memento

23.02.12, 13:54
refleksyjnie będzie.

żyjemy obok bliskich, przyjaciół, znajomych. Spędzamy wspólnie czas, kłócimy się, robimy mnóstwo normalnych codziennych rzeczy. Narzekamy - a ten to maruda, tamten taki, ona inna. Coś nas u kogoś drażni, coś śmieszy, coś irytuje. I nagle ktoś znika. Był i nie ma. Zabawne jak wtedy radykalnie zmienia się myślenie o tym co odszedł. Nikt nie pamięta co go drażniło - nikt nie pamięta kłótni, sporów. Ktoś kto odszedł staje się wyjątkowy - dopiero wtedy widzimy jaki był dla nas ważny. Nagle obok nas powstaje wielka luka, której już nie sposób zapełnić. Wracają wspomnienia - o dziwo wszystkie najlepsze - wesołe, dobre - ktoś kto odchodzi przestaje być naturalnym elementem naszego codziennego życia. Staje się - pamięcią - o wszystkich dobrych chwilach.

tylko....czy nie lepiej wyjść temu na przeciw i traktować wszystkich wkoło właśnie tak ? Pamiętając że każdy z nich kiedyś odejdzie. Co mu po naszych dobrych wspomnieniach, kiedy go już nie ma. TERAZ jest ważne żeby bliski wiedział jak bardzo jest potrzebny i ważny. Nie w kaplicy pod stertą wieńców.

      • semiranna Re: memento 23.02.12, 20:31
        Paradoksalnie dużym pocieszeniem jest świadomość, że po każdym człowieku pozostaje pustka, której nie sposób wypełnić nikim i niczym. Świadczy to o niepowtarzalności ludzkiego bytu, o wyjątkowości istnienia każdego z nas.
        Czy można dawać siebie więcej? Pewnie można. Tak samo, jak można przeżywać każdy dzień w taki sposób, jakby miał być dniem ostatnim. Tylko czy żyjąc wciąż w cieniu śmierci potrafi się dać więcej, aniżeli odsuwając myśli o niej?
        Kiedy odchodzi bliska osoba świat zatrzymuje się na moment, ale po chwili rusza dalej swoim rytmem. I tylko wciąż nie potrafię wykasować numeru z pamięci telefonu...
        Przyjmij proszę wyrazy współczucia, Koguciku.
        • sorel.lina Re: memento 23.02.12, 21:10
          "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" (ks. J. Tischner)

          Spieszmy się kochać. Spieszmy się żyć...Śmierć zawsze przychodzi nie w porę.
          Śmierć nadaje wartość życiu...

          Koguciku, jestem tuż, tuż smile


          • semiranna Re: memento 23.02.12, 21:20
            Śmierć nie nadaje wartości życiu. Ona mu ją odbiera, czyniąc życie bezsensownym. Dlatego tak ważne jest odnalezienie wartości nawet w niezbyt pięknym, czy trudnym życiu. Bo później nic nie ma znaczenia i wszystko traci sens.
            Słowa księdza Twardowskiego oddają całą prawdę o istnieniu i przemijaniu.
            • sorel.lina Re: memento 23.02.12, 21:30
              Oczywiście, ks. Twardowski! Za lapsus przepraszam i dziękuję za korektę, Semiranno.

              A jednak śmierć - tak myślę - nadaje życiu wartość, bo czy byłoby ono dla nas tak cenne, gdyby nie kończyło się nigdy? Gdyby przynależało do nas na wieczność... czy potrafilibyśmy je docenić?
    • 1agfa Re: memento 23.02.12, 21:30
      Tak, Koguciku - napisałeś "...TERAZ jest wazne, żeby bliski wiedział jak bardzo jest potrzebny i wazny..."
      Nie po czasie, kiedy Go juz nie ma i zostaja tylko wspomnienia.
      Tak ksiądz Twardowski napisał.

      Nie sądź

      Mój ty w goracej święconej wodzie kąpany
      proszę cię nade wszystko
      nie sądź przedwczesnie nikogo
      ani
      ascety który prowadzi do nieba sam siebie na smyczy
      ani
      skrupulata który stale przepisuje swoje sumienie
      tam i z powrotem z czystego na brudno
      ani
      szlachetnych a nadmuchanych
      ani
      ostrzących sztylet litości
      ani
      żmijki serca
      ani
      deklamujących: polna myszka siedzi sobie konfesjonał ząbkiem skrobie -
      ani
      stukających do nieba w kaloszach
      ani
      pesymizmu tak głębokiego że każe szukać
      ani
      tych dla których śmierć jest tylko ostatnią urzędową formalnością
      ani
      tych po których zostają portrety jak dostojne małpy

      Nie sądzić. żyć...TERAZ smile
      • rudka-a Re: memento 24.02.12, 08:53
        "...Mówi się...,
        że potrzeba tylko jednej minuty,
        żeby kogoś zauważyć,
        jednej godziny,
        żeby go ocenić
        i jednego dnia,
        żeby polubić,
        ale całego życia,
        by go później zapomnieć..."
Pełna wersja