Dodaj do ulubionych

Increased sophistication z serii trudne tematy

06.10.21, 12:08
Tym wyciągniemy hsirkiego z czeluści big_grin
NYT nie ma sekcji komentarzy pod tą opinią.

www.nytimes.com/2021/10/05/opinion/gender-pronoun-they.html
Obserwuj wątek
      • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 14:45
        big_grin To jeszcze dorzucę ze strony internetowej healtline.com

        Can men get pregnant?
        Is it possible?
        Yes, it’s possible for men to become pregnant and give birth to children of their own. In fact, it’s probably a lot more common than you might think...
        www.healthline.com/health/transgender/can-men-get-pregnant

        Healthline.com, is a destination site for health and wellness information, and a competitor to WebMD. In 2009, Kim Komando, a technology columnist with USA Today, listed Healthline.com as a top health information website.

        • a_iii_ty Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 15:46
          nie wiem co ludzie widza w babraniu sie w takich tematach. homobusiness ze wszelkimi odcieniami i trans- kwitnie. niedlugo juz taki groch z kapusta powstanie w glupich lbach, ze ludzie nie beda odrozniac dnia od nocy, kota od psa, chlopa od baby.
          Nie chodzi mi o to zeby schowac pod dywan pewne rzeczy, ale tak jak niewinny kiedys facebook dzisiaj dorosl do poziomu truciciela nas wszystkich, tak dmuchanie bardzo marginalnych spraw natury do poziomu: "to czestsze niz wam sie wydaje". I juz widze chlopow wszczepiajacych sobie cipki, bo to przeciez naturalne, bo tak NYT skazal.
          Mysle, ze nie dozyje tej degrengolady.
          A ktos zaciera rece i liczy dolary !
        • jan_stereo Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 22:09
          Zasadniczo logika opiera sie na nastepujacym schemacie.

          Czy kon moze urodzic ludzkie dziecko ?

          Owszem, moze. Jesli dany czlowiek urodzil sie jako kobieta i nastepnie wraz z dojrzewaniem poczul sie intelektualnie koniem, a nadal posiada ludzkie, kobiece organy, to moze taki kon urodzic ludzkie dziecko.

          Jest to transssak...
      • jan_stereo Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 22:54
        Is it possible?

        Yes, it’s possible for men to become pregnant and give birth to children of their own. In fact, it’s probably a lot more common than you might think. In order to explain, we’ll need to break down some common misconceptions about how we understand the term “man.” Not all people who were assigned male at birth (AMAB) identify as men. Those who do are “cisgender” men. Conversely, some people who were assigned female at birth (AFAB) identify as men. These folks may be “transgender” men or transmasculine people.

        Transmasculine is used to describe an AFAB individual who identifies or presents toward the masculine side of the spectrum. This person may identify as a man or any number of other gender identities including nonbinary, genderqueer, or agender.

        Many AFAB folks who identify as men or who don’t identify as women have the reproductive organs necessary to carry a child. There are also emerging technologies that may make it possible for AMAB individuals to carry a child.
        Your reproductive organs and hormones may change what pregnancy looks like, but your gender isn’t — and shouldn’t be — considered a limiting factor.
    • elissa2 Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 23:23
      W NL chyba tylko nieliczni mają z tym problem.
      W mojej dzielnicy jest kilku ekstremalnie wyglądających. Np. wysoki, szczupły, łysy, po 50-tce, ubrany jak tania prostytutka, Ma strasznie krzywe nogi a nosi mini spódniczki, mocno wymalowany. Inny nosi już mocno sfilcowaną blond perukę z lokami aż do pasa. W jednym ze sklepów przesympatyczny młody, przystojny, ale w sumie nie wiem, jakiej jest płci
      Po prostu są i nikomu krzywdy nie robią...

      O wiele większy problem mam z polskimi "patriotami" w bluzach z orłem lub nie, którzy nie znają żadnego obcego języka i ojczysty też słabo znają (nie potrafią poprawnie pisać po polsku) i po prostacku odnoszą się do swoich partnerek
      • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 23:37
        Myślę, że nikomu nie chodzi o czyjś konkretny wygląd. Ludzie odmiennie, oryginalnie, czy dziwacznie ubierający się i zachowujący zawsze byli i będą. Czym innym jest jednak tworzenie nowych prawd typu mężczyźni mogą rodzić dzieci, lub określanie ludzi nowymi zaimkami niż 'ona', 'on'.
        • elissa2 Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 23:48
          No ale co mają począć niebinarni (genderqueer). Widziałam dokumenty, programy, czytałam o tym, jak cierpią (szczególnie jako nastolatki), gdy odkrywają, że są inni.
          Naukowcy coś tam dowodzą (często chcąc zaistnieć), ale czy faktycznie niebinarni będą rodzić dzieci.
          Fakt, że chyba nie wymyślono jeszcze zaimków dla trzeciej/innych płci, ale jakoś można sobie z tym radzić (szczególnie w językach skandynawskich, niderlandzkim, angielskim chyba też).
          • jan_stereo Re: Increased sophistication z serii trudne temat 07.10.21, 00:06
            Najwieksza odmiennosc ludzka sprowadza sie akurat nie do plci (tych fizycznie jest dwie i wystarczy) ale do stanu umyslowego takiego kogos co ma owa plec, a stanow umyslowych moze byc tyle, ile ludzi na swiecie (bo na dobra sprawe kazdy jest inny), stad najlepszym wyroznikiem jest imie i nazwisko, a nie 6miliardow zaimkow.

            Problem lezy chyba gdzie indziej.
          • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 07.10.21, 03:17
            No ale co mają począć niebinarni (genderqueer). Widziałam dokumenty, programy, czytałam o tym, jak cierpią (szczególnie jako nastolatki), gdy odkrywają, że są inni.

            W jakim sensie, co mają począć, bo jest to dla mnie niejasne. To co my wszyscy robimy, dilujemy z tym.
            Myślę, że każdy z nas cierpiał jako nastolatek (i nie tylko), kiedy odkrył, że jest inny i niezrozumiany. To się nazywa ból egzystencjalny. Cierpienie psychiczne i jego skala, mniej moim zdaniem zależy od kategorii problemu, a bardziej od tzw. odporności psychicznej.
            Popatrz, jedni widzą swoją odmienność w tym, że nie wiedzą kogo wolą bzykać, inni mają jeszcze większy, bo w ogóle im się nie chce, a jeszcze inni woleliby się nigdy nie urodzić i nie czują się ludzmi i woleliby tak nie być nazywani.Czy spoleczeństwo powinno na te ludzki historie stare jak świat reagować w ten sposób, że podzielić wszystkich na podgrupy i ustanowić dla każdej nowy regulamin postępowania z nimi i nowe zasady gramatyczne celem zmniejszenia ich cierpienia? Moim zdaniem to do niczego nie doprowadzające szerzenie nonsensu. Mówi to osoba codziennie cierpiąca psychiczne katusze z powodu stresu i poczucia wyimaginowanej winy. W jaką stronę zatem dalej powinnam się turlać[ czy to ja skoryguję swoją percepcję, czy świat powinien chodzić wokół mnie na palcach?

            • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 08.10.21, 16:34
              Im więcej czytam o gender, tym większe moje zaskoczenie. Wg genderystow powinnam określić się co rusz jako transgender, bigender albo choćby agender. Cała ta teoría wydaje mi się jakaś totalnie wsteczna, konserwatywna aberracja, zakładająca że jako kobieta powinnam to, to i to, a jako mężczyzna tamto, tamto i tamto. Skoro zatem chce to, to i to, to jestem kobietą i określam siebie jako kobietę. Jeśli natomiast pragnę tamto, tamto i tamto - mężczyzna. Z kolei jeśli wybrałabym to, to, to oraz tamto, tamto i tamto, to jestem bigender. A we wtorki, kiedy mam ochotę na to, tamto i to, oznacza że genderowo jestem fluid.
              Myślę, że to idiotyczne. Z faktu że urodziłam się kobieta, nie wynikaja inne powinnosc społeczne niż wynikałyby z faktu narodzin mężczyzną. Śmierdzi mi to stara konserwa i wydaje mi się sprzyjać tylko i wyłącznie tworzeniu podziałów międzyludzkich i zamieszania na poziomie jednostek i społeczeństw.
              to chyba mówiłam jako transgender, no no kobiety to od czucia są, nie od myślenia.
              • krytyk2 Re: Increased sophistication z serii trudne temat 08.10.21, 17:56
                myślałem ,że gender jest tylko ogólną tezą ,że tożsamość roli kobiety lub mężczyzny jest warunkowana przez daną kulturę.Np jakies plemię w płd wsch chinach jest matriarchalne,bo kobieta może mieć kilku mężów a oprócz tego wielu kochanków i faceci się na to godzą .
                Tymczasem gender przejeżdza się po wszystkich możliwych kryteriach,wchodzi też głeboko w biologię.Z tych wynurzen i przykładów ,które tu padają oznacza całkowita arbitralną dowolnośc w poczuciu kim się kto może poczuć.Kiedyś ,jakies 20 lat temu obejrzałem amerykański film o rodzajach miłości i tam usłyszałem ,ze jakis facet zakochał się w swoim aucie i wziął z nim ślub i mowa była o seksualnym podnieceniu tego gościa ,gdy dotykał auta.Przepraszam -jesli chodzi o taką naukę gender ,to chyba wykracza to poza pojecie nauki
        • a_iii_ty Re: Increased sophistication z serii trudne temat 06.10.21, 23:52
          bingo 🙋
          dodam jeszcze, ze opinie doroslych nie sa miarodajne, gdyz ich umysly zostaly juz przemielone i znieczulone.
          Ja mam swoj zyciowy przyklad, ktorego nie zapomne, dzieki dzieciom,
          7,9,10 latkom. Z wlasnej glupoty zaczelismy uczeszczac do jednego z liberalnych kosciolow. Oczywiscie panowie z brodami, w sukienkach i w szpilkach uczestniczyli w spotkaniach. Dzieci to widzialy nie mogac zrozumiec. Byly odsylane do innej salki na tzw. Sunday School.
          Po kilku sesjach musielismy je stamtad zabrac, bo: tatus, dlaczego Pani ciagle mowi o homoseksualistach a nie o Bogu ?
          Jak to wszystko bylo normalne, to ja mam wonsy, czesze sie na lewo i czytam Kanta w krzakach malin.
    • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 07.10.21, 15:30
      Tytul artykulu

      Up in Arms Over a Pronoun

      By John McWhorter

      Opinion Writer
      Feedback on my newsletter about the embrace of “they” as a gender-neutral pronoun referring to a single person — Joel is wearing their green shirt today because it matches their pants — has been, well, pointed.

      It seems that quite a few people have a major problem with this change in pronominal usage. I understand all of their objections but disagree with them.

      One of the common objections I heard to the adoption of the singular “they” is that it is being imposed on us rather than happening by itself via the gradual morphing that happens under the radar. This kind of drift, as we linguists like to call it, is indeed one way that language can change, such as how “goodbye” started out as “God be with you” and the word “silly” once meant “blessed.” (Back in the day, if you were blessed, there was an implication that you were innocent, which led to a suspicion that you were weak, which became “weak-minded,” and after several centuries, you’re just a boob.)

      So: Some of my readers insisted that they weren’t fusty grammar scolds who think the language is supposed to stand still but that they opposed the singular “they” because it is a less natural change, one we are being instructed to adopt. Language isn’t supposed to change by fiat, the idea seems to be.

      But changes brought about by announcement are nothing new. One example of this is the shift from the usage of “Black” to “African American,” which I mentioned in my previous piece on “they.” This swap largely came about at the explicit urging of the Rev. Jesse Jackson in the late 1980s. He implored people to embrace the term, arguing, “To be called African Americans has cultural integrity. It puts us in our proper historical context.”
      While there have been quibbles about that term here and there (including from me), I feel safe venturing that the intersection is slight between people up in arms against “they” and people who find the term “African American” insisted upon and therefore unwelcome.

      Another typical complaint I received about the gender-neutral pronoun is that it goes against the natural human instinct to see a distinction between men and women, that it doesn’t correspond to immediate experience. One person who wrote me said that all societies have been based on a fundamental difference between men and women and that all languages attend to that distinction. To demand that our language pay attention to an intermediate category, this reader said, is “inorganic.”

      But another way of thinking about labeling things that don’t correspond to immediate experience is refinement. Much of what we are taught about the “proper” way to write and speak is based on a quest for this kind of fine-tuning, reminding people of distinctions that may not occur to them spontaneously.
      We are often taught to distinguish the nonrestrictive clause — something that adds information — from the restrictive clause, which is something that is essential to the meaning of the sentence. For the former, we use “which” and set it off with commas: “The car, which I drove yesterday, broke down.” Restrictive clauses come with a “that,” “who” or “whom” and no commas: “The car that I drove yesterday broke down.” Observing distinctions like this is a refinement, accessible to most only by way of tutelage, and yet many cherish them.

      Spanish offers one of my favorite examples of refinement. A corner in a room is a rincón, but a corner on a street is an esquina. This is a distinction that would never occur to me to build into a language that I was making from scratch, because in English a corner is a corner. To me, and I suspect many, that difference in Spanish between “rincón” and “esquina” seems more perceptive than English’s way, even if initially counterintuitive.
      Using “they” is a refinement in the same way. Throughout history, there is evidence of some people who do not feel comfortable in the roles traditionally assigned to men and women, including those who feel they embody aspects of both. Examples include the muxes, who are part of the Zapotec community in Oaxaca, Mexico, and the mahus among Indigenous Tahitians and Hawaiians; both groups are recognized in their cultures as being a third gender.

      For a language to have a pronoun referring to these individuals can be seen as a step ahead, a refined distinction that signals increasing sophistication in how we see people as well as how they see themselves.
      Some of the more passionate responses to my piece were from readers who seem to think it urgent to warn me of a larger movement afoot that I could not be aware of in my role as jolly linguist — that the little pronoun would lead to the wholesale rejection of sex and gender differences throughout society.

      The idea that “they” will encourage the falling away of these distinctions reminds me of an analogous case. Imagine someone who is against the teaching of critical race theory — that power differentials must be the main concern of all intellectual and moral endeavors and justify essentializing white people as oppressors and nonwhite people as spiritually and ethically define​​d by their victimhood — saying that schoolchildren shouldn’t learn anything about racism and slavery at all. The rationale would be: You can’t teach racism because it’s part of the larger curriculum I object to.
      Note how flabby the argument seems that to keep those lessons from our children requires schools to zip up about race and racism completely. Certainly the schoolteacher dedicated to critical race theory ideas will also teach about slavery, but this hardly suggests that no one should teach about slavery at all.

      I am not convinced that “they” could be all that powerful on even a language level. For example, if anyone were to call for all people to be referred to as “they” — which I am unaware of but is conceivable as an idea someone might propose — it would fall so far from common perception that it would be unlikely to catch on.

      Embrace of linguistic conventions has limits, as we know from the fact that blackboard grammar teaches that we are supposed to knock on a door and say, “It is I.” We are well aware that to follow that rule would sound so bizarre that it would discourage the person on the other side from allowing us entry at all.
      People are referring to themselves or some of their cohort as “they.” I highly suspect that we are ultimately seeing something more happening to a pronoun that never seems to want to sit still.
      • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 07.10.21, 16:34
        No nie wiem, co rzec. Ani angielski ani hiszpański nie są moimi ojczystymi językami, staram się zatem być na bieżąco z regułami tych języków i nie mam problemu z tym, że są mi one de facto narzucone i narzucane. Jeśli akademia języka hiszpańskiego publikuje, że róg pokoju to rincón, a róg ulicy to esquina, to postaram się zapamiętać i tak ich używać. Nie ma że coś mi brzmi naturalnie lub nie, 'logicznie' bądź 'nielogicznie'. Już nawet w polskim zatracam takie poczucie.
        Jeśli widzę kogoś kto wygląda jak facet, uzyje zaimka him, kobieta - her. Jeśli zaś widzę kogoś kto wygląda jakby nie chciał być łatwy do szybkiego przyporządkowania - their jest ok. Powiem więcej, them powitam z wielką radością, bo takie małe them oswobodzi mnie z problemu dociekań nt czyjejś płci fizycznej czy kulturowej, który to problem wydaje mi się naprawde idiotyczna strata czasu.
        Jeśli natomiast ktoś będzie wymagał ode mnie, abym za każdym razem od nowa ustala jakiego zaimka użyć wobec osoby, która co prawda wczoraj poczuwała się mezczyzna/kobieta/inna płcią, to wówczas, moim zdaniem, lepiej wylać to dziecko z kąpielą i wobec wszystkich zawsze stosować they skupiając się na nieco ciekawszych zagadnieniach.
      • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 08.10.21, 18:06
        Tutaj artykuł który oddaje mój tok myślenia o zagadnieniu gender. Nie podzielam natomiast zdania autorki w kwestii gender jako narzędzia ustanawiania hierarchii społecznej dla korzyści mężczyzn. Zgadzam się z drugą częścią tezy - jest więzieniem również dla mężczyzn. /Gender as a hierarchy with two positions operates to naturalise and perpetuate the subordination of female people to male people, and constrains the development of individuals of both sexes/.

        aeon.co/essays/the-idea-that-gender-is-a-spectrum-is-a-new-gender-prison
        • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 13.10.21, 10:52
          ludzie cierpią.

          jedni, bo nie wiedzą, czy są kobietą, czy mężczyzną, drudzy, bo są narodem wybranym i przez to mają wbrew, inni, bo nie wiedzą czy są z Polski, czy Ameryki, nie mieli ojca, matki, albo mają chore dziecko, albo nawet bez 'obiektywnych' przyczyn.
          Nikogo tu nie prześladujemy Imek, tylko rozmawiamy.
          W tym wywiadzie było bardzo dużo wykrzyknikow.
          • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 13.10.21, 14:05
            Powiedz proszę jak by się to przełożyło na praktykę u ciebie?
            Kwestia zaimkow wobec osób transgenderowych. Jeśli ktoś, kto twoim zdaniem nie jest kobieta poprosi lub wskaże ci, że chce być kobieta nazywany lub - analogicznie - osoba nie życzy sobie bycia przypisana językowo, pojęciowo, do którejś z dwóch płci. Jaka będzie twoja reakcja? Albo jak uważasz że powinnaś mieć prawo zareagować?
            • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 13.10.21, 19:21
              Nie miałam jeszcze okazji praktykować.
              Raz jeden tylko kto, kto odpowiedział na moje pytanie na Craigslist, osoba zesztą tytułująca się Ms. i dalej imię żeńskie i nazwisko , miała przede her pronounces are she, her. Trochę mnie to zdziwiło, bo jeśli imię jest żeńskie to po co ten dodatek w korespondencji o zaimkach?
              Tymniemniej tak, myślę sobie, że w języku angielskim sprawa jest nie tak skomplikwana towarzysko, bo do zwrot "YOU" jest uniwersalny jeśli ktoś stoi przede mną. A jeśli zwracam się o osobie trzeciej, kiedy nie jest ona obecna i znana mi z bliska, to zwracam się do niej she/he, w zależności od tego jak mi się wydaje na oko, czy to kobieta, czy mężczyzna. Jeśli nie wiadomo, to w zależności z kim rozmawiam, opiszę tę osobę jako " that person in ..red sweatshirt", na przykład, a jeśli jestem w zupełnie swobodnym towarzystwie najbliższych osób i domniemywam, że wszyscy mielibyśmy ten sam problem z określeniem płci , to padnie w zależności od figury osoby homoniewiadomo ( o osobie szczuplejszej) , lub babochłop ( o osobie tęższej). Jeśli znałabym tę osobę, która wg siebie nie ma określonej płci, to pewnie zwalabym ją imieniem jakim się posługuje, lub też zaimkami she/ he w zależności jakiej płci osobą ten ktoś się urodził, lub na kogo mi wygląda. To jest moja, w miarę chyba wyczerpująca, odpowiedź. Uff, dzięki bogu nie zostanę nikim sławnym, bo drogo ,co teraz napisałam, by mnie kosztowało smile
                • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 14.10.21, 18:11
                  No niezupełnie wyczerpująco,

                  Hm, myslałam, że dostatecznie, ale uzupełnię. You jest uniwersalne w bezpośredniej rozmowie i tak zwracałabym się. Natomiast w rozmowie z kimś trzecim o tej osobie, prawdopodobnie użyłabym tego co mi najszybciej przyjdzie do głowy, na skutek połączenia obrazu tej osoby z ośrodkiem mowy, na tej samej zasadzie, że kiedy widzę konia, mówię ' koń'.
                  A propos, jak się w Polsce poprawnie mówi teraz na określenie Indian? I ile czasu trwa od pomysłu do przemyslu, że tak powiem, żeby przypomnieć sobie jak i wypowiedzieć to?
              • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 14.10.21, 17:04
                I jeszcze inne pytanie: czy Twoim, Waszym big_grin, zdaniem, z faktu urodzenia się samicą lub samcem gatunku ludzkiego, wynikają jakieś odmienne powinnosc spoleczno-behawioralne, charakterologiczne? Czy 'dilowanie' z tym biologicznym faktem polegać powinno na tym, że samica dąży do ideału kobiecości, wyrabiając w sobie tradycyjnie pojete cnoty niewieście, zaś samiec - męskie?
                    • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 15.10.21, 03:33
                      a jeszcze lepsza odpowiedz: tak, z faktu posiadania kutasa czy cipki wynikaja inne powinnosci.

                      Ja bym nie powiedziała, że to jest lepsza odpowiedź.
                      Jeśli by tak było, to Twoją , Imek powinnością byłoby tkwić przy rodzinie i ojczyźnie. Coś Imuś nie do końca to przemyślana odpowiedź była. A jeśli była przemyślana, to wyobrażam sobie Twoje poczucie winy i porażki.

                      Ja sama wielokrotnie bardzo się martwiłam o siebie, co ze mną będzie, że nie jestem w 100 % kobieca, bo np. od dziecka byłam przerażona perspektywą wesela!! Znaczy tej balangi całej, A przecież powinnam o nim marzyć , bo miałby by to być najpiękniejszy dzień mojego życia! Rany boskie. Poza tym inne rzeczy- jestem bardzo małomówna, nie lubię pitolić na 'kobiece' tematy, nie mam dzieci, co już w ogóle wystrzela mnie poza orbitę kobiecości w konserwatywnym pojęciu. Jednak ja nie o tym chciałam w tym wątku. Moje pytanie brzmi; czy z racji moich obiektywnych, czy wydumanych inności powinnam zmuszać inne kobiety, uświadamiając im w mediach, że są też kobiety, które są małomówne i należy się z nimi inaczej obchodzić, bo sobie czegoś nie życzą? Czy powinnam ustanawiać restrykcje, ja i grupa mi podobnych, że niekomfortowo sie czuję jeśli ktoś plecie 3 po 3 w mojej obecności i czuję się wtedy ' atakowana poprzez niedelikatne obchodzenie się z moją psyche'? Jestem temu zdecydowanie przeciwna, bo to tylko doprowadza do frustracji w kontaktach i niczego tak naprawdę nie rozwiązuje.
                      Nie rozumiem dlaczego od jakiegoś czasu akurat ta sfera, kto kogo puka i kim się czuje seksualnie od szyi w góre (choćby całą reszta wskazywała na coś innego) są przedmiotami takich debat. Nikogo już to nie obchodzi kto z kim, i to od dawna. Ale nie, należy tworzyć nowomowę, do niej lub niego zwracać się 'they', bo jakiekolwiek inne określenie grozi samobójstwem rzeczonego. Bo jak się mu/jej odbierze tę szansę bycia oryginalnym, to taki młody człowiek jeden z drugim, zobaczy, że jest taki sam jak reszta, czyli niespecjalny!I
                      Hej, wszyscy byliśmy tam, i przeżyliśy naszą niespecjalność, dzięki bogu. Inni też mogą. Dlatego to co moje gały widzą, będę nazywała po imieniu.
                      • elissa2 Re: Increased sophistication z serii trudne temat 15.10.21, 14:55
                        Dokładnie. Co mnie obchodzi, kto z kim i jak sypia i co ma miedzy nogami?
                        Taka świeżutka anegdota. W sumie to mnie rozbawiła ta sytuacja. Może nie powinna, ale co poradzić...
                        Na rogu naszej uliczki mieszka starszy pan (w zasadzie to trochę obleśny, jakis taki niechlujny, brzuchaty stary dziad) dobrze po 70-tce. Regularnie zamawia sobie prostytutki. Czasem jedną, czasem dwie... Smutne to. Takie ładne młode kobiety idą do niego chyba już pijane lub naćpane. Na parkingu w grubej bmw siedzi ich opiekun.
                        Po sąsiedzku mieszka mocno starsza pani z równie starymi pieskami (takie śmieszne psiaki, zawsze je mięćkam) więc wychodzi z nimi na trawnik nawet późno w nocy.
                        Dzisiaj opowiadała sąsiadce, co przeżyła ostatniej nocy...
                        Wyszła z psiakami, a od tego sąsiada wyszła "dziewczynka". Jakiś czarny Antylianin (chyba z Curasao) wracał do domu, chyba był pod wpływem. Podszedł do "dziewczynki" i złapał ją za ramię i coś do niej powiedział, a ona na to, żeby spadał. A on dalej był namolny. Z beemwuchy wyskoczył alfons i grożąc mu pistoletem powiedział "spie**alaj". Antylianin od razu dostosował się do tej propozycji nie do odrzucenia. Starsza pani z pieskami stała jak zamurowana, a alfons do niej "ty też spie**alaj!" Pieski zaczęły na niego szczekać, a ona umierała ze strachu, że może je zastrzelić.
                • shachar Re: Increased sophistication z serii trudne temat 15.10.21, 14:47
                  I kontynuując odpowiedź...

                  Czy 'dilowanie' z tym biologicznym faktem polegać powinno na tym, że samica dąży do ideału kobiecości, wyrabiając w sobie tradycyjnie pojete cnoty niewieście, zaś samiec - męskie?

                  Zauważyłam ostatnio, że jestem w stanie lubić/ otaczać /zaprzyjaźnić się jedynie z kobietą łagodnego usposobienia. Zadne stawanie w poprzek, nerwy, wybuchy złości.. Znam tylko dwie takie osoby!!! smile

                  Z kolei u mężczyzn , jak w tym dowcipie, którego nie mogę teraz znaleźć w sieci- litanii sprzecznych ze sobą cech, idealnie byłoby, aby był czuły, ale nieczuły, miękki, ale twardy, szczodry ale oszczędny, podróżnik, ale domator big_grin i tepe. Co z tego wynika, że prawdopodobnie ludzie w swojej masie instynktownie wiedzą, jakie cechy są pożądane w oczach innych i starają się wywrzeć pewne wrażenie w pierwszych kontaktach, by było ono najbardziej korzystne. Może się mylę, ale większość populacji będzie szukała oparcia w mężczyźnie i zrozumienia w kobiecie.

                  Sama niestety posiadam mało przymiotów kobiecych, choćby skały srały nie jestem w stanie znaleźć w sobie na tyle spokoju, aby użyczyć go innym, wobec tego ze zrozumieniem odnoszę się do mojej obiektywnej małej atrakcyjności towarzystkiej dla innych. Czy powinnam wytoczyć moje traumy, które mnie do tego doprowadziły i ustanowić jakieś nowe zasady w zwiążku z tym?
                  • rzeka.suf Re: Increased sophistication z serii trudne temat 15.10.21, 16:18
                    No i cóż z wami począć, moje drogie matołki? /nazywam co widze/
                    Biedna intelektualnie kobieto, to co mówisz tu zdradza twoje katastrofalnie nikłe obycie kulturowe. Coś tam czytasz, ale czytanie poradników i kryminałów nie daje ci biletu wstępu do grupy osób oczytanych. Coś tam myślisz, ale brak szerszej perspektywy nie pozwala nazwać cie intelektualistka.
                    Nie jesteś w stanie dostrzec zmian, jakie zaszły w kulturze, w świadomości społecznej ciągu ostatnich 100 - 150 lat. Wydaje ci się że nie jesteś tylko jakąś biedna wyalienowana nie specjalna, zwykła jednostka stojąca na przeciw grupy roszczeniowych narcystycznych dewiantów. Nie dostrzegasz że jesteś tu gdzie jesteś dzięki wysiłkom grupy, która niegdyś określana była jako roszczeniowe dewiantki.
                    To dzięki nim cieszysz się przywilejem swobody w zakresie kobiecości, człowieczeństwa.
                    Nikogo nie obchodzi kto z kim sypia? Teraz. Teraz to jest normalne, że to nikogo nie powinno obchodzic. Zmiana jaka zaszła w ciągu ostatnich stu lat w tym zakresie nie jest dziełem przypadku, ani tym bardziej osób, których jedyna rada dla homoseksualistów było radźcie sobie w świecie, który piętnuje i karze wasza odmienność od normy.
                    Żałosna,bo taka normalna, jest twoja krótkowzroczność, brak refleksji historycznej. Sprzeciwiasz się emancypacji pewnej grupy osób twierdząc że takie ugrupowienie traum i zadanie zmian kulturowych, swiatopogladowych, językowych, to czyjs egotyczny kaprys, prowadzący do jakichś bliżej niesprecyzowanych frustracji międzyludzkich.
                    Wszyscy cierpimy, niech i oni cierpią. Wracaj do kuchni szykować biesiadę weselna, wracaj rodzic dzieci, piłować paznokcie, być przykładna panią domu otaczającą wyrozumiałością swego macho wracaj do nierozerwalności małżeństwa, braku głosu wyborczego, braku decyzyjności. Wracaj do niewolnictwa, zamiast narcystyczne fochy tu stroić, twoje babki dały radę, to i ty dasz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka