pies zjada swoją kupę-zawsze!

26.10.06, 11:47
Mój stary (skończył 15 lat) pies jeździ na wózku, bo ma paraliz tyłu.
Następstwem tego jest nie trzymanie moczu. Ale teraz doszła kupa!!! Chodzę z
nim na spacery co najmniej 4 razy po ok. 40 min. Po spacerze jest jeszcze
przed domem, bo teraz jest ciepło. Ale prawie nigdy nie robi wtedy kupy! Czy
to na wóZku czy na leżąco. Dopiero jak lezy w domu to robi. Nie wiem czy to
jest nie kontrolowane, bo czasami robi przez sen. I zjada!!!
Pies ma legowisko w centralnym miejscu w kuchni i nie jest to komfortowy widok
szczególnie jak jemy. Pomijając zapach!!
Sikanie jestem w stanie znieść. Mam drybedy i jakoś sobie radzę, chociaż i tak
jest smród. Ale wiem , że popuszcza bezwolnie, a sika porządnie na wózku. Z
kupą sobie nie radzę. Cała rodzina jest za uspieniem, a ja nie mogę się zdobyć
na to, bo poza tym jest fajny. I dobrze mu się jeździ na tym wózku.
Gdybym z determinacją nie szukała wózka, to pewnie już by go nie było, bo
teraz wyprowadzanie za ogon już nie byłoby mozliwe.
A może ja się mylę i pies cierpi. POdobno psy są b. cierpliwe i nie okazują bólu.
Zamotałam sie strasznie. Teraz moje zycie zostało podporządkowane psu. Nie
wiem, czy rodzina nie zeszła na drugi plan!!! To chyba jest chore.
    • po.prostu.ona Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 26.10.06, 12:43
      Psu można (i należy) pomóc w załatwianiu potrzeb fizjologicznych poprzez masaż.
      Mój pies też w tej chwili jest niepełnosprawny (mam nadzieję, że przejściowo) -
      ale dzięki masażowi oddaje kał dwa razy dziennie, kiedy jestem z nim na
      spacerze.
      Psu należy wymasować brzuch, także by oddał mocz, bo gromadzący się i
      pozostający w dużych ilościach w pęcherzu raz, że rozciąga i deformuje pęcherz,
      dwa, że może być przyczyną różnorodnych infekcji.
      Zgłoś się na forum weterynaria, ewentualnie poszukaj tam mojego wątku, na temat
      masażu niepełnosprawnego psa w celu ułatwienia mu załatwiania się.
      Weterynarz bardzo sensownie mi doradził i dzięki tym wskazówkom nie mam żadnych
      dodatkowych problemów z psem (poza jego rehabilitacją).
    • galbinatus Re: to jest chore !!! 26.10.06, 15:06
      Jezeli psa lubisz tak jak piszesz to nie rozumiem po co go tak meczysz?
      Cala twoja rodzina ma racje.
    • kasiajn Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 27.10.06, 08:57
      Nadmiar moczu mozna usuwac przez tzw. wyciskanie, jest to dosc proste, zwlaszcza kiedy pies stoi -
      tylko nie wolno uciskac podbrzusza punktowo, ale otwartymi dlonmi. Weterynarz powinien bez
      problemu pomoc Ci w nauce, jak to robic. Jesli odmowi, idz do innego.
      Nie znam technik masazu brzucha, pomocnych przy oddawaniu kalu (moze po.prostu.ona napisze
      wiecej!) ale podejrzewam, ze polegaja na uciskowym przesuwaniu obu dloni wzdluz brzucha. Wiem
      natomiast, ze pomocne jest scisle pilnowanie diety, przestrzegaj godziny, sprobuj moze dawac
      wylacznie chrupki seniora Hills'a, i wode, to utwardzi kal, albo inne stablilizujace karmy, a jesli pies
      bedzie mial odwrotne klopoty, dawaj mu niewielkie ilosci oleju lnianego. Pomocne sa wowczas
      lewatywy. Jak sie zabrudzi, wsadz go do wanny i wymyj, po prostu.
      Na brzydkie zapachy pomaga tzw. olejowy wyciag z pietruszki, w aptekach bez recepty. Do
      paszczy.Podejrzewam, ze rowniez wegiel.
      Pies biedak, sam nie akceptuje najwyrazniej tego, co sie z nim dzieje, a ze starenki juz, nie wymagaj
      od niego zbyt wiele. Pomysl natomiast o rehabilitacji, moze jakis laser, plywanie. No i dobrego weta
      znajdz, bo nie kazdy zna sie na wszystkim, polecam bardzo dr Janickiego z Warszawy.
      • po.prostu.ona Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 27.10.06, 09:26
        Ja uciskam rytmicznie brzuch (można wyczuć kiedy pęcherz jest pełny) i pies
        zwyczajnie się załatwia. Nie robię tego siłowo, raczej z wyczuciem. Co do
        drugiej potrzeby, kilka razy dziennie masuję psu brzuch okrężnymi ruchami,
        zgodnie z ruchem wskazówek zegara, otwartą dłonią lekko uciskając - co ma
        pobudzić ruchy jelit. Na spacerach, dodatkowo uciskam lekko psu brzuch od
        strony grzbietu, od góry, w okolicy lędźwiowej. Też to robię rytmicznie i czuję
        napięcie mięśni, wtedy uciskam okolice ogona - i zwierzę się wypróżnia, na
        trawę, zbieram, wyrzucam i po krzyku.
        Oprócz tego pies poddawany jest różnorodnym formom rehabilitacji, ale to już
        nie temat wątku.
        Przy kontrolowaniu potrzeb fizjologicznych jest trochę pracy, ale nie jest to
        dla mnie ani przykre ani obrzydliwe, cała akcja trwa krótko, zwierzę nie traci
        godności, nie odczuwa dodatkowego dyskomfortu.
        Wiadomo, że opieka nad niepełnosprawną istotą, obojętnie czy ludzką czy
        zwierzęcą wymaga zaangażowania i mniejszego lub większego poświęcenia. Sama
        musisz rozstrzygnąć, czy stać cię na to, czy też skażesz swe już
        niepełnosprawne zwierzę na dodatkowe cierpienie i poniżenie.
        • szarotka11 Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 30.10.06, 09:24
          Dzięki za rady. Z wypróżnianiem do końca pęcherza usiskanie pomogło i teraz jest
          trochę mniej mokro po nocy. Ale z ta drugą sprawą to nie takie proste. Pies
          teraz dużo je - sucha karme dla starych psów i ryż gotowany z kurczakiem. Ma
          duzy apetyt i problemów z układem trawiennym też nie ma. Tylko nie robi tego na
          spacerze, a w poz. leżącej. Niestety tylko w domu. Nie potrafię go zmobilizować
          do załatwiania się na spacerze. Jest to spory kłopot. Mój pies jest duzy waży
          ok. 35 kg.i kąpanie nie jest proste - robię to na podłodze w łazience, bo nie
          dam rady go dźwigać.
          Godność psa, a godność ludzi - szczególnie jak widzą i czują załatwianie przy
          jedzeniu??
          Oczywiście nie szukam potwierdzenia, że powinnam psa uspić - bo tego nie zrobię
          dopóki będę wiedziała, że nie cierpi. Ale wiem że już raczej psa nie będę
          miała.Tak totalna opieka trche mnie przerasta.
          Pozdrawiam
          • po.prostu.ona Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 30.10.06, 11:59
            szarotka11 napisała:

            > Dzięki za rady. Z wypróżnianiem do końca pęcherza usiskanie pomogło i teraz
            jes
            > t
            > trochę mniej mokro po nocy.

            cieszę się

            Ale z ta drugą sprawą to nie takie proste. Pies
            > teraz dużo je - sucha karme dla starych psów i ryż gotowany z kurczakiem. Ma
            > duzy apetyt i problemów z układem trawiennym też nie ma. Tylko nie robi tego
            na
            > spacerze, a w poz. leżącej. Niestety tylko w domu. Nie potrafię go
            zmobilizować
            > do załatwiania się na spacerze.

            Być może jego układ wydalniczy przystosował się do innej pozycji, co ma związek
            z poruszaniem się na wózku.



            Jest to spory kłopot. Mój pies jest duzy waży
            > ok. 35 kg.i kąpanie nie jest proste - robię to na podłodze w łazience, bo nie
            > dam rady go dźwigać.

            ale przepraszam za dosłowność - czy on ma biegunki? Bo mojego psa nie trzeba
            było myć - nawet gdy był unieruchomiony po operacji kręgosłupa i z konieczności
            załatwiał się w domu na podłożone papierowe ręczniki, też w pozycji leżącej. W
            dodatku musiał dostawać czopek. Teraz na szczęście się unormowało. Proponuję Ci
            ustalić pory, w których pies oddaje kał, wymasować go solidnie w ustronnym
            miejscu i skłonić - jeśli chcesz napiszę Ci na priv. co możesz zrobić, jeśli
            nie doradził Ci tego lekarz - do załatwienia się. Jeśli to pies długowłosy -
            ostrzyż mu "podogonie" najkrócej jak to możliwe.

            > Godność psa, a godność ludzi - szczególnie jak widzą i czują załatwianie przy
            > jedzeniu??

            No przepraszam bardzo - ale to już jest kwestia organizacji życia rodzinnego, w
            którą nie wnikam.

            > Oczywiście nie szukam potwierdzenia, że powinnam psa uspić - bo tego nie
            zrobię
            > dopóki będę wiedziała, że nie cierpi. Ale wiem że już raczej psa nie będę
            > miała.Tak totalna opieka trche mnie przerasta.

            Niestety, to są sytuacje, z którymi każdy człowiek musi się liczyć. Tak samo
            jak z możliwą koniecznością opieki nad niepełnosprawną matką czy upośledzonym
            dzieckiem. Jedni biorą na siebie ten ciężar, inni zrzucają go na opiekę
            społeczną i instytucjonalną. Różnica jest taka, że w przypadku ludzi w naszym
            kraju nie ma mowy o eutanazji. Tym, którzy poczują się dotknięci w swym
            egoizmie gatunkowym wyjaśniam, że chodzi mi o to, iż biorąc do domu żywą i
            czującą istotę, całkowicie bezradną i zdaną na naszą łaskę - musimy być
            świadomi tego, że może ona zachorować, zostać dotknięta niepełnosprawnością - i
            być gotowym na poniesienie konsekwencji tej sytuacji.

            Pozdrawiam

            Również i życzę powodzenia. Wiem, że nie jest ci łatwo.
          • kasiajn Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 30.10.06, 17:29
            Trzymaj sie szarotko, jestes bardzo dzielna! Moge Ci doradzic inne drobne patenty - jeden to podklady
            dla ludzi jednorazowe Seni 60 cmx90 (apteka); mokre chusteczki chigieniczne dla niemowlakow, sa w
            supermarketach; jeden posilek dziennie, tak, zeby nie brudzil sie przez caly czas; sprawdz jeszcze
            karme d/d hillsa, to ryz z jagniecina lub kaczka, zdecydowanie utwardza; zapytaj sie moze weta, czy
            nie warto by podawac zestawu witamin B w zastrzykach, no i moze ogranicz troche forsowne spacery
            na jakis czas, ze wzgledu na kregoslup. Jesli nie moze sam sie podniesc, to - zapewne to juz wiesz -
            mozna go podnosic na reczniku pod brzuchem, bedzie ci latwiej. Pozdrawiam Ciebie i Pana Psa.
            • szarotka11 Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 31.10.06, 09:33
              Mój pies choruje juz prawie od roku, więc chyba wszystkie patenty już
              przerabiałam. Podkłady się nie sprawdziły, natomiast drybedy (allegro) i zwykły
              koc polarowy - tak. On kocha spacery, lubi być na dworze, bo to nie był nigdy
              pies kanapowy. Je dwa razy dziennie, bo ma taki apetyt i jak mu nie dam
              wieczorem to się szczekaniem dopomina.
              Wogóle to bardzo mądry i oddany pies. Myślę, że zdaje sobie sprawę ze swojej
              ułomności i też jest mu trudno.
              Ja tylko czasem się zastanawiam, czy powinno się za wszelką cenę przedłużać taki
              stan. Już wczesną wiosną wet nam przepowiadał taki rozwój choroby i zalecał
              uśpienie. Jak juz pisałam, gdybym w internecie na dogomanii nie znalazła zdjęć
              psa na wózku, to nie byłabym w stanie go utrzymywać przy życiu.
              Czym innym jest opieka nawet bardzo pracochłonna przy psie chorym, który rokuje
              poprawę (też to przechodziłam po jego operacji nowotworowej), a czym innym
              świadomość, że może być tylko gorzej. I kiedy to przerwać. Ja nie potrafię tego
              zrobić.
              Pozdrawiam i dziekuję za wsparcie.
              • galbinatus Re: pies zjada swoją kupę-zawsze! 31.10.06, 12:07
                szarotka11 napisała:

                > Ja tylko czasem się zastanawiam, czy powinno się za wszelką cenę przedłużać
                tak
                > i
                > stan. Już wczesną wiosną wet nam przepowiadał taki rozwój choroby i zalecał
                > uśpienie. Jak juz pisałam, gdybym w internecie na dogomanii nie znalazła zdjęć
                > psa na wózku, to nie byłabym w stanie go utrzymywać przy życiu.
                > Czym innym jest opieka nawet bardzo pracochłonna przy psie chorym, który
                rokuje
                > poprawę (też to przechodziłam po jego operacji nowotworowej), a czym innym
                > świadomość, że może być tylko gorzej. I kiedy to przerwać. Ja nie potrafię
                tego
                > zrobić.


                Masz racje co innego, gdy wiesz ze pies wyzdrowieje co innego gdy nie ma na to
                zadych szans.
                Wiem co mowie mialam podobna sytuacje, po konsultacji z kilkoma wetami i
                identycznej diagnozie zdecydowalam sie na uspienie, dzieki czemu pies pozostal
                w mojej pamieci takim jakim byl przez 17 lat swojego zycia, a nie zwinietym
                nieszczesciem robiacym pod siebie!!!
Pełna wersja