O wronach i innych "potworach". Ach, te emocje...

27.04.05, 12:29
Dwa cytaty z postu o drapieżnictwie wrony (zapewne) na pisklętach .

"...pisklęta zostały zjedzone przez pewnego potwora".
"... zbiera krwawe żniwo z gniazd".

Otóż może to dobra okazja do poruszenia ważnego - i odwiecznego - tematu:
sposobów opisywania przyrody.
Relacjonowanie takich zdarzeń jak to z wroną i gołąbiami można oczywiście
prowadzić w różnym stylu. Należy jednak pamiętać otym, że stosowanie
emocjonalnych zwrotów jak te zacytowane, nie dobrze służy poznawaniu przyrody.
A to dlatego, że buduje fałszywy jej obraz w oczach ludzi, co w końcu obraca
się przeciwko jakiemuś jej elementowi, lub jej całej. Przypisuje zwierzętom (a
zwłaszcza drapieżniki są ulubionym bohaterem negatywnym skojarzeń, opisów)
cechy, o których one same nie mają pojęcia. Tymczasem i wrona i gołąb
realizują jedynie odwieczny przekaz - przeżyj i rozmnóż się. Gołąb robi to w
określony sposób, a wrona - też. Ot, i cała różnica. Dlaczego, jakim "prawem"
, wg jakich zasad obiektywnych jeden sposób życia oceniamy często pozytywnie
("biedny" gołąbek), a inny sposób - skrajnie negatywnie ("potwór" - wrona,
zbierająca "krwawe żniwo")? Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.

    • imacc Re: O wronach i innych "potworach". Ach, te emocj 27.04.05, 15:01
      Jak napisałem w swoim poście jestem całkowitym laikiem, jeśli chodzi o tematy
      ornitologiczne. Każdy wybiera taką konwencję, jaka mu odpowiada. Moja była pół
      żartobliwa, ale też potworem może mi się wydać ptak, ktory wali dziobem w szybę,
      widząc za nią klatkę z moimi papugami, a wcześniej "zlikwidował" mi na moich
      ochach gołębie gniazdo. To nie jest konwencja pisania do książki przyrodniczej,
      a jedynie forum. Myślę, że większość, jeśli nie wszyscy, są świadomi oczywistych
      spraw, o których piszesz (łańcuchy pokarmowe, przetrwanie itd)i pisząc "poważny"
      tekst nie używaliby podobnych sformułowań. Chciałem zauważyć że to nie najnowszy
      numer "Nature" a jedynie forum G.W. poświęcone oritologii... Poza tym, co złego
      widzisz w zdaniu "zbierać krwawe żniwo". Bez wątpienia jest ono krwawe, a jakie?
      To zdanie nie jest nawet nacechowane emocjonalnie, jest faktem, nikt go nie
      ocenia (w stylu "Ty paskudna potworo wrono siwa" : ) hehehe
      Czepiasz się rzeczy, które, jak mi się wydaję, są dla wszystkich oczywiste i jasne.
    • uwazna Re: O wronach i innych "potworach". Ach, te emocj 27.04.05, 21:34
      Ech, z pośpiechu zapomniałam wziąć "krwawe żniwo" w cudzysłów, co niewątpliwie
      złagodziłoby wydźwięk tego sformułowania wink. Wiem, o co Ci chodzi, ale
      zapewniam, że nie miałam zamiaru wartościować w jakikolwiek sposób
      poszczególnych gatunków. Tak jest świat skonstruowany, że silniejszy zjada
      słabszego i koniec, kropka. Codziennie obserwuję wrony penetrujące skutecznie
      gniazda innych ptaków i trudno oprzeć się wrażeniu, że mają właśnie "żniwa",
      które jakby nie było, są jednak "krwawe". Sformułowanie to jednak nie ma nic
      wspólnego ani z oceną wron, ani z emocjami. Te ostatnie chyba jednak właśnie
      Ciebie trochę poniosły wink.
    • micamic Re: O wronach i innych "potworach". Ach, te emocj 27.04.05, 23:36
      W pełni zgadzam się z twoją opinią, ale chciałbym nieco złagodzić ton twojej
      wypowiedzi dodając, że nie widzę nic złego w takich sformułowaniach jeśli używa
      się ich rozmyślnie w celu pewnego ubarwienia wypowiedzi,zachowując dystans i
      mając jednocześnie świadomość tego, że wartościowanie emocjonalne zwierząt i
      dzielenie je na "dobre" i "złe" to tylko cecha naszego ludzkiego umysłu, który
      naturalnie dąży zaszufladkowania. Niewątpliwie to pewnego rodzaju atawizm
      podsycany dodatkowo przez filmy przyrodnicze o tytułach typu "Urodzeni
      mordercy", "Krwawi łowcy", "Przerażające pazury" i tym podobne. Źle się dzieje
      jeśli ktoś naprawdę tak myśli, że trzeba ochraniać i dobrać o te zwierzęta,
      które są "ładne i miłe" (np. koty które się rozmnażają się nadmiernie na
      blokowiskach) a tępić te "brzydkie i złe" (np. szczury, gawrony a pewnie w
      odczuciu niektórych nawet wilki).
    • fan_gazety Imacc, Uwazna, Micamic - dzięki za reakcję 29.04.05, 09:51
      Jestem bardzo rad, że w naszym małym gronie panuje zgoda co do braku sensu
      wartościowania zwierząt wg tego, czy są zjadane, czy jedzącymi. Jednak - na
      podstawie mojego własnego doświadczenia - nie zgodzę się, że problemu nie ma. I
      że postawa rozumienia praw wszystkich zwierząt jest powszechna. Dlatego
      pomyślałem, że użyte w wątku o wronie sformułowania mogą być dobrym zagajeniem
      do rozmowy na te temat. Nie zamierzałem "czepiać się", a jedynie spróbować
      poruszyć nieco ogólniejszy od ornitologii temat. Swoją drogą Imacc - w Nature w
      ogóle by nie było możliwości takieju dyskusji, właśnie ze względu na fachowość
      tego pisma. Czyli właśnie tu, na forum, jest okazja to porozmawiania. Jesli
      uważacie że nie ma "tematu", świetnie. Ja jednak nie jestem do tego przekonany.
      Dlatego napisałem i dlatego też dziekuję Wam za posty. Jeśli ktoś o innym
      nastawieniu to "krwiożerczych" drapieżników to przeczyta, to może będzie miał
      sposobność zmiany nastawienia, poczytania na ten temat, pomyślenia o
      bezsensowności niektórych stereotypów?

      Inną nieco sprawa jest precyzja języka. Zgodzę się, że ubarwianie języka jest
      warte tego, jeśli intencja jest bardzo jasna (w poście o wronie - dla mnie -
      taka ona nie była). Wydaje mi się jednak, że od ubarwiania i antropomorfizmów do
      błędów mały krok.
      A podstawowa wiedza przyrodnicza jest w Polsce fatalna - np. ileż razy czytało
      się o Puszczy Amazońskiej jako "płucach" Ziemi...
      Albo o "zwierzętach i ptakach"...
      Itd.
      • micamic Re: 29.04.05, 23:55
        > A podstawowa wiedza przyrodnicza jest w Polsce fatalna - np. ileż razy czytało
        > się o Puszczy Amazońskiej jako "płucach" Ziemi...
        > Albo o "zwierzętach i ptakach"...

        Ten drugi przykład nie wart jest oczywiście komentarza ale w przypadku
        stwierdzeń takich, jak to o puszczy ich propagowanie wśród ludzi nie znających
        się na biologii i ekologii jest moim zdaniem słuszne - takie hasła przemawiają
        mocno do wyobraźni i odnoszą pewien efekt w postaci "budzenia" opinii
        publicznej. Tak, jak mówienie, że "bocian jest polskim ptakiem" pomaga zdobyć
        przychylność i sympatię społeczeństwa wobec tego gatunku i przez ten przykład
        może nawet woobec innych działań ochroniarskich, tak samo stwierdzenie "Puszcza
        Amazońska to płuca świata" obrazowo zwraca uwagę ludzi na rolę dużych
        kompleksów leśnych. W ochronie przyrody istnieje pojęcie "gatunków
        sztandarowych" i myślę, że hasło o płucach świata jest podobnym zabiegiem
        socjotechnicznym dlatego odbieram to pozytywnie.
        • fan_gazety Re: O "płucach leśnych" 30.04.05, 10:24
          Puszcza Amazońska warta jest tego, by propagować konieczność jej ochrony w każdy
          sposób, problem tylko w tym, by przy okazji nie mówić nieprawdy. Respiracja
          dojrzałych ekosystemów w biomie lasów tropikalnych jest kolosalna - ze względu
          na olbrzymie bogactwo i obfitość heterotrofów, oraz wysoką temperaturę. Obrót
          materii jest bardzo szybki (gleby przecież są tam bardzo ubogie w sensie
          kumulacji związków chemicznych) i oddychanie, co jest z tym związane - też. Tak
          więc produkcja tlenu jest oczywiście olbrzymia, ale równie wielkie jej
          zużywanie przez ten sam biom smile Bilans netto produkcji tlenu jest więc dużo
          bardziej skromny dla lasów tropikalnych niż dla lasów strefy umiarkowanej.

          Znacznie bardzie wartościowymi "płucami" Ziemi są więc lasy w strefie
          umiarkowanej (a powierzchnia tajgi jest ciągle wielka), choć znacznie uboższe w
          gatunki.
Pełna wersja