ninel
25.08.03, 10:48
Dzisiaj rano az sie nogi pode mna ugięły. Wychodzac rano do pracy i kręcac
sie po domu wyglądam sobie co jakiś czas przez okno. Kilka metrow od dojazdu
do smietnika stała smieciarka, myślałam, ze nie może wymanewrowac obok
samochodów na chodniku. Przy kolejnym podejsciu do okna zobaczylam "cos"
leżące na drodze (pomyślałam: pogubili śmieci) a przy nastęnym, smieciarza
wrzucającego duzym łukiem do smieciarki cos co wygladalo jak lużna szmatka.
No i to byl kot. Na drodze pelno rozbryzganej krwi. Jak smieciarka odjechala,
podszedl drugi kot i krecil sie wokól tego miejsca, wąchał krew, rozgladał
sie na boki.
Koszmarne.