Panowie i koty....

08.12.03, 22:46
Zamienie swojego pana na kociarza - grrrrrr

Gra mi na nerwach (on, nie koty) - kot w lozku mu przeszkadza, kocia siersc
na ciuchach (po cosie na czarno czy granatowo ubiera jak tu przychodzi, nie?)
tez mu przeszkadza, nie da kotom podebrac sobie nic z talerza, mruczenie go
budzi (fakt ze koty zaczynaja mruczec jak sie dobrze na glowie spiacego
ludzia uloza heheh) i wogole sie do kotow nie nadaje. Nawet jak sie kapie to
mu koty przeszkadzaja - a one sobie tylko po brzegu wanny chodza i lapki
mocza ;-)

No i co takim zrobic? Rady tu rozne co zrobic z futrzatymi/pierzastymi itd
ale co z takim czlowiekiem zrobic? Mozna go gdzies oglosic ;-) moze?
    • j_u Re: Panowie i koty.... 08.12.03, 23:18
      Ech, moj jest alergikiem strasznym, ale coz, przyszedl do domu jako drugi, wiec
      nie ma sily, kot byc musi i juz;)
      • emigrantka Re: Panowie i koty.... 08.12.03, 23:22
        No wlasnie - moj uwaza ze on byl przed kotami...w tym jest problem ;-)
        Jak nie znajde kociaza to zamienie lubego na 3-go kota :-)
      • soczewica Re: Panowie i koty.... 08.12.03, 23:24
        mój robi nieco rzadką minę na kategoryczne oświadczenie że Gruba zamieszka z
        nami (zawsze chciał mieć psa) ;) ale jako jarosz ma w konstytucję wpisaną
        miłość do zwierząt.
        wprawdzie jej nie dotknie bo się boi (wszyscy się boją) ale już wie. impregnuję
        go od czasu do czasu opowieściami o kupie na kołdrze. robi się odporny :)

        w związku z tym jak kot reaguje na psy, nie będzie mowy o psie dopóki Ona jest
        ze mną. ewentualnie potem - od szczeniaka/kociaka razem.
        • emigrantka Re: Panowie i koty.... 08.12.03, 23:40
          hehehe - wiec to nie tylko moj taki koto-odporny?

          bylam dzisiaj u weta z sylwkiem, na sprawdzenie po tym, no wycieciu tych no...

          u weta bylo z 5 kotow i przepiekna sunia charcica - kogo sobie ubzdurala?
          oczywiscie mojego zwierzo-odpornego faceta

          zaczela probowac go szturchac lebkiem, liznac po rece itd.. a ten siedzial z
          komorka w rece udajac ze tego nie zauwaza - grrrr

          ale jaki nasz nowy wet przystojny za to.... hihih :)
          • Gość: mona Re: Panowie i koty.... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 00:09
            hehehe...ja mojemu wmowilam,ze jest bardziej tworczy gdy na jego biurku
            siedza koty...w obecnej chwili mam trzy :))))))
            • emigrantka Re: Panowie i koty.... 09.12.03, 00:11
              ale ci dobrze :-(
    • default Re: Panowie i koty.... 09.12.03, 09:17
      Współczuję! Nie wyobrażam sobie być z facetem, który nie lubi zwierzaków. Ja
      mam to szczęście, że dobraliśmy się "jak w korcu maku" pod tym względem. Mamy
      obydwoje zupełnego świra na punkcie zwierząt, czasem myślę, że on jednak
      jeszcze większego niż ja.... Parę dni temu kupił kolejnego psiaka (czwartego).
      Jeszcze mamy dwa koty, a on dodatkowo dokarmia wszystkie przybłąkane psy w
      oklicy. Kiedy dzisiaj wychodziłam do pracy, on jeszcze spał i był to widok
      następujący : jedna suka - w nogach, druga suka - wzdłuż boku, trzecia suka -
      naokoło szyi, kot - na głowie. Mojemu facetowi to w ogóle nie przeszkadza....
    • Gość: Flora mruczando IP: 213.25.91.* 09.12.03, 10:10
      emigrantka napisała:

      > Zamienie swojego pana na kociarza - grrrrrr
      >
      > Gra mi na nerwach (on, nie koty) - kot w lozku mu przeszkadza,
      >
      nie da kotom podebrac sobie nic z talerza, mruczenie go
      > budzi (fakt ze koty zaczynaja mruczec jak sie dobrze na glowie spiacego
      > ludzia uloza heheh) i wogole sie do kotow nie nadaje. >

      > No i co takim zrobic?
      > ale co z takim czlowiekiem zrobic?


      a kto by takiego chciał ???

      jest kilka zjawisk najpiękniejszych na świecie. zaliczam do nich :
      *mruczenie kocura - zasypiam od razu, nawet w dzień
      * jak pies się trzepie, to jest fajny dźwięk klapania uszu, tym lepszy, im
      dłuższe uszy - uwielbiam ten klapot uszu - cudowne

      pozdrawiam merdalnie, mruczalnie i klapiąco
    • Gość: marchefka Re: Panowie i koty.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.03, 15:22
      Dopoki facet nie reaguje nerwowo, tylko udaje ze nie widzi albo deikatnie daje
      znac, ze mu cos nie odpowiada - ignoruj. Jak sie nie da, to tlumacz, ze tobie
      te zwierzaki sa niezbedne do szczescia, bo one sa przy tobie caly czas, a on
      tylko czasami. A jak juz razem mieszkacie, to tlumacz mu, ze to niehumanitarne
      oddawac koty do innego domu. W koncu facet nie bedzie mial innego wyjscia, wiec
      sie przyzwyczai :)
      Moj maz, delikatnie mowiac, nie nalezal do kocich fanbow, a teraz, po 3
      miesiacach mieszkania z 2 kotkami, ma na ich punkcie niezlego swira :). Moze
      ten twoj tez jeszcze nie wie, ze pokocha koty?
      pozdrawiam
      marchefka
    • Gość: lo Re: Panowie i koty.... IP: 3.5.* / *.rs2.nuria.telefonica-data.net 10.12.03, 17:08
      Ten moj chlop ma dziwny zwyczaj wyrazania milosci wobec kota,podszczypuje go,co
      oczywiscie mnie wkurza.straszy go(moze dziwnie to brzmi)ale kotek jest nieco
      lekliwy a jak spi to ma drgawki(TO NA PEWNO JEGO WINA!).
      I co mnie zastanawia to choc kot nie jest specjalnie mruczacym,to w wystarczy,
      ze ten moj pojawi sie w drzwiach a koteczek jak stary helikopter(ja na niego
      tak nie dzialam-oczywiscie na kota)
      Za to kotek zawwsze spi po mojej stronie o co ten moj jest zazdrosny.Mysle,ze
      kotek zapamietal sobie noc jak spal miedzy nami(sam sie wladowal!)i prawie by
      zakonczyl zywot,bo ten moj tak go elegancko przygniotl,ze koteczka prawie
      udusil!
      • emigrantka Re: Panowie i koty.... 10.12.03, 19:05
        moj juz sie ko kotow ( ani niczego innego) nie przekona.....

        ale wie jakby skonczylo sie ewentualne "ja albo koty"

        LOL
        • Gość: m.pw Re: Panowie i koty.... IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 10.12.03, 23:34
          To moze zamień tego swojego na przystojnego weta, tylko takiego który lubi
          koty.
          a moze chłop jest o Ciebie zazdrosny, ze wiecej czasu poswiecasz kotom,
          głaszcesz po łebkach, dajesz dobre jedzonko...
          Moja znajoma, kóra miała (razem z chłopem)7 kotów podczas rozprawy rozwodowej
          zastrzegła sobie prawo odwiedzania kotów. Mąż jej zostawił mieszkanie i inne
          doczesne dobra ale zabrał koty. Sąd uwzglednił jej prośbę. Co do dzieci łatwiej
          sie porozumieli.
    • Gość: suziiza Re: Panowie i koty.... IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 11.12.03, 11:40
      A ja myślałam, że to tylko ten mój taki antykoci. Od dnia gdy trafił do nas
      kociak, wciąż tylko słyszę, bo kot mruczy, a ja nie mogę spać, bo siedzi na
      monitorze i pewnie sie popuje (monitor), bo się nie słucha, bo gryzie, nie
      łasi się. Ale prawda jest taka że kociak mruczy - śpiąc po mojej stronie
      łóżka, śpi na monitorze - kiedy ja pracuje przy kompie, przychodzi zawsze gdy
      go wołam, a gryzie mojego męża gdy ten wyciąga do niego rękę, ponieważ, do tej
      pory wyciągał ją po to by go podszczypnąć(kota). I tak się dziwię, że mały
      tylko tak reaguję na mojego męża. Nie pozostaje nam nic nnego jak uzbroić się
      w cierpliwość i liczyć na to, że może polubi kota, albo chociaż zacznie
      tolerować. IZA
    • xmartini Re: Panowie i koty.... 12.12.03, 12:05
      My mamy 2 kicie w domu i akurat mój m. jest czasem bardziej na ich punkcie
      zakręcony niż ja. Ale mam koleżankę, też z dwoma kotami, drugi młodziutki,
      dopiero co wzięty, bo jej mąż obrażony był na pierwszego, jak ten od niego
      uciekał (kot od męża). Tymczasem widziałam jak ów mąż traktuje już tego drugiego
      kotka: obudził go 3 razy w ciągu kwadransa, a to maleństwo, potrzebuje snu. Raz
      mąż koleżanki był u nas. Nasze kicie są towarzyskie i niczego się nie boją. Jak
      on wszedł do mieszkania, obydwie zniknęły na cały czas jego wizyty. Okropne.
      Ja to od razu myślę, że jak facet traktuje zwierzęta, tak będzie i dzieci
      traktował, no ale ja już mam takie skrzywione spojrzenie, bo to wcale tak nie
      jest. Chociaż w przypadku tego męża koleżanki to się chyba akurat sprawdza.
      • fritzek Re: Panowie i koty.... 12.12.03, 12:34
        nigdy w życiu nie byłabym z facetek,który nie lubi zwierzaków!a kotów w
        szczególności.mój na punkcie naszych kotoszmarów ma prawdziwego fioła :)
    • Gość: Maryla Re: Panowie i koty.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 13:38
      Zamień go, zamień.....
      Każdy kot bedzie ci wierniejszy niż jakikolwiek facet. Ale jak facet lubi
      zwierzęta, to można na tym też budować zaufanie.
      Zgadzam się całkowicie z Florą.
      A zwierzątko instynktownie wyczuwa, kto jest mu przyjazny. I kto go nie
      skrzywdzi. Szczególnie kot, z całą swoją niezaleznością.
      Broń swoich kotów, bo przy okazji bronisz też siebie i swojego prawa
      decydowania o własnym życiu.
      Pozdrowienia dla kotów!
      • yellow1 Re: Panowie i koty.... 12.12.03, 18:52
        Moj maz na poczatku krecil nosem na wiesc o tym, ze kot z nami zamieszka, ale awantur nie robil, teraz
        mieszkajaca z nami kotka jest jego oczkiem w glowie :-) Przekonanie kogos do kota (czy psa) to kwestia czasu
        - no, chyba ze ten "ktos" nie znosi zwierzat w ogole, ale z taka osoba nie chcialabym miec blizszych
        kontaktow.
        • orvokki Re: Panowie i koty.... 12.12.03, 22:22
          Mój się przekonał ;o)
          Za pomocą małego podstępu: drugi kociak, który przybył do domu, ma urodziny w
          tym samym dniu, co mój mąż. W związku z czym przedstawiłam to kocie dziecko
          jako jego kota urodzinkowego :), wmówiłam mu, że to przeznaczenie, żeby z nami
          był i w ogóle że to będzie jego kot, kazałam wybrać imię.
          Akurat hmmm, mały kot, a właściwie kotka, okazała się być niezłą zarazą z
          charakteru i mąż się przekonał do starszego kota, kiedy zobaczył - w kontraście
          z tym małym kotworem - jaki to miły i mądry kocur :) ale ogólnie myślę, że już
          sobie nie wyobraża życia bez kotów, a na początku był zdeklarowanym psiarzem...
          może nie to, że nie lubił kotów, ale ich nie znał, nie rozumiał i nie umiał z
          nimi postępować. Teraz już wie, że jak kot śpi na krześle w kuchni to należy
          sobie przynieść z pokoju inne krzesło i takie tam podstawowe zasady współżycia
          kocio-ludzkiego też zna.
    • Gość: samanta Re: Panowie i koty.... IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 13.12.03, 03:49
      Mysle , ze jak sie kogos poznaje , to trzeba sie liczyc z jego
      zainteresowaniami i pasjami bo coz nam np po takim partnerze, ktory
      wysiaduje caly swoj wolny czas na rybach?
      Podobno dla niektorych kobiet futbol jest przeklenstwem a dla mnie nie , bo
      ja tez to lubie i czesto jezdzimy na mecze i razem przezywamy wszelkie emocje.

      Podobnie ze zwierzetami - nie zaczepilabym oka na milosniku badz
      wlascicielu dobermana czy innego "obroncy" jak bullterier itp

      Dobralismy sie przez milosc do kotow i kot jest nasza miloscia i klejnotem w
      domu
      Poniewaz mamy persa -tu mozna mowic o kudlach :-) ale od czego jest sczotka
      do ubran , odkurzacz i szafy?
      A ludzie kochajacy zwierzaki nie patrza na koci czy psi wlos na ubraniu jak
      na brudna , tlusta plame , badz dziure

      Wiem , ze sa ludzie , dla ktorych pedanteria jest na pierwszym miejscu i
      nienawidza zwierzakow bo one niby brudza ale czy nie jest piekniejsze
      codzienne merdanie ogonem , mruczenie , fochy , OCZY WPATRZONE i
      przyjaciel w ruchu od sterylnego pomieszczenia?
Pełna wersja