cieplanata
23.01.12, 09:27
Raniutko zaczęłam pewien list do kogoś (oczywiście e-mailem) pisałam, myślałam, pisałam, sprawdziłam co z tego wyszło, byłam zła na cały świat i na pewne zadęcie niektórych osób, chciałam pocieszyć kogoś, ale tak się zagmatwałam we własnych przemyśleniach, że wyszło masło maślane, no nic, myślę sobie, wysyłam............ ale.............. zamiast dostać wiadomość od Gazety, że został mój list wysłany, dostałam
wiadomość może być wysłana tylko po zalogowaniu rany Julek, tyle myślenia, tyle pisania, a tu wszystko poszło w cholerę, wściekłam się, musiałam jechać do pracy, ale teraz gdy usiadłam żeby jeszcze raz napisać ten list, to doszłam do wniosku, że nie ma sensu.
Dobrze jednak dłużej pomyśleć