Dodaj do ulubionych

Co WY na to??? W gosci z psem czy nie???

27.10.06, 10:54
Prosze o opinie bo ja juz nie wiem czy ja jestem normalna czy nie.
Po koleji. Zaprosili nas znajomi do siebie na kilka dni. Maja dom, dzieci i
ogrod. My mamy psa. jests z nami 10 lat. Teraz mieszkamy w domu a wczesniej
czyli 8,5 roku mieszkala z nami w mieszkaniu. Spala w kojcu, pod dwoma kocami
w naszym pokoju. Zawsze wychodzila z nami na spacery. Nie potraf sama chodzic
bo musi miec do szczescia nas. To jest posokowiec bawarski wiec bestia
niezwykle uparta. Mamy dzieci. Codzi w kagancu bo sobie nei zyczy towarzystwa
dwoch brzdacow. pewnie by ugryzla. Mnie i meza nie nawet moge jej wyrwac zeba
ale dzieci nie toleruje. Nie oddalismy jej nie uspilismy.
No i teraz historia: Mieszkjamy od 1,5 roku za granica. Zero znajomych ktorym
mozna zostawic raczej ciezkiego w harakterze psa. Znajomi nas zaprosili
ALE!!!!
Oni nie toleruja psa w domu. Chca zeby spal na dworze albo w pralni. I byl
tam zamkniety przez caly dzien i nie mogl wejsc do domu. Nadmienie ze moj
pies jak zostaje wygoniny na dwor to drapie po 5 minutach. No chyba ze jest
slonce wtedy zamienia sie w kota. No i ja sobie tego nie wyobrazam!!!!!!!!!!
Co Wy na to???
Prosze napiszcie co myslicie bo ja raczej odmowie wizyty jak pomysle ze mam
sluchac jak moja suka skomle i drapie caly dzien w dzrwi. Bo wiem ze Ona nie
odpusci!!!
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • wytuli Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:00
      hmm, chyba obojetnie co myslimy, nie zmusisz znajomych, zeby wpuscili psa do
      domu. W koncu to Wy jedziecie w gosci, wiec raczej sie musicie dostosowac do ich
      warunkow. Pewnie mozecie im wyjasnic, ze bedzie ok i ze to wazne, ale jesli
      uwazaja, ze nie, to chyba sie z nimi nie bedziesz klocic? :))) To chyba ma byc
      przyjacielska wizyta, a to ich dom, wiec maja prawo decydowac, czy chca psa czy
      nie?
      Moze jednak uda sie kogos znalezc do pomocy?
      powodzenia :)

      ----------------
      www.tuli.pl
      • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:03
        No i tu jes problem bo nie mamy nikogo takiego. Na 2 tygodnie wakacji
        jechalismy z psem bo nie chcielismy jej stresowac. Byl ogromny problem bo przez
        to ze z psami wszedzie nie wolno to mieszkalismy w namiocie z 2 dzieci..malych.
        Wiec chyba odmowie znajomym bo jest to dla mnie dziwne. ja bym niemiala nic na
        przeciw gdyby przyjechal ktos do mnie ze sloniem, kotem czy szczurem. Gosc w
        dom Bog w dom...czy jakos tak szlo.
        • blue.berry Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:09
          myśle ze chyba trzeba bedzie grzecznie podziekowac za zaproszenie, tlumaczac ze
          nie macie z kim psa zostawic a nie chcecie zeby podczas wizyty siedzial
          zamkniety w pralni.
          ja mojego psa raczej wszedzie zabeiram ze soba. ale najepirw zawsze to
          uzganiam. kiedy nie moge go zabrac to albo zostaje w domu (podczas oczywiscie
          krtokiej nieobecnosci) albo opiekuja sie nim moim przyjaciele (na szczecie mam
          takich). a jesli to niemozliwe to z wyjazdu rezygnuję. tez bym sobie nie
          wyobrazala raczej sytuacji kiedy jade do kogos w gosci z psem a potem ten pies
          siedzi zamkniety w jakims pomieszczeniu - dla mnie srednia by to byla wizyta i
          wypoczynek.
          pozdrawiam
          • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:13
            No i ja mysle tak samo. Bo ja juz sie stresuje a co dopiero tam. W Polsce nie
            bylo nigdy takiego problemu bo mielismy z kim ja zostawic. Tu jest inaczej. Sa
            znajomi ale nie tak dobrzy i wyrozumiali. Nasz pies nalezy raczej do trudnych a
            jeszcze przy dzieciach...
            pozdrawiam i dzieki za odpowiedz.
          • bullowy Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:17
            dokładnie,co to za słabi znajomi jejku.My z przyjaciółmi zawsze odwiedzamy się
            biorąc do siebie swoje psy.Wynajmujemy na wakacje zamknięty teren z domkiem i
            zjeżdżamy sie tam razem ze swoimi dziećmi,czworonogami,normalnie...W mieście to
            samo z psem sie idzie do kogos do domu nie inaczej.
            Ludzie którzy nie lubią moich psow nie zasługują na moje względy i sie z nimi
            nie zadaję,proste.Stosunek do zwierząt określa dla mnie to kim kto jest.Daruj
            se takich kiepskich znajomych.A jeśli nie możesz bo to jedyni!?to wspołczuje...
            • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:33
              W Polsce bym ich olala ale tutaj to nie mamy ich za duzo. Ale masz racje juz
              mam do nich totalna awersje. Tylko zastanawia mnie po co to ludzie robia i w
              taki glupi sposob zrazaja do siebie naprawde przychylnych sobie ludzi????
              Z psem jezdzimy wszedzie. Nawet przez psa spalismy w namiocie z malutkimi
              dziecmi bo trudno bylo cos znalezc. A do hotelu jej nie oddam. No i przyjechala
              z nami az tu i nie zostawilismy jej u znajomych w Polsce. Tylko tlukla sie z
              nami na emigracje ..... I mam nadziej z nami wroci w jednym kawalku!!!!
              Pozdrawiam
        • lola211 Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:19
          Ty moze bys nie miala, ale sa ludzie, ktorzy nie trawia w swoim domu
          siersciuchow, a juz zwlaszcza obcych, a jeszczce jak maja dzieci, a pies ich
          nie lubi, to juz w ogole..

          Gdyby do mnie mial ktos przyjezdzac z np. owczarkiem niemieckiem to sorry, ale
          nie ma mowy.Kudlow w domu nie znosze.
          • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:28
            lola211 napisała:

            > Ty moze bys nie miala, ale sa ludzie, ktorzy nie trawia w swoim domu
            > siersciuchow, a juz zwlaszcza obcych, a jeszczce jak maja dzieci, a pies ich
            > nie lubi, to juz w ogole..
            >
            > Gdyby do mnie mial ktos przyjezdzac z np. owczarkiem niemieckiem to sorry,
            ale
            > nie ma mowy.Kudlow w domu nie znosze.

            A moze bys ich wogole nie zapraszala? I nie stawiala ich w takiej glupiej
            sytuacji ze musza odmowic ze wzgledu na jakiegos sirsciucha - jak to ladnie
            ujelas!!!! I ze ten siercciuch wazniejszy od wizyty u nich!!! Ja sie czuej
            poirytowana stawianiem mnie w takiej sytuacji!!
          • bullowy Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:31
            Nie wiem komu odpisałaś lolu211 ale ja nie trawie chodzić i zadawać sie z
            ludżmi twojego formatu.ja się trawię z ludżmi dla których pies jest towarzyszem
            człowieka i przyjacielem.Zapraszając przyjaciół wiadomo,że uwzględniam ,że oni
            też mają swoich czworonożnych przyjaciół.Podstawa to wychowany pies, to
            wiadomo,że pies nie może być agresywny itd.musi być dobrze wychowany.
            ps owczarek niemiecki to nie kundel.Mentalnośc wiejska tak ma,że pies to w
            budzie na podworzu a nie w domu.U nas w mieście jednak jest inaczej i pies tu
            od zawsze w domu przede wszystkim.
            • lola211 Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 15:39
              Bullowy, pisalam do autorki watku.
              Co do Ciebie- nie znasz mnie, wiec naprawde nie wyciagaj pochopnych wnioskow.
              Bywaja u mnie znajomi z psami, ale to sa krotkie wizyty i psy sa male.Nie
              chcialabym goscic kilka dni kogos z wielkim psem, zwlaszcza nielubiacym dzieci,
              bo mam córke.
              Nie napisalam kundel, a siersciuch- to roznica.
              Nie przepadam za obecnoscia w moim domu wielkich psów gubiacych tone klakow,
              dlatego zapewne mam yorka;).
              Idac gdziekolwiek z wizyta zawsze pytam, czy moge wziac swojego siersciucha-
              zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy za psami przepada, troche tolerancji nie
              zawadzi.
          • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:38
            A jeszcze dodam ze pies mimo swoich wad jest ulozony. Nie wchodzi na kanapy,
            nie prosi o jedzenie i raczej schodzi z drogi brzdacom!!! Spi w kojcu , nie
            gramoli sie w posciel, pozno chce wychodzic na dwor a raczej to go trzeba
            wyprosic z domu itd itp. Wszystko co normalny kulturany pies powinien wiedziec
            o dobrym wychowaniu. I dodam jeszcze zjezdzil z nami cala Polske a teraz
            pojechal dalej i nie przynosi nam wstydu.
            pozdrawiam
    • default Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:15
      Z jednej strony to mam uprzedzenia do ludzi, którzy nie tolerują psów do tego
      stopnia, co Twoi znajomi, ale z drugiej strony sama piszesz, że Twój pies ma
      trudny charakter i bywa agresywny, a oni mają dzieci, więc trudno się dziwić,
      że stawiają takie warunki i należy to uszanować. Poza tym co to za przyjemność
      z wizyty, skoro cały czas będziesz musiała myśleć o tym co robi pies i
      denerwować się, że np. wyje czy drapie drzwi. Albo zrezygnuj z wizyty, albo
      znajdź kogoś kto zostanie z psem. Ja zabieram moje psy tylko tam gdzie są mile
      widziane, a i to mam na uwadze zwyczaje i warunki lokalne poszczególnych
      gospodarzy, bo np. u mojego znajomego to mogą leżeć nawet na łóżkach, a już u
      mojej szwagierki nie pozwalam im siadać na fotelach i kanapach, bo wiem, że ją
      to irytuje (chociaż pewnie by nic nie powiedziała). A w sobotę idę na urodziny
      do kolegi, który co prawda kocha psy, ale sam ma sukę i nie będę sobie, jemu i
      innym gościom zatruwała wieczoru nieustanną obawą, żeby suki nie poprzegryzały
      sobie gardeł :)) Więc ja idę się bawić, a dziewczyny zostają w domu.
      • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:25
        No tak. Tylko u nas Oni byli kilka razy. Zachwycali sie naszym psem. Glaskali
        go i mowili ze taki fajny i malo klopotliwy. Wyrazaja chec posiadania psa
        labradorka...ale na podworku i jeszcze kotka by chcieci.I to lada dzien sobi
        echca powiekszyc zagrode. Jakos wspolczuje tym zwierzaczkom na -20 w Polsce. My
        tez mamy dwojke dzieci malutkich. Pies chodzi w kagancu bo bezpieczenstwo
        wazniejsze. A zostawic jej 4 dni w domu nie moge. Wieszac jej kielbas na
        sznurku nie bede...bo chyba sredni pomysl. Wiec zastanawiam sie nad jednym. Czy
        to normalne ze Ci ludzie wiedza jka mamy sytuacje. Za nie mamy tu nikogo do
        psa, a do hotelu jej nie dam. Bo wiem ze sie to na niej starsznie odbije. I czy
        to normalne zeby od nas wymagac zeby w imie czego katowac psa? Czy to jest brak
        dobrych manier czy ja przesadzam. Moj maz uwaza identycznie ale moze po tylu
        latach we dwoje zglupielismy.
        • wytuli Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 11:47
          a nie pomyslalas, ze moze oni po prostu nie przywiazuja az takiej wago do tego
          lub po prostu o tym nie mysla tyle, co Wy? Ze nie zdaja sobie sprawy, ze to az
          taki problem?
          Kurcze, sama mam dwa labradorki, nie mam tez nic przeciwko, zeby znajomi do mnie
          z psami przychodzili, ale smutno mi sie robi, jak czytam, ze ludzie, ktorzy nie
          sa fanami psow nie sa warci przyjazni! To okrutne. Ktos moze po prostu nie lubic
          siersci albo miec zwykle uczulenie lub tez po prostu nie miec na cos ochoty! I
          to dyskwalifikuje go jako przyjaciela? To przykre.

          Mowisz, ze wazniejszy jest dla nich siersciuch niz Wasza wizyta. patrzac z ich
          strony, moga pomyslec sobie to samo! Przeciez decydujac sie na psa, trzeba brac
          pod uwage, ze nie wszedzie da sie go zabrac, ze trzeba sie do niego
          'dostosowac', ale nie mozna oczekiwac od ludzi, ze beda dostosowywali swoje
          zycie do WASZEGO wyboru.
          Nigdy bym sie nie obrazila, gdyby znajomi nie chcieli, zebym brala ze soba psa.
          I na pewno bym ich na tej podstawie nie oceniala. To przykre.


          -----------------------
          www.tuli.pl
          • blue.berry Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 12:09
            tak naprawde wiele zalezy od stopnia przyjazni i od tego ile mozna sobie
            nawzajem wytlumaczyc i oczywiscie jak bardzo nawzajem ludziom na sobie zalezy.
            wiadomo ze sa sytuacje kiedy pies zostaje w domu (nasz za kazdym razem kiedy
            wizytujamy znajomych ktorzy maja psa - dwa duze samce w jedym domu to juz o
            jednego za duzo:) oni zreszta od kiedy ich onek przestal byc szczeniakiem tez
            juz go do nas nie przywaza. no ale mieszkamy w tym samym miescie i wizyty nie
            sa raczej dlugie:)))
            moj brat mieszka w innym miescie i bardoz lubimy sie do niego "zwalac z wizyta"
            a oni lubia nas goscic. na ta okolicznosc nasze psy musialy zawzec
            dyplomatyczny pokoj aby takie wizyty mogly miec miejsce:))))
            rozumiem problem z psem kiedy ktos ma alergie, mieszkanie jest bardzo male, ew
            boim sie po prostu psow. kiedy jednak niechec do psa wynika z kewstii ze
            klaczy, brudzi i trzeba po nim sprzatac - to sorry ale taki znajomy przestaje
            mnie interesowac. bo tak naprawde jesli to jest problem to znaczy ze tak
            naprawde moj pobyt tez jest problemem. podobnie jak kwestia ze ktos nie lubi
            psow - ja oczywiscie to szanuje ale nic nie poradze na to ze taki fakt
            zniecheca mnie do takiego czlowieka a co za tym idzie do wizyt u niego. np
            gdyby moim znajomi wykazywali sie taka postawa jak lola211 to raczej generalnie
            nie bylabym zainteresowana kontaktami z nimi:) nie mowiac juz o dluzszej
            parodniowej wizycie:)))
            • wrexham Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 14:56
              problem jest w sumie zlozony; nie zgadzam sie z podejsciem loli jednak zdarzyl
              mi sie przypadek, ze mialam podobne do niej wrazenia; przyjechali do mnie
              znajomi z psem; lubie psy, sama mam jednego, ale kiedy z nim chodze do znajomych
              to zawsze pytam czy moge, a jak juz moge to zabieram psa razem z kocykiem, zeby
              mogl sie kolo mnie polozyc i byc tym samym pod lepsza kontrola (jakko maly
              dziamgol); no wiec ci moi znajomi przybyli, ich pies gluchy (doslownie) nie
              reagowal na zadne komendy; oni w psie zakochani bez pamieci - rozumiem;
              przyjechali, zasiedli na fotelach, a sandy hop na biala narzute na kanapie;
              spojrzalam, zdretwialam, bylam pewna, ze mu kaza zejsc, a oni NIC; doslownie;
              bylismy po dlugim spacerku w lesie, bylo dosc wilgotno, na narzucie zostaly
              czarne slady; zmilczalam, narzute w koncu da sie wyprac; ale zatkalo mnie;
              spojrzalam na nich z naprawde innej perspektywy; gdyby nie to, ze mieszkaja za
              granica i pewnie sie szybko nie zobaczymy, podjelabym jakies kroki, aby temu
              zapobiec na przyszlosc; nie chcac tracic znajomych,zrywajac kontakt pewnie
              powiedzialabym nastepnym razem zeby zabrali psa z kanapy, tyle tylko, ze nie
              wiem jak oni by to odebrali? bogliby sie obrazic, prawda? no bo skoro dla nich
              to nie byl problem to znaczy, ze ja robie z igly widly..
            • wytuli Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 14:58
              pod wieloma wzgledami sie z Toba zgadzam, BB, po prostu uwazam, ze trzeba
              patrzec na konkretna sytuacje, a nie od razu dyskwalifikowac kogos za to, ze nie
              lubi psow albo nie lubi sprzatac po nie swoim psie.

              >kiedy jednak niechec do psa wynika z kewstii ze
              > klaczy, brudzi i trzeba po nim sprzatac - to sorry ale taki znajomy przestaje
              > mnie interesowac. bo tak naprawde jesli to jest problem to znaczy ze tak
              > naprawde moj pobyt tez jest problemem.

              osobiscie mysle, ze nie do konca tak jest, bo to zalezy od psa... Chyba po Tobie
              klakow sie nie zbiera po calym domu ;)) , nie gryziesz tez mebli itp ;))
              Nie wiem, czy chcialabym sprzatac caly dzien po wyjezdzie moich znajomych, bo
              mieli ze soba energicznego psa... I nie mialoby to nic do mojego stosunku do
              nich...

              -----------------
              www.tuli.pl/ekstremalne
              • blue.berry Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 15:09
                alez zgadzam sie z Wami. ja generlanie uwazam ze kazda sytuacja jest konkretna
                i wszystko zalezy od psa i wlascicieli.
                moja wypowiedz byla w drugiej polowie tak naprawde w kontekscie mnie i mojego
                psa. ktory jest wprawdzie duzy ale wychowany. mebli nie gryzie ale sie
                slini:))) jestem w nim zakochana ale jego zachowanie dopasowuje do konkretnych
                odwiedzin i domostw. u mojego brata rezyduje na sofie bo pies mojego brata
                rezyduje na fotelu wiec sprawiedliwosc musi byc:). u moich rodzicow kiedys mogl
                sie wylegiwac na sofie ale od kiedy sofa jest nowa to moja mam nie pozwala. i
                jest z tego duzy ubaw bo rudy probuje z nia toczyc dyskusje:)

                tak naprawde wszytsko jak zawsze lezy po srodku. jacy my sami jestesmy (i nasz
                pies), to jak widza nas przyjaciele, i to tez czy pamietaja ze dla nas pies
                jest wazny. i tak dalej i tak dalej....
              • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 18:18
                Wiesz co Wytuli. Musze sie ze wstydem do czegos przyznac ale moje dzieci zrobia
                tam wiekszy balagan niz moj pies, ktory nie zrobi go wcale!!! No coz dzieci sa
                w wieku 3 i 1,5 wiec sam(a) rozumiesz. Wszystko sie moze zdarzyc.. a psu nie.
                Tego jestem pewna!! Ale cos w tym jest ze ludzie ktorzy nie lubia zwierzat sa
                inaczej odbierani. Tyle ze oni lubia. Jak sie nie krecic to koleczko. Dziwna
                sytuacja.
                Pozdrawiam.
    • dirgone Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 15:10
      A moze chodzi o to - ludzie mają różnie urządzone domy. Może mają chińską wazę
      ustawioną w rogu pokoju? Może ogromną kolekcję muszli czy czegoś tam rozłożoną
      na specjalnym stole? Moje mieszkanie przed pojawieniem się koty wyglądało
      zupełnie inaczej - wszędzie miałam porozstawiane różne duperele, kwiatki i tak
      dalej, a teraz ledwo obrazki na ścianach mogą się uchować. No ale mogę przyjąć
      ilość zwierząt dużą bez obawy, ze coś mi zniszczą, bo wszystko pochowane. Może
      znajomym się chować ne chce? Nie wiem, w sumie mają dzieci, które też sieją
      zniszczenie...
      Hm, ja na twoim miejscu po prostu odmówiłabym, bo ani wy się tam dobrze czuć nie
      będziecie, ani gospodarze, jeśli po długich namowach zgodzą się na wasze warunki
      i będą drżeć o wygląd swojego domu.
      • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 17:55
        Masz racje. Odmowie wizyty i po problemie. Ale mam jakis niesmak. Bo to
        naprawde spoko ludzie, u nas piescili naszego psa i mowili jaki on fajny. Ze
        sami chca dla dzieci psa...z tym ze bedzie on zyl na podworku. Ja tego nie
        komentowalam, bo mam inne podejscie. Ale na odpowiedz na ich zaproszenie ze
        przyjedziemy z psem bo nie mamy z nim co zrobic zrobili miny i
        powiedzieli "mamy tekie zasady ze psa, zwierzat w domu nie trzymamy". Wiec czy
        mozna z tym dyskutowac? Wiem ze nie. Ja po prostu poczulam sie glupio ze od
        dwoch tygodni po ich zaproszeniu ciagle dzwonia i pytaja czy bedziemy, co
        bedziemy robic a pozniej pisza mojemu mezowi sms-a zebym psa zostawila
        gdzies....i wskazuja mi osobe u ktorej moge ja zostawic. (osoba ta nigdy nie
        miala psa i ma trojke swoich dzieci, znamy sie pol roku) Albo czy on moze spac
        na dworze.
        A na marginesie pies ulozony, sredni, krotka siersc i to wyczesana (jak jamnik)
        nie wchodzi na kanapy, nie prosi o jedzenie, w domu wiekszosc dnia spi chyba ze
        wygoni sie ja na spacer to gania jak szalona, nie szczeka bo glownie spi,
        czasem zaglada co robimy, przytuli sie i poprosi o poglaskanie, nie gryzie
        sprzetow domowych, potrafi chodzic na palcach, slucha pierwszej komendy, nie
        slini sie. Zero uciazliwosci. No i w kagancu... w razie zaczepek moich dzieci
        bo na nia wsiadaja, ciagna za lapy... Ona ucieka ale dzieci sa sprytniejsze. A
        moje psisko ma 2 tony uscisku bo to mysliwski pies i moze sobie poradzic z
        dzikiem wiec co mogloby byc z dzieckiem? Przezorny zawsze ubezpieczony i wole
        to niz uspic psa bo moze ugryzc.
        Wiec zagadalam Was bo ja mam od urodzenia psy i jeszcze nikt nie wykazal sie
        takim brakiem wyrozumialosci i taktu. Z psem zjezdzilam cala Polske, chodze na
        spacery do parkow, siedzi a raczej lezy w ogrodkach latem i zero problemu. A tu
        nagle idz won z domu!! Ja jej nie wygonie i nie pozwole komus. jak nie maja
        ochoty na psa to po co sie upieraja zebysmy przyjechali??? To raczej pytanie
        retoryczne. A to sa tylko znajomi drugiego sortu.
        Temat poruszylam bo bylam Ciekawa Wasej opini za ktora serdecznie dziekuje.
        Pozdrawiam
      • acaciaa Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 18:06
        Majenkir hotel by sie znalazl. Tu w kazdej prawie miejscowosci masz fryzjera
        dla psa. Ale czy warto sie szarpac? Stresowac psa ktory nigdy nie zostawal z
        obcymi? A bo ja wiem ile jej zostalo tego psiego zycia? Zostawala ze znajomymi,
        tata, mama itd. Ale do hotelu moj maz nie chce jej dac bo biedna osiwiala po
        locie samolotem i to po srodkach uspokajajacych ...wiec... Moze dramatyzuje ale
        cala ta sytuacja mnie .. nawe nie wiem co napisac. Wyprowadzila z pionu? Chyba
        tak. Wiem sa wieksze problemy ktore sie ma i po co kaplikowac tak proste
        sprawy? I tym samym zniechecac ludzi do siebie? Ja bym okiem nie mrognela gdyby
        ktos mi przywiozl do domu weza, szczura, kota, slonia czy tygrysa. Gosc w dom
        Bog w dom a ze ze zwierzakiem to jakos to zalatwimy. A ze problem!! Coz dzisiaj
        nie jest problemem? Wszystko moze do tej rangi urosnac. Nie maialam sie komu
        wygadac wiec zwrocilam sie do Was:)))
        pozdrawiam.
        • ontarian Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 20:22
          acaciaa napisała:

          > sprawy? I tym samym zniechecac ludzi do siebie? Ja bym okiem nie mrognela
          > gdyby ktos mi przywiozl do domu weza, szczura, kota, slonia czy tygrysa.
          chcialbym to widziec
          slonia to bys pewnie na kanapie posadzila

          > Gosc w dom Bog w dom a ze ze zwierzakiem to jakos to zalatwimy.
          zwierze to nie gosc

          > Nie maialam sie komu wygadac wiec zwrocilam sie do Was:)))
          ojej! biedna dziewczynka!
          chusteczke moze podac?
    • sherman-doberman Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 23:12
      Jestem w tej samej sytuacji. za granicą. ze zwierzętami, bez znajomych i sąsiadów.
      Myślę, że owi znajomi są bardzo nietaktowni.
      Ale: może już mają kota? Może dzieci mają alergię?
      A może po prostu w ogóle nie lubią zwierząt, i w tej sytuacji
      mie można im swojego narzucać.
      Na zaproszenie pytam zawsze, czy mogę przyjechać z psem, bo różnie bywa.
      Ja np. nie zawsze zgodziłabym się na wizytę kogoś z dziećmi, zależy od powodu wizyty.
      I mimo że sama mam psa i kota, a może właśnie dlatego, niezbyt chętnie widzę gości ze zwierzętami:
      obce psy ganiają mojego kota i mogą mu wyrządzić krzywdę, raz z trudem go uratowałam.
      Psy. nawet dobrze ułożone, jeżeli się nie znają, mogą jednak popaść w konflikt. Mój pies jest tu u
      siebie, a jest psem stróżującym.
      Ludzie, do których jadę z wizytą, mogą nie lubić zwierząt, mieć małe dzieci, koty lub
      psy nie lubiące innych psów. Drogie meble czy dywany.
      Do takich ludzi jeżdżę z wizytą bez psa ale tylko na pół dnia i ani grosza dłużej.
      Chyba że sprawa jest b. ważna, to zostawiam psa w hotelu, ale też nigdy dłużej niż przez jedną noc,
      bo wiem, że nic nie będzie jadł. Jeden dzień postu mu nie zaszkodzi.
      Niestety nie można nikogo zmuszać, aby przejmował nasz sposób widzenia na nasze zwierzęta.
      Można tylko ograniczyć stosunki z nimi do niezbędnego minimum.
      Czy ci ludzie mieszkają tak daleko, że jeden dzień na wizytę nie wystarczy?
      • miezekatze_78 Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 27.10.06, 23:29
        Droga autorko wątku, powiem ci szczerze, że IMHO przesadzasz.
        Rozumiem miłość do zwierząt, sama jestem zarażona tym wirusem. Przez mój dom
        rodzinny przewinęły się 3 psy, które były bardzo kochane i traktowane niczym
        członkowie rodziny.

        Obecnie swoje serce oddałam kotom, które uwielbiam, ale nigdy, nigdy powtarzam,
        nie stawiam interesu zwierząt ponad interes ludzi.

        Rozumiem, że jesteś w stanie dobrze zabezpieczyć swoje dzieci, by nie stało się
        nic złego. I tu się nie czepiam. Rozumiem też, że dzieci są zbyt małe, by pewne
        zachowania wyeliminować, dlatego dobrze, że masz wyobraźnię i przewidujesz
        pewne sytuacje.

        Ale na miłość boską, czy naprawdę psu stanie się taka wielka krzywda, jeżeli
        przez kilka dni zostanie pod opieką kogoś znajomego, lub w dobrym hotelu?

        Ja mojego kota zostawiłam kiedyś na weekend samego i pojechałam na narty. No i
        co? Obraziła się na mnie oczywiście, więc musiałam ją trochę poprzepraszać,
        pokajać się i znowu się kochałyśmy.
        Innym razem zostawiłam ją rodzicom na 4-5 dni, i poza tym, że ugryzła mamę, nic
        złego jej się nie stało.

        Naprawdę nie możesz oczekiwać, że wszyscy dostosują się do waszych wymagań.
        Nawet miłość do zwierząt nie może przesłaniać zdrowego rozsądku.
        pozdr.

        *****
        Kobiety są jak truskawki. Lubię na nie patrzeć, lubię czuć ich zapach, ale
        niespecjalnie mam ochotę je konsumować
        *****
        Flamenco będzie moja
        • esqual Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 28.10.06, 12:54
          MIEZEKATZE-przywracasz wiare w ludzi.Czytajac te watki juz myslalem,ze wszyscy
          posiadacze psow/kotow maja nabyta awersje do tych ktorzy z ta milosca sie nie
          obnosza.
          Skoro jakas przyjazn ma byc przekreslona z powodu psa to soory,moze ty nie
          jestes warta tej znajomosci.Jakos nikt nie docenil tu faktu,ze Twoi znajomi
          wogole chca was goscic.Nawet z malymi dziecmi co nie wszystkich stac na taki
          heroizm.Ktos kto nie posiada psa nie dostrzega pewnych prozaicznych problemow z
          tym zwiazanych.Ciekawy jestem,czy szczegolowo opisaliscie harakter waszego
          posakowca(przy okazji znam je..)Niekiedy tacy ludzie musza byc naprowadzeni na
          wasz tok myslenia.
          Sam mam psa bardzo ukladnego.Zabieram go jednak tylko tam gdzie bezwzglednie
          wiem,ze gospodarze nie beda miec nic przeciwko temu...Rewizyty odbywaja sie
          podobnie.Zazwyczaj psy zostaja w domach.Spotykam sie w domu z ludzmi dla nich
          samych.
          Wiele sie tu napisalo o zrozumieniu posiadaczy jakichkolwiek czworonogow.Jakos
          malo o zrozumieniu tej drugiej strony..
          • bullowy Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 28.10.06, 22:09
            dobra, ale co innego jest wpaśc do kogoś na wieczór np.a co innego jest
            zapraszać kogoś na kilka dni bez jego psa.i nie piszcie tutaj pseudo miłośnicy
            zwierząt,że zostawienie psa z obcymi ludżmi w jakimś hotelu to dla niego
            nic.znam swoje psy i wiem jak one tęsknią za mną kiedy je zostawię na jeden
            dzień.żenada tacy znajomi, moze jeszcze niech zaproszą tylko panią bo wolą jak
            jedna osoba naraz ich odwiedza....
            • miezekatze_78 Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 28.10.06, 23:44
              No i nieuchronnie dotarliśmy do momentu, w którym dyskusja niewątpliwie
              przerodziłaby się w pyskówkę, bo zaczyna się obrażanie interlokutora.
              Ponieważ jednak moja mama włożyła sporo wysiłku, aby wychować mnie na miłą i
              kulturalną osobę, nie będę niszczyć jej niewątpliwie udanej pracy wychowawczej
              i zmilczę.

              Przy okazji, jakąż to straszną wyrządziła mi ona krzywdę, zaczynając już w
              wieku 8 lat posyłać mnie na kolonie i do prewentorium (nawet na miesiąc). O
              zgrozo, dziwię się, że nie umarłam od tego stresu, bo przecież byłam zupełnie
              między obcymi ludźmi.

              Jak to mówi mój najlepsiejszy, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. I to
              będzie mój jedyny komentarz. EOT

              *****
              Kobiety są jak truskawki. Lubię na nie patrzeć, lubię czuć ich zapach, ale
              niekoniecznie mam ochotę je konsumować
              *****
              Flamenco mnie lubi
        • sherman-doberman Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 28.10.06, 23:56
          Miezekatze, przeoczyłaś jeden istotny punkt. Ty zostawiasz koty mamie lub znajomym.
          Autorka wątku jest za granicą i żadnych znajomych jeszcze nie ma, co dopiero mówić o mamie, która
          pewnie siedzi w Polsce.
          Hotele są tu min.4x droższe niż w Polsce, wiem, bo używam i tu i w Polsce.
          I, w zależności od kraju pobytu, o znajomych wcale niełatwo, zwłaszcza tak dobrych znajomych,
          którym można zwierzę zostawić.
          W tej sytuacji wyjazd na parę dni bez psa to dla niej naprawdę problem.

          • esqual Re: Co WY na to??? W gosci z psem czy nie??? 29.10.06, 07:57
            Posiadanie psa wiaze sie z wszelkimi konsekwencjami tego "szczecicia".Skoro
            argumenty za wyjazdem z psem do zapraszajacych nas ludzi sie wyczerpaly,zostaje
            z calym towarzystwem w domu.Jak pamietam w watkach powyzej.Tamci ludzie
            zgodzili sie na pobyt psa w ich domu.Co prawda byc moze ze wzgledow
            estetycznych ma byc nieco odizolowany,ale zawsze...Moze po dniu pobytu pozwola
            psinie na wejscie na salony...
            Niewiem w jakim kraju jest autorka postu,ale jak sadze ich pies byl juz
            odizolowany chociazby ze wzgledu na kwarantanne jak musial przejsc(jezeli
            dotyczy to kraju,gdzie jest takowy obowiacek..)I jak sadze psina przezyla...
            Jest jeszcze cos...
            Autorka pisze o milosci do swojego psa(bardzo to chwalebne..)Martwi mnie tylko
            ten kaganiec na pysku.Przepuszczam ,ze jak wspomniala ze wzgledu
            bezpieczenstwa, musi nosic go pernametnie...
            • wrexham esqual 29.10.06, 17:47
              Niewiem w jakim kraju jest autorka postu,ale jak sadze ich pies byl juz
              > odizolowany chociazby ze wzgledu na kwarantanne jak musial przejsc(jezeli
              > dotyczy to kraju,gdzie jest takowy obowiacek..)I jak sadze psina przezyla...
              > Jest jeszcze cos...

              zagubila ci sie po dordze informacja, ze pies posiwial po locie samolotem i
              bardzo wszystko przezyl, i o ile podroz byla konieczna, o tyle wizyta taka nie
              jest i prawdopodobnie nie jest warta, aby psa narazac na stres;

              pernametnie... - a co to znaczy?

              i co ma koniecznosc noszenia kaganca (nawet jesli pies nosi go permanentnie) do
              milosci (chwalebnej) jego opiekuna?
            • acaciaa Re: No i po problemie. 29.10.06, 17:57
              Wyjazd zostal odwolany po tym jak mielismy do wyboru zamkniecie psa na 5 dni w
              pralni. Moja 3 letnia corka rozplakala sie jak uslyszala nasza rozmowe i
              powiedziala ze ona psa nie zamknie. Pies kwarantanny nie przechodzil. Lecial
              samolotem i osiwial. Choc mial podanego glupiego Jasia.
              Sluchajcie ja naprawde mam normalne podejscie do psow. On zna swoje miejsce i
              ja znam jego miejsce. W Polsce nigdy a to nigdy bym nie miala i nie mialam
              takiego problemu. Pies zostawal i ze znajomymi i z rodzicami itd itp. I to
              dluzej niz 2 tygodnie. Pies nie jest mlody. Ma trudna osobowosc i wiem ze te 5
              dni z obcymi ludzmi i w obcym miejscu na dobre nie wyjda. Znajomi zalatwili to
              w bardzo nie mily sposob bo otrzymalismy 8 sms-ow z instrukcjami co mamy zrobic
              z psdem wlacznie z podaniem osdoby do ktorej mam oddac psa, wskazaniem sasiada
              zeby dal jej jesc itd. Nie zadzwonili ani razu zeby to omowic choc powiedzieli
              ze zadzwonia. Napisali ze mamy problem ...bo mamy. Jak sie dowiedzieli ze nie
              jedziemy to juz przestali miec problem i pies im nie przeszkadzal. Aj naprawde
              ograniczylabym kontakt psa z dywanami, podloga itp na kanapy nie wchodzi
              (pisalam juz o tym), zero innych klopotow. Pol dnia spi prawie do 14 -stej.
              Wtedy wywalam ja na dwor. Tam moze byc do 18-stej a pozniej pojdzie spac. I w
              czym problem? Spalby z nami w pokoju razem z dwojka dzieci. Rano by sie
              przywital i poszedl spac. Ale nikt nie zadal sobie trudu zeby to omowic i to
              jest przykre. Zreszta ja chromole taka znajomosc. To nie sa moi dobrzy znajomi.
              Po prostu sie znamy i znalezlismy sie w podobnej sytuacji i w tym samym
              panstwie. Tyle. Szkoda. Uprzedzialm ich 2 miesiace wczesniej ze jesli
              przyjedziemy to z psem. Ale jesli oni traktuja zwierzeta w swoim domu tylko na
              talerzu a my na razie nie mamy co zrobic z psem i na pewno nie zamkne go na 5
              dni. Moze przesadzam ale bym sie zle z tym czula i tyle. Zreszta byli u nas i
              wiedza jaka jest nasza suka. Sami mowili ze pies ktorego prawie nie ma w domu.
              Bardzo dziekuje za glosy i opinie. To dla mnie bardzo wazne. I chyba po to jest
              forum:))
              Ps. a kaganiec ma zakladany kiedy jest w domu z dziecmi, kiedy wchodza jej do
              kosza, grzebia w misce. Zdejmuje kaganiec jak dzieci spia okolo 3,5 h w dzien,
              jak idzie na spacer no i jak je. W nocy oczywiscie tez jest wolna. Chyba to
              lepsze niz ja uspic ??? Prawda? Bo raczej nikt nie wezmie starszego i starsznie
              do nas przywiazanego psa.....
              Pozdrawiam i zycze milego tygodnia :)))
              • wrexham Re: No i po problemie. 29.10.06, 18:41
                mysle, ze dobrze zrobilas odwolujac ten wyjazd, zbyt duzo by was wszystkich
                kosztowal; mysle, ze znajomi nie przejawili checi zrozumienia waszej sytuacji, a
                tylko zrobili wszystko, zeby zadbac o to, zeby psa nie miec na glowie; w sumie
                sytuacja prosta: nalezalo odpowiedziec "przykro nam, ale psa zostawic nie
                mozemy, zamykac w pralni nie mielibysmy sumienia, wiec nasza wizyte musimy odwolac";
                pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
                wrex.
    • galbinatus Re: Raczej nie 31.10.06, 12:16
      Nie mam pojecia nad czym sie wogule zastanawiasz?
      Ja na twoim miejscu bym nie pojechala , jezeli chcecie sie koniecznie spotkac i
      pobyc razem to zaproscie znajomych do siebie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka