cieplanata
18.02.12, 07:42
Zakupoholik ma w soboty używanie, oprócz takich sobotnich zakupoholików jak ja, co to raz na tydzień muszą zrobić zakupy, bo w tygodniu tylko cos dokupują do żarcia (ewentualnie wełnę i druty) są jeszcze ludzie którzy nie mogą zyć bez zakupów. Znam ludzisków, którzy w sobotę objadą 5-6 galerii i supermarketów, podobno, zeby taniej kupić. Mój znajomy z Ursusa zaczyna w Tesco coś tam kupuje, po drugiej stronie ulicy ma Lidla,uzupełnia zakupy, po wyjściu z Lidla jedzie do Biedronki, obkupiwszy się w Biedronce jedzie do E.Leclerca, zawsze coś tam może trafić, nastepnie jedzie do przodu i wpada do Blue City, jak sie jest w Blue City to jak nie wpaść i zobaczyć co się w Reducie dzieje.
Gdy mi to znajomy opowiada to mi sie włos na głowie jeży ile to można forsy wydać, ale okazuje się, że znajomy tu kupi jedna rzecz, tam kupi dwie maslanki, w trzecim kupi mąkę, a w czwartym skarpetki, bo są po 2 złote.
Ja jadę(jak jadę, bo przeważnie robię zakupy przez internet) z karteczką, idę i kupuję niby tylko te rzeczy co mam kupić, nie wiem jak mi sie w wózku uzbiera kilkanaście innych rzeczy spoza karteczki, ktoś chyba mi wrzucił niechcący, zamiast do swojego koszyka. Po odejściu od kasy, zszokowana, ze tyle wydałam idę do Coffe Heaven, zamawiam kawę , mąż tymczasem wypakowuje z wózka, przychodzi, pijemy powolutku kawę, ciesząc się, że już nie musimy kupować i wracamy do domu. Nie ma mowy, zebym w dniu zakupowym jeszcze wpadła do jakiegoś sklepu, co zapomniałam tego już nie będę miała.