Droga Filipinko...albo Przyjaciolko

09.01.12, 16:40
odpowiedzcie mi na takie pytanie ,tylko grzecznie i bez nerwow..
Ja wiem,ze pelnia ksiezyca i wszyscy jakby bardziej nerwowi nawet na Dworcutongue_out

No wiec jezeli ktos skarzy sie na bol glowy, Wy mu polecacie np.aspiryne ktora specjanie mu nigdy nie pomaga,wiec polecacie cos innego, jednoczesnie widzac irytacje, bo te tabletki tez cos nie tak mu pasuja...
W koncu zaczynacie tlumaczyc o dobrych wlasciwosciach tego leku, bo jest Wam znany.
Na koniec wychodzi tak,ze facet ma po prostu kaca ,ale ma opory zeby sie do tego przyznac.
A nad wami sie zaczyna wytrzasac zebyscie nie pouczali bo on wie lepiej co dla niego dobre..etc

Powiedzcie mi czy zaproponowanie komus leku (zaznaczam,ze o porade nie prosil tylko stwierdzil fakt wywolujacy dalsza konwersacje, co jak dla mnie jest oczywiste)czy to jest przyjazna rada, czy pouczanie?

Dotyczyc to moze roznych sytuacji nawet tu na forum.Wypowiadacie sie na jakis temat i ktos to odbiera za kazdym razem jako pouczanie,ale tylko was tak traktuje, bo inni jakby mieli taryfe ulgowa.
Mnie sie wydaje,ze takie sytuacje zachodza czesto wtedy kiedy sie kogos (z zalozenia,przez zaszufladkowanie)po prostu nie darzy sympatia.

I w takim razie moje pytanie brzmi - jak mozna wyrazic swoje stanowisko/zdanie/poglady/dobra rade, zeby nie odebrano tego jako pouczanie/wymadrzanie sie...?
Przeciez my nie mamy wladzy nad tym jak nasze wypowiedzi sa odbierane.Czy to nie jest tak ,ze ktos sam ziejacy negatywnymi emocjami widzi te same emocje w innych?

ale sie rozpisalam,moze zagmatwalam to wszystko,ale co tam...
    • cieplanata Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 16:58
      Masz rację Skiela, 100% rację, ale co zrobić, jak chcesz tylko pomóc, albo rozerwać ludzi, a granata przy sobie chwilowo nie posiadasz? Jest ileś tam osób które poznają się na żarcie, inni będą bronić swoich okopów za-żarcie a jeszcze inni, nie lubią Cię po prostu, dlatego, że są ludzie którzy Cię lubią. Albo nie lubią, bo myślą, że jesteś głupia jak but............ i nie ważne, że będziesz się broniła, mówiła, że taka głupia to Ty już nie jesteś, może głupia ale przecież nie aż tak, bo skończyłaś dwa fakultety, bo się dorobiłaś szacunku w swoim realnym środowisku.
      Nie taki ludź Cię nie lubi i już, bo kiedyś np napisałaś na jakimś forum, że się ten ludź nie zna na temacie który Ty doskonale znasz, albo np jako admin kogoś wywaliłaś z forum, albo skreśliłaś jego wątek.
      Powodów jest tysiące dlaczego ludź netowy ludzia netowego nie lubi
      • skiela1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 20:56
        "Powodów jest tysiące dlaczego ludź netowy ludzia netowego nie lubi "

        A bo czlowiek juz cos w sobie ma,ze szuka zawsze jakiegos kozla ofiarnego aby przelac na niego wlasne frustracje.
        I nie widzialabym w tym nic zlego bo kazdy ma swoje frustracje,bo zycia przygniata ....wiec niech sie anonim na anonimie wyzyje tylko dlaczego zawsze na tym samym i upatrzonymbig_grin

        ehhh natka Ty to masz zycie forumowe nie za' lettkie'-im wiecej robisz tym wiecej po d***e dostajesz.
        • cieplanata Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 10.01.12, 07:08
          masz racjęsmile ale dzięki temu mam tez niesamowitą ilość ludzi przyjaznych mi, wiem, ze po każdej nieprzyjaznej wypowiedzi na mój temat, jest bardzo duży odzew, wiem - czuje przyjazna aurę wokół mojej osoby, a ten jeden czy dwa "człowieki"...................... niech im tam, niech maja urojoną satysfakcję ze mi dokopali, niestety nie dokopali, bo ja mam taką naturę, ze jestem choleryczką, wiec w pierwszym momencie się wkurzam, ale nauczona doświadczeniem nie odpisuję, czekam aż mi złość przejdzie, a później nawet nie widzę wpisów danego ludzia. Świetny sposób, bo nieskuteczniejszą karą jest mój totalny ignor smile
          • skiela1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 10.01.12, 18:52
            Zazdroszczesmile
    • hardy1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 17:06
      Skielo - w jaki sposób Twoja odpowiedź do czyjegoś wpisu zostanie odebrana - jako pogląd/radę czy też pouczanie/wymądrzanie - nie będziesz z góry wiedziała (chyba że dopisałaś się do kogoś już wcześniej znanego z "fochów" i obrażalstwa). Dopiero po kolejnym wpisie "interlokutora" zorientujesz się.

      Co wtedy, kiedy odbierze Twój wpis jako wymądrzanie się i pouczanie? W zależności od potrzeby - albo rezygnujesz z dalszego pisania z takim nautą i unikasz jego postów, albo w jego wątku bronisz swojego zdania. Lepiej jednak później jego wątki omijać. To nie dyskutant, szkoda czasu i atłasu.
      PS. I...wyszło że ja właśnie - albo dałem dobrą radę albo odebrany zostanę jako wymądrzający się. Okaże się niedługo wink
      • rudka-a Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 20:38
        Emocje moga narobic niezlego bajzlu wink
        no, ale czasem taki delikwent sam sie prosi...o pouczenie big_grin
        a ze nie zawsze jest w bialych rekawiczkach..no, coz...forumowe zycie jest bardzooo trudne smile)
      • skiela1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 20:41
        "albo w jego wątku bronisz swojego zdania"

        Im wiecej bronisz, bez wzgledu na to czy sa to konkretne argumenty, czy sensowne stwierdzenia, czy przemyslenia to juz nie robi dla takiego osobnika roznicy - im wiecej dyskutujesz tym wiecej pouczasz,tak to jest odbierane.

        > PS. I...wyszło że ja właśnie - albo dałem dobrą radę albo odebrany zostanę jako
        > wymądrzający się. Okaże się niedługo wink

        Forum to medium trudne do odbioru,tutaj mamy tylko czarne na bialym i badz tu madry...wink
        Ja sie nigdy nie doszukuje i raczej staram sie nie nadinterpretowac wypowiedzi.Nawet jak widze jakies pouczanki to mi to "lotto"widocznie ktos chce cos przekazac i robi to w taki a nie inny sposob.Nie zwracam uwagi pod warunkiem,ze te pouczanki sa w granicach dobrego wychowania i nie obrazaja i nie ponizaja mnie personalnie.

        Dobre rady sa w ceniewink
        • rudka-a Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 21:02
          znaczenie jeszcze ma..kto poucza wink
          animozje potrafia zrobic spustoszenie wink
          • skiela1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 09.01.12, 22:15
            rudka-a napisała:

            > znaczenie jeszcze ma..kto poucza wink


            Chyba tak bo ktos przyjazny nie ma zlych intencji.No i wtedy to w dwie strony dziala, raczej pozytywnie.
            • rudka-a Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 10.01.12, 07:37
              Jak w realu i tu przyjazny moze potrzasnac wink)
              jak to sie mowi...w dobrej wierze smile)
    • k.karen Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 10.01.12, 09:44
      Skielo, cześć smile

      Nie zmieniaj się. Pisz co Ci serce, rozum i doświadczenie życiowe podpowiadają a z idiotami po prostu nie rozmawiaj bo jest takie chińskie przysłowie:

      "Nie kłóć się z głupim bo postronni nie zauważą różnicy"

      smile))
      • skiela1 Re: Droga Filipinko...albo Przyjaciolko 10.01.12, 16:05
        "Nie kłóć się z głupim bo postronni nie zauważą różnicy"

        Sama prawda,tylko zalezy z ktorej strony sie patrzywink
Pełna wersja