Taki dzień się zdarza raz

17.02.12, 11:35
raz na jakiś czas, podobno dlatego, ze jest niskie ciśnienie i ludzi spowalnia, a ja myslę, ze gdy ktoś nie koncentruje się na zajeciach tylko ma łepetyne zajętą jakimś kłopotem to tak jest.
Więc opowiem Wam co się już działo, a jest dopiero 11,34 dnia pańskiego 17 lutego
6,00. obudziłam sie rano, poszłam do łazienki, wszędzie szukam okularów, w łazience, w sypialni, w pokoju w kuchni, w przedpokoju, nie ma, mąż wylazł ze swojej nory i też ze mną szuka, nie ma. zdruzgotana wlazłam do córki "wzięłaś moje okulary? - nie, piszczy spod kołdry patrze u niej na biurku leżą dwie pary okularów, moje i jej
6,10 założyłam okulary, włażę na wage.......kurcze zjadłam tylko dwa pączki i kilka faworów, a waga podskoczyła o 400 gram
6,15. ide do kuchni zrobić sniadanie, nie ma masła.......... znalazłam odrobinę zmrozonego masła, trzeba jakos odmrozić, wkładam do kuchenki mikrofalowej.... trzask prask, dym, ogień. Włozyłam masło w opakowaniu, w sreberku sad
6,20 chcę napić się wody, trzask prask leci szklanka na podłogę, trzeba zbierać szkła
6,30 mąż prosi mnie żebym nie wychodziła z domu, albo wzieła balkonik po tesciowej, bo jak nic się przewrócę.
7,00 dzwonię do przyjaciela o składam mu zyczenia imieninowe. Przyjaciel dziekuje i prosi, zebym powtórzyła to wszystko za miesiąc (ma na imię Zbigniew)
7,30 idę do łazienki sie wykapać, - nie ma ciepłej wody
8,00 wyszłam do pracy, uciekł mi autobus
itd itd itd
Pełna wersja