droga_mleczna_1
22.01.12, 13:52
gdy dzieci poszły do przedszkola.
O Teściach, Dziadkach,
przyszywanych Wujaszkach.
Z najpiękniejszymi życzeniami;
radości i dumy z wnuków.
Miałam najcudowniejszego Teścia
(na świecie )
który pomagał nie narzekał.
Śmiał się, prał pieluszki
rozwieszał.
Prasował poszewkę
do łóżeczka,
chodził na spacery z chłopcami nieraz.
Budował ( z nimi ) zamki za blokiem
uczył łowić ryby w potoku.
Na sankach woził,
na górze uczył robić orły.
Gdy nóżki zmarzły
oraz malenie rączki,
gdy termometr wskazywał gorączkę,
szybko do apteki wieczorem
by chorobie zapobiec znów w porę.
Powstrzymywać katar, anginę
wczesną wiosną i latem,
tak… zimą.
A latem na skwerku dość dużym,
pokazał im radość z kałuży.
Jak zbierać poziomki na działce,
jagody, maliny.
W altance rozkładał leżaczek,
by mogli spokojnie po pracy
spać w cieniu tym mali rycerze
po bitwie na dużym talerzu.
Nauczył na kiju piec jabłka,
ognisko rozpalać na działce
i zbierać groszek cukrowy,
podawał im słodkie jagody.
I agrest z krzaczków pozbierał
dojrzały, by sok smaczny nieraz
uraczył zapachem i smakiem.
Jesienią, zimą, przed latem,
rozbił pachnącą herbatkę.
Podawał,
nikt takiej nie robił jak Tata.