Dodaj do ulubionych

Kiedy ostatnio baliście się?

09.07.13, 14:16
Nie urwanego łba w tv, tylko w życiu, zrobić coś? Wczoraj coś mnie podkusiło wrzucić na google frazę 'the best advice I ever had" i wyskoczyły rózne rzeczy m.in. czyjś blog. Czytam wpisy pod nim i są tam takie usłyszane dziesiątki razy typu' you can do anything you put your mind intio' , z czym się tak sobie zgadzam, no ale może to ja...Co mnie zaciekawiło, najwięcej porad dotyczy przekraczania siebie, robienia czegokolwiek, nawet źle, co jest podobno lepsze od niezrobienia nic. Hmmm, tylko mam jedną uwagę, czasami niezrobienie nic jest lepsze od zrobienia czegoś, co zaciśnie sznur na gardzieli.
Ten wpis, cytat z Diuny podobno, najbardziej mi się spodobał. Może by przeczytać całość?

I must not fear.
Fear is the mind-killer.
Fear is the little-death that brings total obliteration.
I will face my fear.
I will permit it to pass over me and through me.
And when it has gone past I will turn the inner eye to see its path.
Where the fear has gone there will be nothing.
Only I will remain.

Frank Herbert – Dune
    • krytyk2 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 09.07.13, 15:20
      myślę ,ze boje się stale i wielu rzeczy.I tylko dlatego, ze nie nazywam swego strachu i nie "nadaje "mu twarzy,wydaje mi się ,ze on nie istnieje. Boje się rozpocząć cos zupełnie nowego...,boje się,ze stare rzeczy ,które już znam, pójdą złym torem/a ile razy okazało się ostatnio,ze poszły../Boję się,że ludzie ,których znam będą w złym nastroju i będę musiał odpowiadać na ich niezsłuszne pretensje i oskarżenia/ten czas, w którym wszyscy chodzą rozdrażnieni/.Boje się czasem ,żeby moje plany nie zostały zrealizowane tak jak je zaplanowałem ,bo ostatnio tyle razy wymuszone zmiany nadały o wiele lepszy efekt końcowy niż dałaby "czysta" realizacja moich planów..
      • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 09.07.13, 19:40
        W ostatnich miesiącach mam ataki paniki, ale już w zasadzie podjęłam decyzję; wyjeżdzam z miasta w nieznane na 3miesięczny kontrakt po którym nie wiem, czego się spodziewać, oprócz mglistej świadomości, że jak będzie źle to będzie bardzo źle, tego się boję.
        Ale mam nadzieję, że na prowincji ludzie są trochę innego gatunku niż w NY, gdzie potrafią być naprawdę takie asshole jak średnica arbuza.
        hehe, już mi lepiej.
        Jeszcze raz będę zaczynać od początku; nowa praca, kompletna pustka w głowie i zafajdane gacie, no przefantastycznie.

        Przetestuję prowincje, skoro tak się zasadzam na wsiowe klimaty, to trzeba przynajmniej wiedzieć, o czym się mówi.Ojenyjeny, co to będzie.
        • krytyk2 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 09.07.13, 19:53
          wiem, ze rozpoznanie lęku przynosi zbawienny skutek-w postaci jego obniżenia, ale trudno jest stale zastanawiać się nad tym czego aktualnie się boję. Często mam też nieprzyjemne uczucie, trudno je nawet nazwać i po bliższym przyjrzeniu się okazuje się ,ze to też jest to lęk.
          Najwaznziejsze ,żebyś skupiala się na zadaniach i nie wybiegala w dalekie kregi od tego co robisz w danym momencie.Łatwo radzic, trudniej wykonać smile
        • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 00:12
          'że jak będzie źle to będzie bardzo źle, tego się boję. '

          no ale w jakim sensie bardzo zle? bo jesli chodzi o to tylko, ze praca bedzie niefajna, nie taka jak chcesz, to naprawde, tylko trzy miesiace.
          o koty ma kto ci zadbac, wracac masz do czego, wiec luz. moze nie bedzie calkiem komfortowo, ale przynajmniej jakas kase wreszcie zarobisz, ze tak uszczypne moze bezpodstawnie wink
              • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 00:35
                Jeszcze raz zdumiewa mnie jak wszystko jest w głowie, a nie w rzeczywistości, ale czy jest tu ktoś mądry , kto poradził sobie skutecznie z poczuciem, że nie wie dostatecznie dużo?

                Z drugiej strony staram się na logikę wziąć , że skoro w głowie, to tego nie ma, przynajmniej w takiej formie, jak to sobie wyobrażam smile

                No a co z tą ręką Janie, trzeba będzie urżnąć?
                • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 10:03
                  99% ludzi jest niekompetentnych na Twoje standardy tylko malo komu to przychodzido lba albo nikt sie z tym nie wychyla...i jakos to dziala..ja bym sie nigdy nie przyznawal do bledu, no chyba, ze sobie wyrobisz juz taka pozycje.

                  ps. a z reka to szkoda gadac, okazalo sie, ze w Portugalii zrobili mi te operacje czysto dla kasy i byla ona zbedna i stad powiklania, ktorych nikt tutaj nie ogarnia bo takie sa niecodzienne...
                  • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 13:30
                    twoje podejscie wydaje mi sie bledne, wydaje mi sie utrzymywac i promowac chory stan rzeczy: niekompetencje, brak odpowiedzialnosci, no i brak zaufania. czyli ogolnie biorac: burdel zadowolonych z siebie dyletantow udajacych specjalistow.

                    wiem, ze latwiej sie przystosowac niz zaczynac zmiane od siebie, bo wowczas latwo stac sie kozlem ofiarnym, ale ... abstrakcyjnie rzecz biorac to wlasnie powinno byc zrobione, imo.
                    jedyna nadzieja, ze jednak sie mylisz w ocenie swiata i ze to w twoje wlasne zapewnienia o profesjonalizmie nie nalezy ufac wink
                      • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 23:27
                        a co to ma wspolnego z kompetencja? robienie czegos z produktow, ktorych sama bym nie ruszyla, jest ode mnie wymagane. sprzedaz wszystkiego, co nie ucieka wchodzi w zakres moich kompetencji, wiec w tym ujeciu staram sie byc kompetentna wlasnie, na ile mi zdrowy rozsadek i wspolczucie pozwala.
                        niekompetentna bylabym, gdybym np 'marnowala' produkty, a ogolnie robila cos, czego robic nie umiem. gdybym zas poszla za twoim przykladem, to zawsze jeszcze przy tym, w przypadku wpadki, wina staralabym sie obarczyc wszystkich i wszystko wokol, byle tylko nie brac jej na siebie.
                        • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 12:20
                          rzeka.suf napisała:

                          > a co to ma wspolnego z kompetencja? robienie czegos z produktow, ktorych sama b
                          > ym nie ruszyla, jest ode mnie wymagane..

                          A jest wymagane od Ciebie takie zachowanie poniewaz masz niekompetentnego szefa i sama podazasz tym szlakiem. Jestem pewien, ze oficjalne standardy kuchenne sa inne i generalnie jakbys zakablowala na niego to mogliby mu zamknac kuchnie, ale wowczas Ty stracilabys prace, wiec sie nie oplaca byc kompetentnym calkiem (i nie mowie tu o lojalnosci wobec szefa). Tak samo bedzie w branzy budowlanej, ktos tam moglby dac lepsze materialy ale skoro szef mowi zeby dawac te kiepskie bo taniej...albo skoro lekarz mowi lekarce ze nie ma co sprawdzac pacjentow tak czesto (wedle oficjalnych norm) bo by to za duzo kosztowalo szpital, to tez bedzie to malo kompetentne zachowanie...

                          Jak sie ode mnie wymaga abym sprawdzal cos po dwa razy a ja nie mam czasu zrobic to nawet raz, to tez pojde na skroty i nie zachowam sie kompetentnie. Roznica jest tylko taka ze robi sie to mniej lub bardziej rozmyslnie/swiadomie.
                          • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 12:32
                            jestem pewna, ze nie o tak ujetej kompetencji mowilismy wczesniej wink mowilismy bowiem o obawach przed nieumiejetnoscia, nie posiadaniem zdolnosci wykonania powierzonego nam zadania.
                            pamietam, jak radzilam sie ciebie kilka lat temu odnosnie nowej pracy. i pamietam co mi radziles: sciemniac na rozmowie, ze umiem, czego nie umiem. o takiej /nie/kompetencji mowimy.

                            ale po co ja gadam, skoro ty nigdy nie przyznasz sie, jak sam mowisz, i jak wielokrotnie udowodniles juz, do bycia 'niedoskonalym'... i w zasadzie moglam przewidziec, ze odbierzesz moj serw jako atak przed ktorym bedziesz sie zaciekle bronic. ponioslo mnie, mam za swoje wink
                            milego dnia jasiu
                            • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 14:24
                              Teraz pytanie jest, czy należy być szczerym do tego stopnia, że, jeśli się jest prosto po szkole, wyznać że niewiele się umie. Czy pracodawca w ogóle życzy sobie usłyszeć coś takiego, nawet jeśli to prawda, czy woli żeby aplikant był bardziej rezolutny i ogarnął się w parę tygodni, a na początku przynajmniej miło uśmiechał z mądrą miną?
                              Z mojego doświadczenia powiem, że to drugie (rezolutność), jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze dla pracodawcy, niż to pierwsze (szczerość w umiejętności). Ile razy byłam świadkiem, jak chutzpah to było coś co było bardziej w cenie, bo sami pracodawcy mieli to we krwi i lubili tę cechę u innych.

                              Tutaj wizytuję pewnego pana, który szuka pracy. A ze jego dyscyplina jest szeroka, sprawdza przedtem wymogi pracodawcy, potem czyta o tym, jak się to robi, a następnie na interview mówi, ze to robił. Pewnie i tak nie będzie musiał robić tych rzeczy, a nawet jeśli, to co jest lepsze; późniejsze pokazanie że może się nie jest specjalistą na danym odcinku, czy pokazanie na początku , że się nie jest żadnym specjalistą? smile, to takie czysto psychologiczne zagadnienie.

                              Tak sobie bredzę na około tematu mojego niewątpliwego cipkostwa w pewnych sprawach.



                            • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 14:48
                              te kompetencje mozemy rozciagnac, pracujesz w kuchni a nie jestes kucharzem, ja tez pracowalem i nim nie bylem, mowiac krotko, nie bylem kompetentny a nauczylem sie szybko robic moja robote sprawnie, na tyle ze klient byl zadowolony, choc mnie specjalnie wiedzy nie przybylo. Sciemnialem wiec ze umiem cos, czego sie dopiero potem nauczylem, a czego tak naprawde ucza niemalze wszyscy dopiero po zatrudnieniu ich. To wczesniej to tak naprawde test na gotowosc do pracy i nie bycie cykorem, czyli przekonanie ze sie poradzi bez wzgledu na powierzone zadanie.

                              Gdybym walil kazdemu pracodawcy ile nieumiem i jak sie niekomfortowo czuje z proponowana praca/pozycja to chyba bylbym do tej pory bezrobotny (albo zostalbym tam w tej restauracji), a nie widze aby tutajsi pracownicy byli jakos lepiej zorientowani, oni tylko nie sa tak wylewni w swym nieumieniu rzeczy wielu, bo podlapali reguly gry.
                              • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 17:57
                                wybacz Jasiu, ale sa dwie opcje: albo jestes samorodny talent, albo sciemniasz. lata w kuchni, setki poznanych kucharzy mowia mi, ze prawdziwa jest raczej ta druga opcja.
                                tak, sa tacy, co umieja wszystko... po czym okazuje sie, ze owszem umieja wszystko zrobic, tylko jakos to dziwnie wyglada i smakuje. sa tez tacy, ktorzy dzieki umiejetnosciom ze tak powiem spolecznym, mimo ewidentnych brakow w rzemiosle, sa tolerowani badz nawet lubiani.
                                poza tym, Jasiu, wtedy kiedy mi radziles sciemniac to akurat ubiegalam sie o pozycje assistant chefa, w zakres obowiazkow ktorego wchodzi zastepowanie head chefa w czasie jego nieobecnosci, czyli czasowe bycie na samej gorze kuchni. w knajpie dla rozkapryszonych milionerow. dla kogos bez kierunkowego wyksztalcenia, bez polotu kulinarnego i z niewielkim doswiadczeniem, to chyba jednak za wysoka poprzeczka.
                                tak czy owak, nic nie sciemnialam, a i tak mnie stamtad wyrzucili. z czego sie ciesze zreszta.
                                a head chef dostal w koncu ataku serca. byc moze z powodu prob sprostania ciaglym wymaganiom przekraczajacym jego komptencje.
                                • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 19:36
                                  Nie jestem talent tylko to jest najzwyczajniej w swiecie rzemioslo, prawie rak robota na budowie i nie wiem o jakim polocie gadasz. Head chef podaje recepture na dany tydzien i jedziesz wedle tegoz pod jego okiem dzien pierwszy, a nastepne juz wedle zapamietania badz z pomoca innych, tylko zapierdalac trza bylo...Kuchnia akurat byla jedna z tych bardziej wymagajacych:

                                  www.lescargotrestaurant.co.uk/Lescargot/MENUS.html
                                  Jak sie potem okazalo, prawie nikt tam nie byl z wyksztalcenia kucharzem, na sosach szefowal gosciu po studiach technicznych, a pozostali to jakies dziwne indywidua z roznych czesci swiata, najbardziej oblatany byl Ricardo na pastry, co to rozne ciastka robil (wedle istniejacych receptur, nikt tam nie odkrywal Ameryki jak w bajkowych programach telewizyjnych), wzieli go ze zmywaka do pomocy (Brazylijczyk, nawet po angielsku nie mowil zbytnio) i juz tak zostal, a na koniec byl wrecz niezastapialny. Mnie tez nie chcieli zwolnic, sam ucieklem do takiej wlasnie czysto gwiazdorskiej (rozne tego typu pokroju ludziska tam zachodzili sie najebac i cos zjesc, w tym i gwiazdki holywoodzkie). Po takim doswiadczeniu stracilem doszczetnie wiare w moc takowej kuchni/restauracji i sam bym tam nie poszedl nic jesc, choc jedzenie bylo smaczne, tylko czar mi prysl.

                                  Tak wiec, albo w jakiejs dziwnej kuchni Ty pracujesz, albo ja w takich robilem, w 3 w sumie. Liczylo sie najbardziej aby bylo szybko zrobione, no i dobrze.
                                  • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 22:20
                                    Z tym polotem do gotowania, to tak chyba jak z drygiem do tańca; jeden będzie gruby, ale przyjemnie gibiący się, a drugi jak kawała drewna kanciasty. Może i to jest wyuczalne, nie wiem, sama jestem ciekawa. To tak na marginesie.
                                    • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 23:36
                                      W takich restauracjach nie ma zadnego polotu do gotowania, ma byc jedynie zdolny szef kuchni ktory wymysla smaczne i latwe w przygotowaniu potrawy, cala reszta to jest zwyczajnie fabryka, gdzie pracuje sie niczym na tasmociagu w kolko tlukac te same schematy..to nie jakies lewniwe zabawy w przyprawianie i degustwowanie..bo tak to sobie mozna w domu gotowac.
                                      • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 23:51
                                        A to wiadomo. Nie dalej jak wczoraj obejrzałam sobie na youtube odcinek "chopped", gdzie chłopina 24 lat był sous chef w restauracji pana Żak Żorż, czy jakoś tak, ni cholery nie podejmuję się napisać poprawnie nazwy. On strasznie wziął się na ambit, żeby nie być porównywanym z tym światowej sławy kucharzem, tylko żeby o kreacji wynikało, ze to jego talent przemawia.
                                        tu jest link
                                        www.youtube.com/watch?v=y3pgeG5eyMI
                                        Pewnie, krojenie szczypioru przez dwa lata może być frustrujące, j natomiast uważam, lepiej jest kroić szczypior dla gwiazdy, niż foie gras dla debila.
                                      • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 11:44
                                        z tego co piszesz, i co ja wiem, mozna wysnuc wniosek, ze sa rozne kuchnie, z roznymi systemami.
                                        nie wiem co ty konkretnie robiles w tej twojej, ale wierz mi, ze na pewno wyglada sytuacja kucharza inaczej gdy kuchnia podzielona jest na wiele wyspecjalizowanych podstacji i inaczej, gdy pracuje w niej dwoch kucharzy tylko/ a maja do ogarniecia podobny zakres zadan, choc pewnie przy mniejszym 'przerobie' ludzkim/. inaczej tez wyglada to, gdy masz za zadanie zaspokojac zachcianki gosci/wlascicieli nie ujete w zadnym menu. no juz nie bede sie zalic, bo i tak ty wiesz swoje.
                                        • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 13:09
                                          Opisalem jak bylo w tych 3 kuchniach w ktorych robilem (zadne tam 'swoje'), tam tez byly podstacje, przystawki, sosy i ciasta, tak z grubsza. Nie bylo zadnych zachcianek klientow (ktore wykraczalyby diametralnie poza podane menu). Najwiekszym wyzwaniem byl czas, trzeba bylo miec wszystko zajebiscie rozplanowane, tak zwane multitasking do ogarniecia w kazdej sekundzie (ze sie wlasnie konczy czas na wypiek skorup kraba i ze 3 minuty bedzie gotowa pancheta, i ze juz w zasadzie powinienem wyciagnac z lodowki ciasto na podklady do salmona itd itp). jak sie czlek z czyms spoznil o troszke, to juz bylo albo przypalone albo zjebane i sie bylo generalnie w gownie w czasie serwisu bo nie bylo czasu na prostowanie bledow. Sam serwis byl najwiekszym wyzwaniem w sumie, wiekszym niz samo przygotowanie potraw (to byl bowiem tasmociag, nawet jesli wyszukany), trzeba bylo sie swietnie skorelowac w czasie z innymi sekcjami aby moja potrawa nie byla juz zimna kiedy szlo to do windy itd. no i szybkosc, szybkosc i jeszcze raz szybkosc, nie bylo zadnych przerw przez 3-4godziny, zero gadania i pitolenia o dupie Maryni, to byl wyscig, bo czasem zamowienia sraly szybciej niz mozna je bylo pozbierac i powiesic przed soba.
                                          • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 17:17
                                            Sam serwis byl najwiekszym wyzwaniem w sumie, wiekszym niz samo przygotowanie potraw (to byl bowiem tasmociag, nawet jesli wyszukany), trzeba bylo sie swietnie skorelowac w czasie z innymi sekcjami aby moja potrawa nie byla juz zimna kiedy szlo to do wind

                                            ja podziwiam takie umiejetnosci dlatego Sowe, Krytyka i was, Janie, podziwiam. Mam cos takiego, ze cos wydawaloby mi sie niedorobione, to uczepilabym sie tego, wszystko by w zwiazku z tym pirzglo, nikt w efekcie nic by nie dostal do jedzenia tego dnia,bo wczesniej by wyszedl.o.
                                            Normalnie wstydzilabym sie czy cos, ze robie ludzi w balona, tak jak sie wstydzilam u prywaciarza terapeuty, gdzie nawet nie widzialam twarzy tych ludzi, tylko mgliscie pokazywane mi bylo gdzie mam jezdzic po nich ultrasoundem.
                                            Koszmar jakis...Mowie, kupic kawal pola i hodowac na nim fasole, wyzywic sie samemu, bo z tym bullshitem wszedzie nie idzie zyc.
                                              • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 19:17
                                                po co mi zdajesz szczegolowa relacje z tego jak wygladala twoja praca? przeciez napisalam, ze widocznie u ciebie wygladalo to inaczej niz u mnie. i tylko potwierdziles moje slowa. wyobrazasz sobie, zebys mial samodzielnie ogarnac caly zestaw obiadowy? twierdzisz, ze nie potrzebne sa do tego kompetencje, jakas tam edukacja, doswiadczenie? ze ot tak sobie wejdziesz z ulicy i juz smigasz a wszyscy klaszcza? to samo przy rehabilitacji, w przychodni zdrowia, w biurze jakimkolwiek, nawet na budowie.
                                                ja twierdze inaczej - ze nie ma sensu porywac sie z motyka na slonce.
                                                • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 20:13
                                                  Chyba nie ogarniasz calkiem tematu. Staram ci sie wytlumaczyc ze umiejetnosci na starcie nowej pracy to nie wszystko ja powiedzialem ze mam 3 lata doswiadczenia (i tylko dlatego mnie zatrudnili, choc zaczalem na mniej wymagajacej pozycji i nie musialem wszystkiego w kuchni ogarniac), a nie mialem zadnego, ale sie zdarzylem nauczyc nim sie zreflektowali i dostatecznie wkurwili na mnie. Tym samym zalatwilem sobie robote, ktorej bym nie dostal przy twoim podejsciu, a co wiecej na sam koniec jak odchodzilem to mnie jeszcze szef kuchni blagal abym zostal chociaz wcale nie bylem orlem.
                                                  • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 21:57
                                                    yhm, rozumiem, jestes zajebiaszczy po prostu.
                                                    czegokolwiek sie dotkniesz, gra spiewa i tanczy.
                                                    nie chcialabym chyba jednak, zebys byl moim lekarzem, adwokatem, inzynierem czy mechanikiem. /mam takiego kumpla, ktory tez twierdzi, ze najwazniejsze jest pozytywne podejscie i z takim to megapozytywnym podejsciem reklamowal sie jako specjalista od napraw dachow. dopiero przy trzeciej poprawce przyznal, ze to jego pierwsza robota w tym temacie. ja tak nie umiem./
                                                    moglabym ewentualnie zjesc to, co ugotujesz. bo to tylko zarcie, a nie czyjes zdrowie czy zycie.

                                                    mam teraz takie dwa podejscia okazje obserwowac: potrzebny mi generalny remont okien, no wymienic trzeba dwa przynajmniej. moj wspollokator od razu stwierdzil, ze on tego zrobic nie umie, i nie chce sie tego podejmowac, bo moze cos spieprzyc. drugi koles natomiast tak tak, on oczywiscie, och pewnie pewnie, juz robi, i jakos zebrac sie nie moze. podejrzewam, ze zrobic tego nie umie , ale brak mu hmmm nie wiem czego, pokory? zeby wprost przyznac.
                                                    a temu od dachu w ogole tego nie proponuje, bo nie mam czasu, kasy ani ochoty na poprawki po mistrzu can do attitude, pol amerykaninie zreszta.

                                                    a tak ogolnie: wlasnie o to chodzi, zeby zaznaczyc, ze can do attitude to nie wszystko, nie na kazda pozycje, nie do kazdej roboty wystarczy.
                                                  • lola165 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 22:38
                                                    ale przeciez Rzeka, w tej calej "can do attitude" nie chodzi o to, zeby piekarz okna wstawial. tu jest to tak szeroko propagowany nurt, w polaczeniu z poprawianiem self-esteem zreszta, ze nie ma college'u zeby nie wstawili obowiazkowa klasy z zakresu scotomy i ras'u. chodzi o pokonywanie wlasnych zacniechan, zaszlosci z przeszlosci, czyli dzecinstwa i mlodosci ( bo amerykanskie spoleczenstwo jest wysoko dysfunkcjonalne pod tym wzgledem), wlasnej nieswiadomosci o sobie samymsmile daje sie przyklady Steve Jobs'a i niejakigo Lou Tice'a (uncle Lou), ktorzy to osiagneli potworny sukces w zyciu, mimo paskudnego dziecinstwa i roznych obstacles
                                                    tu masz uscislenie tego o czym mowie:
                                                    "We behave and act not in accordance with the truth of our real potencial, but according to the truth as we belive it to be"
                                                    i za tym idzie caly trening jak znalezc ten wlasny potencjal. i wierz lub nie, wielu ludziom to pomaga.
                                                  • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 22:57
                                                    bo widzisz, Lolu, ja jestem pokrecona jak kretowisko i straszna snobka ze mnie do tego. ja sie z amerykanskimi rzeczami jakos naturalnie nie zgadzam, z tym usmiechem, z tym wydobywaniem z siebie polpelnej szklanki. ja tych 'amerykanskich' klimatow nie trawie. i choc zdaje sobie sprawe, ze przeginki w druga strone to tez przeginki, i choc nie mowie po francusku, to jednak wole te tristesse klimaty, inne czucie, inne reakcje, inna optyke. ot teraz jest mi tak zle, mimo ze wszystko poki co dobrze, okres tez sie nie zbliza zdecydowanie, bym sie zwinela w kulke i juz. albo pogryzla moze kogos, ale nie w sumie nie, moze Jana tylko online, bo daleko.
                                                    www.nytimes.com/2013/07/07/opinion/sunday/dowd-goodbye-old-world-bonjour-tristesse.html?pagewanted=all&_r=0
                                                    i tak steve'a jobsa i jakiegos tam wujka. a ostatnio bylo o tym,ze jakby kurwa nie patrzec, to jednak nie kazdy moze byc stevem jobsem, choc kazdy moze byc jakims wujkiem. i ze o tym w szkolach powinni nauczac. to moze sie zdecydujmy. czy nie, bedziemy tak popierdalac bez ladu i skal;du, raz w lewo, raz w prawo, jak jacys ludzie. dziekuje, ide na szluga, wetetynarz zabronil mi palic w domu. nawet nie wiecie, ile mnie to nerwow kosztuje, nie moc palic w trakcie pisania i czytania.
                                                    hm
                                                  • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 23:59
                                                    A na czym ten snobizm dokładnie polega, bo nie bardzo umiem sobie wyobrazić? Jakoś nie
                                                    zauważyłam u ciebie snobizmu, czczególnie że wyobrażam sobie ciebie jako latającą w portkach, glanach i nieuczesaną, loki swobodne znaczy smile
                                                    Widzisz Sowa, myślę sobie tak; można brać przykład z Amerykanów lub Nieamerykanów, tu jest naprawdę dowolność. Chodzi mi tylko o to, że chciałabym mieć tak poukładane w głowie, żeby panowała w niej zgoda na niedoskonałośc i siłe do próbowania czegoś bez tego "bo mi się nie uda". Już i tak wiele mi się udało, i cieszę się, że do tej pory nikt mi nie powiedział , że na co ja się porywam. To w mojej własnej głowie urosła wątpliwość, doprawiona jeszcze niemotowatym mym kolanem i rokiem całym zawalonym na leczenie go i w końcu zapomnieniem dużego kawała tego, co w szkole było. To mnie przeraża, że teraz trzeba stanąc i robić. Gdybym spróbowała to może dałabym radę, ale właśnie trzeba zacząć.
                                                    No i jakoś tam, kulawo pewnie, zacznę, gdzieś, coś...
                                                    Generalnie, czego bym pragnęła dla siebie w tym momencie, to takiej atmosfery między ludzmi, gdzie jest zrozumienie dla kazdego człowieka wysiłku, bo życie to nie jest piknik, i kazdy ale to kazdy ma pod górę. Tak więc to poczucie, którego byc może nie miałam parę lat temu, że wyrozumiałość i encouragement to są rzeczy które należy w sobie pielęgnować, zgodnie z tą myślą Angelou, ze za parę lat nie będzie wiadomo, kto naprawiał dach i za ile, ale jakie wszystkim wrażenie z tego epizodu pozostało.
                                                    Ja robię co mogę, tłumaczę sobie że nie jestem głupia, ale nic nie poradzę na to, ze jestem niepewna swoich umiejętnosći bo ich po prostu nie nabyłam, dopiero je nabędę, i nie życzę sobie żeby ktoś mnie psychicznie obciążał w tym momencie czymś, czemu zaradzić nie jestem w stanie. Moja niepewność nie wynika z mojego lekceważenia, tylko z polączenia edukacji otrzymanej z cechami osobistymi. Czy należy mnie w związku z tym zastrzelić? Ja to skutecznie dokonuję na sobie codziennie, ubiegając ewentualne wydarzenia. A w ogóle nie powinnam sobie dopieprzać tak tylko pogodzić się z tym co jest, bo to przecież normalne, że cudów dokonywać nie będę.

                                                    Hm to mowisz ze lepiej się nie napinać, tylko zawiązać apaszkę na szyi i zastanawiać się czy lepiej się zabić, czy napić herbaty? smile) O riederję, o rjederję..idę się napić zatem

                                                    a w ogóle to spoko, tak sobie tu tylko gaworzymy, nikt nikomu ręki nie wykręca, zeby się smiał durnowato, czy z drugiej strony mnożył problemy egzystencjalne.
                                                  • lola165 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 00:49
                                                    droga solenizantko, takiego gamonia jak ja ze swieca nie znajdziesz. a jednak dostalam prace jedna, potem druga, teraz juz sobie wybieram, bo szukam trzeciej.
                                                    wiesz co jest w tym wszystkim najwazniejsze? zeby nie zatracic samej siebie ze strachu przed brakiem akceptacji. jestes super, masz doskonale wyczucie ludzi i sytuacji bez tego ich tumiwisizmu. i to jest Twoj atut. i z tym normalnie wygrasz.
                                                    czy Ty rozumiesz, ze bedziesz pracowac z innymi LUDZMI. nie super geniuszami, i superkurwamanami, oni tez kiedys zaczynali. spokojnie.
                                                    nie bij sie za zapomnienie materialu ze szkoly, a kto by to pamietal?
                                                    szkola, to tylko jakies ogolne rozgarniecie w temacie. wszystkiego sie uczysz PRACUJAC!!! i oni doskonale o tym wiedza. nikt Cie nie wrzuci na gleboka wode od kopa. uwierz mi.
                                                  • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 01:04
                                                    Ojej, Lola, dzięki! !!!!!!!Ale jednak zobacz, jeśli ci z traveling agency załatwią mi kontrakt gdzieś, to tam, gdzie teoretycznie brakuje rąk do pracy i mają urwanie głowy, tak sobie wyobrażam przynajmniej.A wyobraźnie to ja mam ogromną!! Tak więc sobie wyobraź jak się nakręcam, że ja przyjeżdzam, rzucają mi do ogarnięcia X osób, bo mi płacą i to sowicie, a ja ani dudu. Jak z jakiegoś koszmarnego snu smile) Albo mam jeszcze w zanadrzu agencję, ktora wysyła na zastępstwaw okolicy, bo potrzebują na dzień, tydzień...Ale nie bardzo mi się chce tak jeździć codziennie gdzie indziej,bo rozrzut też jest duży , a dojechać gdzieś w obrębie miasta w NY to tak jak dolecieć na inny kontynent samolotem, tyle czasu zajmuje, już wolę raz ale konkretnie gdzieś pojechać, może być wieś zakazana, mi nie przeszkadza, dobry feedback z filmów mam big_grinD, ludność może bezzębna, ale szczera.

                                                    A dlaczego znowu szukasz pracy, coś z tym szpitalem nie tak?
                                                  • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 01:18
                                                    no sorry, nie jestem twoim wymarzonym

                                                    To do mnie? Sluchaj, ja tu piszę o moim problemie z głową już trzeci dzień chyba big_grin, powoli jest mi głupio. Sama dla siebie nie jestem uśmiechniętym bezproblemowym towarzystwem, i o to się rozchodzi.
                                                    Oczekując zmiłowania jednak, sama nastroiłam się tak jak nigdy na powolne żucie trawy i kompletne rozwarcie umysłu na róznorodnośc. Nie ma najmniejszego problemu z Tobą, Kryska tu nie pisze, luz blues.
                                                  • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 01:37
                                                    no przeciez pisalas, ze wlasnie takich ludzi lubisz i pragniesz miec wokol siebie - usmiechnietych, wyluzowanych, rozsmieszajacych cie, kreujacych to poczucie luzu.
                                                    ja taka nie jestem i nie wiem, czy robie ci krzywde piszac teraz, czy powinnam raczej powstrzymac sie przed pisaniem, bo tylko doluje czy tez nakrecam. w kazdym razie zycze ci jak najlepiej smile
                                                  • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 01:43
                                                    No i to ostanie zdanie liczy się najbardziej. Co ty, nie robisz mi żadnej krzywdy, twoje pisanie nie uderza w żadne bolące miejsca, sama wiesz, że nie jesteś jakaś złośliwa wredna bitch, i ja cię tak nie widzę, więc relax & peace. Po murzyńsku smile
                                                  • lola165 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 00:34
                                                    hej, ja sie w mlodosci fascynowalam Remarque'm i Jaque'm Prevertem. o tu sa to moje klimaty:
                                                    www.youtube.com/watch?v=JWfsp8kwJto
                                                    Ameryka jest pod wzgledem jak ten chlop, co kurwa w biurze atrament wypije jako paliwo w kosmos. ale co najwazniejsze, doleci.

                                                    i masz racje, kazdy moze byc jakims wujkiem.
                                                    a ja juz dawno lece na sterydzie Marka Twaina:
                                                    "Zycie jest o wiele prostrze niz nam sie wydaje"
                                                  • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 00:32
                                                    podaje ci przyklady gdzie czlowiek przeskakuje o jedno oczko dzieki temu, ze mu sie chce, nikt ci tu nie pisze o zostawaniu lekarzem prosto z ulicy, ale gotowanie kuchenne (takie jakie znam) to wlasnie taka robota dla osob bez zadnych studiow/kursow gotowania (no, 80% takich ludzi tam pracowalo, z tego co sie zorientowalem). Ja wszedlem z zadnego kucharza na jakiegos tam na przystawkach, a potem z przystawek na sosy itd. ale zawsze chcialem isc o krok wyzej niz bylem, tak samo robila wiekszosc tych w kuchni.

                                                    W przypadku inzyniera, przeskok nastepuje z pozycji junior na senior, ale nie nastapi taki skok jesli ow junior zawsze bedzie uwazal, ze on sie nie nadaje na seniora bo nic nie umie i nigdy tego nie robil. Jak ktos nigdy nie robil rzeczy faktycznie wymagajacych wiedzy i doswiadczenia to wowczas nic mu nie da samo nastawienie, bedzie potrzebowal miec osobe nadzorujaca, ktora pozwoli mu sie podciagnac. Dziwne ze musze ci takie oczywistosci pisac ktore pewnie sama widzisz tylko idziesz w zaparte i wymyslasz jakies glupiutkie przykladziki.
                                                  • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 01:18
                                                    przeciez pisalam o tym duzo wczesniej, odnosnie cytatu z forda/ ze nie samo nastawienie jest wazne/. a co do glupiutkich przykladzikow - mysle, ze jednak sie przydaly - dopiero teraz wprost przyznales, ze nie jest madrym ani nie wrozy sukcesu porywanie sie z motyka na slonce.
                                                  • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 13.07.13, 12:31
                                                    myslalem, ze nie gadam z idiotka i nawet mi do glowy nie przyszlo ze ktos kto jest ogrodnikiem zechce zaaplikowac na pozycje ortopedy...rozmowa caly czas sie toczyla wokol pozycji na ktore nie mamy odwagi wejsc glownie z racji swego nastawienia, bo powiedzmy ogarniamy tylko 50% tematu zawodowego i uznajemy, ze jestesmy niekompetentni (u Ciebie byloby to juz 'z motyka na slonce'), a to moim zdaniem zle podejscie w 90% zawodow.
                  • elissa2 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 13:38
                    jan_stereo napisał:
                    >
                    > ps. a z reka to szkoda gadac, okazalo sie, ze w Portugalii zrobili mi te operac
                    > je czysto dla kasy i byla ona zbedna i stad powiklania, ktorych nikt tutaj nie
                    > ogarnia bo takie sa niecodzienne...
                    >
                    Wiesz, sprawdź czy tak jest faktycznie czy tylko się popisują jacy to oni fachowi a te "dzikusy" gdzieś tam na Maderze to konowały. Bo tak dość często bywa. Niestety, nie liczą się zupełnie z emocjami pacjenta.
                    Poproś o zaświadczenia, że operacja była niepotrzebna i została niefachowo przeprowadzona. Powiedz im, że jeśli tak jest to będziesz skarżył szpital na Maderze.
                    Zobaczysz co wtedy powiedzą. Czy zaczną się wycofywać...

                    A gdy będziesz w Polsce idź do dobrego ortopedy.
    • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 00:22
      ja sie boje niemal nieustannie. ze strace prace, ze sie kotom cos stanie, ze mi nie starczy kasy, ze mnie nie kocha ktos tam. ze mam raka i wkrotce umre tez sie lękalam ostatnio, jak znow zaczelam jakos hemofilicznie krwawic z zupelnie zwyczajnie wygladajacego strupka. ale w zasadzie balam sie tego tylko z dwoch powodow: ze co z kotami, no i ze kurwa to umieranie sie tak bedzie wloklo przy pelnej mojej swiadomosci. to pewnie zmeczenie.

      fajnie, mysle, byloby urodzic sie od razu nieco madrzejsza, to by moglo zaprocentowac zyciem waznym. moze jakies mesjanskie klimaty mam. a moze to wlasnie tylko to zmeczenie.
      czulam sie dzis jak jakis sportowiec wyczynowy, na jednej nodze hop hop tralala od samego rana
    • elissa2 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 13:13
      Zawsze, gdy podejmujemy jakąś ważną decyzję, coś co wiąże się z radykalną zmianą, z ryzykiem, należy liczyć się z najmniej korzystnym wariantem, zaakceptować fakt, że może (ale nie musi!) być trochę ciężko. Najczęściej okazuje się, że jest o wiele lepiej niż zakładaliśmy lub wręcz bardzo dobrze. - tego mnie nauczyli moi Dziadkowie i wielokrotnie się to sprawdziło.
    • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 10.07.13, 13:52
      Dziękuję przepięknie, bo trochę, jak widać gryzę się tym. "Trochę" to mało powiedziane, bo na moje standardy, powinnam mieć wszystko obkute na blaszkę żeby stanąc i od razu cudów dokonywać. Jest to tak sobie średniio wykonalne, bo wiadomo, że każdy kto zaczyna ma słabe pojecie o tym , co robi, po to jest praktykowanie i doświadczenie. Lekarz z 40letnim stażem będzie ciut więcej wiedział niż ten po szkole na ogół. Płatnerz też, kowal i matka dziesięciorga dzieci...
      To że 99% ludzi jest srednio wiedziących i ze jakos to się kręci to racja. Poszłam ja ci tu do lekarza z nogą, to w zasadzie niczego się nie dowiedziałam, ani o tym, dlaczego robić operację, ani o tym dlaczego nie robić, jak postępować z nią po i przed. lekarz zapytany robił szurum burum w gabinecie, niby ze taki zajęty, wpadał na 3 minuty, gadałam głównie ze studentami, za każdym razem z zestawem 4 osób kiwających głowami.A najlepszy był terapeuta na zastępstwie parę razy za moją regularną dziewczynę. Ten to miał sposób! Klepał mnie po plecach , uśmiechał się szeroko i sprzedawał mi uściski ręki jak Gierek smile

      Teraz dopiero, kiedy nakupowałam sobie książek na amazonie, czytam o stawach a tam jak byk, które regiony są nieunerwione ale ukrwione, ktore odwrotnie , dlaczego trzeba ruszać tym wszystkim, a ja 3 miechy trzymałam to w stelażu.
      Taka jest natura jeśli osoba A nie ma pojęcia o tym, co osoba B powinna wiedziec i nie ma żadnego sposobu, żeby to jakoś sprawdzić, skontrolować.
      Nawet teraz zaczynam kontestować jakość edukacji tu odebranej, inaczej ułozyłabym program, kładąc nacisk nie na naukawe ale na praktyczne łopatologiczne aspekty rehabilitacji.
      Bo nawet nei potrafiłam być kompetentna w swojej własnej sprawie.

      • lola165 Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 02:31
        strach ma dla mnie tylko wtedy sens, jezeli przynosi zmiany i realne dzialania w zyciu. taki strach racjonalny. no i tu mialabym sporo do opowiedzenia.
        ostatnio, moim najwiekszym strachem jest ten o wlasne reakcje. szajbaluz i brak hamulcow. strach o wlasne duszenie sie w zasranej rzeczywistosci, bo z tego jakos wyjscia nie ma. a moze tylko o widzenie sytuacji jako zasranej. nie wiem

        banie sie na zapas, bo cos nie wypali, bo nie podolam, bo przyjdzie powodz i mi chalupe zaleje albo inny huragan, jest absolutnie bez sensu, bo obezwladnia i zycie zatruwa, a co sie ma stac, to sie stanie, z udzialem lub bez, mojego strachu.










    • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 14:45
      Dosyć o tym. Ja się tu martwię, że ktoś kiedyś zobaczy, że czegoś nie potrafię mistrzowsko, a tu ludzie nakrywaja psy miskami, żeby zdechły, bredzą po forach, jak potłuczeni, idą i doją co się da...
      Zatem pierś do przodu i wio.

      o i jeszcze cytat z Forda
      "If you think you can do a thing or think you can't do a thing, you're right."

      a na koniec Maya Angelou, to mi się też wydaje bardzo trafne
      "I've learned that people will forget what you said, people will forget what you did, but people will never forget how you made them feel."
      • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 17:28
        "If you think you can do a thing or think you can't do a thing, you're right."

        to sa sterydy mentalne, idiotyzmem jest myslec, ze od samego can do attitude przybedzie komus wiedzy czy sprawnosci. to jest kurwa chore. zle sie czuje w takim pojebanym swiecie
        • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 18:47
          A ja zupełnie odwrotnie, ciekawe dlaczego? Haha, pisz mi tak dalej, to w koncu nie ty mi, ale ja tobie udowodnie, że moje myślenie jest beznadziejnie głupie, podoba mi się to!!
          Nie chodzi o sam 'can do' attitude, ale właściwie dlaczego nie?
          Moja kolezanka J, ja na praktykach ona już w pracy u prywaciarza, opowiedziała mi, jak to praktykowała w szpitalu, gdzie trzeba było opatrywać odleżyny. Mówiła że leciała tam jako pierwsza, co było niezwykłe, bo wszyscy raczej w drugą stronę chcieli spieprzać. Nie trzeba dodawać, że poprosili ją, żeby z nimi została na etat, ale ona wybrała tego durnego prywaciarza.
          Nie była ani urodzonym geniuszem, ani nie posiadała magicznych rąk, tylko ATTITUDE przez duże litery. A jest to jeden przykład tylko z tysięcy ktore każdy tutaj czytający może przytoczyć ze swojego życia.Oczywiście że wiąże się to ze stresem, jeden tak jak ja, będzie dostawał zawału codziennie, inny uzna ze nic mu się nie stanie , jeśli usłyszy że coś źle zrobił, nie wpłynie to krytycznie na psychikę i nie będzie sobie piłował nadgarstków od razu.
          Jestem przekonana, że ludzie nie podejmują się pewnych rzeczy ze względu na słabą psychikę właśnie, a jeszcze może tak jak ja, tłumaczą słabą psychiką własne niezgłębione dno lichego komfortu? bo już i o to zaczynam się podejrzewać. To tak jak w zawodach jak długo możemy się nie myć, jesli w kranie leci zimna woda. Jedni będą to robili codziennie dla higieny, inni przedłużali cienką granicę, perfumowali się, żeby pokryć smrodek.

          Takie moje podejście, "bo mnie to kurwa przerasta", faktycznie do tego doprowadzi, do wyuczonego kalectwa, które nie jest niczym realnym, tylko właśnie wyuczonym gamoństwem.
          • rzeka.suf Re: Kiedy ostatnio baliście się? 12.07.13, 11:39
            can do attitude jest wazne, ale mierz sily na zamiary. myslenie, ze mozesz zrobic to czy tamto jest wazne, jest energia napedzajaca do dzialania, niezbednym elementem ukladanki, ale nie jedynym/ do kurwy nedzy/. sprobuj myslac, ze mozesz wejsc na mount everest, tak jak stoisz. kup bilet i jedz, i wejdz. jesli can do attitude to wszystko, czego trzeba.
            sprobuj nastepnego posta napisac po chinsku. mysl, ze ci sie uda. nie uzywaj do tego googli. mysle, ze troche potrwa zanim go napiszesz, 'byc moze' bedziesz musiala najpierw odbyc kurs chinskiego. oprocz myslenia, ze mozesz cos zrobic, potrzebny jest warsztat, opanowanie wiedzy, umiejetnosci; wlasciwe przygotowanie.
            tak bym to zmodyfikowala.
    • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 22:43
      mam pytanie dodatkowe, czy byliście kiedyś gamoniami tak jak ja i wybaczyliście to sobie?

      a teraz krótka opowieść o moim popołudniu; spędziłam go w szpitalu na wizycie lekarskiej, bite 3 godziny , a szpital mam 50 metrow od domu. Opóźnienie, bo zgubienie moich papierów jakichkolwiek tam, potem rentgen płuc do pracy, co to mam ją podjąć.
      o, tyle to trwa w służbie zdrowia.
      3 panie za kontuarem przy wyjściu, jedna robi rezerwacje na następną wizytę, druga wydaje papierek na rentgena, trzecia nie wiem co robi, chodzę pomiędzy nimi , przecież nie zwolniłam się z pracy dziś żeby tam przyjść, więc mnie to jakoś nie irytuje, patrzę sobie tylko. Pani w środku słabuje po angielsku. Pani lekarz też nie wiedziała wszystkiego np na temat wpływu gruźlicy na wydolność organizmu, ale jej wybaczam, bo w googlach też niewiele jest na ten tamat.
      Na koniec rentgen i okazało się że szpital zmienił nazwę i już nie przyjmują mojego ubezpieczenia, trzeba będzie zapłacić z kieszeni pustej. Może pracodawcę naciągnę na te koszty, to bedzie pierwsze moje pokazanie jajec im smile
      • jan_stereo Re: Kiedy ostatnio baliście się? 11.07.13, 23:51
        Jak najbardziej przerzuc to na pracodawce i to bez mrugniecia okiem...

        Ja mialem dosc podobna wizyte we wtorek i srode. W te pierwsza, lysy pan lekarz marszczyl sie i sapal patrzac na kiepsko wrozace zdjecia rentgenowskie, a potem sie zapytal jakiejs pomagajki, czy by nie zrobila kopii tych moich rentgenowskich fotek co tom je przyzwiozl z wakacji. Ona na to ze maszyna nie dziala, a on pocic sie zaczyna i mowi mi szeptem zebym jednak nie zostawial oryginalow bo mu pracownice je raczej zgubia, ale potrzebowalby ksero czy jakos..no to ja sie zobowiazalem ze mu u siebie w pracy zrobie kopie i jutro dowioze, w koncu to w moim interesie, mysle sobie..

        nastepnego dnia sie zwalniam z roboty o godzine, bo wiecej nie wypada i jade nadzwiekowo do tego szpitala, i juz bym zdarzyl ale sie kilkanascie samochod tego dnia zderzylo, bo one sie tak zderzaja raz w roku i to przypadko w ten dzien..wiec zamiast 30minut sie podroz zrobila na godzine i 30min..jak juz dojechalem to recepcja specjalistyczna zamknieta byla...mysle sobie ze zostawie w recepcji centralnej i siedzi tam jakas murzynka i kiwa glowa abym zostawil to ona komus jutro poda..to ja sie dopytuje czy rano przekaze mojej recepcji, a ona rzecze ze jutro w sumie nie pracuje za dnia tylko wieczorem, ale zostawi kartke moze sie ktos zainteresuje..wiec mi szybko przeszlo postanowilem zabrac od niej spowrotem moja koperte z dokumentami, na co ona ochoczo przystala kiwajac glowa ze tak lepiej..koniec koncow wcisnalem ja do swojej recepcji przez dziure w kracie na klawiaturze komputerowej... ;')))
    • shachar Czynasty 13.07.13, 01:35
      No dobra, dziś z kolei mam imieniny, już całe półtorej godziny. Liczę czas polski ma się rozumieć.
      Dodam, że nie mam na imię Ernest.
      To zamiast kwiatków dawajta jakieś piosenki, najlepiej z lat 80-tych ubiegłego stulecia. Fajnie mam w spożywczaku na dole, tam mają jakiś tajemniczy dostęp do hiciorów z epoki, znam je wszystkie, i czasami zastanawiam się skąd oni wyciągnęli taki złom? dziś na przykład leciało Trouble, spróbujcie to wygooglac po jednym słowie 'trouble', bo tylko tyle pamiętałam. Super staroć.
      • lola165 Re: Czynasty 13.07.13, 02:09
        a no to Malgorzty dzisiaj mamy. zdrowko!!
        mowie Ci towarzyszko niedoli na tej ziemi przez Indian wykletej, tak trzymac!!

        nie wiem z jakich on tam lat, obawiam sie ze z 70-tych przeto. moze byc?
        www.youtube.com/watch?v=-xLfxNuW-xo
        • lola165 Re: Czynasty 13.07.13, 02:17
          bylam na Lone Ranger'rze. i teraz juz nie wiem, czy dlatego, ze bylam na nocnym seansie, czy film jest na prawde udany. smialam sie jak glupi do sera. Johnny Deep jest obezwladniajacy, jak i cale zdarzenie filmowe, kadrowane jakby mimochodem z uklonem do znawcow. cudny
          • lola165 Re: Czynasty 13.07.13, 02:40
            o ten jest z 80-tych. pamietasz Eat, Pray, Love? hehe, wypozyczylam na jutro. znowu obejrze. z Lee.
            www.youtube.com/watch?v=uvXCQT1wKS0
            i sorry za bycie lzawa, ale chiba mi sie mariage rozpada. zyczylabym sobie Rzeko miec Twoja glowe do tego.
        • shachar Re: Czynasty 13.07.13, 02:29
          o, pani Lolu! Jak indińskiej to dzisiaj nazywam się Płynąca Z Obłokami, czy Czworo Oczu, czy jakoś tak. Cat Stevens przechrzcił się na Mustafa, czy inne muzułmańskie imie, z tego , co pamiętam.Swego czasu był bAArdzo Sławnym kolesiem.
    • shachar Re: Kiedy ostatnio baliście się? 14.07.13, 10:45
      Tylko przytoczę to, co wysączyło się ż telewizora; otóż kiedy ludzi czują się najbardziej 'miserable'? W pracy. Ogromna część populacji.Relatywnie najbardziej szczęśliwi są pracownicy fizyczni.
      tak mówią jakieś tam badania.
      czy to w ogóle ma sens, cytować coś z tv?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka