Dodaj do ulubionych

asertywność

22.09.21, 21:56
podobno nie ma ludzi w pełni asertywnych,podobno każdy ma jakąś piętę achillesową
***
mówić innym to co się myśli-w krytycznych ważnych dla nas sprawach i sytuacjach
***
tyle życia w moich rękach,ile byłem asertywny w kluczowych momentach - a może asertywność musi się wyistaczać żmudnie ,od rana do wieczora,ewolucyjnie krok po kroku ,cel za celem
***
samorealizacja,bycie sobą i sieganie po swoje-to wszystko jest asertywność
***
jestem szczęśliwy -gdy jestem asertywny
***
jestem skuteczny w działaniu,nie odwlekam decyzji -gdy jestem asertywny
Obserwuj wątek
      • krytyk2 Re: asertywność 22.09.21, 22:14
        ja ogólne tezy tu wstawiłem -dla prowokacji i dyskusji ,bo przecież -chociażby Ty za nic masz Ego i jego emanacje.Więc ja oczuku :ję ,że tu bedziesz pluł na asertywnośc i kontestował smile)
        • a_iii_ty Re: asertywność 22.09.21, 22:37
          buahaha, wot siurpriza, Jedrek nie kontestuje 🥴
          To nie jest tak, ze za nic mam Ego.
          "Choruje" na nie, jak kazdy homolud na tej pieknej planecie. Naszym najwiekszym bledem jest utozsamianie sie z Ego. Ale musimy najpierw rozumiec co to jest Ego.
          Sekundy po narodzeniu zaczynamy byc obudowywani przez mysli innych, zwyczaje, obyczaje, tytuly, imiona, wyksztalcenie itp. Gdy dorosniemy jestesmy juz krytykiem2, rolnikiem, graczem gieldowym, Kowalskim, dobrym czy zlym synem i bratem, ojcem z tysiacem atrybutow wrzuconych na ciebie przez rodzine, szkole, kosciol, tv i spoleczenstwo.
          Konsewkencja tego dlugiego procesu jest przeswiadczenie, ze moja prawda to jedyna prawda. Asertywnosc jest pochodna Ego. Hipotetyczny czlowiek, bez Ego, nie potrzebuje byc asertywnym. Im wieksze czy przerosniete Ego tym wieksza potrzeba bycia asertywnym. Spotkalem w zyciu ludzi z relatywnie niskim Ego i jednoczesnie niska potrzeba bycia asertywnym. Asertywnosc, choc to wyglada jak piekna cecha, to w istocie zawoalowana proba obrony wlasnego Ego.
          • a_iii_ty Re: asertywność 22.09.21, 23:17
            jest cos magicznego w ludziach z niskim Ego. W jakis dziwny sposob sytuacje wokol nich badz "same" sie rozwiazuja, badz postrzegane sa w jasniejszych kolorach. Potrzeba uzywania chuja badz cepa, stawania w obronie swych argumentow znaczaco maleje. Postawa tych ludzi oddzialywuje na wszystkich wokol.
            Z drugiej strony rozumiem Ciebie.
            Ludzie, z ktorymi masz do czynienia aktywuja Twoja potrzebe asertywnosci. Ale to jest kolo zamkniete. Ego jest w niekonczacej sie wojnie z Ego.
            Musisz bronic swych praw i przekonan bo Twoja godnosc (patrz: Ego) cierpi.
            Tak toczy sie swiat. I wyjscia z tego kotla nie widac.
            Ludzie walcza o prymat swych religii, polityki, prawa do posiadania etc. A narzedziem jest asertywnosc. Poczucie stawania w obronie swego Ego. Ja to tak widze.
            • krytyk2 Re: asertywność 22.09.21, 23:44
              o nie!
              Na takie postawienie sprawy się nie zgodzę!Masz jakieś lekceważące,niehumanistyczne poj godności człowieka -gdy sprowadzasz go do buddyjskiego poj ego,które z kolei ustawiasz jako dalekie od nas samych,tj naszej istoty.
              Ja wierzę,że mamy przyrodzone poczucie godności i że strażnikiem godności jest nasze sumienie.Tak jak je rozumiał Heidegger ale też tak jak u zarania filozofii rozumiał je Sokrates.Dajmonion -głos wychodzący z samego srodka ,mówiący co jest dobre a co złe,co słuszne.
              Głos sumienia ,który mówi ci ,że postępujesz w danym momencie podle,albo że ktoś cię skrzywdził albo ,że ty skrzywdziłes kogoś.Ten element moralny,bijący jakby z najczystszego żródła w środku.Prawodawca i prawobiorca zarazem.To jest poza zasiegiem mocy Ego.
              • a_iii_ty Re: asertywność 22.09.21, 23:53
                nic daleko od nas samych nie ustawiam, Ego siedzi na Ja jak polip czy rak.
                Ten glos z wewnatrz, bez wzgledu jak je nazwiesz, sumienie czy inaczej, to glos Ja. Oczywiscie ze jest poza zasiegiem Ego, problem w tym,
                ze niewielu sobie zdaje z tego sprawe.
          • krytyk2 Re: asertywność 22.09.21, 23:26
            kładę się spać ,ale powiedz mi jeszcze w takim razie-co zrobisz z tymi wszystkimi okresleniami ,które uwikłałem w definicję asertywności?
            Co zrobisz z odwagą bycia sobą ,z intuicją bycia sobą, z obroną samego siebie przed przemocą ?
            A wreszcie z poj bycia sobą?Czy jest coś takiego jak Ty,który nie jest związany z Ego?
            Czy to ,że jesteś nośnikiem biologicznym tego Ja ,ktore nie jest Twoim Ego,zobowiązuje Cię do dbania o to Ja ,czy też pozwolisz pierwszemu lepszemu agresorowi podeptac to Ja?
            No bo gdzieś to Twoje prawdziwe ja istnieje,prawda?A jesli istnieje ,to masz wobec niego,przepraszam-Ono ma wobec samego siebie jakąś odpowiedzilnośc moralno-egzystencjalną ?
            • a_iii_ty Re: asertywność 22.09.21, 23:38
              owego Ja, nie zwiazanego z Ego nie da sie podeptac. Mozesz podeptac wiatr ?
              Owo Ja to centrum mnie, niewidzialne, niedotykalne, nieznisczalne.
              Odwaga potrzebna jest tylko do obrony Ego. Tu role ma asertywnosc.
              Nie jestem nosnikiem owego Ja. To blad w mysleniu. Ja jestem owym Ja, tu nie ma zadnego dualizmu w postaci nosnik i cos co jest noszone. To jeszcze jeden wymysl Ego.
              To tak krotko w temacie.
              Dobrej nocy krytyku.
      • shachar Re: asertywność 22.09.21, 23:37
        W tym konkretnym pizzowym przypadku moja Pyza z jakichś przyczyn uznała że a) pizza z tym nadzieniem jest najbardziej pożądana ( bardzo subiektywnie, bo u nas jest masa wegetarian, lub niejedzących wieprzowiny z przyczyn innych niż wegetariańskie) i b) że najlepszą metodą na subiektywny brak podaży jest rozmnożyć pizzę na połówki i obdzielić tym wszystkich po równo. Ma się wtedy także moralny aspekt bycia sprawiedliwym wsród najsprawiedliwszych za sobą a w z wiązku z tym czelność zarządzania nie swoją pizzą, hehe smile Co jest pomysłem złym w samym sobie, bo 1) nie wszyscy ją chcą i 2) nie są szczęśliwi z połówką jeno, czują się nienasyceni dostatecznie (ja) i rozstrojeni tanim moralizowaniem, kiedy lepiej aby jedni zjedli po całym kawałku, a inni nie dowiedzieli się w ogóle, że była jakaś pizza i żyli dalej szczęśliwie.
        To dawajcie jeszcze raz tę pizzę!

        Tylko zaraz, wszyscy ją już wy***li .
    • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 21:59
      To ja może jeszcze raz -już bez aforyzmów i szczątków definicji:Każdy z nas ma od rana do wieczora jakiś odbiór rzeczywistości ,z ktorym związane są określone emocje.One plus intelektualna ocena tego co się wydarza mogą i powinny wyznaczać nasze postępowanie i reakcje.Te reakcje nie mogą być zwykłą reaktywnością ,odruchem bezwarunkowym.To stawiałoby nas w jednym rzędzie ze zwierzetami.Więc mamy wybór :dać się ponieść emocjom,czy też w ogóle nie reagować a może reagować w sposób kontrolowany.O jaką reakcję kontrolowaną może chodzić?Że mamy cedzić przez zaciśnięte zęby kulturalną prośbę ,żeby np sąsiad troszkę sciszył muzykę bo 120 DB o drugiej w nocy nie jest naszą bajką?
      I tu wchodzi na scenę asertywność: chodzi o takie wyrażenie swoich emocji/siebie/swoich poglądów,żeby w sposób wyczerpujący oddało nasz punkt widzenia ,było jasno zrozumiałe dla drugiej strony i nie powodowało jednoczesnie eskalacji agresji.
      Asertywnośc nie ma tu żadnych granic jesli chodzi o zakres treściowy ,godzinę warunki,skalę -tak jak próbuje tu sugerować jedna z osób.Można aforystycznie powiedzieć,że dyżur asertywności trwa w naszym życiu calą dobę i może jej przedmiotem być absolutnie wszystko.Bo na okrągło powinniśmy być sobą ,reprezentować siebie w kontaktach ze światem,trwale rozwiązywać problemy ,które niesie życie.
        • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 22:31
          masakra!!!
          przecież tu istnieje możliwość setek reakcji i zachowań.Każdy może mieć inny gust-i to chociażby wyznaczy inną reakcję,może znajdzie sie też weganin - i on też będzie mial prawo zamanifestować siebie!Ta sytuacja może też być trampolina do wysadzenia z siodła Pyzy,bo np jest kolejną z serii jej głupich ,arbitralnych ,krzywdzących decyzji/załóżmy że ktos będzie mial ambicje rządzenia w dystrykcie III i IV pietra rehabilitacji/.
          O jakim prawie Ty mówisz???
          To nie jest prawo tylko nasz obowiązek wobec samych siebie.Jeśli z niego stale rezygnujemy ,to jestesmy najwiekszymi pizdami na świecie.Poniał?
          • a_iii_ty Re: asertywność 24.09.21, 22:49
            nic nie poniau. uspokoj sie, ja nie nadaje w 120 decybelach.
            dla mnie ta sytuacja z pizza to oznaka gosinego wounded inner child, lub brak manier. tu nie bylo niczego, za czym trzeba bylo sie stawiac. Myslisz, ze ja taki swiety ? Haha, wieksze lapsusy wyprawialem w zyciu.
            Wyobraz sobie Dalai Lame w tej sytuacji. Najpewniej poblogoslawil by dawce pizzy, pyze, ktora pomyslala o innych i sama pizze.
            Nie wzialby pierwszego kawalka, czekalby az inni sie uracza i potem by sie poczestowal.
            Teraz porownaj to z szakira.
            Ty jestes na wojennej sciezce z kazdym i kazda, ktora wchodzi w droge. Szukasz teorii, ktore by usprawiedliwialy Twoje neurotyczne reakcje.
            Zyjesz w stresie, w swych myslach nabijasz pyze na pal itp.
            Wyluzuj, przepros siostre i wyhamuj z tymi teoriami broniacymi Twoje ego. Bo do tego to sie wszystko sprowadza. 🤗
            • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 23:02
              czlowieku,ja rozumiem,że probujemy rozmawiac o konkretnym koncepcie-o asertywności własnie.Czy ja tu stwierdziłem ,że ja sobie dobrze daje radę z kazdą sytuacją zyciową?No wlasnie pisalem tu na Farmazonii -że nie!!!Więc co mi ty tu za farmazony probujesz wciskać?Piszę o asertwyności ,bo mi skojarzyla z ta sytuacją z pizzami.Przeczytalem to co napisala Gosia i uznalem ,że dzialal w konkretnych uwarunkowaniach w ktorych tak a tak zareagowała .Ja Jej nie oceniam,bo gdybym to zrobił ,to sam musialbym byc doskonale asertywny a nie jestem.A poza tym musiałbym byc Gosią ,żeby wiedzieć doskonale co jest jest jej celem ,przyjemnością ,godnością ,systemem wartości ,usposobieniem temperamentalnym,itd
              Myśle ,ze tak wkurzasz ludzi ,bo zbyt szybko i zbyt dużo zakladasz na ich temat, nie chcąc wsłuchac się nawet w 10 % tego co mówią o sobie.Przykre to jest.naprawdę.
              • a_iii_ty Re: asertywność 24.09.21, 23:10
                ja nie musze byc Gosia, by poznac jej motywy, z prostej przyczyny, bo znam siebie i jsk juz pisalem pewnie zachowalbym sie podobnie.
                Tu jest jednak roznica: ja wiem gdzie lezy pies pogrzebany, a ona jeszcze nie wie.
          • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 22:52
            Proszę, znów zgadzam się z krytykiem, choć być może mamy inne zasady w ukorzenieniu.

            ale jaja...

            "To nie jest prawo tylko nasz obowiązek wobec samych siebie. Jeśli z niego stale rezygnujemy ,to jesteśmy największymi pizdami na świecie."

            Tak i masz w 100 % rację.

            Twój błąd, moim zdaniem leży w tym, że domniemasz, że każdy powinien, bo inaczej jest pizdą.

            I masz racje, tylko co wynika z tego, że jest pizdą?


            Przekładasz to na stanowienie prawa i obyczajów. OK, ale co jeśli większość jest pizdami, jak to sam nazywasz?

            Do czego się odwołać uniwersalnego, jeśli pizdowatość obywateli się nie sprawdza?

            Do tego, co legło od dawna w systemach:

            Jednostka ma wszelkie prawa, o ile nie narusza tych samych praw innej jednostki.

            • a_iii_ty Re: asertywność 24.09.21, 23:03
              byl taki pan z wasikami i ulizany na lewo, ktory zdolal przekonac swe spoleczenstwo, by nie byli pizdami i stawali w obronie swych praw.
              Pizdy skonczyly w Auschwitz.
              Heil 💀
            • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 23:14
              mogę tylko powiedzieć ,że nie roszczę sobie pretensji,żeby wszyscy mieli jaja i byli na maksa asertywni.Ale może chciałbym ,żeby -w sytuacji hipotetycznej -chociaż jeden widząc jak leze na ulicy i jestem kopany przez bande zbirów odezwal sie w mojej obronie a nie odwrócił wzroku tak jak reszta przechodniów.Albo ,żeby chociaż jeden/dna słysząc bezlitosne naigrywanie się z jakiejs ofiary losu wziął/ła ją w obronę .Mam świadomośc ,że asertywnośc i jej zasady nigdy nie stana się prawem społecznym ,podobnie jak nie zniknie kapitalizm ,bo niestety zasadza się na nierównościach naturalnych w obdarowaniu róznymi cechami wszystkich ludzi i zawsze znajdą się ci bystrzejsi i bardziej bezwględni,ktorzy zawladną stadem i jego kasą.
      • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 22:28
        Moim zdaniem nie. Asertywność jest przereklamowana.

        Tu jest cos jeszcze, tak ochoczo pomijane w obecnych tekstach i analizach...

        Asertywność, determinacja, takie tam... Zgadza się, często w normalnym spektrum życia działają, z jakiś przyczyn, nie chce mi się dyskutować na temat jak i dlaczego.

        Ale zwróć uwagę na jedną na przykład rzecz:

        Na samych zboczach Everestu leży około 300 zwłok. Czasem zostają one zmiecione przez wiatr, czasem przysypane przez śnieg, ale niektóre leżące bezpośrednio poniżej szczytu w niszach staja się drogowskazami dla następnych jak np sławne zielone buty

        pl.wikipedia.org/wiki/Zielone_Buty

        I zanim te zwłoki stały się zwłokami były jednymi z najbardziej asertywnymi i najbardziej zmotywowanymi ludźmi chodzącymi po tej planecie...

        Nie ma reguły, nie ma uniwersalnego gadania o motywacji i asertywności... Jest cos jeszcze.
        • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 22:51
          zanim te zwłoki stały się zwłokami były jednymi z najbardziej asertywnymi i najbardziej zmotywowanymi ludźmi chodzącymi po tej planecie...
          nie potrafię nic powiedzieć na temat ,kim byli ci wszyscy ludzie,ktorych zwłoki lezą w Himalajach.Nie znałem ich.
          Ale może mogę wysunąć pewna hipotezę dotyczącą ich ambicji.Powiem teraz rzecz obrazoburczą ,ale dla mnie człowiek,ktory ryzykuje swoje życie a często też zycie współtowarzyszy wspinaczki po to ,żeby w zmaganiu ze skrajnie niebezpiecznymi warunkami ,postawic nogę na szczycie i coś udowodnić sobie i swiatu, nie jest do końca normalny.Już nie mówię o emocjonalnych kosztach,jakie ponoszą jego bliscy,którzy zagryzajac pazury czekaja w domach rok po roku z olbrzymim lękiem na tę jedną wiadomośc ,która wywróci ich życie do góry nogami.
          Asertywność nie jest agresywnym parciem do przodu i udowadnianiem światu,że jest się lepszym ,wspanialszym niż inni.
          Asertywnośc nie szuka poklasku i uznania.Znaczna częśc wybitnych sportowców ,w tym też wybitni alpiniści to ludzie cholernie zakompleksieni.Wiesz co to znaczy być zakompleksionym?To znaczy byc znerwicowanym.A nerwica to nieustanne szukanie zagubionego w dzieciństwie własnego Ja.I jest szukanie beznadziejne ,bo skazane na porażkę.Bo próbujące postawic w jego miejsce Ja sztuczne wymyślone ,najlepiej w oparciu o uznane wzorce spoleczne.Dlatego czesc alipnistów to ludzie szalenczo poszukujacy najwyzszego stopnia trudności w chodzeniu po górach.Bo gdzies głeboko zdaje im sie ,że jak juz wejdą na ten najwyzszy szczyt to icg głod samych siebie zostanie zaspokojony.
          waruniek asertywności jest zaakceptowanie samego siebie -takiego koslawego ,takiego niedoskonalego,takiego innego niz wszystkie wzorce z panteonu.
          Dlatego ci wspaniali alpinisci na pewno nie byli prawdziwie asertywni.
          • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 23:02
            "Dlatego ci wspaniali alpinisci na pewno nie byli prawdziwie asertywni"

            Znaczy, przyznajesz byli samobójcami rozciągniętymi w czasie..



            A czym przyczynili się do wzrostu rasy ludzkiej? Niczym. Przez całe życie żebrali, by ktoś umożliwił im popełnić ukochane samobójstwo w górach.

            No to ktoś im umożliwił, oni popełnili samobójstwom jak pragnęli ...

            i chuj, nadal zagadka tzw. asertywności pozostaje nierozwiązana.



            • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 23:16
              Kurwa, nie przyszło mi to poprzednio...

              "Dlatego ci wspaniali alpinisci na pewno nie byli prawdziwie asertywni"

              Tak, masz rację i monopol, co znaczy tzw. asertywność. Potrafisz ocenić co jest tak a co nie...

              Zza swojego poznańskiego ogródka i lektur...

              Gratuluję !!!


              • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 23:26
                widzisz znowu zbyt pochopnie i złośliwie wyciagnąłeś wnioski
                Pisalem przecież ,że asertywności jest tyle, ilu ludzi jest na świecie.Więc jak możesz wnioskować ,że ktoś może mieć monopol na coś co występuje w dziewięciu miliardach róznych wydań?
                • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 23:35
                  Bzdura.

                  gadaliśmy o pojęciu "asertywność" , które ma jednoznaczny wydźwięk w tych samych społeczeństwach nawet miliardach jak twierdzisz, zwłaszcza że jest promowane.

                  Ja tylko zauważyłem, że to co mówisz nie trzyma się kupy . I nic innego.

                  Teraz chrzanisz że 9 miliardów , to z definicji nie może trzymać się kupy...

                  Pewnego dnia być może przyjdą niemili panowie i odbiorą Ci Twoje gospodarstwo.

                  Pozostań asertywny, proszę.

            • krytyk2 Re: asertywność 24.09.21, 23:22
              wyciagasz nieuprawnione wnioski
              Oni nie wiedzieli na początku,że ta gra o ich Ja prawdziwe skonczy się klęską.Oni w swojej naiwności zakladali ,że jak osiągną Szczyt-szczytów,to bedą szczęsliwi ,bo wreszcie dojdą do samych siebie.
              Tylko ,że dojscie do samych siebie usytuowali w protezach społecznego uznania.
              Dla kogoś ,kto ukrył swoje skrzywdzone prawdziwe Ja tak bardzo głeboko,że - na podobieństwo najgłebszej studni na świecie - widać tylko przez ułamek sekundy jego malutki połysk,najbardziej skuteczna metodą/=czytaj drogą wedrówki/ jest delikatne ,w cichości i poczuciu bezpieczenstwa przywolywanie i oswajanie .Cisza i na mysl i broń boże -Światowe wyzwania!
              • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 23:28
                za cudzą kasę...

                jak ktoś popełnia samobójstwo za swoją, ok.

                ale żebranie żeby się zabić, cóż, nie rozumiem, ale nie muszę, takie ich przeznaczenie.

                tylko niech nikt nie mówi że to takie fajne i wiekopomne
          • blauerzweigelt Re: asertywność 24.09.21, 23:21
            "nie potrafię nic powiedzieć na temat ,kim byli ci wszyscy ludzie,ktorych zwłoki lezą w Himalajach.Nie znałem ich."

            A znałeś Hitlera? Nie?

            To mówisz w obydwu przypadkach na podstawie domniemań przeczytanych

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka