cieplanata
06.03.12, 19:46
Pamiętam Wielkie Pranie w moim rodzinnym domu, jakoś chyba rzadziej sie prało niż teraz pościel z satyny czy z kory, królował w kuchni ogromny kocioł i pralka Frania.
Pachniało mydlinami, a później krochmalem. Po przyniesieniu wysuszonego prania ze strychu, rodzice wyciągali pościel, śmiali się i wygłupiali przy tej czynności, a my z siostrą biegaliśmy od jednego do drugiego i jeszcze ich łaskotaliśmy

Tak powyciąganą pościel tata składał i zawijał w przepiękny lniany materiał i zanosił do magla.
A co moje dzieci będą wspominać? zmiana pościeli wrzucona do pralki automatycznej, wysuszona i przez mamusie wyprasowana, nic fajnego, nic śmiesznego