paniusia jak jej piesek narobi w domu to nie wzywa pomocy
lecz bierze szmatę i sprząta.
Ale trawnik jest oczywiście niczyj, najwyżej jakieś (obce dziecko się
upaprze). Na dodatek jak wychodzę ze swoim psem i sprzątam jego kupy, to
nieraz widzę na sobie zdziwione spojrzenia innych ludzi. Czyżbym pozbawiała
ich pięknych pachnących widoków?
Co się dzieje?
    • magnes6 Re: pies i jego kupa 04.07.06, 14:48
      Ja sprzątam bo mój pies=moja kupa. Ale kupy spotykam w różnych miejscach, nie tylko na trawnikach: na środku ścieżki, na schodkach do sklepu, tuż przed bramą wejściową do kamienicy, na klatce. Moim zdaniem to totalna bezmyślność i zapatrzenie w czubek własnego nosa właścicieli psów. Jeden facet, widząc że zbieram kupę zapytał czy to JUŻ trzeba sprzątać. Myślał, że weszło takie zarządzenie. To samo dotyczy pozwalania psom na obsikiwanie opon samochodowych. Nie moje auto to co się będę przejmował.
    • default Re: Ludzie! 04.07.06, 15:03
      Czy Wam się nigdy nie znudzi ten temat???? Ile razy można od nowa i od nowa
      pisać rzeczy oczywiste.
      • lola211 Re: Ludzie! 04.07.06, 15:53
        Niby oczywiste, tylko co z tego, gdy mamy to co mamy?
        • remislanc Re: Ludzie! 04.07.06, 15:55
          To nie ja - naprawdę to nie ja znowu poruszylem ten gó..any temat.......:)))
          Ale autorowi rację przyznać muszę.
    • sabriel Re: pies i jego kupa 05.07.06, 14:11
      Nie wiem czemu inni,wiem czemu ja.
      Tam gdzie mieszkam nie ma gdzie zwykłego papierka wyrzucić,a co dopiero kupy.
      Poprostu administracji nie chce sie wystawiać koszy.
      Śmieszy mnie jak robią różne akcje i rozdają torebki na odchody.To ja mogę sobie
      kupić sama w sklepie,niech lepiej wystawią kosze.Nie musza być jakieś
      "specjalne" chodzi o zwykłe śmietniki.
      Wiele osób podaje przykład innych krajów:bo tam sprzątają-tak,sprzątają,ale tam
      mają zapewnione ku temu warunki.
      • edavenpo Re: pies i jego kupa 05.07.06, 14:31
        sabriel napisała:
        Wiele osób podaje przykład innych krajów:bo tam sprzątają-tak,sprzątają,ale tam
        > mają zapewnione ku temu warunki.
        ___

        Mieszkam w UK, w Londynie. Kosze na kupy sa w parku. Do parku musze isc 15 minut
        pobocznymi ulicami na ktorych koszy nie ma. Pies robi kupe najczesciej po
        drodze, zbieram ja w woreczek i niose do parku te 10-15 minut i tam wyrzucam. I
        tyle. Korona mi z glowy nie spadnie nawet jakbym miala ta kupe do domu niesc.
        Moj pies, moja kupa.

        Niestety moim zdaniem dla nie-zbieraczy usprawidliwienia tak naprawde nie ma.
        Jak nie ma koszy trzeba do administracji zadzwonic i o kosze poprosic.
        • remislanc Re: pies i jego kupa 05.07.06, 16:13
          Już Ciebie lubię..........:)))))
        • sabriel Re: pies i jego kupa 08.07.06, 21:42
          Polska to nie UK.Myslisz, że wystarczy zadzwonić, a oni następnego dnia ci kosze
          wystawią? Sąsiadka była w administracji,nie wystawią bo podobno sa "dewastowane".
          • edavenpo Re: pies i jego kupa 08.07.06, 22:30

            Nie zmienia to faktu ze ja koszy nie mam pod nosem i z kupa maszeruje az milo.

            Tutejsza administracja tez taka szybka nie jest. Walke o to zeby czesciej
            oprozniali pojemniki do recyclingu prowadzilam przez 5 miesiecy. Listy, emaile
            nawet poslanka lokalna byla w to zamieszana i lokalna gazeta. I oprozniaja je
            teraz co tydzien zamiast co dwa.

            Wybacz ale kupa nie granat, w reku ci nie wybuchnie, do kosza (czy domu) z nia
            dojdziesz.
            • albert.flasz1 Re: pies i jego kupa 11.07.06, 12:09
              Ja natomiast ostatnio przebywam w pewnej miejscowoci nad Atlantykiem. Region
              jest do mocno turystyczny, wiec nie dziwota, ze na ulicach spotyka sie rozne
              zyjatka: psy (na ogol bez kagancow, choc dosc czesto na smyczy ale nie jest tro
              regula), konie, kozy... Automaty z torebkami na kupy (za darmo) i odpowiednie
              pojemniki rozmiezszczone sa dosc gesto, co wcale nie przeszkadza wdepnac w to i
              owo, nawet na samej reprezentacyjnej ulicy. Nikt tu jednak nikogo nie straszy
              policja z przyczyn chyba zrozumialych (jak turysci, szczegolnie Angole) odejda,
              to i kasy nie bedzie. Zreszta, w odroznieniu od niektorych, bardziej
              zakompleksionych stron - tu sie codziennie sprzata, przez co nawet jest dosc
              czysto.
              No to nara.
    • m_olka Re: pies i jego kupa 05.07.06, 16:17
      Musze się zgodzić z większością, że należy sprzątać po swoim psie, u mnie na
      osiedlu nawet kosze specjalne wystawili, tylko wiecie co mnie wkurza - podatek,
      no bo a lnbo jedno albo drugie. Uwązam, że podatek ma dużo wspólnego z kupą, bo
      skoro każą nam sprzątać po naszych czworonogach to powinni zlikwidować podatek.
      • lotoss Re: pies i jego kupa 05.07.06, 17:26
        Podatek za co?

        Precz z psimi kupami!

        Musze przyznac, ze mieszkam tam gdzie psy nie biegaja bez wlascicieli, zawsze sa
        na smyczy, a wlasciciele sprzataja po nich bez zadnych pretnsji. Nie rozumiem.
        Przeciez nie ma sie co przydzic wlasnego psa... Nie jeden raz widzialam ze taka
        pani czy pan daje sie calowac (lizac) swojemu psu po ustach, a wiadomo, ze taki
        pies lize sie tez czesto gdzies indziej. Wiec, zebrac kupe to przeciez nie
        powinien byc problem, ani zadne obrzydzenie. Jak to nie ma smietnika na ulicy?
        Niemozliwe...




        • remislanc Re: pies i jego kupa 05.07.06, 17:40
          lotoss napisała:

          > Podatek za co?
          >
          > Precz z psimi kupami!
          >
          > Musze przyznac, ze mieszkam tam gdzie psy nie biegaja bez wlascicieli, zawsze
          s
          > a
          > na smyczy, a wlasciciele sprzataja po nich bez zadnych pretnsji. Nie rozumiem.

          Gdzie Ty mieszkasz? W raju.............????



          > Przeciez nie ma sie co przydzic wlasnego psa... Nie jeden raz widzialam ze
          taka
          > pani czy pan daje sie calowac (lizac) swojemu psu po ustach, a wiadomo, ze
          taki
          > pies lize sie tez czesto gdzies indziej.

          A potem taki pan czy paniusia myśli że ma zajady - a to resztki psiej kupki w
          kacikach....


          Wiec, zebrac kupe to przeciez nie
          > powinien byc problem, ani zadne obrzydzenie. Jak to nie ma smietnika na ulicy?
          > Niemozliwe...

          pewnie, że masz rację! Oni mają 100 powodow aby nie sprzątać - brak specjalnych
          koszy, menele też sikają, za duży wiatr, zly układ planet, wybuchy na Slońcu,
          itd, itp.
          jak ktoś nie chce to zawsze się usprawiedliwi..........
          >
          >
Pełna wersja