Moje marzenie

21.01.12, 08:18
Dziś jest 21 stycznia, czyli Dzień Babci.
Jakos tak sie złozyło, ze nigdy nie miałam prawdziwej babci, tzn takiej babci, która by przytulała, bajki opowiadała była taka ciepła i która gotowałaby takie pyszności jak lubię.
Moje babcie były "damy" nie miały czasu się nami zajmować, ponieważ biegały po fryzjerach, po kolezankach, kawiarenki, ploteczki, działeczki. I to jedna i druga. Dlatego prosiłam moją mamę, zeby była babcią, prawdziwa babcią, taką siwą, opowiadającą bajki, gotującą niezdrowe potrawy. No i mama była dla moich dzieci taka babcią, niestety żyła króciutko, córka miała 3 lata jak babcia umarła, wiec już jej nie pamięta.
Ja marze o wnukach marzę, żeby połączyć babcię mamusiną czyli opowiadająca bajki i rozpieszczająca wnuki z moimi babciami, czyli zadbaną panią mająca czas na fryzjera, dla siebie.
Kiedy ja juz będę babcią?????????? oj kiedy??????????

Wszystkim babciom składam najserdeczniejsze życzenia, bądźcie dumne ze swoich wnuków, cieszcie sie jak najdłużej kontaktami z nimi

https://alekartki.pl/kartki/10/126.jpg
    • cieplanata Re: Moje marzenie 21.01.12, 08:29
      " U Babci jest słodko " Chotomska Wanda

      Kiedy tata basem huknie,
      kiedy mama cię ofuknie,
      kiedy patrzą na człowieka okiem złym -
      to do kogo człowiek stuka,
      gdzie azylu sobie szuka,
      to do kogo, to do kogo tak jak w dym?

      U Babci jest słodko,
      świat pachnie szarlotką.
      No proszę, jedz jeszcze ździebełko
      i głowa do góry!
      Odpędzę te chmury
      i niebo odkurzę miotełką.

      Nie ma jak Babcia,
      jak babcię kocham –
      bez babci byłby kiepski los.
      Jak macie babcię,
      to się nie trapcie,
      bo wam nie spadnie z głowy włos!

      U Babci jest słodko,
      świat pachnie szarlotką,
      a może chcesz placka spróbować?
      Popijasz herbatę
      i słońce nad światem
      już świeci jak złoty samowar.
      • rudka-a Re: Moje marzenie 21.01.12, 09:02
        BABCIOM W DNIU ICH SWIETA SKLADAM NAJPIEKNIEJSZE ZYCZENIA....smile

        https://www.spiwowe.borowie.pl/img/galeria/kwaity.gif
        • grzech_o_1 Re: Moje marzenie 21.01.12, 12:31
          BABCIU! Wracaj!smilesmilesmile
          • rudka-a Re: Moje marzenie 21.01.12, 15:04
            Jeszczem nie babcia smile) mlodzi jakos nie spiesza sie..wink)
    • kogucik-2972 Babcia... 21.01.12, 11:04
      big_grin

      https://www.e-kartki.com.pl/files/2011/01/babcia_1.jpg
    • grzech_o_1 Re: Moje marzenie 21.01.12, 12:30
      Tez Natalko nie miałem. Ale było trochę inaczej.
      Moja mama była najmłodsza, z ośmioro. Babcia Marianna z mamy strony była bardzo prostą kobietą. Nie umiała nawet czytać i pisać. ale była najmądrzejszą kobieta jaka znałem na świecie. Zmarła ze starosci, na zadną chorobę, w 1960 roku. Miałem dopiero 12 lat.
      Z strony strony, babcia Franciszka, to legenda wprost. Taka, że się nie mieści nawet w głowie.
      Dziadek, 1888, w 1906 poszedł do wojska, do Cara! Zrobił wiejskie pożegnanie, ognisko na łąkach, pieczone ziemniaki. I przy tym ognisku powiedział koleżance, babci Franciszce, by na niego czekała. Jak wróci, to się z nią ożeni. A pamiętajcie, ze za Cara służyło się normalnie, 12 lat. Dziadek zdobywał dla Cara Kaukaz, Gruzję, wojował gdzieś ze Japończykami na Sachalinie, w Mandżurii i cholera wie gdzie jeszcze!
      Ale wrócił po 12 latach. Oczywiście "goły i bosy". Z Franciszką się ożenił. Tyle na niego czekała! Wyobrażacie to sobie? Na wsi w tamtych czasch! Była uważana za starą pannę i niespełną umysłu.
      I tyle opowieści.
      Babcia Franciszka zmarla jesienią 1946 roku. Nigdy więc jej nie widziałem. Nawet nigdy nie miała zrobionego zdjęcia. Jedyne co jest, to portret Babci. Namalowany na bristolu A4, Kredkami malarskimi. Namalowała ją jakaś malarka po Powstaniu Warszawskim. Bo dziadek po Powstaniu spotkał w lesie dwie panie, co uciekły z transportu po Powstaniu. Matkę i córkę. Oczywiście wynęndzniałe jak cholera. A córka była malarką i jedyne co targała ze sobą, to taką walizkę malarską ze kartonami i kredkami.
      Dziadek je zabrał do domu. I mieszkały u dziadków do czerwca 1945 roku. Dom dziadków był ostatni we wsi, za płotem już wielkie lasy. Oczywiście, jeszcze okupacja. To dziadki gadali sąsiadom, że to dalsza rodzina z miasta, bo front się zbliża i we mieście już wielka bieda.
      I tak to z mymi Babciami.
      Z żony babciami, też jakoś tak. Poodchodziły wcześnie. Nawet ich żona nie pamięta.
      Nasze dzieci i mych braci też? Mama żony zmarła w 1969 roku. Moja Mama, jak Natalka napisałaś, też "dama". Nie interesowała się wnukami kompletnie, żadna tradycyjna babcia! Ale efekt taki, że nasze dzieci, dorosłe, kompletnie dla nich babcia nie istnieje!
      • rudka-a Re: Moje marzenie 21.01.12, 15:18
        Babci Helenki nie znalam w ogole..umarla mlodo. Mama opowiadala, ze stala przed lustrem, czesala wlosy, osunela sie i to byl koniec. Babcie Antonine natomiast doskonale pamietam...moj syn mial 3 latka, kiedy zmarla. Mieszkala w kamienicy obok, wiec czesto biegalam do Niej..niska, tegawa, a mimo to zawsze w kapelusiku, koronkowe rekawiczki i piesek na smyczy - pekinczyk smile Wabil sie Peniu. Byla swietna kucharka...wiele razy chcialam upiec taka bulke drozdzowa, jaka robila...niestety...sam przepis, to nie wszystko...smile
Pełna wersja