cieplanata
17.03.12, 07:17
Kiedyś szwagier mojej mamy, a mój wujek,zakochał się bez pamięci w młodej sekretarce. Był tak zakochany, zauroczony, ze gdy wchodził do domu i widział podstarzałą małżonkę z odrazy nie mógł nawet jeść (tak mówił, gdy pakował walizki), no i sie spakował, wynajął mieszkanie, zamieszkał z piękna sekretarką. 50letnia siostra mojej mamy była zrozpaczona, ale powiedziała mamie, że jakby chciał wrócić to ona natychmiast by go przyjęła i żyliby dalej długo i szczęśliwie, ponieważ było jej bardzo dobrze z mężem, szanowała go i cudownie im sie rozmawiało. Moja mądra mama powiedziała, co Ty Milka (nomen omen) opowiadasz, jak przekroisz bochenek chleba, to zawsze zostanie rysa, to miejsce będzie zawsze boleśnie przecięte. Ciocia nie uwierzyła, wujek po 7 miesiącach wrócił skruszony, gdy piekna sekretarka znalazła sobie bogatszego, albo bardziej ustawionego partnera. Żyli jeszcze ze sobą 25 lat, ale wujek cały czas patrzył na ciocię jako na starą kobietę, a ciocia cały czas zyła w strachu, ze wujek znów znajdzie sobie jakąś inną sekretarkę, z która będzie chciał odejść.
Jak myslicie? czy moja mama miała rację? czy jak przekroi sie "bochenek chleba" to zawsze w sercu zostanie rysa? czy ta rysa się kiedyś zabliźni? czy np przyjaźń będzie taka piękna jak kiedyś?