Wizyta kota

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:45
Dwa miesiące temu ,wieczorem na werandę przyszedł mały kotek szaro -
biały.Wskoczył nam na kolana i pozostał . Weterynarz ocenił go na 4 mies.
Sądziłam , że jest podrzucony . Rozgladałam się też za ogłoszeniami - ale
nikt w okolicy nie szukał kota. Bardzo się do niego przywiązalismy - to
pierwszy kot w naszym domu. Grzeczny, nauczony czystosci i potrzebujący
ciągłej obecnosci człowieka. Na początku trzymałam go w domu aby nauczył
się dobrze nowego miejsca a potem pod kontrolą wypuszczałam do ogrodu. Wracał
zawsze po pewnym czasie, nawet po 4 godzinach - niestety ogrodzenie jest tak
zbudowane , że nie stanowi przeszkody dla kotka. Wiem , ze bywał nad
pobliską rzeczką- przyniósł małe piskle kaczki , przynosił myszy.
No i pewnego dnia nie wrócił. Drzwi ciągle uchylone pomimo zimna.
Był u nas 2 miesiące.Czekamy już trzy dni. Brakuje nam mruczusia.
Znajomi będą mieli wkrótce małe kotki. Chcielibysmy wziąć 2 kotki- może
wtedy nie będą się nudzić i nie odejdą od nas ? Jak upilnować koty
jeli dom ma trzy wyjscia do dużego ogrodu, ogrodzenie nie jest bardzo
szczelne , blisko lasek, park i inne domy w ogrodach ? Czy może nas to
ciągle spotykać - znikanie kotków ? Jak się przed tym uchronić ?
Uszczelnić ogrodzenie - ale pod bramą wjazdową już się nie da i tamtędy
swobodnie się przeczołgają. Słyszałam, że koty wracają po swoich wypadach
ale mój miał dopiero 6 mies. więc chyba za wczesnie na amory ?
Może macie jakies dobre rady - jak w takich warunkach mieć kota?
Często na naszą działkę przychodzą dwa dorosłe koty - może one
go "wyprowadziły" ?
Smutna Anna.
    • Gość: m.pw Re: Wizyta kota IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 14.09.03, 16:48
      Nie rezygnuj, szukaj, kiciaj szczególnie wieczorami (w dzień gorzej słychać, a
      poza tym kotek moze sie gdzies przyczaić, spać). Może wlazł do jakiejs dziury i
      nie może wyleźć. Naszej kotki, która była zbyt młoda i nikt nie posądzał o
      amory, nie było prawie tydzień. któregoś dnia usłyszałam rozpaczliwe miauczenie
      za siatka sąsiadów. Kocica weszła (jak) ale nie potrafiła wyleźć i trzeba było
      ją ewakuować. zapytaj w Azylach i schroniskach, moze ktos znalazł. Nasz kocur
      przesiedział w lesie na drzewie kilka dni, miał b nikły głos, a na dodatek
      wysuszone gardziołko, dopiero ktoś zbierający chrust go wytropił. Nie wiem
      dlaczego nie zlazł z niewielkiego świerka. Wywieś ogłoszenia, najlepiej ze
      zdjeciem, skanem lub rysunkiem.
      Nie mam pojęcia jak zabezpieczyć ogrodzenie, może kupić w skl. ogrodn cieniutka
      siateczkę metalową, nie szpeci,bo prawie jej nie widać, ale czy bedzie
      skuteczna? M.
      Napisz gdy sie znajdzie
      • Gość: Asia Re: Wizyta kota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:54
        Uszczelnianie płotu nic nie da , bo koty potrafia sie doskonale wspinać.
        Na mojego kota podziałała kastracja - chodzi w obrębie około 50 m od posesji,
        nie ma amorów więc nie znika na całe tygodnie. Polecam.
        • Gość: mona Re: Wizyta kota IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 00:57
          faktycznie kastracja jest bardzo dobrym rozwiazaniem,moj kocur znikal na kilka
          dni i wracal pokrwawiony,z bojek miedzy kocurami,po kastracji to sie
          zmienilo.poza tym uwazam ,ze maluchy do osiagniecia dojrzalosci powinny
          wiekszosc dnia spedzac w domu,wtedy daleki swiat wyda im sie bardziej
          grozny i nie beda szukaly przygod poza posesja.
          • Gość: Anna Re: Wizyta kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.03, 08:34
            Kot wrócił wczoraj - minka nieprzenikniona , nie wyjawi niczego , zjadł
            spokojnie jedzonko i wskoczył na kolana . Zachowuje się jakby nie było go
            tylko 5 min. Miałam kiedyś psa więc trochę było mi przykro z
            powodu "obojętnośći " kota - pamiętam czułości okazywane przez psiaka. Ale
            jestem bardzo zadowolona , że nic złego mu się nie stało i że uznał nasz dom
            za swój. Dzięki za rady. Pozdrawiam.
            • default Re: Wizyta kota 17.09.03, 11:52
              Nie jest obojętny - przecież wrócił, czyli okazał Ci zaufanie i przywiązanie.
              Trudno żeby skakał, piszczał i merdał ogonem ;)
              Rzeczywiście kastracja pomaga, ale niekoniecznie - mój Czesław nawet po
              kastracji potrafi znikać na całe noce. Ale faktem jest że życie kota (i kotki)
              wykastrowanego jest zdrowsze i bezpieczniejsze - zwłaszcza kiedy mówimy o
              kotach wychodzących.
Pełna wersja