czy to normalne że kot dachowy domaga się kąpieli

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 14:34
Feliksio domaga sie miauczeniem i drapaniem kabiny prysznicowej wejscia do
niej kiedy sie kapię.Pcha sie pod wodę żeby jak najwiecej na niego spadło i
wygina tak jak podczas głaskania.Czy jest po prostu dziwny czy to objaw
jakiejs choroby?
    • Gość: kot Re: czy to normalne że kot dachowy domaga się kąp IP: *.mech.pw.edu.pl 28.10.03, 15:38
      Witam!
      Może po prostu to lubi. Uważaj tylko, żeby nie przeziębił się po tej zabawie.
      Musisz go wysuszyć przynajmniej ręcznikiem. Moje koty chodzą po obrzeżu wanny
      albo po wodzie, jeśli nie jest jej zbyt dużo.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • venus22 Re: czy to normalne że kot dachowy domaga się kąp 28.10.03, 18:25
        alez to musi byc fajne!
        moj kolega mial kota ktory uwielbial zabaay z wezem ogrodowym.
        Nie tylko nie bal sie wody ale wlasnie uwielbial..
        Venus
    • mjot1 To normalne 28.10.03, 20:38
      Mym skromniutkim zdaniem nie ma w tym nic nienormalnego.
      Nie jest to objaw z powodu, którego należałoby bić na alarm.
      Mieliśmy kiedyś kotkę. Przygarnęliśmy ją malutka, gdy bida wynurzyła się z
      piwnicy (dziki miot). Miała na sobie więcej pcheł niż swego ciałka.
      Więc? Kąpiel!
      Powtórzyliśmy to kilka razy w pewnych odstępach czasu. Widać przyniosło
      biedactwu ulgę? I tak się spodobało, że zaczęła się domagać kąpieli sama.
      I tak przez kilka lat jej żywota kocica dokładnie co dwa tygodnie musiała być
      kapana! Jeśli z jakichś powodów zapomniano o ceremoniale właziła do wanny i
      darła mordę do skutku!
      A kąpiel była prawdziwa! Nie jakieś tam leciutkie namoczenie. Cały kot był
      kąpany w szarym mydle, zważać trzeba było jedynie na uszy. Potem wycieranie w
      ręczniku i w następnym ręczniku zamotana „Mićka” oddawała się z rozkoszą w
      objęcia Morfeusza. I to ona wiedziała dokładnie, kiedy jest naprawdę sucha i
      kiedy może wyjść na zewnątrz.
      Mićka była kotem niezwykłym.
      W chwilach „bojowych” nigdy nie czmychała (prychała), wydawała z siebie jedynie
      warkot marszcząc pyszczydło i pokazując uzbrojenie.
      Na widok psa nie bacząc na jego wielkość natychmiast ruszała do ataku i zanim
      biedny pies otrząsnął się z pierwszego zaskoczenia siedziała mu na karku i
      orała mu pazurkami pysk jak żyletkami. Ileż razy musieliśmy ratować z opresji
      potężnego psa wyjącego w obłąkańczym przerażeniu. Po takim „zabiegu” pies na
      widok kota z ogonem między nogami skomląc wiał jak niepyszny. Smutny widok...
      Cóż... Mićka zginęła tragicznie pod kołami najgenialniejszej broni, jaką
      człowiek potrafił dotychczas skonstruować. Zostawiła cztery kocięta ślepe
      jeszcze. Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa wszystkie te cztery kaciaki wychowała
      na porządne koty.

      Najniższe ukłony!
      Jeszcze chyba tęskniący za rodowitą Wrocławianką Mićką M.J.
      • Gość: megisa1 Re: To normalne IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 09:19
        bardzo serdecznie dziękuję za komentarze- koty wrocławskie najwidoczniej maja
        to do siebie :-).pozdrawiam
      • l2m Re: To normalne 29.10.03, 13:50
        Przyznam, że podobne przyzwyczajenia u kocurów widziałam bardzo często - ale o
        kotce coś podobnego słyszę po raz pierwszy. :-)
Pełna wersja