nefretetka
10.12.03, 23:43
Historia szczeniaka od handlarza
Niewiele pamiętam z miejsca, gdzie się urodziłem. Było ciasne i ciemne, i
nigdy nie bawiliśmy się z ludźmi. Pamiętam Mamę i jej miękkie futro, ale
często chorowała i była bardzo chuda. Miała niewiele mleka dla mnie, moich
sióstr i braci. Wielu z nich zmarło i strasznie za nimi tęsknię.
Pamiętam dzień kiedy zabrano mnie od Mamy. Byłem taki smutny i wystraszony.
Dopiero co wyrosły mi zęby mleczne i powinienem nadal przebywać z Mamą. Ale
ona była taka chora i ludzie powiedzieli, że chcą wreszcie otrzymać
pieniądze, bo mają powyżej uszu bałaganu, który robiliśmy z rodzeństwem.
Umieszczono nas w skrzynce i trafiliśmy do dziwnego miejsca. Zostalo nas
tylko dwoje. Przytuliliśmy się do siebie i strasznie się baliśmy. Tak dużo
nowych obrazów, i dźwięków, i zapachów! Trafiliśmy do sklepu zoologicznego,
gdzie są różne zwierzęta! Jedne skrzeczą, inne miałczą, a jeszcze inne
piszczą! Razem z siostrą zostaliśmy zamknięci w małej klatce. Słyszymy obok
inne szczeniaki. Widzę ludzi patrzących na mnie, lubię tych "małych ludzi",
dzieci. Wyglądają tak słodko, tak wesoło. I lubią bawić się ze mną! Cały
dzień siedzimy w małej klatce, czasem ludzie stukają w szybę i straszą nas.
Czasem jesteśmy brani na ręce i pokazywani ludziom. Niektórzy są delikatni,
inni nas krzywdza. Zawsze słyszymy "Oh, one są takie słodkie! Chcę jednego!"
ale nie biorą żadnego.
Moja siostra umarła zeszłej nocy, kiedy w sklepie było ciemno. Położyłem
głowe na jej futerku i czułem jak życie opuszcza jej małe, chude ciałko.
Słyszałem jak powiedziano, że była chora i powinna być sprzedana za niższą
cenę i szybko opuścic sklep. Myśle, że moje ciche skomlenie było jedynym
pożegnaniem dla jej ciałka, które zostało zabrane z klatki i wyrzucone.
Dziś przyszła do sklepu rodzina i kupiła mnie! Co za szczęśliwy dzień! Jest
to bardzo miła rodzina. Oni na prawdę mnie chcieli! Kupili mi miskę i
jedzenie, a mała dziewczynka wzięła mnie czule w objęcia. Tak bardzo ją
kocham! Mama i tata powiedzieli jak słodkim i dobrym jestem pieskiem! Mam na
imię Angel. Uwielbiam lizać moich nowych ludzi. Rodzina bardzo się o mnie
troszczy. Są kochający, czuli i słodcy. Delikatnie uczą mnie co jest dobre,
a co złe, dają mi dużo jedzenia, i dużo miłości! Kocham małą dziewczynkę i
uwielbiam z nią biegać.
Dziś poszliśmy do weterynarza. To było bardzo dziwne miejsce i bałem się.
Dostałem kilka zastrzyków, ale moja mała dziewczynka trzymała mnie
delikatnie i powiedziała, że wszystko będzie OK. Więc się odprężyłem.
Weterynarz musiał powiedzieć mojej ukochanej rodzinie coś zlego, bo
wyglądali bardzo smutno. Słyszałem coś o dysplazji i o moim sercu....
Słyszałem jak wet mówił o pseudohodowcach i że moi rodzice nie byli
prześwietleni. Nie wiem co to znaczy, ale rani mnie, ze moja rodzina jest
taka smutna. Ale nadal mnie kochają, i ja kocham ich tak bardzo!
Mam już 6 miesięcy. Mimo, że inne szczenięta są krzepkie i rozbawione, ja
czuję straszny ból przy każdym ruchu. Ból nigdy nie znika. Sprawia mi ból
bieganie i zabawa z ukochaną małą dziewczynką. I ciężko mi oddychać. Próbuję
być silnym szczeniakiem, takim jak wiem, że powinienem być, ale to strasznie
trudne. Pęka mi serce, gdy widzę smutek dziewczynki, i gdy słyszę słowa mamy
i taty "chyba już czas". Kilka razy byłem u weterynarza, ale wiadomości
nigdy nie są dobre. Ja tylko chce czuć na skórze promienie słońca, i biegać,
bawić się z moją rodziną.
Ostatnia noc była najgorsza. Ból jest moim stałym towarzyszem. Boli mnie,
gdy wstaję i gdy chcę się napić. Gdy próbuję się podnieść, czuję tylko
przejmujący ból. Zabrano mnie do samochodu. Wszyscy byli tacy smutni i nie
wiem dlaczego. Byłem niegrzeczny? Próbowałem być dobry i kochający, co
zrobiłem źle? Oh, gdyby tylko ten ból przeminął! I gdybym mógł osuszyć łzy
małej dziewczynki. Podniosłem głowę by polizać jej ręke, ale poczułem tylko
ból. Stół u weterynarza jest taki zimny. A ja tak się boję.Wszyscy ludzie
mnie sciskają i wypłakują w moje futro. Czuję ich miłość i smutek. Polizałem
ich ręce. Nawet weterynarz nie wygląda dziś tak strasznie. Jest delikatny i
czuję, że chce ukoić mój ból. Mała dziewczznka trzyma mnie delikatnie, a ja
dziękuje jej za całą miłość jaką mi dała. Czuję małe ukłucie w łapę. Ból
zaczyna znikać, a ja czuję spokój. Mogę też lizać ręke dziewczynki.
Moja wizja zaczyna się rozmywać. Widzę w oddali moją Mamę, moich braci i
siostry. Mowią mi, że tu nie ma bólu, jest tylko spokój i szczęście. Żegnam
się z moją rodziną lekkim machnięciem ogona. Chciałem z nimi spędzić wiele,
wiele dni, ale nie było to nam dane. "Widzisz" mówi weterynarz "wiele
szczeniaków nie pochodzi od porządnych hodowców". Ból znika, i wiem, że
minie wiele lat zanim zobaczę ponownie swoją ludzką rodzine.
A mogło być całkiem inaczej....
Dlatego właśnie powinniśmy sprawdzac pochodzenie naszego przyszłego
pupila,zeby oszczędzić bólu jemu i sobie.