Dodaj do ulubionych

Oto tajemnica wiary ...

30.12.16, 18:00
Za wunderwaffe:
"Chrześcijaństwo, dotychczas było największym nieszczęściem ludzkości"
- Fryderyk Nietzsche

Europejska cywilizacja opiera się głównie na spuściźnie kulturowej starożytnej Grecji, Rzymu, ludów Germańskich, Słowiańskich i Celtyckich, TO JEST RDZEŃ KULTUROWY EUROPY!!!
Mitologie bliskowschodnie to zaraza moralna, która zainfekowała serca i umysły Europejczyków!

"Naród Wybrany", "Miłość Bliźniego" i "Religia Pokoju" (judaizm, chrześcijaństwo i islam) to trzy odmiany tej samej zarazy moralnej, wyhodowanej na pustyniach Bliskiego Wschodu. Zaraza dział podstępnie, gdy jeszcze nie opanowała całego organizmu, wpływa na wydzielanie endorfin w zainfekowanym organizmie i stwarza pozory lepszego samopoczucia niż przez infekcją. Charakteryzuje się podstępnym i łagodnym przebiegiem w początkowym stadium, gdy jeszcze łatwo ją eksterminować, ale gdy infekcja dostatecznie okrzepnie w zarażonym organizmie pojawiają się pierwsze poważne objawy a zaraz potem zaraza zbiera śmiertelne żniwo.

"Naród Wybrany".
To praprzyczyna wszelkiego zła, to źródło zwyrodniałej zarazy moralnej z Bliskiego Wschodu. Żydowski bożek zasiał w ludzkich sercach mściwość, nienawiść rasową, ksenofobię i fanatyzm religijny. Żydzi jako pierwsi eksterminowali podbite narody, gdy zdobyli miasto w tzw "Ziemi Obiecanej" wyrzynali wszystkich mężczyzn, kobiety, dzieci, starców a nawet zwierzęta do nich należące! (mówi nawet o tym biblia w Starym Testamencie)
...a wszystko to w imię Jahwe.

"Miłość Bliźniego".
Mitologia bliskowschodnia, tak zwanej "miłości bliźniego", powstała na pustyniach Bliskiego Wschodu. Po jakimś czasie przywleczono ją na nasz kontynent, zainfekowała Rzym i niebawem doprowadziła do podziału cesarstwa a w konsekwencji przyczyniła się do upadku wielkiego imperium. Upłynęło kilka wieków a "miłość bliźniego" rozpełzła się po kontynencie i zainfekowała serca rdzennych Europejczyków. Gdy "mitologia bliskowschodnia" umocniła się dostatecznie, ujawniła swoje zaborcze, zwyrodniałe i okrutne oblicze, rozpoczęła się eksterminacja rdzennie europejskich religii, kultur i zwyczajów naszych przodków. Wszyscy, którzy nie podporządkowali się pustynnemu bogu, zostali w imię "miłości bliźniego" wycięci w pień, gdy zbrakło im szczęścia kapłani "miłości bliźniego" torturowali ich, aby wymusić najbardziej absurdalne zeznania i ostatecznie płonęli na stosach w niesamowitych męczarniach. Gdy już rdzennie europejska kultura została wypalona do korzeni i zamordowano ostatniego opornego, parszywa "miłość bliźniego" utrwaliła podziały narodowe, aby łatwiej było okiełznać nas, szczuć na wzajem i grabić.
...a wszystko to w imię Jezusa.
Obserwuj wątek
      • rzeka.suf Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 22:49
        Bertrand Russel w dziejach zachodniej filozofii, ktore od pol roku robia za podstawke pod lampke, wyjasnia to dosc przystepnie, aczkolwiek nie wprost. z pomoca przychodzi mu Daniel Dennett w religii jako zjawisku naturalnym. zapewne istnieja tez opracowania poswiecone wylacznie temu tematowi, ktore jasno wskaza ci zbior czynnikow geograficznych i socjo-historycznych odpwiedzialnych za triumf chrzescijanstwa w europie.
    • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 31.12.16, 11:02
      wciąż słysze to samo -religia to,religia tamto!
      Czy winisz młotek za to,że ktoś trzasnie sie nim w palec albo piłę łańcuchową,że obcieła komus palec w trakcie wycinki drzew w lesie?
      Religia sama w sobie jest czyms potrzebnym i pieknym i tak jak z alkoholem trzeba sie z nia umiec obchodzić,nic więcej.
        • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 11:50
          no wybacz,jakiz to intelektualista z Lennona ?Fajnie chłopak spiewał i gral,fajnie komponował i interpretował -ale losów swiata nie powierzyłbym jego głowie.Wszystkiego najlepszego w nowym roku! smile
              • a_iii_ty Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 20:40
                Nie, mam cie za wyjatkowo inteligentnego goscia, erudyte. Czasami jednak walniesz takiego babola, ze wyglada to na jakis regres. Przyklad z tym mieszaniem krwi polskiej I ukrainskiej, czy teraz z tym uwielbieniem dla religii. Jedyna religia, jakiej potrzebuje czlowiek, to jest droga zenu. Cisza, skupienie, bycie w czasie terazniejszym, spelnianie swych obowiazkow, uprzejmosc dla innych, itp. Rozumiem, ze nie o taka religie ci chodzi.
                • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 21:08
                  jak widzę ,ty rozumiesz lepiej ode mnie o jaka religie mi chodzi,ale mimo wszystko podam ci swoją definicję:religia jest podstawową potrzebą ludzką, w ktorej najistotniejszym elementem jest potrzeba posiadania przedmiotu czci,czy też -inaczej mowiac-potrzeba posiadania wartości najwyzszej/absolutnej/.Jesli dla kogos sa to duchy przodków-to niech bedzie taka ich religia,jesli uwazaja ,ze istota psa-niech taka bedzie jego religia.Każdy może mieć swoją,ale jesli jej nie ma ,to jest niedobrze,staje sie czlowiekiem niereligijnym ,tj bez przyjetego sacrum.Taki czlowiek traci coś ze swego czlowieczenstwa,przypomina przyslowiowa choragiewke na wietrze.Problem nie w tym ,ze ktos porzuca np chrzescijanstwo i nie wierzy w żadna oficjalna religię,Problem zaczyna sie w wtedy ,kiedy taki ktoś nie wierzy w nic i odczuwa bolesnie taka pustkę
                  • rzeka.suf Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 22:12
                    a czy istnieje, twoim zdaniem, jakas roznica miedzy czczeniem istoty psa, buddy, chrystusa, zeusa, mahometa, krishny, czlowieczentswa, a czczeniem pieniadza, wladzy, posiadania?

                    i czy pustka nie jest przypadkiem dokladnie tak samo oddalona od obiektywnej prawdy jak wszystkie te wiary powyzsze, jakiekolwiek? dlaczego akurat nie-wiara mialaby byc problemem. czy do zbawienia, do zachowania zdrowia psychicznego, koniecznie potrzebne jest JAKIEKOLWIEK, BYLE JAKIE sacrum?
                    • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 02.01.17, 00:22
                      Zaczne od konca.Myślę ,że nie jest obojętne to,czym jest dla kogoś jego sacrum. Ono musi w końcu spełniać pewne kryteria. Trudno jest mi wyobrazić sobie sacrum ,które nie miałoby uniwersalnego charakteru,tj spełniałoby się w jednych a nie spełniałoby w innych sytuacjach. Dlatego np. szybko przychodzi mi na mysl,ze do roli sacrum nie nadaje się pieniądz.Są ludzie ,których zachowanie powodowane jest na pewno przez pragnienie bogacenia się.I trwa to przez całe ich życie-a zatem spelnia kryterium wartości naczelnej. Ale natychmiast wyobrażam sobie w jak wielu przypadkach tak nakierowana aktywność pustoszy pozostałe sfery życia tych ludzi. To określenie to kolokwializm grupujący dotkliwe zaniedbania w pozostałych sferach życia-pragnieniu miłości,przyjaźni ,zakorzenienia, wierności. Ktoś pozostaje z pieniędzmi-tak,ale jest samotny,wyzuty ze swojego miejsca na ziemi,zalękniony. Wydaje mi się zatem,ze do właściwości sacrum należałoby przypisać brak utylitarnych właściwości:nie może być wartością absolutną coś,co da się zaplanować,okreslić i zrealizować. Czyli żaden konkretny cel czy stan rzeczy. W pojeciu „absolutny” zawarta jest trwała niezależność od jakiejkolwiek realizacji.Tu się zasadza absolutność sacrum :stale ide w jego kierunku ,ale nigdy nie jestem w stanie go posiąść. Na tym polega też podstawowe napięcie pożądania/nie przyszło mi nic lepszego do głowy zeby to okreslic/ pomiędzy mna i moim sacrum.Cecha uniwersalności ,jaka ma być przypisana istocie sacrum raczej odsuwa z jego pola pojeciowego byty jednostkowe.Co prawda można z psa uczynic boga ,ale trudno nadac mu walor uniwersalności w sensie boga wiecznego i nieskonczonego/chociaz calkiem ze swojego przykładu z poprzedniego posta nie chcę się wycofywać,w koncu az tak dalece nie siedze w innych,zeby twierdzic,ze nie mogą uczynić ze swojego zycia ołtarza dla jakiegoś Mikusia.../
                      Czy pustka nie jest tak samo oddalona od prawdy obiektywnej jak te religie?
                      Pustka różni się zasadniczo od pożądania sacrum.Stan pustki aksjologicznej oznacza ostatecznie bezruch :nic zasadniczo mną nie powoduje,do niczego nie zmierzam,niczego -poza podstawowymi potrzebami fizjologicznymi- nie pragnę.Można tak zyc?Oczywiscie!Jestem przekonany ,ze tak zyje dzisiaj większosc,a niej najwieksza wiekszosc-pragnieniem gromadzenia dóbr i przyjemności.Oczywiscie -ruch motywowany utylitarnie jest nadal ruchem.Gorzej gdy osiagnie się już bardzo dużo,albo przynajmniej jakiś konkretny etap-wówczas swieżo osiągniety cel nagle staje się bezwartościowy.
                      • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 02.01.17, 00:28
                        istotny jest tu właśnie stan "po":czy czuję pełnię wtedy gdy juz osiągnę swój cel.Jesli czuję trwałą pełnię-prawdopodobnie wartość ,ktora mna powodowala spelnia kryterium sacrum.Jesli czuję gwaltowny wypływ treści duchowej,wartośc nie miala charakteru absolutnego.Zresztą ,owa pełnia powinna towarzyszyc mi także przed...
                        • rzeka.suf Re: Oto tajemnica wiary ... 02.01.17, 01:05
                          streszczam twoja wypowiedz: sacrum religijne, okoloboskie, jest lepsze niz sacrum okolopieskie, mikusiowe, a juz wybitnie znacznie lepsze niz sacrum konsumenckie. z punktu widzenia psychologii utylitarnej, syzyfowi sluza lepiej szczyty wysokie niz pagorki jakies.

                          to, co piszesz, albo to jak ja rozumiem napisane przez ciebie tresci, niezywkle kojarzy mi sie z pogladami autora 'zycia Pi'. no i Pascala. wierzycw boga sie czlowiekowi ostatecznie bardziej oplaca niz nie, i dlatego wlasnie wierzyc nalezy. zgodzisz sie z taka interpretacja?
                          • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 02.01.17, 01:25
                            streszczam twoja wypowiedz: sacrum religijne, okoloboskie, jest lepsze niz sacrum okolopieskie, mikusiowe, a juz wybitnie znacznie lepsze niz sacrum konsumenckie. z punktu widzenia psychologii utylitarnej, syzyfowi sluza lepiej szczyty wysokie niz pagorki jakies. >>>

                            hehe-może być

                            co do drugiej części-tak Pascal.Ale z jednym dużym zastrzeżeniem-nie musi to byc spersonifikowana postać wiary.Wiesz,jestem w stanie sobie wymysleć taka wersję sacrum,ktora wypełnia kogoś od wewnatrz i jest bliższa egotyzmu,ale bez tej jego wyjalawiajacej w skutkach tautologii psychicznej.Może zresztą najpierw jest wspaniale dziecinstwo,dające zapas poczucia bezpieczenstwa na cale zycie a potem -z niezwykła łatwoscia-przychodzi fascynacja zdefiniowanym spolecznie sacrum chrzesciajnstwa buddyzmu czy czegoś innego.Może wiec rządzi tym zwykla psychologia
    • a_iii_ty Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 18:51
      Slowa Kosciuszki tez nic nie znacza ?
      Za pachikun:

      Nasz bohater narodowy, Tadeusz Kościuszko, w swoim liście do księcia Adama Czartoryskiego, w 1814 roku wyrazil sie o Kosciele w nastepujacy sposob:

      Widzieliśmy rządy despotyczne, posługujące się religią, sądząc że będzie to najsilniejszym oparciem dla władzy, wówczas wyposażono w jak największe bogactwa kapłanów kosztem nędzy ludzkiej, przyznawano im oburzające przywileje, sadzając ich nawet obok tronu, słowem, tak dalece nie poskąpiono klerowi przywilejów, dóbr i bogactw, że z tego powodu połowa narodu cierpi i jęczy w biedzie, podczas gdy on wcale nie pracując, opływa we wszystko”. (…) kapłani zawsze będą korzystali z ciemnoty ludu, z jego przesądów i będą posługiwali się religią (bądźcie tego pewni) jak maską, pod którą kryje się hipokryzja i zbrodniczość ich poczynań”
      • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 01.01.17, 19:30
        myślałem,że stać cie na coś więcej w argumentacji..
        nie wiem, jak słowa opisujące sytuacje z początku XIX -o ile wtedy byłyby nawet i prawdziwe- maja opisywać stan faktyczny dwieście lat później?!?
        Ani stan majatkowy kosciola ,ani jego udzial w ogólnym bogactwie krajowym,ani poziom wyksztalcenia wiekszosci ludzi dziisiaj,ani funkcja spoleczna jaka kosciol pelni dzis a wtedy pelnil,ani jego realny wpływ na swiadomośc ludzi-NIC tu sie nie zgadza!
        Wiesz co?Ja często czuje swoja niemoc w interpretowaniu aktualnej sytuacji w świecie,czuje pragnienie umiejetności nazwania czegos trudno wyjasnialnego,ale do głowy mi nie przychodzi ,zeby -przysłowiowo- wstac i powiedzieć "a w ameryce to bija murzynów"
    • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 03.01.17, 18:11
      jak wyszło w czasie naszej dyskusji, określenie naczelnej wartości /-naszej osobistej "religii"/,stwarza nam wszystkim-kazdemu z osobna,łącznie z nizej podpisanym-duze trudności.Nie ma to ,na dodatek, tylko aksjologicznego charakteru-jako pozycji wyszczególnionej w jakos rozumianej autorefleksji -ale wspóldeterminuje w sposob podstawowy nasze poczucie samospełnienia i zadowolenia z zycia
    • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 06.01.17, 14:37
      ""A jeśli nie jesteś urodzonym optymistą? Czy masz szansę na długie, szczęśliwe życie? Oczywiście, że tak!

      Twoją receptą na dożycie stu lat w doskonałej kondycji jest modlitwa. Naukowcy sprawdzili zależność między aktywnością religijną a konkretnymi przyczynami zgonu - z powodu choroby układu krążenia i nowotworu złośliwego - u ponad 74 tys. amerykańskich kobiet. Te panie, które najczęściej chodziły do kościoła, miały o 27 proc. mniejsze ryzyko zgonu z powodu np. zawału i o 21 proc. mniejsze ryzyko śmierci z powodu raka niż ich koleżanki, które w ogóle unikały praktyk religijnych. Podobnie działa regularnie odmawiany różaniec. ""


      www.styl.pl/zdrowie/news-sekret-dlugowiecznosci,nId,2332822
      • kalllka Re: Oto tajemnica wiary ... 06.01.17, 18:45
        Panie dużo chodziły..
        Podobnie jak te z różańcem, dużo kleczaly.
        Podobnie jest ze wszystkimi rytuałami /religijnymi/ a długa aktywnośc seksualna- wszelkie pozycjonowanie /z ćwiczeniem mięśni Kegla wraz / daje świetne efekty..
        Poza tym seks rytualizowany daje pociechę strapionej duszy /i nie dyszy w pośpiechu/
      • rzeka.suf Re: Oto tajemnica wiary ... 06.01.17, 21:02
        to wlasnie mowia pasterze trzodzie swej w wielu krajach, takze trzeciego swiata. mimo to i mimo swej religijnosci, Czadyjki, Somalijki czy Afganki zyja znacznie krocej niz bezbozne Estonki, Szwedki albo Czeszki.
        religijnosc jest zatem chyba tylko czescia recepty na dlugie, szczesliwe zycie.
        • kalllka Re: Oto tajemnica wiary ... 06.01.17, 21:14
          Heh.. Somalijki,Afganki czy Czadyjki wykańcza niewolnicza praca /ponad siły/
          i zwyczajnie brak jedzenia,a nie nabożnośc.
          Wypasione Czeszki Czy Szwedki zapomniały czym jest fizyczna praca. Cywilizacja nie pozwala im chodzić do kościoła .. gdy posiadają (!) auto.
          No dobrze, właściwie chodziło mi o to, ze seks- stracił na atrakcyjności. Odcięty od miłości, stracił na tajemnicy..wiary w miłość w boskość człowieka.
          No i szczęśliwego nowego roku,
          Hasta la Wisła smile
        • krytyk2 Re: Oto tajemnica wiary ... 07.01.17, 13:12
          czynniki wplywajace na dlugośc zycia maja najrozmaitszy rozkład w obrębie areny ścierania sie genetyki i środowiska.Wg genetyków wpływ genomu jest znacznie wiekszy niz kiedyś zakładano.i tak mozna wskazać 90-sięcioparolatów kopcących papierochy w ilosciach dzisiatkowych i majacych zdrowie jak dzwon ,ale trudno mi wyobrazic sobie człeka w tym wieku po przepracowaniu 30 lat w kopalni uranu.Ten wynik badan rozumiem tak:przy podobnych predyspozycjach genetycznych,przy podobnym trybie życia ,przy podobnym zanieczyszczeniu srodowiska/kilka dni temu miasteczko pod Krakowem pobiło dzienny rekord swiata w zanieczyszczeniu mikropyłem z ludzkich palenisk/-kobiety czynne religijnie moga /średnio/dłużec zyc

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka