cieplanata
11.12.11, 12:56
Stoję sobie i trę ogromna ilość marchewki na surówkę z chrzanem i myslę.
Czy obrabianie komuś tyłka i interesowanie sie czyimś życiem kulturalnie, na salonach albo np w kawiarni przy kawie na Champs-Élysées jest mniej bolesne dla obgadanego niż obrobienie mu doopska w maglu na Mokotowskiej?