Dodaj do ulubionych

Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmierć

02.09.08, 11:34
Dzwoniłam dzisiaj do Ptasiego Azylu w Warszawie w sprawie bociana,
który nie odleciał a Pani mi powiedziała, że mogę go sama złapać i
przywieźć do azylu albo zostawić i jak mu się pokarm zacznie kończyć
to powoli się wykończy. Czy tak wygląda pomoc dla ptaków w Polsce?
Obserwuj wątek
    • greenam Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.09.08, 22:40
      Mocny ten temat. Jakby to odwrócić to właśnie ty skazujesz bociana
      na śmierć nie chcąc go dostarczyć do Azylu.
      Technicznie to w Azylu nie ma ekipy wyposażonej w sprzęt który
      pozwoliłby na łapanie i przywożenie ptaków. Na terenie Warszawy
      zajmuje się tym patrol ekologiczny straży miejskiej. Poza Warszawa
      jest już tylko dobra wola ludzi którzy przywożą ptaki do Azylu.

      A tak, z innej strony to Bociany jeszcze nie odleciały z Polski i
      ten ma jeszcze szansę przyłączyć się do jakiejś grupy. Nie wiem po
      co pisać że jest skazany na śmierć. Nawet jeśli zostanie to
      pojedyńcze bociany zimują w Polsce i potrafią przeżyć jeśli nie ma
      silnych mrozów i dużej pokrywy śniegu. Jeśli nie będzie sobie radził
      i osłabnie to można go wówczas spróbować złapać, inaczej nie bardzo
      wiem jak sobie wyobrażasz łapanie sprawnie latającego bociana?
      • uwazna Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 05.09.08, 12:42
        Zgadzam się. Wielokrotnie dostarczałam do Azylu różne ptaki (bociany
        też) i do głowy by mi nie przyszło, żeby oczekiwać, że Azyl mnie w
        tym wyręczy. Jeżeli ptak jest osłabiony, to trzeba wykazać chociaż
        trochę wysiłku i osobiście go złapać i dowieźć. Dobre sobie! Niezły
        tupet trzeba mieć, żeby założyć taki wątek.
      • morwabiala Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.11.20, 18:46
        Ale przyznasz ze tekst "jak mu pokarm zacznie sie konczyc to sam..." i nie o mowi osoba pracujaca w instytucji ratukacej zycie ptakow? Nie.sadze zeby to byla stazystka...ja mam wrazenie - z wlasnego doswiadczenia i innych- ze tam jest totalny brak empatii i ratuje sie tylko mega zagrozone gatunki dlankolejnej zawodowej frajdy. Bo jak wytlumaczyc rybolowa ktoremu zostaje amputowane skrzydlo i wszyscy sie nad nim trzesa a potem dolaczaja do drugiego tez nie nadajacego sie do zycia na wolnosci z nadzieja na rozmnozenie a golebia,wrone,sroke,gawrona usypia sie z takiego samego powodu czyli skrzydlo do amputacji? Spojrz na ich strone...pokazuja golebie,gawrony,kawki,sroki,wroble? praktycznie nie ma zadnych przykladow okaleczen czy innych chorob - zapewne dla zmylki raz pokazali pprzucone gniazda golebi i raz wrone ktora uwolnili z objec druta a jeszcze na filmiku slychac jak sie smieja z akcji przecinania druta...pokazali bo pewnie juz na nich skargi przychodzily ze golebie pozpstawiaja samym sobie-niech umoeraja bo szkoda pieniedzy na srodki do eutanazji, gawron nie latajacy do uspienia chociaz nic innego mu nie dolegalo a mozna bylo oddac do jakiejs fundacji...wrona ze zlamanym skrzydlem do uspienia...masakra. Tam jest umieralnia a nie azyl...
      • strix1 Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 17.10.08, 09:55
        I ja mam dwa zdania na temat Warszawskiego Azylu dla ptaków. Niedawno zawiozłem do nich ptaka, wcześniej przyjęcia odmówiono mi w ZOO w Łodzi, więc pomyślałem skoro tyle ciepłych rzeczy pisze się o tym miejscu, to jadę. Nic to że gróbo ponad 200 km. Wczesniej przeczytałem sobie o azylu na stronie Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Zadzwoniłem, pani poprosiła bym był przed 17-sta bo do tej godz. pracują. No super. Jednak kiedy zajechałem, o\kazało się że muszę ptaka zostawić ochroniażowi, który na bagażniku roweru zawiózł go gdześ tam. Pan ochroniarz grzecznie acz stanowczo powiedział ze moja rola się skończyła i jak chcę to mogę sobie na następny dzień zadzwonić do azylu i dowiedzieć się co z ptakiem. No po prostu szok, ja już nie mówię o zwykłym dziękuję, ale o zainteresowaniu skąd ten ptak co się stało.No zero zainteresowania. Po wymianie korespondencji z dr Kruszewiczem , dowiedziałem się że oczekuję wyjątkowego traktowania !!!! i w ogóle to wykazuję się zupełnym brakiem zrozumienia !!! I w ogóle że chcę ich odrywać od pracy. Na Boga ja tam przecież nie przyjechałem z ciasteczkami i kawą tylko z ptakiem, więc przyjęcie tego ptaka i krótki wywaiad, oraz owo dziękuję to chyba także praca ludzi z Azylu. Cóż po wymianie korespondencji z w/w panem doktorem dalej nie usłyszałem "dziękuję, fajnie że pan sie tym ptakiem zajął" tylko o zakazie wchodzenia na teren azylu w związku z ptasią grypą, i o tym że procedury są jakie są i oni czyt. azyl zmieniać ich nie zamierzają.
        Mój apel jest taki, STOP napisz na swej stronie jakie są obecne procedury. Nie chcecie mnie w azylu ok, ale choć wyślijcie na ta bramę po ptaka kompetentnego człowieka, a nie ptak w kartonie na bagażnik składaki i dowidzenia.Cały czas mam poczucie że zostałem tam nieźle olany. Duza przykrość.
        • ampulla Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 12.02.09, 20:01
          Wydaje mi sie ze troche przesadzasz, to ze pan ochroniarz zawiozl
          ptaka na bagazniku (do azylu )nie jest straszna rzecza, skoro sam
          wiozles go 200 km. W koncu jaka jest roznica czy czlowiek przewiezie
          go rowerem czy samochodem? Rola takich ludzi jak Ty konczy sie gdyz
          takie sa procedury z reszta patk trafil w rece odpowiednich ludzi
          ktorzy na pewno mu pomogli. Pan ochroniarz nie powiedzial dziekuje
          bo...moze nie jest w zwyczaju mowic takie slowa...ale to juz jego
          sprawa, ale to nie oznacza ze zostales olany. Pod opieka azyla jest
          mnostwo ptakow, poza tym w okresie wylegania trafia tam czasem co 10
          min ptak z ulicy wiec ja sie nie dziwie ze zloszcza sie kiedy dzwoni
          sie do nich pytajac o ptaka( czasem moga nawet nie pamietac o ktory
          chodzi bo do tego czasu trafia ich mnostwo) pozdrawiam
        • wrexham Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 25.02.09, 22:23
          strix, na pewno pamietasz moja nieszczesna jaskolke z borow tucholskich? ja tez
          ja wiozlam z wakacji do wawy; tez w kartonie; i tez pan 'na bramie' mnie
          shaltowal i kazal ptaka zostawic; zapuscilam zurawia do tej smierdzacej
          papierochami dyzurki i powiedzialam, ze ja tego ptaka karmilam przez tydzien i
          wiozlam setki kilometrow i na pewno go tu nie zostawie juz chocby dlatego, ze
          ktos kto go przejmie powinien wiedziec czym i jak byl karmiony, co potrafi itd;
          i stwierdzilam, ze w takim razie jestem gosciem zoo i poprosze do cholery o
          bilet; pan zdurnial, pozwolil mi wejsc i powiedzial, ze zaplace przy wyjsciu;
          kiedy wychodzilam skasowal za bilet do wlasnej kieszeni, ale nawet nic nie
          powiedzialam szczesliwa, ze udalo mi sie wejsc do srodka; przy drzwiach do azylu
          zobaczylam kartke takiej mniej wiecej tresci: prosze dzwonic tylko raz i czekac
          - my tu pomagamy ptakom; pani na poczatku byla niezbyt przyjemna, ale jak
          zobaczyla kartonik z 'okienkami' i drazek dla ptaszka w srodku to wyraznie
          zmiekla; on tam sa zapracowani; trzeba im wybaczyc brak cierpliwosci do ludzi;
          see you wink
          wrex.
          • strix1 Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.03.09, 09:03
            A ja się z Toba i tak nie zgodzę, bo poza historia z jaskółką, pamiętam też Twoją historię z UK, gdzie nie dość ze przygarnęli ptaszka, to jeszcze dzwonili na następny dzień czy za kilka dni co się ze skrzydlakiem dzieje. Dopuki będziemy pozwalać instytucjom na to żeby nas miały w nosie to będzie tutaj źle. Owszem ja też jestem zapracowany, od mnie też wymagało to jakiegoś wysiłku i poświęcenia.
            Jak już pisałem nie przyjechałem do nich na kawę tylko z ptakiem.

            A poza tematem u mnie od 27 II lecą skowronki i sporo innych ptaków. Ale u Ciebie Wrex nad rzeką to musi być teraz czyste ptasie szaleństwo smile)))).
            I do zobaczenia, myslę że całkiem niedługo smile)))))

            P.
                • lamarta Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.05.09, 23:26
                  Podłącze się pod wątek, mimo ze nei do końca na ten temat chcę
                  napisać.
                  Dzisiaj widziałam, jak na ulicy dwie wrony atakują gołębia, pomogłam
                  mu odganiając ptaki, ale widziałam, że one nei dadza mu spokoju, bo
                  chca go zjeść. Wzielism z siostrzeńcem gołębia na rece i w te pędy
                  do weta. Wet kazał jechac do Ptasiego Azylu, fajna pani
                  zainteresowała się i bardzo mi pomogła, dzwoniąc po taksówkę itp.
                  Dotarłam do Azylu kilka minut po 17 - pan straznik faktycznie nie
                  był zbyt miły (poczułam się jak jedna z tych "nawiedzonych", co to
                  ratuje ptaki i zawraca mu cztery litery...), ale ok, pomógł mi,
                  przyniósł pudełko (ptaka wiozłam w rękach, bo cała akcja trwała
                  strasznei szybko i nie mialam skąd pudełka wytrzasnąć).
                  Obejrzałam gołebia w taksówce na tyle, na ile byłam w stanie - miał
                  poraniony grzbiet, rany na glowie i w poblizu, ale najbardziej
                  zaniepokoiła mnie krew z "nosa", czyli z tych dziurek na dziobie
                  (przepraszam, w kwestii ptaków jestem laikiem). Z jednej dziurki
                  wypłynęła mała struzka, to nawet moze kropla nie była, ale to mnie
                  zaniepokoiło...
                  I tak sobie pomyslalam, zostawiając ptaka (i mając podobne odczucia
                  jak moi poprzednicy) - co dalej? Pan straznik postawił go w tym
                  pudle, mówiąc cos pod nosem, ze zaraz ktos przyjedzie. Kurcze,
                  chciałabym się dowieziec, jak to tam działa i czy faktycvznie "ktos
                  przyjezdza". No jechałam kurcze z ptakiem na drugi koniec Warszawy
                  trzymając go w dłoniach, martwiąc się itd..., a potem nic,
                  kompletnie nic nie wiem. Mam nadzieje, że ptaka w tym pudełku nie
                  zostawiono samemu sobie. On potrzebował pomocy.
                  Sama nie wiem co myśleć... Jutro zadzwonię, ale nawet nie podałam
                  swoich danych, bo wszystko tak szybko się działo.
                    • wrexham Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 30.05.09, 17:38
                      czasem ptaka sie nie da odratowac, moze mial powazne obrazenia glowy? watpie,
                      zeby trzymali go cala noc w pudelku; ja ze trzy tygodnie temu zlapalam w
                      praktikerze jaskolke (co ja z tymi jaskolkami do czorta?); tez zawiezlismy ja do
                      azylu - niestety umarla w nocy; tyle, ze mialam swiadomosc, ze nie umierala
                      wsrod dzikiegoo tlumu ludzi, wystraszona na puszcze z farbami, tylko miala
                      spokojny, cichy kacik; ty tez pomysl o swoim golebiu w ten sposob;
                      • foczka111 Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 21.04.15, 15:33
                        W Ptasim Azylu wszystkie ptaki są usypiane , oprócz dzikich. Dlatego jak znalazłam niewidoma wronę to jej tam nie zawiozłam bo od razu by ją uśpili. Dlatego wszystkie te pospolite ptaki nie przeżyły nocy w azylu. Jak sami zainteresowani mi odpowiedzieli rezydentów nie trzymają. Taki to Ptasi Azyl jest. Nawet weterynarz odradził mi zawożenia tam wrony i potwierdził usypianie nie dzikich ptaków.
                        • morgen_stern Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 21.04.15, 17:03
                          Nie opowiadaj kłamstw z tym usypianiem. Chodziłam tam kiedyś na wolontariat i wiem nieco więcej, niż "pan weterynarz powiedział". Prawda jest taka, że ludzie masowo zwożą tam ptaki pospolite typu gołąb miejski, a na leczenie ich i karmienie po prostu nie ma pieniędzy! Ratowane są tam głównie ptaki dzikie, z bardziej zagrożonych gatunków, oni tam naprawdę nie leżą na pieniądzach. Trochę wyobraźni.
                            • palczak.madagaskarski Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.07.15, 16:17
                              Też pracowałam tam w azylu, wprawdzie bardzo króciutko (praktyki), ale coś niecoś widziałam. Tak, część ptaków się w Azylu w Warszawie usypia. Do Azylu trafia mnóstwo ptaków, nie tylko śliczne zdrowe pisklaki, ale też ptaki w takim stanie, w którym nie mają szans na przeżycie, bądź na powrót do natury. "rezydentów nie trzymają" - tak, bo nie od tego są. Ptasi Azyl to szpital, gdzie się ptaki leczy i wypuszcza, a nie placówka do zapewnienia im dożywotniej opieki. Może w przypadku gatunków rzadkich Azyl robi wyjątek i leczy ptaki, które nie rokują szans na powrót na wolność, a potem szuka im miejsca dożywotniego (bo na pewno nie zostają w samym azylu, jeśli już to trafiają do wolier ogrodu zoologicznego). Ale to jest wyjątek robiony dla rzadkich ptaków, a nie standard odmawiany gatunkom pospolitym! Gdyby wszystkie ptaki nienadające się do wypuszczenia były leczone i zostawały w azylu, to po jakim czasie azyl przestałby działać? Po roku? pół? Pewnie nawet nie.
                              Natomiast co do leczenia tych ptaków, które miały szansę na powrót na wolność - kiedy ja tam byłam, zajmowano się tak samo wszystkimi ptakami, nawet gołębiami miejskimi (tak tak, sama codziennie karmiłam gołębiowe pisklaki).
                            • palczak.madagaskarski Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 26.07.17, 22:30
                              Odgrzewanie starego tematu? To ja bardzo poproszę o wspomniane dowody na piśmie, skoro piszesz że masz i trzymasz, bardzo ich jestem ciekawa.
                              A że odchowujesz mazurki, to chwała Tobie, azyle są przepełnione i na pewno lepiej, jeśli się je odciąży od zajmowania się prostymi przypadkami, żeby mogły się zajmować ptakami, którym nie da się pomóc w warunkach domowych.
                              • marcin8800 Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 01.07.19, 09:53
                                Nie wiem czy w ptasim azylu w Warszawie usypiają czy nie. Jeśli wolontariuszka sama przyznała, że zajmują się raczej rzadkimi okazami, to pospolita sikorka, gołąb czy inne tego typu będą po prostu w najlepszym wypadku olane. Tak samo jak olewany jest człowiek przez wszelkiej maści funta kłaków warte instytucje, gdy chce ptakowi zwyczajnie pomóc. Gdy znalazłem pisklę (bez piór, z zamkniętymi oczami) i nie było technicznej możliwości wrzucenia go z powrotem do gniazda, to wziąłem je i zgodnie z instrukcją otoczyłem podstawową opieką i od pierwszego dnia zacząłem szukać miejsca, do którego mógłbym zawieźć ptaszka by dostał fachową pomoc. Stosunkowo blisko miałem do Łodzi, więc zadzwoniłem właśnie tam. Usłyszałem, że nikt takiemu zwierzakowi nie pomoże, bo to tylko sikorka - jedyna szansa to właśnie ptasi azyl w Warszawie. Zgodnie z instrukcją na ich stronie napisałem mail, wysłałem zdjęcia, opisałem całą sytuację i zacząłem dzwonić. Dzisiaj mija 19 dni od mojej próby kontaktu. Wysłałem kolejnego maila, wykonałem w różnych porach kilkadziesiąt telefonów. Nikt nie odbiera. Niby jest informacja o tym, żeby ptaka przywieźć, ale żaden poważny dorosły człowiek nie pojedzie w ciemno ponad 130 km w jedną stronę - informacje na stronie są na tyle niejasne, że nie wiadomo czy pospolitego pisklaka przyjmą, skoro jest zdrowy i czy w ogóle ktoś zainteresuje się problemem. Nie zwykłem jechać taki kawał, aby dowiedzieć się, że ptakowi nie pomogą albo przyjmą go tylko aby uśpić. Po wykonaniu kroci telefonów do innych placówek również nikt nie chciał pomóc a pomoc w ptasim azylu w Warszawie poddawali w wątpliwość. Takim właśnie cudem ptak przywiązał się do człowieka (bo niby jak miałby się nie przywiązać?) i nadal nie mam rozwiązania. I błagam - proszę oszczędzić mi historii o tym, ile to pracy mają w ptasim azylu. To nie jest kopalnia. Jak się na stronie podaje informację, że mają telefon, pod który można dzwonić aby się skontaktować, to mają psi obowiązek ten telefon odbierać albo chociaż odpisywać na maile. Każdy pracuje i ma masę obowiązków, ale jednak znajduje czas aby dodatkowy obowiązek w postaci kontaktu telefonicznego, do którego się zobligował jednak zrealizować. Nadmienię tylko, że po tych wykonanych kilkudziesięciu, jeśli nie więcej, telefonach przez tyle dni tylko raz natrafiłem na "zajęte". Do azylu naprawdę nie dzwoni masa osób - gdyby tak było, to chyba przez ponad 2 tygodnie i tyle połączeń nieco częściej trafiałbym na zajętą linię.
                    • morwabiala Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.11.20, 19:23
                      Niestety na pewno bylo tak jak podejrzewasz...ja dwa lata temi oddalam eko patrolowi golebia ktorego zaarakowala wrona i poranila mu oko. Chociaz wczesniejsze moje doswiadczania z ptasim azylem w Waw na Ratuszowej byly traumatyczne mialam nadzieje ze cos sie zmienilo a w najgorszym razie golebia odrazu uspia zeby nie cierpial. I nadzieja matka glupich - biedny golabek skonal nad ranem a eko zawioz go tam okolo 16:00 czyli kilkanascie godzin meczarni! Jak napisalam ze nie mam o nich dobrego zdania to paniusia na fb bezczelnie mnie zapytala" to po co go pani do nas przywozila?" ot bezczelne pytanie uslugodawcy do klienta. A jak zapytalam dlaczego go nie uspili i skazali na tak dluga meke i ze moglam za ta eutanazje zaplacic skoro im pieniedzy szkoda na srodki do usypiania to paniusia juz nie raczyla odpowiedziec. Sa bezczelni,nie empatyczni i mysla tylko o sobie- kasa i zawodowe osiagniecia bo przeciez ratowaniem a moze pozniej rozmnozeniem rybolowow mozna sie pochwalic w srodowisku zawodowym a taki golab czy wrona,czy gawron to nic nie znaczy. Powinni z nimi porzadek zrobic!
                  • morwabiala Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.11.20, 17:52
                    Faktycznie tam coś niedobrego nadal się dzieje. Wiele lat temu oddałam w ich ręce ptaka-kos- i oczywiście nic nie mogłam się dowiedzieć "mamy takich kosów wiele", innym razem zawiozłam jerzyka i pan na tzw. ochronie -chociaż leciwych dziadków trudno nazywać ochroną - przez niewiedzę wpuścił mnie do azylu i jaki obrazek zobaczyłam na samym wejściu ? PANI wokół której leżały jakieś pogniecione gazety i kilka martwy ptaków a jednego z nich obierała z piór. Raczej nie trzeba obierać z piór ptaków które idą do spalenia...Wściekła się jak mnie zobaczyła, wzięła ode mnie ptaka i odgrażała się, ze zadzwoni do tego Pana z budki i go ochrzani - to było jakieś 17 lat temu...2 lata temu byłam świadkiem napadu wrony na gołębia, niestety za późno, zdążyła wydziobać mu oko. W przychodni w WAW podali ptakowi lek przeciwbólowy i chyba przeciwzapalny, oczyścili ranę - przejęli się ...ale polecili skontaktować się z PTASIM AZYLEM, powiedziałam że nie mam dobrego zdania na tema tej pseudo instytucji ratowania ptaków więc powiedzieli że poproszą eko patrol, żeby zawiózł do innego miejsca w WAW (nie pamiętam nazwy), który też pomaga ptakom. była godzina 11-12:00. Około 16:00 ekopatrol odebrał gołębia i odwiedzałam się, ze niestety pojechał do ZOO...Następnego dnia otrzymałam info na FB że ptak nad ranem odszedł. na mój komentarz dlaczego nie podali go eutanazji i pozwoli mu męczyć sie kolejnych kilkanaście godzin, ze zapłaciłabym za tą eutanazję-nie otrzymałam już odpowiedzi. To był wrzesień więc w zasadzie po najwyższym sezonie. Potwierdza się, że tam jest wykańczalnia i ratują tylko gatunki zagrożone reszta niech sobie w kartonikach czeka i umiera. Po co nasze podatki na to idą, po co ten eko patrol? Niech napiszą że ratują tylko zagrożone gatunki. W Warszawie jest świetna lekarka od ptaków ALEKSANDRA KORNELIA MAJ i jest totalna przeciwniczką eutanazji gołębi czy krukowatych no chyba że faktycznie stan krytyczny i trzeba skrócić cierpienie. ZUPEŁNIE INNE PODEJŚCIE NIŻ TYCH PSEUDO CUDOWNYCH LUDZI CO TO NIBY RATUJĄ WSZYSTKIE PTAKI
        • morwabiala Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.11.20, 18:55
          Tak masz racje! Oni powinni wyraznie naposaca- Zajmuemy sie tylko ptakami ppd scisla ochrona a reszta do uspienia lub zejscia po kilkunastu godzinach w kartonie w tzw.poczekalni!!! Ale zapewne chodzi o kase bo w ewidwncji wykarza ze mieli golebia,wrone,gawrona i nim sie zajeli i na nastepny rok dostna od miasta wiecej kasy a kto sie o tym dowie? Wolontariusze podpisuja klauzule poufnosci wiec nie moga pisnac co tam tak naprawde sie dzieje a przeciez to nasze pieniadze na to ida i mamy prawo wymagac informowania nas i profesjonalnego ppdejscia zarowno do ptaka jak i osoby ktora tego ptaka przywiozla.Czy oni czasem nie lamia prawa? Jak panicz dyrektor mogl Ci tak w ogole odpowiedziec? Moze koniec z cackaniem sie z ta pseuda ratujaca wszystkie ptaki instytucja ktora uwaza ze my jestesmy dla nich a nie odwrotnie?!!!
    • antrop Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 25.07.17, 15:19
      Szanowni Państwo w Polsce są schroniska dla zwierząt głównie psów które powinny mieć właścicieli i schronisk nie potrzebują. Problem polega na tym że nikt nie chce wprowadzić ewidencji psów i czipów. W moim mieście pierwszą decyzją radnych było zniesienie psiego podatku. Schroniska są bo radni mają znajomych którym trzeba zapewnić pracę. Tam się zamyka psy po to by odebrać przeznaczoną dla psa dotację.Dotacja nie wpływa na warunki bytowania psa lecz opiekuna (bardzo często). Ocenia się że w Polsce żyje 10 milionów psów i polowa z nich przynajmniej raz w nocy zaznaje swobody i lata bez opieki po polach. Efektem jest brak wielu dzikich zwierząt bo o ile zając dorosły sobie poradzi to mały zajączek już nie. Do czego zmierzam Ano zamiast schronisk dla psów zrobić schroniska dla dzikich zwierząt które mają coraz mniej miejsca a ludzie coraz bardziej im zanieczyszczają (w sensie ogólnym) środowisko. Złamane skrzydła, potrącenia itp. przy szybkiej pomocy można pomóc skutecznie, Potrzeba schronisk i lekarzy i tam właśnie wolontariuszy. Zamiast w każdym mieszkaniu pies można zajać się np. dokarmianiem ptaków. Obserwacją itp. Schroniska będą miały pieniądze i nie będą musiały usypiać lekko rannych. Zdziczałe gołębie domowe są tak samo pożyteczne jak psy. Problem polega na tym ze ludzie nie rozróżniają gołębia domowego zdziczałego od gołębi dzikich. Jak się zainteresują przyrodą to będą rozróżniać. Rozmnażanie zwierząt domowych które są niepotrzebne szkodzi dzikim. Popatrzcie na liczby ile jest w Polsce łosi, bobrów, niedźwiedzi - parę sztuk, ledwie na granicy istnienia gatunku a my troszczymy się o takie psy! Na Szyszko nie ma co liczyć że podejmie mądre decyzje.
      • behemot17-13 Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 25.07.17, 19:56
        Nie będę ściemniał, nie znam przyczyny wytrzebienia zajączków, faktem jest, jest ich coraz mniej, właściwie ich nie ma. Kiedyś zając był był wszędzie, dziś praktycznie robi za okaz. Z obserwacji i z tego co mówią więcej zaangażowani, lisy dewastują. A z puszczaniem piesków samopas, w nocy lekka przesada.
      • palczak.madagaskarski Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 26.07.17, 22:35
        Nie ma co popadać w skrajności. Psy i koty to zwierzęta domowe, jako gatunek udomawiający wink jesteśmy za nie odpowiedzialni i należy im się od nas opieka. Również dotyczy to takiego zabezpieczenia zwierzaka, żeby nie wyrządzał szkody dzikiej przyrodzie. Natomiast dzikimi zwierzętami i ogólnie ochroną środowiska należy się zajmować niezależnie. Wiele osób, które działają aktywnie na rzecz ochrony śrdowiska/przyrody, również ma swoje psy czy koty, jedno drugiego nie wyklucza. Ze szczegółów - na temat tego, czy dokarmianie ptaków rzeczywiście jest realną pomocą, zdania są podzielone, polecam poczytać na ten temat.
        • antrop Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.07.17, 08:08
          Znam tę teorię że pomaganie innym wypacza istotę ewolucji. Ale popatrz racjonalnie na liczby. 10 milionów psów (w samej Polsce) i kilka tysięcy łosi albo bobrów o paru sztukach niedźwiedzi nie wspominając. Pomagaj psom wtedy będą się lepiej rozmnażać co jest istotą ewolucji i racjonalnego postępowania. Gratuluję logiki.
          • palczak.madagaskarski Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.07.17, 09:08
            Dziękuję, i gratuluję wzajem. Bo likwidacja schronisk spowoduje, że bezdomne zwierzęta, które teraz są trzymane w zamknięciu w schroniskach, i tam między innymi sterylizowane, będą chodziły samopas i zjadały wspomniane przez Ciebie zajączki. No chyba że chciałbyś też, żeby zamiast porzucone psy wyłapywać, strzelano do nich? Nie przeczę, że schroniska są przepełnione, że nie wszędzie działa to jak powinno, ale Ty krytykujesz same założenia, które naprawdę nie są podstawą problemu. Odpowiedzialni opiekunowie dbają właśnie o to, żeby psy nie rozmnażały się niekontrolowanie i nie biegały bez opieki.
            • antrop Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.07.17, 15:04
              Ja nic nie krytykuję poza tym że hodowla iluś tysięcy psów jest zła z założenia. Pies powinien mieć właścicieli i kontrolę prze czipy i podatki.Kupa ludzi hoduje kundle na sprzedaż i dba o kolejne pokolenia. Przed wojną psa mieli tylko hrabiowie - mieli psiniec i psiarczyka. Dziś każdy kto się nudzi ma psa i jeszcze daje zarobić opiekunowi schroniska. Lubisz psy hoduj je w domu na własnym wybiegu i pilnuj! Schroniska tylko dla dzikich zwierząt!Świadomość ludzi jest dzisiaj zerowa. Sąsiad ma pieska to ja też. Po co? Piesek w schronisku to ja go przygarnę. Łoś na ulicy to go zastrzelę! To ma być adekwatność?
              • palczak.madagaskarski Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 27.07.17, 19:13
                antrop napisał(a):

                > . Pies powinien mieć właścicieli i kontrolę prze czipy i podatki.
                Ależ oczywiście, że kontrola powinna być. Natomiast na pierwszym miejscu stawiałabym dbanie o zwierzaka i pilnowanie go, tak żeby nie wyrządzał nikomu szkody, w tym środowisku.

                >Lubisz psy hoduj je w domu na własnym wy
                > biegu i pilnuj!
                Też zgoda, jak wyżej.

                Schroniska tylko dla dzikich zwierząt!
                Ale świat nie jest idealny i są ludzie, którzy psa wyrzucą na ulicę. Co z tym psem zrobić, jeśli zlikwiduje się schroniska?

                >Piesek w schronisku to ja go pr
                > zygarnę.
                ??? Najpierw chcesz likwidować schroniska, a potem krytykujesz to, że ludzie przygarniają z nich psy, czyniąc je mniej przepełnionymi?

                >Łoś na ulicy to go zastrzelę! To ma być adekwatność?
                Co ma przygarnianie/hodowla psów do strzelania do łosi?
      • morwabiala Re: Ptasi Azyl w Warszawie skazuje bociany na śmi 04.11.20, 19:04
        Jestem za! Koniec z bezmyslnym rozmnazaniem kotow,psow,krolikow miniaturek! Ile pozniej idzie na to kasy i zaangazowania wielu ludzi. Te pieniadze mozna wydac na ochrone srodowiska! Jestesmy jednym z nielicznych krajowkrajow w Europie gdzie nie ma kontroli rozrodu kotow,psow i krolikow miniarurek. Pomimo wielu Fundacji i zaangazowaniu tysiecy prywatnych osob od ok. 2000 roku schroniska nadal sa przeladowane a wiele zwierzat zyje w koszmarnych warunkach i czesto padaja ofiara znecania aie ludzi. Kiedy wreszcie w tym kraju to sie zmieni? Kiedy bedzie tak jak np. w Wielkiej Brytanii, ze na kotka czy pieska trzeba kilka miesiecy czekac w kolejce?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka