czy zabrać do domu kotka?

IP: 213.25.173.* 13.11.01, 17:01
na mojej działce co roku dzika kotka ma małe.Tego lata dosyć późno pojawił się
drugi miot.Kotki, poza jednym, gdzieś przepadły.Mój Tata dokarmia tego maluszka
mlekiem,robi się coraz zimniej i nie wiem, czy kotek przetrzyma zimę.Na tyle
oswoił się, że gdy widzi mleczko to daje się pogłaskać.Chciałabym zabrać kotka
do domu,ale moj małżonek nie jest zachwycony.Poczytawszy na forum kilka kocich
wątków jestem w rozterce.Może zrobię źle zabierając kociej mamie jej ostatnie
dziecko?Poradźcie proszę!
    • esther Re: czy zabrać do domu kotka? 13.11.01, 17:37
      Gość portalu: Kama napisał(a):

      > na mojej działce co roku dzika kotka ma małe.Tego lata dosyć późno pojawił się
      > drugi miot.Kotki, poza jednym, gdzieś przepadły.Mój Tata dokarmia tego maluszka
      >
      > mlekiem,robi się coraz zimniej i nie wiem, czy kotek przetrzyma zimę.Na tyle
      > oswoił się, że gdy widzi mleczko to daje się pogłaskać.Chciałabym zabrać kotka
      > do domu,ale moj małżonek nie jest zachwycony.Poczytawszy na forum kilka kocich
      > wątków jestem w rozterce.Może zrobię źle zabierając kociej mamie jej ostatnie
      > dziecko?Poradźcie proszę!

      Ja bym wziela... kocia mama niedlugo przestanie sie malym zajmowac i on tez
      zdziczeje...Malzonek sie przyzwyczai, zobaczysz. Jesli jest to maly kotek, to
      moze zimy rzeczywiscie nie przetrzymac. Czesto tez, jesli dzika kotka poczula ze
      ktos malego glaskal, moze go po prostu porzucic. Widzialam juz pare takich
      historii. Sama kiedys przygarnelam zmarznietego kociaka, ktory potem co roku
      chorowal na grype:)
      Aha, i lepiej nie dawaj mu mleka, chyba ze mama go juz nie karmi.To mit, ze koty
      pija krowie mleko - bardzo zle je trawia, i szczegolnie malym kotom moze bardzo
      zaszkodzic.
      Pozdrawiam,
      Esther

      • Gość: Kama Re: czy zabrać do domu kotka? IP: 213.25.173.* 13.11.01, 18:44
        Dzięki za odpowiedź. Proszę poradź mi co takiemu kociakowi dać do jedzenia,
        obawiam się,że on nic poza mlekiem nie jadał. Jest malutki i nie
        przypuszczam,żeby miał ząbki.
        • esther Re: czy zabrać do domu kotka? 13.11.01, 22:17
          Ojej, to rzeczywiscie malutki kotek.. napisz czy mama-kotka jeszcze go karmi.
          Jesli nie, a kotek jest malutki, musialabys go zabrac do weterynarza - dopoki
          mama go karmi, jest odporny na chorobska i nic mu nie bedzie. Jesli nie - to
          masz klopot.
          U mnie w rodzinie byla podobna sytuacja, ale raz kotki mialy juz 4 tygodnie jak
          mama je zostawila, a za drugim razem niestety zdechly.
          Jesli jest bardzo maly, to podawaj mu mleko, ale rozpuszczone, bo dostanie
          biegunki:) jesli troszke starszy, mozesz mu podac Juniora. Domyslam sie ze
          jesli sam pije, to nie jest tak zle.
          Najlepiej zdecyduj od razu czy chcesz sie nim zaopiekowac.. jesli tak, to
          musialabys go po prostu zabrac do domu, zaszczepic i odrobaczyc, zeby mial
          jakies szanse. Koty sa bardzo podatne na rozne infekcje i maly pewnie bez mamy
          dlugo nie pozyje...
          Powodzenia...
    • Gość: Bea Re: czy zabrać do domu kotka? IP: *.tele2.pl 18.11.01, 00:08
      Miałam podobny problem, pod moimi drzwiami zamieszkała kotka i dwa kociaki. Po
      przeczytaniu powyższych postów postanowiłam kociaki wziąść do domciu. Chyba by
      zamarzły biedactwa. Mają kilka tygodni.

      Nie mam pojęcia kiedy robi się sterylizację u kotków i czy dotyczy to samiczek
      i samców. Bo jeszcze nie wiem jakiej płci są te dwa kociaki, strasznie się boją
      i nie mogę do nich podejść.
      I czy takie kotki można wypuścić wiosną na wolność, czy lepiej dla nich będzie
      zostać w domu, bo np. nie poradzą sobie. Czy w ogóle dadzą się udomowić,
      mieszkały przecież tylko na dworzu... Matka ich czuwa pod drzwiami, nie wiem
      czy chce je z powrotem, czy tylko siedzi tam z przyzwyczajenia.

      Nigdy nie miałam kotków w domu. Będę wdzięczna za słówko pomocy :)
      • Gość: Kama Re: czy zabrać do domu kotka? IP: 213.25.173.* 19.11.01, 08:28
        Niestety "mojego"kotka zabrał już do domu ktoś inny.Akurat w dniu, kiedy
        wybrałam się z pudełkiem po niego.Mam nadzieję,że będzie miał dobrze u mojej
        działkowej sąsiadki.Boję się tylko,że jej mała córeczka będzie męczyć kotka.
        Trochę żałuję,że gdy zdecydowałam jest już za późno.Chęć posiadania kota jednak
        pozostała.
      • esther Re: czy zabrać do domu kotka? 19.11.01, 09:58
        Gość portalu: Bea napisał(a):

        > Miałam podobny problem, pod moimi drzwiami zamieszkała kotka i dwa kociaki. Po
        > przeczytaniu powyższych postów postanowiłam kociaki wziąść do domciu. Chyba by
        > zamarzły biedactwa. Mają kilka tygodni.
        >
        > Nie mam pojęcia kiedy robi się sterylizację u kotków i czy dotyczy to samiczek
        > i samców. Bo jeszcze nie wiem jakiej płci są te dwa kociaki, strasznie się boją
        >
        > i nie mogę do nich podejść.

        Sterylizacje robi sie jak kotki maja 5-6 miesiecy, raczej nie wczesniej. Panuje
        mit ze kotkom nalezy pozwolic raz miec kotki - to nieprawda. Koty nie maja
        instynktu macierzynskiego tak jak ludzie, i po paru tygodniach po
        prostu 'olewaja' male, a po paru miesiacach ich juz nie poznaja:) A szczegolnie
        dla mlodych kotek ciaza jest bardzo wyczerpujaca.. co do kocurkow, to kastracja
        je uspojaja na tyle ze nie znikaja miesiacami, zbierajac infekcje i nie znacza
        katow w domu:)

        Zacznij do nich podchodzic z jedzeniem w rece, glaskaj je w trakcie jedzenia,
        powoli przestana uciekac. Moj kot przez miesiac mieszkal pod kanapa tylko w nocy
        wychodzil po jedzenie. Bardzo szybko poczuja ze twoja reka karmi i glaszcze:)



        > I czy takie kotki można wypuścić wiosną na wolność, czy lepiej dla nich będzie
        > zostać w domu, bo np. nie poradzą sobie. Czy w ogóle dadzą się udomowić,
        > mieszkały przecież tylko na dworzu... Matka ich czuwa pod drzwiami, nie wiem
        > czy chce je z powrotem, czy tylko siedzi tam z przyzwyczajenia.
        >
        Jesli zdecydowalas sie je przygarnac, nie mozesz ich potem tak po prostu
        wypuscic.. tak samo jak z psem. Jak cos sie udomowi, to niestety nie mozna potem
        zostawic. Jeden z moich kotow nyl kompletnie dziki kiedy go przygarnelam, mial
        juz 6 m-cy i nie dalo sie do niego podejsc. Trwalo miesiac zanim pozwolil sie
        dotknac. Teraz, po roku, jest normalnym kotem, ktory spi na moich kolanach:)

        Jesli kotki nie byly dotykane przez ludzi do 3 miesiaca zycia, tak jak moj, jest
        trudno je pozniej przyzwyczaic do ludzi, trwa to po prostu dluzej.
        Twoje kotki najprawdopodobniej po miesiacu, czy dwoch, beda 'normalne'. No i
        majac dwa, masz mniejsze szanse na zniszczenia w domu, bo nie beda sie nudzily.
        No i koty to przeciez zaden klopok. Wystarczy im kibelek, miseczka i troche
        uwagi. Moga zostawac same na dlugo i nic im nie jest.

        A matka i tak pewnie ma je juz w nosie... no i co z nia? Moze daloby sie jakos
        nia tez zaopiekowac, przynajmniej wysterylizowac i dokarmiac?

        > Nigdy nie miałam kotków w domu. Będę wdzięczna za słówko pomocy :)
        Pytaj o com chcesz - ja mialam w zyciu tyle kotow ze moge ksiazke napisac:))
        Nie pozalujesz jesli je zostawisz. Sa nie gorszymi towarzyszami niz psy, potrafia
        byc wdzieczne. Jesli kot siada ci na kolanach, to tylko dlatego ze sam tego chce,
        a nie ze ty mu kazalas:) Koty sa czyste, dbaja o siebie, no i sa takie
        cieplutkie:)

        Pozdrawiam i powodzenia!
        • Gość: Bea jak zabrać kotka do lekarza? IP: *.tele2.pl 19.11.01, 23:25
          Dzięęęęki za wyczerpujące wyjaśnienia nt nowych kotków w domu.

          Nie znalazłam w forum sprawy transportu kociaków. "Świeże" kociaki z podwórka
          muszę zawieść do weterynarza. Przygotowałam już odpowiedni pojemnik, duży,
          plastikowy, przewiewny, w którym się bawią czasami, ale nie wiem jak te kocie
          brzdące tam zapakować.
          Sytuacja jest taka, że już coraz mniej się boją, i (wg wskazówek Esther) karmię
          je z ręki, ale na pewno nie uda mi się ich namówić aby spokojnie weszły do
          pojemnika.

          Czy trzeba je po prostu siłą tam wsadzić, przykryć i zawieść? Nie chcę, żeby
          wystraszyły się mnie, ale chyba innego wyjścia nie ma? Długo czekać nie można.
          A może jakiś środek uspokajający/ziołowy? Czy w ogóle jest coś takiego dla
          kotków?
          • esther Re: jak zabrać kotka do lekarza? 20.11.01, 09:32
            Witam ponownie!
            Co do transportu, to najlepiej oczywiscie miec srodek transportu kupiony w
            sklepie zoologicznym, gdzie kotki widza co sie wokol nich dzieje, ale nie ma to
            az takiego znaczenia:))
            Za male koty najlepiej zabrac sie tak jak robila to ich mama - szybkim ruchem
            zlapac je za siersc na karku. Podobno takie lapanie kociat (tylko kociat!)
            kiedy mama sie nimi nie zajmuje sprawia ze kojarza w jakis sposob osobe ktora
            to robi z autorytetem mamy:) I czuja sie bezpieczniej!
            Daj im jedzonka z reki i zlap za siersc na karku. Kot bedzie sie strasznie
            wyrywal, ale trudno. To im dobrze zrobi i nic im nie bedzie. Jedyne co kotki
            moze wystraszyc to bicie i glosne wrzaski!:))
            Aha, i nie zapomnij czyms wylozyc pudelka, bo jesli na dworze jest chlodno,
            kotki moga sie posiusiac:)) Juz przez to przeszlam:)
            Powodzenia!!
    • Gość: Jagoda Re: czy zabrać do domu kotka? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.11.01, 01:17
      Dwa tygodnie temu,na wsi, w opuszczonej stodole znalazłam kociaka.Tak długo i
      donośnie krzyczał, że nie sposób było go nie usłyszeć, choć przez pierwsze dwie
      godziny muślałam, że to jakiś ptak.Ponieważ był sam a jego mama nie przyszła
      mimo tych rozpaczliwych krzyków przez pięć godzin, a do tego szedł mróz,
      przywiozłam go do domu.Miał około 3 tygodnie.Wiem to stąd, że moja kocica miała
      kiedyś kocięta. Nauczył się pić mleko z miseczki, co trwało tydzień, do tego
      czasu karmiłam go pipetą. Nieźle radzi sobie też z kuwetą. Problem polega na
      tym, że nie jest tak żywy jak kocięta, które miała moja kocica. Jego brzuszek
      też wydaje mi się zbyt twardy i okrągły. Staram się go masować po brzuszku po
      jedzeniu, jak to robią kocice, ale go przecież nie wyliżę. On sam bardzo mało
      się myje. Karmię go mlekiem krowim, na początku zagęszczonym, bo był bardzo
      mały i wygłodniały, teraz zwykłym 3,5 %.Po każdym jedzeniu muszę go obmyć
      wodą,bo jest cały w mleku a sam myć się nie chce. Do tego na mordce i w
      okolicach szyi ma coś takie ciemne, co skleja futerko. Na początku chwytając
      łapkami pipetę często drapał się po mordce więc mogą to być strupy /i tak to
      wygląda/ ale nie jestem pewna, co to jest. Pazurki już mu przycięłam.Trudno to
      usunać paznokciami, bo jego mordka to głownie wielkie oczy i nos, nie chcę go
      skaleczyć. Na moją kocicę nie mogę liczyć, wogóle mi nie pomaga w pielęgnacji
      malucha.Poraźcie coś kocie mamy.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Bea Re: czy zabrać do domu kotka? IP: *.tele2.pl 25.11.01, 17:20
        Ja wprawdzie wiele pomóc nie mogę, ale uważam, że powinnaś pójść z kociakiem do
        weterynarza. Ja mam dopiero jednotygodniowe doświadczenie z kotkami, ale udało
        mi się zauważyć, że jeden z nich jest spokojniejszy i mniej aktywny - po
        wizycie u lekarza okazało się, że jest chory od kilku tygodniu, stąd ta
        niedyspozycja.

        Mleka krowiego przecież nie podaje się kotkom ze względu na zawartość laktozy.
        Niektórzy kupują mleko dla niemowląt i je podają kociakom.

        Esther jest prawdziwą kocią mamą, może tu zajrzy i dorzuci słówko o twoim
        kociaku, ale osobiście radzę wizytę u weterynarza. To chyba najrozsądniejsze.
        Pewnie kociak jest chory i niedożywiony.
      • esther Re: czy zabrać do domu kotka? 26.11.01, 10:03
        Witam!
        Kotek bedzie bardzo slaby - nie byl karmiony mlekiem mamy i nie mial jak sie
        wzmocnic ani uodpornic na rozne infekcje.. Jesli ma nieproporcjonalnie duzy
        brzuszek, a chude lapki, znaczy ze ma niedobor witaminy D. Idz do weterynarza,
        koniecznie, i niech ci powie w jakiej postaci mu witamine podawac. Inaczej
        kotek nie bedzie rosl prawidlowo. Weterynarz powinien ci dac specjalne
        witaminy/porzywienie dla takich malych kotkow. Nie czekas zbyt dlugo - pierwsza
        lepsza infekcja i kotek nie przezyje. Co do mycia kotka - nie wiem czy to dobry
        pomysl.. nawet jesli sie lepi, moze lepiej poczekac az kotek sam zalapie. Jesli
        ty go bedziesz myla to raczej nie. Koty sa z natury czyste i kociak na
        pewno 'zajarzy':) Nie staraj sie nic usuwac na sile z jego pyszczka. Sprawdz
        czy nie ma pchel, to moze powodowac infekcje skory. I chyba troszke za wczesnie
        na przycinanie pazurkow...
        Wizyta u weterynarza to najlepsze wyjscie...
      • esther Re: czy zabrać do domu kotka? 26.11.01, 10:06
        A z krowim mlekiem - zreszta Bea, rowniez kocia mama:) - juz o tym wspomniala.
        Kotek bedzie mial niestrawnosci i klopoty z zoladkiem. Mleko trzeba
        rozpuszczac, albo kupowac specjalne dla kotow - whiskasa, albo niemowlat.
        Koty z natury nie trawia krowiego mleka.
        • Gość: Jagoda Re: czy zabrać do domu kotka? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.01, 21:42
          Dziękuję za rady.Był wczoraj sąsiad weterynarz. Dziś przyniósł coś w rodzaju
          kociego linomagu i radził po zwilżeniu pyszczka smarować tym te strupki + maść
          Atecortin.Doradził karmienie mieszankami dla niemowląt. Potwierdził, że koty
          zwykle nie trawią kociego mleka ale mówi, że organizm Filemona tak był
          wygłodzony, że trawił wszystko, co mu dałam.Dziś Filemon znalazł na podłodze
          jeden kawałek suchej karmy dla szczeniąt i schrupał,po czym szukał następnego.
          Ponieważ moja kocica nie akceptuje małego, drepce on za psem, który mu tę
          mordkę wylizuje. Sąsiad zrobił małemu zdjęcia, aby pokazać studentom, że
          odchowanie kociego oseska czasem się udaje, tak że myślę, że wszystko będzie
          dobrze.Tylko moja ukochana kocica zaczęła mi robić różne złośliwości - na moim
          ulubionym fotelu i przy klawiaturze komputera." Rewiry" męża i dzieci jakoś
          omija. A propos kocicy, czy jakiś pers z Dolnego Śląska, koniecznie z krótkim
          noskiem nie chciałby jej za żonę? Ma ona rodowód ale nie ma licencji, bo jej
          pani nie ma czasu i chęci na wystawy. Ma też płaski nosek, zwartą sylwetkę i
          szylkretowe umaszczenie. W zamian oferujemy najpiękniejszego kociaka z
          miotu.Pozdrawiam wszystkie kocie mamy.
Pełna wersja