alkoholizm wsród kotów i psów

10.07.03, 19:43
    • goral11 Re: alkoholizm wsród kotów i psów 10.07.03, 19:48
      mój kot ma z tym powazne problemy ale to wina sąsiada któremu niewystarczyło,
      to ze jego pies pił musiał nauczyc tez kota pic(to jest duże trudniejsz)
      nie moge na niego patrzec tzn na kota , jak mu nie dam wódki to miauczy
      przeraźliwie dopóki sąsiad mu nie da
      miałem zamiar pozbawic go życia ale ksiądz nie pozwolił
      • Gość: faldek Re: alkoholizm wsród kotów i psów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 03:27
        ja skolei uwarzam, iż niewolno źwierzakuf skazywaćna samotne picie.
        ja zaś moijim niepozwalam samym pić ino se siadom ze psem i sukom i jeszcze mam
        dwa tesz koty. no i siadomy do stoła we pienciu i popijomy co momy. razem jest
        raźniej popijoć i co my zas uciechy momy ze tego kota jednego.łón mo łeb słaby,
        to jus po dwuh kielonkach jabola zacyno gupoty łopowiodoć. zaros sie jak gupi
        zacyno do sucki psymiloć aze pies siem ścieko na niego. no muwiem Wom łod
        holery momy óbawu z nich !
        faldek
        • mgd3 Re: alkoholizm wsród kotów i psów 11.07.03, 11:55
          to ten sam, który jest zapchloną, czarną kotką? :-)))))
          No tak... zapchlony kot alkoholik to może być problem ;-)
          A poważnie - zdecydowanie nie należy dawać zwierzętom alkoholu. Bo jeżeli lubią
          to łatwo się uzależniają... My kiedyś mieliśmy papugę pijaka. A jak się już
          uzależnią, to - jak łatwo przeliczyć (porównując sobie np masę kotka i
          człowieka), to mogą szybko dostać różnych schorzeń (może nie jest to marskość
          wątroby ale cuś w tym rodzaju), no i po prostu szybko zdychają.
          Najlepiej nie podawać alkoholu. Bo naprawdę często zdarza się im lubić i
          uzależniać :-(
          • kurwiki_begerowej Re: alkoholizm wsród kotów i psów 12.07.03, 01:48
            My jednakowoż uważamy, iż nie ma nic milszego, jak w nocy nawalić się razem z
            kotem, a raniutko walnąć klina z psem.
            kurwiki
      • Gość: m.pw Re: alkoholizm wsród kotów i psów IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:16
        Historyjka opowiadana przez mojego dziadka weterynarza. Dziadek miał pięknego,
        ukochanego doga Boya. Któregos dnia dziadek wraca z lecznicy i widzi, że pies
        zatacza się, ciągnie za soba zadek i wydaje dziwne odgłosy. Objawy trochę
        przypominały wsciekliznę, która szalała w tej miejscowości (to było przed wojną
        i nikt psów nie szczepił). Pies z żadnym stworzeniem sie nie stykał. Wychodził
        na smyczy lub siedział w domu. Na wszelki wypadek dziadek zamknął psa w
        łazience, zeby obserwować po kilku godz.pies puścił pawia i wyleciała z niego
        duża ilość pestek od wiśni. Okazało się, że dobrał się do wiadra, do którego
        babcia wywaliła wisnie z nalewki. Czy to były poczatki alkoholizmu???
        M.
      • Gość: m.pw Re: alkoholizm wsród kotów i psów IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:18
        Mam nadzieję, ze życia chciałeś pozbawić sąsiada, nie kota !!!!! M.
    • mjot1 Wszystko zależy klasy 12.07.03, 09:40
      Podatność na wszelkiego rodzaju używki zależna jest od siły woli, klasy i
      charakteru osobnika.
      Jak wiadomo, kto jak kto ale kot swój charakter ma!
      Mieliśmy kiedyś kocicę imieniem Mićka. Rodowitą Wrocławiankę urodzoną gdzieś w
      piwnicy. Początkiem lat osiemdziesiątych zabraliśmy ze sobą na wieś.

      Mićka była damą w pełnym tego słowa znaczeniu!
      Nie spoufalała się z byle kim. Już jako malutkie kocię pokazała wszystkim
      kundlom gdzie jest ich miejsce i żaden nie miał prawa wstępu na podwórze. Po
      prostu ruszała do boju i natychmiast było „po zawodach”.
      Podobnie było z ludźmi. Towarzystwa niektórych poprostu nie życzyła sobie i
      już! Kazała się wówczas wypuścić z domu dając wyraźnie do zrozumienia, że nie
      życzy sobie przebywać w jednym pomieszczeniu z kimś takim. Wychodziła dostojnie
      z ogonem zadartym w znak zapytania i z warczącym gulgotaniem wydobywającym się
      jej z gardzieli.
      Jadała tylko i wyłącznie na swoich „statkach”. I musiały być to statki zawsze
      czyściutkie.
      Życzyła sobie kąpiel raz na dwa tygodnie. Gdy termin się zbliżał wchodziła w
      swój kąpielowy kubełek i darła mordę aż do zadawalającego ją skutku.
      Jeśli zostawała sama w domu wówczas nikt, ale to absolutnie nikt nie wszedł do
      mieszkania. Intruz natychmiast był atakowany z wszystkimi obowiązującymi
      elementami sztuki walki, więc lecące w kierunku twarzy kły i pazury i
      odpowiednie do sytuacji okrzyki bojowe.
      Oczywiście jak każda prawdziwa dama lubiła też „napoje szlachetne”. Szlachetne
      w rozumieniu siermiężnych czasów początku stanu wojennego.
      Pijała więc tylko piwo Leżajsk i to te z górnych półek typu „kristal”
      czy „golden” żadne poślednie nie wchodziło w rachubę!
      Lubiła też jak na damę przystało „bąbelki”. Lecz tylko bąbelki białe „kolorowe”
      nie spotykały się z żadnym zainteresowaniem.
      Jeśli była jakaś „impreza” (a imprezowało się wówczas oj imprezowało...) a
      towarzystwo było godne wówczas Mićka raczyła brać w imprezie udział.
      Dostawała swoją zastawę z trunkami i przekąskami, lecz zawsze znała
      swoją „miarkę”. Nigdy nikt jej nie widział „sponiewieranej”. Zawsze potrafiła
      trzymać klasę! Czego nie zawsze można było powiedzieć o reszcie towarzystwa...
      Jednak, co Dama to Dama.

      Nie opisałem tu jak zwykle niczego odkrywczego ot jedynie starą prawdę jak
      świat, że używki są dla mądrych...

      Najniższe ukłony!
      Od czasu pewnego widzący w zwierzakach coś więcej... M.J.
    • gitman Re: alkoholizm wsród kotów i psów 12.07.03, 22:22
      a moj pies nie pije alkoholu w zadnej postaci, no pewne dlatego ze lubi
      jezdzic samochodem, ale w sumie pic by mogl, bo przeciez nie prowadzi...
Pełna wersja