Dodaj do ulubionych

Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;))

03.12.13, 19:57
..a tyle było gadania. A oni wciąz razem, wciąz szczęśliwi.. wink
Ucichły ploty, spekulacje, czarnowidztwo odnosnie tej pary..
Róznica wieku? w tym przypadku nie ma znaczenia wink

https://img.interia.pl/pomponik/nimg/x/s/pom3158336.jpg

para numero uno - Kazio i Isabel...smile)
--
https://broszka.pl/upload2/a/angina/avatar/sml_kot.jpg
Obserwuj wątek
                                  • k.karen Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 10:42
                                    W sumie, to nic nadzwyczajnego, kiedy starszy mężczyzna wiąże się z dużo młodszą kobietą.
                                    Mnie zastanawia, jak młodszy mężczyzna może związać się ze starszą kobietą. Mimo wszystko, to nie jest tak samo smile No nie wiem, nie umiem wyobrazić sobie sytuacji, kiedy ktoś mówi kobiecie (w takim związku) - ma pani miłego syna big_grin big_grin big_grin
                                    --
                                    https://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
                                    • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:09
                                      niestety, ludzie ciągle hołdują stereotypom.
                                      Bo tak obiektywnie - zarówno problem homo czy hetero, jak i wiek partnerów, narodowość, wyznanie i cały szereg innych aspektów - są indywidualną sprawą konkretnych ludzi. Nikt nie powinien oceniać tak intymnych zależności.
                                      Nie mam zdania odnośnie wieku czy preferencji seksualnych pary. Bardziej interesuje mnie - jeśli już z jakichś powodów przychodzi mi wyrazić zdanie w tym temacie - czy dwoje ludzi - żyje zgodnie, w poszanowaniu wzajemnym, czy jest im tak dobrze, czy czują się "na miejscu"
                                      Stereotyp, że młodszy facet za starszą partnerką nie - bo np baba się szybciej starzeje i to głupio wygląda - jest tak samo dziwny jak teoria poseł profesor o miłości do odbytu.


                                      k.karen napisała:

                                      > W sumie, to nic nadzwyczajnego, kiedy starszy mężczyzna wiąże się z dużo młodsz
                                      > ą kobietą.
                                      > Mnie zastanawia, jak młodszy mężczyzna może związać się ze starszą kobietą. Mim
                                      > o wszystko, to nie jest tak samo smile No nie wiem, nie umiem wyobrazić sobie sytu
                                      > acji, kiedy ktoś mówi kobiecie (w takim związku) - ma pani miłego syna big_grin big_grin big_grin
                                    • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:10
                                      k.karen napisała:

                                      > W sumie, to nic nadzwyczajnego, kiedy starszy mężczyzna wiąże się z dużo młodsz
                                      > ą kobietą.
                                      > Mnie zastanawia, jak młodszy mężczyzna może związać się ze starszą kobietą. Mim
                                      > o wszystko, to nie jest tak samo smile No nie wiem, nie umiem wyobrazić sobie sytu
                                      > acji, kiedy ktoś mówi kobiecie (w takim związku) - ma pani miłego syna
                                      big_grin big_grin big_grin

                                      Mylisz się, Karen! Kiedy starszy facet usłyszy o swojej kobiecie: "Ładną ma pan córkę", przeżywa to o wiele mocniej. To policzek wymierzony w jego męską dumę - bo przecież to on jest ten "ładniejszy"! wink
                                      W dodatku mądrzejszy i bogatszy; więc to ona miała niebywałe szczęście, że się taki Adonis, Sokrates i Krezus w jednej osobie raczył nią zainteresować.
                                      Możesz mi wierzyć, znam takie przypadki. smile

                                      Faceci - zwłaszcza którejś tam z rzędu młodości - są bardziej próżni iż kobiety.
                                      Instynkt samca "dominującego" też nie jest tu bez znaczenia.

                                      P.S. Aha, żeby nie było: nie jestem feministką! Kazimiery Szczuki nie lubię. big_grin
                                      • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:22
                                        a propos - Szczuki - zawsze mnie ciut drażniła, choć czasem posłuchałem jej wywodów powiedzmy - z ciekawości na jej poglądy.
                                        Ale wczoraj niechcący obejrzałem kropkę nad i - z udziałem Szczuki właśnie i jakiejś bromby - sorry - nie mam pojęcia kto to była, na pewno PISanka - sądząc po fanatyzmie. Tematem programu była pedofilia w kościele. Jestem pod wrażeniem, bo ja osobiście, po kilku minutach pieprzenia bromby - osobiście za łeb wyrzuciłbym ją ze studia. Szczuka z niezwykłą cierpliwością próbowała tłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak "pedofilia w środowiskach homoseksualnych"
                                        A jeśli przyjąć pojęcie bromby - pedofilia w kościele to pedofilia w środowiskach homoseksualnych - bo księża wolą chłopców.

                                        poraziło mnie jedno - i Szczuka i Olejnik próbowały przekrzyczeć brombę - że nie chodzi o nic innego, jak tylko o KRZYWDZONE DZIECI - ale bromba i tak twierdziła że ONZ czepia się tylko kościoła a pedałów to już nie.

                                        rence opadają. po co ja się dałem wciągnąć w te polityki. Gadałem o dupach i nie miałem nerwa.

                                        tan.nawe napisała:
                                        > P.S. Aha, żeby nie było: nie jestem feministką! Kazimiery Szczuki nie lubię. :-
                                        > D
                                      • k.karen Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:29
                                        Poważnie, to też myślę że opinie o takich związkach opierają się głównie na stereotypach i najczęściej są niesprawiedliwe. I nie ma znaczenia kto jest starszy w związku, ani czy jest to para homo, czy hetero.

                                        Znalazłam ciekawy artykuł, niestety zakończenie znowu zasiało ziarenko wątpliwości wink
                                        stylzycia.newsweek.pl/ona-starsza-on-mlodszy,4163,1,1.html
                                        --
                                        https://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
                                        • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:32
                                          zakończenie też jest ciut tendencyjne - bo nie podano ile przy tym - "roi się" - jest kobiet, które płaczą, że przestały być atrakcyjne dla starszych oraz równych wiekiem partnerów smile

                                          k.karen napisała:

                                          > Poważnie, to też myślę że opinie o takich związkach opierają się głównie na ste
                                          > reotypach i najczęściej są niesprawiedliwe. I nie ma znaczenia kto jest starszy
                                          > w związku, ani czy jest to para homo, czy hetero.
                                          >
                                          > Znalazłam ciekawy artykuł, niestety zakończenie znowu zasiało ziarenko wątpliwo
                                          > ści wink
                                          > stylzycia.newsweek.pl/ona-starsza-on-mlodszy,4163,1,1.html
                                          • k.karen Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:06
                                            Oczywiście, że to zakończenie jest tendencyjne ( stąd ten emotek w moim komentarzu- wink ) i w dodatku wywołujące moją alergię na "amerykańscy naukowcy - statystyki" Już kiedyś się śmialiśmy na P. z "naukowych tez" dotyczących seksu przedmałżeńskiego big_grin
                                            Nie ma recepty na udany związek. Rozstania, rozwody dotykają każdej z tych grup.
                                            Jednak myślę, że na fiasko skazane są najbardziej związki, w których jedno jest "księżniczką/księciem".

                                            smile
                                            --
                                            https://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
                                            • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:12
                                              dokładnie
                                              ale i reszta dziwnych modeli w stylu - pan - służąca (lub odwrotnie)
                                              wykształcone - niedokształcone
                                              zarabiające - niezarabiające (lub mniej)

                                              czyli
                                              bardzo dokładnie - chciał nie chciał - zahaczyliśmy właśnie o to cholerne gender znowu - a dokładnie - o przełamanie tych stereotypów i wyrównanie ról
                                              bez podziału na - lepszy gorszy, silniejszy słabszy, ładniejszy brzydszy, młodszy starszy, baba chłop - oczywiście w znaczeniu roli w życiu a nie sprzętu w spodniach.


                                              k.karen napisała:

                                              > Oczywiście, że to zakończenie jest tendencyjne ( stąd ten emotek w moim komenta
                                              > rzu- wink ) i w dodatku wywołujące moją alergię na "amerykańscy naukowcy - staty
                                              > styki" Już kiedyś się śmialiśmy na P. z "naukowych tez" dotyczących seksu przed
                                              > małżeńskiego big_grin
                                              > Nie ma recepty na udany związek. Rozstania, rozwody dotykają każdej z tych grup
                                              > .
                                              > Jednak myślę, że na fiasko skazane są najbardziej związki, w których jedno jest
                                              > "księżniczką/księciem".
                                              >
                                              > smile
                                        • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:35
                                          no dobra....zwiazek 35-letniej kobiety z 25-letnim facetem tak nie razi.
                                          Ale....jak widze "parki" - ona 70 lat (zrobiona na trzydziestke) a on niby...."zakochany" a w metryce ma 35 lat to mi sie niedobrze robi.
                                          A odwrotny uklad jest bardziej niz zalosny. Forsa, forsa i jeszcze raz forsa.big_grin

                                          --
                                          forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                          • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:39
                                            zgoda, może nas wizualnie razić - tylko że nadal jest to wybór tej konkretnej dwójki. Czy uważasz, że dziadziuś który wyhaczy osiemnastkę - nie jest świadomy tego, że nie koń ją zwabił a sianko ? Jest - ale jeśli go na to stać - to ma - jakieś swoje potrzeby tym zaspokaja i wcale nie mówię tu teraz o seksualnych.
                                            • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 11:46
                                              no dokładnie - ale właśnie tak jesteśmy zdominowani przez stereotypy i mamy spore problemy z tolerancją

                                              tan.nawe napisała:

                                              > 1zorro-bis napisał:
                                              >
                                              > > Ale....jak widze "parki" - ona 70 lat (zrobiona na trzydziestke) a on nib
                                              > y...."
                                              > > zakochany" a w metryce ma 35 lat to mi sie niedobrze robi.
                                              >
                                              > Hmmm... tu nie chodzi o to, żeby się TOBIE dobrze robiło! wink
                                              • sorel.lina Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:11
                                                fenikss.2972 napisał:

                                                > no dokładnie - ale właśnie tak jesteśmy zdominowani przez stereotypy i mamy spo
                                                > re problemy z tolerancją

                                                Nie wiem, czy to pasuje "tu i teraz", ale...

                                                Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
                                                twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
                                                Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

                                                /Wisława Szymborska/
                                                • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:23
                                                  bardzo pasuje smile
                                                  cześć Sorell

                                                  bo to bardzo trafna konkluzja wielu wątków naraz.
                                                  Często ta nietolerancja i brak zrozumienia innych rodzi się ze zwykłej, czystej zazdrości lub zawiści.
                                                  Gdzieś tu pisałem o takim fenomenie - że na tematy rodziny, seksu, związków, dzieci - wypowiadają się ci, którzy znają te pojęcia tylko "ze słyszenia" bo sami tego nie posiadają.

                                                  a co do sytuacji z dziadkiem i osiemnastką

                                                  załóżmy, że słuchamy grupy ludzi, którym się to strasznie nie podoba - krytykują i piętnują bo :

                                                  - druga osiemnastka- ale cizia miała farta i wyrwała taką forsę
                                                  - młody facet - pierdzielony dziadek, gdybym ja miał tyle kasy.....
                                                  - starsza pani - jaka niemoralna gówniara, starszego człowieka naciągać na pieniądze
                                                  - starszy facet - ale mu się trafiła młódka, ciekawe ile jej zapłacił
                                                  itp

                                                  wniosek ? - wspólną bolączką ich wszystkich jest nie ten związek, tylko kasa dziadka - bo on ma a oni nie


                                                  sorel.lina napisała:
                                                  >
                                                  > Nie wiem, czy to pasuje "tu i teraz", ale...
                                                  >
                                                  > Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
                                                  > twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
                                                  > Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

                                                  > /Wisława Szymborska/
                                                • k.karen Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:29
                                                  sorel.lina napisała:

                                                  >
                                                  > Nie wiem, czy to pasuje "tu i teraz", ale...
                                                  >
                                                  > Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
                                                  > twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
                                                  > Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

                                                  > /Wisława Szymborska/

                                                  Bardzo pasuje, Sorellino! smile

                                                  Ale pozwolę sobie na parafrazę:

                                                  Ludzie nie znający szczęścia
                                                  twierdzą, że nigdzie nie ma szczęścia.
                                                  Z tą wiarą trudno im się żyje i jeszcze trudniej będzie umierać.


                                                  smile
                                                  --
                                                  https://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
                                            • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:08
                                              a myslisz, ze jej albo jemu dobrze sie robi?big_grin
                                              tan.nawe napisała:

                                              > 1zorro-bis napisał:
                                              >
                                              > > Ale....jak widze "parki" - ona 70 lat (zrobiona na trzydziestke) a on nib
                                              > y...."
                                              > > zakochany" a w metryce ma 35 lat to mi sie niedobrze robi.
                                              >
                                              > Hmmm... tu nie chodzi o to, żeby się TOBIE dobrze robiło! wink


                                              --
                                              forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:24
                                                    nie musisz
                                                    problem to nie to, że nie musisz, tylko to, że nie możesz spokojnie zaakceptować, że inni być może muszą .... smile

                                                    1zorro-bis napisał:

                                                    > ja tam jestem tradycjonalista. I jadac z zona na urlop nie musze sie "gimnastyk
                                                    > owac" i robic z siebie dla innych idiote jak niektorzy faceci majac u boku w P
                                                    > orsche kobitke 30 lat mlodsza.....
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 12:56
                                                    no nie możesz, bo twierdzisz, że jak widzisz, to Ci niedobrze.
                                                    Większość z nas preferuje tzw tradycyjny model rodziny.
                                                    Tzw - bo zależy z której strony go rozpatrywać.
                                                    Jeśli od strony prokreacji - wiadomo - ona, on, dziecię
                                                    tylko czy na pewno wszyscy chcą się rozmnażać ?
                                                    ale jeśli nie chcą - to czy to jest naturalne ?
                                                    bo krytyka par homo, ale i tych wiekowo rozbieżnych, opiera się na tym, że to nienaturalne, bo rodzina to prokreacja.

                                                    czy wilki są naturalne ?
                                                    no chyba są - skoro krytyka naszych modeli życia opiera się na naturalnych instynktach przetrwania gatunku - to wilków też
                                                    a one skubane żyją w ściśle hierarchicznej grupie. Rozmnaża się tylko para alfa - pozostałe dorosłe osobniki nie.

                                                    więc rozpatrując model rodziny, jako wybór partnera na życie - niekoniecznie priorytetem musi być prokreacja - i to dotyczy i par homo i par z dużą różnicą wieku. I jest to jak widać jednak naturalne.

                                                    mam mieszane uczucia, co do wychowywania dzieci przez pary homo - choć i tu zapewne biorą górę stereotypy, bo zwykle z automatu rozpatruje się taki układ pod kontem seksu. No bo jeśli dziecko uczy się przez naśladownictwo, to może nauczyć się takiego a nie innego modelu partnerstwa.

                                                    ale

                                                    jakim cudem zatem w ogóle istnieją homoseksualiści ??
                                                    przecież RODZĄ SIĘ W "ZWYKŁYCH" rodzinach - zatem ta teza całkowicie odpada, bo według niej, z tradycyjnego związku nie ma prawa urodzić się człowiek o upodobaniach homo !!

                                                    mamo, tato.............jestem gejem - kwestia z wielu filmów w tym temacie - nie - mamo, mamo albo tato, tato.... smile

                                                    podstawowymi potrzebami dziecka są - miłość, akceptacja, przynależność i poczucie bezpieczeństwa. Te wartości kształtują człowieka. Żadna instytucja tego dziecku nie zapewni, a wiadomo, że pary homo mogą mieć dzieci z takich instytucji drogą adopcji.

                                                    czy istnieje zagrożenie, że dziecko wychowane przez parę homo też zostanie homo ?
                                                    że zaczną go pociągać przedstawiciele własnej płci ?
                                                    a niby czemu ?
                                                    czy ktoś z was śledził poczynania seksualne własnych rodziców, że dziś jest hetero bo się tego nauczył od nich ?

                                                    a co z rodzinami niepełnymi ?
                                                    czy samotna matka też jest zagrożeniem, bo dziecko przyjmie taki model rodziny ?

                                                    1zorro-bis napisał:

                                                    > nie moge zaakceptowac? A niech sobie robia co chca! To jest chyba syndrom facet
                                                    > a, ktory za mlodu sie nie "wyszalal_"§ i potem po piecdziesiatce miu odbija.
                                                    > Zostawia zone, dzieci i mysli ze teraz bedzie.......super.big_grin
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 14:04
                                                    po kliknięciu tak mi oznajmiło



                                                    Error 1011 Ray ID: f880afce20005e1
                                                    Access denied
                                                    What happened?

                                                    The owner of this website (img2.garnek.pl) does not allow hotlinking to that resource (/a.garnek.pl/013/981/13981607_800.0.jpg/niunia-z-tylu-kocham-ten.jpg).


                                                    1zorro-bis napisał:

                                                    > no, jak nie wpuszcza? kliknij na linka!big_grin
                                                    >
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 14:54
                                                    Ja mogę tylko z własnego podwórka...
                                                    Żeniliśmy się już na studiach.Ona i on mieli to samo wykształcenie i podążali tą samą ścieżką kariery - kolejne specjalizacje.
                                                    I tu pojawiały się laseczki - pielęgniarki,położne,pomoce stomatologiczne.
                                                    Nastąpił czas rozwodów,bo dla żony - on,to kolega ze studiów,a dla tych innych pań - mądry,wspaniały i super dowcipny doktor...
                                                    Rekordzista - zamienił żonę dentystkę na pomoc stomatologiczną o wyglądzie lalki Barbie,a gdy ta zaczęła przekwitać - zamienił ją na młodszą pomoc stomatologiczną - młodszą niż dzieci z pierwszego związku.
                                                    Ta trzecia nie była już lalką Barbie - raczej szarą myszką wink
                                                    Nie znam szczęśliwego związku - po zamianie lekarki na pielęgniarkę.
                                                    Za to odwrotnie - i owszem smile
                                                    On ją zdradzał z pielęgniarką i oboje ważą teraz po 120 kg.
                                                    Ona - lekarka - związała się z kilka lat młodszym lekarzem.
                                                    I kwitnie winksmile
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 14:59
                                                    no wlasnie Klaro.....big_grin
                                                    I o czym ja - na przyklad - mialbym z taka trzydziesci lat mlodsza "Barbie" rozmawiac?
                                                    To bardziej rozumiem facetow co to do burdelu ida.....big_grin
                                                    Tam rozmawiac nie trzeba a zwiazek malzenski nie jest zagrozony.....smirk
                                                    Mam takie dwa przyklady wsrod znajomych - jak to sie skonczylo z takimi "Barbie"....big_grin

                                                    --
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 15:13
                                                    ja?!big_grin
                                                    Gdybym mial, to bym wlasnie takie "Barbie-niuniaczki" szukal a nie takie jak na zalaczonym obrazku.big_grin
                                                    Te przynajmniej nie na portfel leca.....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    Kosc im starcza....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > Ty masz naprawdę kryzys wieku big_grin
                                                    >
                                                    > 1zorro-bis napisał:
                                                    >
                                                    > > Kogut.....to ja juz wole takiego.....Niuniaczka.big_grinbig_grinbig_grin
                                                    > > st-lento.pl/adpics/original/07_2013/29/7c58b6_niunia-amstaffka-do-adopcji--zdjecia.jpg


                                                    --
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 15:32
                                                    czysty przypadek. Kazdy kundel bezdomny jest O.K.smirk
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > no nie wiem, bo bardzo charakterystyczny jest fakt, jaką rasę wybrałeś.... smile
                                                    >
                                                    > 1zorro-bis napisał:
                                                    >
                                                    > > ja?!big_grin
                                                    > > Gdybym mial, to bym wlasnie takie "Barbie-niuniaczki" szukal a nie takie
                                                    > jak na
                                                    > > zalaczonym obrazku.big_grin
                                                    > > Te przynajmniej nie na portfel leca.....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    > > Kosc im starcza....big_grinbig_grinbig_grin


                                                    --
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 16:19
                                                    no, to sobie pomysl co mysmy mieli jak sie taki jeden z drugim nam do lozka pakowal.....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > ja mam za małe wyrko.... big_grin big_grin big_grin
                                                    >
                                                    >
                                                    > 1zorro-bis napisał:
                                                    >
                                                    > > takie bydlaki tez mialem.....big_grin
                                                    > > Cztery sztuki.big_grinbig_grinbig_grin
                                                    > > www.kuznia.ibi.pl/files/Image/EuDDC%202012/@Hodowla-klub.jpg


                                                    --
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 15:07
                                                    no i tu się kłania problem tolerancji.
                                                    Bo to, że Ty nie wiesz, o czym z Barbie gadać i że nie masz takich potrzeb - nie znaczy że wszyscy mają tak samo. Bo jeśli dziadziuś taką Barbie wyhaczył, to znaczy że jednak jakiś wspólny temat znaleźli.
                                                    A podstawą tegoż jest fakt, że niektórzy mają po prostu potrzebę, żeby się dowartościować. W taki czy inny sposób, ale jest to kwestia poprawy samooceny.
                                                    Co z tego, że taki dziadziuś ma kasę. Skoro towarzystwo musi sobie dokupić. Ale dokupuje, bo tego potrzebuje
                                                  • 1zorro-bis Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 06.02.14, 15:31
                                                    to juz jest inna para kaloszy....smirk
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > ale znaleźli
                                                    > natomiast ile się rozpada "tradycyjnych" par, bo nawet takiego wspólnego tematu
                                                    > już znaleźć nie potrafią ?
                                                    >
                                                    > 1zorro-bis napisał:
                                                    >
                                                    > > no tak.....big_grin
                                                    > > Znalezli "wspolny temat"big_grinbig_grin
                                                    > > On - jej dupe.
                                                    > > Ona - jego portfel.
                                                    > > Zbieznosci nie widze.....smirk
                                                    > >


                                                    --
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
                                                  • rudka-a Zupełnie nie wiecie, co to MIŁOŚĆ :> 06.02.14, 16:21
                                                    ..Nie bierzecie pod uwagę, że można kochać bezinteresownie?? suspicious
                                                    Zakochać się można w każdym wieku...cóż robi taka drobna różnica lat wink
                                                    3 lata temu to było...............

                                                    Potomkini słynnego rodu szlacheckiego, 85-letnia księżna Alby wyszła za mąż za młodszego o 25 lat urzędnika Alfonso Dieza.

                                                    Para poznała się wiele lat temu, a pan młody był przyjacielem jej męża.

                                                    I mogłoby to wyglądać na romantyczną historię miłosną, gdyby nie fakt, że sędziwa księżna słynie z wątpliwej urody, ale jest za to bajecznie bogata. Wartość jej majątku szacuje się go na 3,5 miliarda euro.

                                                    Zgodnie z tradycją, zgody na ślub musiał udzielić zakochanej księżnej sam król Juan Carlos, który mimo początkowej niechęci ostatecznie zaakceptował związek.

                                                    Trochę grosza kobita ma, ale żeby od razu...'na kasę polecial'??? smile)))))))))

                                                    Pewnie szczęśliwi do dziś wink)))))))

                                                    https://www.fakt.pl/m/crop/-658/-500/faktonline/634534261765942919.jpg



                                                    --
                                                    https://gifynaforum2.blox.pl/resource/smiley_emoticons_charly_klatscher.gif o żesz kuu..powiedziała wiewiórka do orzeszka
                                                  • tan.nawe Re: Zupełnie nie wiecie, co to MIŁOŚĆ :> 06.02.14, 18:18
                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Ja mogę tylko z własnego podwórka...
                                                    > Żeniliśmy się już na studiach.Ona i on mieli to samo wykształcenie i podążali t
                                                    > ą samą ścieżką kariery - kolejne specjalizacje. (...)


                                                    Razem w szkole, razem na studiach, razem w pracy, razem w łóżku... toż to kazirodztwo!
                                                    big_grinbig_grinbig_grin

                                                    > I tu pojawiały się laseczki - pielęgniarki,położne,pomoce stomatologiczne.
                                                    > Nastąpił czas rozwodów,bo dla żony - on,to kolega ze studiów,a dla tych innych
                                                    > pań - mądry,wspaniały i super dowcipny doktor...


                                                    To normalka: tak "ona", jak i "on" (ze wskazaniem na "niego") potrzebują w zwiąku nie kumplowania, nie kolegowania, nie partnerowania, tylko... podziwiania i adorowania.
                                                    A jeśli zdarzają się wyjątki, to raczej potwierdzają regułę. smile

                                                    P.S. Feministki mnie teraz pewnie zadziobią. uncertain
                                                    big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • izydor88 Re: Zupełnie nie wiecie, co to MIŁOŚĆ :> 06.02.14, 18:43
                                                    Widzę to inaczej - spędziłam33 lata życia z facetem,którego lubię.I chętnie śmieję się z jego dowcipów.
                                                    Rozumiemy się w pół słowa,ale...
                                                    Mamy dużo starszą znajomą -lekarkę,która twierdzi,że faceta trzeba pilnować do 60-roku życia,potem już spokój.
                                                    Kobieta wie,co mówi,bo miała nieludzko przystojnego męża ginekologa - majtki same opadały.
                                                    Wszystkie moje znajome twierdziły,że je molestował na łóżku ginekologicznym - pomarzyć sobie nie wolnowink
                                                    No i nagle dowiaduję się,że nasz dobry znajomy lekarz 60+ zostawia swoją wspaniałą żonę - lekarkę - dla infantylnej blond siostrzyczki...
                                                    Żona,dzieci,wnuki mówią - spadaj durniu,a reszta szpitala robi zakłady,jak szybko wróci na łono rodziny.
                                                    Kobiety bywają jednak bardziej przewidujące.Koleżanka związała się z kilka lat młodszym facetem,ale - rozdzielność majątkowa i wszystkie możliwe zabezpieczenia prawne.
                                                    W razie czego - spadaj synek,było miło wink
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • tan.nawe Re: Zupełnie nie wiecie, co to MIŁOŚĆ :> 06.02.14, 18:50
                                                    izydor88 napisała:

                                                    >Widzę to inaczej - spędziłam33 lata życia z facetem,którego lubię.I chętnie śmieję się z jego dowcipów.


                                                    No, to według mnie jesteście właśnie tym wyjątkiem potwierdzającym. smile

                                                    > Rozumiemy się w pół słowa,ale...

                                                    To "ale" wprowadza nutkę niepokoju... wink
                                                  • 1agfa Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 07.02.14, 16:48

                                                    Izydor88 napisała:
                                                    (...)
                                                    > Nie znam szczęśliwego związku - po zamianie lekarki na pielęgniarkę.
                                                    > Za to odwrotnie - i owszem smile
                                                    > On ją zdradzał z pielęgniarką i oboje ważą teraz po 120 kg.
                                                    > Ona - lekarka - związała się z kilka lat młodszym lekarzem.
                                                    > I kwitnie winksmile

                                                    Proste, Klaro (dzień dobry): musi być coś więcej wspólnego, takiego co na dłużej starcza i tworzy ostoję, niż sam sex. Jest takich rzeczy dużo w dobranym związku, również i przede wszystkim intelektualnie, także wspólnota na wielu poziomach. Pomimo "zakrętów" (bywa), się wraca. Chce się wracać i być na trwałe.
                                                    --
                                                    https://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 19:19
                                                    1agfa napisał:

                                                    > Proste, Klaro (dzień dobry): musi być coś więcej wspólnego, takiego co na dłuże
                                                    > j starcza i tworzy ostoję, niż sam sex. Jest takich rzeczy dużo w dobranym zwią
                                                    > zku, również i przede wszystkim intelektualnie, także wspólnota na wielu poziom
                                                    > ach. Pomimo "zakrętów" (bywa), się wraca. Chce się wracać i być na trwałe.

                                                    Witaj Agfo...
                                                    Problem w tym,że moi koledzy lekarze,zwłaszcza zabiegowcy - żyją znacznie krócej,niż reszta populacji.
                                                    Wyczerpujące dyżury + gimnastyka seksualna z młodymi ciziami i...zamiast na łono rodziny trafiają na łono Abrahama.
                                                    Zbyt dużo takich przypadków widziałam...
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 19:47
                                                    że tak wtrącę - dostają dodatki za pracę w warunkach szkodliwych ?
                                                    bo wyszło, że łatwiej, lżej i zdrowiej zasuwać w kopalni, jak być lekarzem ...smile
                                                    znam wielu lekarzy. Albo znałem, bo np taki ordynator z kolejówki przeniósł się na łono - z powodu alkoholizmu. Kilka lat po nim jego żona - pulmonolog - z tego samego powodu.
                                                    Ale inna znajoma bierze dyżury na o wew i bardzo sobie je chwali, bo się buduje. Ma się świetnie, choć jak ciężki to oddział to wiem, bo tam zdarzało mi się bywać.
                                                    może nie demonizujmy - bo jakoś nie wierzę w udręczonych lekarzy

                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Witaj Agfo...
                                                    > Problem w tym,że moi koledzy lekarze,zwłaszcza zabiegowcy - żyją znacznie króce
                                                    > j,niż reszta populacji.
                                                    > Wyczerpujące dyżury + gimnastyka seksualna z młodymi ciziami i...zamiast na łon
                                                    > o rodziny trafiają na łono Abrahama.
                                                    > Zbyt dużo takich przypadków widziałam...
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:11
                                                    Wczoraj wieczorem 19-20 telefon.
                                                    Mąż krzyczy - jak do mnie,to mnie nie ma!
                                                    - Czy pan doktor dzisiaj przyjmuje? - męski głos.
                                                    - Nie - ja
                                                    - Ale ja potrzebuję wizyty domowej.
                                                    - Mój mąż nie wykonuje wizyt domowych.
                                                    - W kwestii finansowej - ja oczywiście ureguluję...
                                                    - To nie jest kwestia finansów,tylko zmęczenia po całym tygodniu pracy - ja.
                                                    - Obdzwoniłem już chyba całe miasto i nikt nie chce do mamy przyjechać.
                                                    Chciałam mu poradzić,żeby napisał do mediów krajowych i miejscowych,że w naszym mieście nie ma "pazernych lekarzy"
                                                    Ale oczywiście sumienie mnie ruszyło i udzieliłam porady telefonicznej.W razie czego - z mediami rozmawiam tylko w obecności adwokata...
                                                    Takie czasy.

                                                    --
                                                    Klara
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:20
                                                    smile

                                                    ojciec wykonywał usługi
                                                    wizyty i dzwonki domofonem o 2 w nocy nie należały do rzadkości. A nie był lekarzem smile

                                                    kolega naprawia komputery
                                                    telefony nocne należą do stałych punktów każdego tygodnia z niedzielami i świętami włącznie smile

                                                    kolejny kolega jest kominiarzem
                                                    nocne telefony są normą smile

                                                    mam zaprzyjaźnionego weterynarza
                                                    wielokrotnie zdarzało mi się wzywać go w nocy, w święta - nigdy nie odmówił
                                                    raz nawet przyjechał pod krawatem bo był na imieninach u kolegi. smile


                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Wczoraj wieczorem 19-20 telefon.
                                                    > Mąż krzyczy - jak do mnie,to mnie nie ma!
                                                    > - Czy pan doktor dzisiaj przyjmuje? - męski głos.
                                                    > - Nie - ja
                                                    > - Ale ja potrzebuję wizyty domowej.
                                                    > - Mój mąż nie wykonuje wizyt domowych.
                                                    > - W kwestii finansowej - ja oczywiście ureguluję...
                                                    > - To nie jest kwestia finansów,tylko zmęczenia po całym tygodniu pracy - ja.
                                                    > - Obdzwoniłem już chyba całe miasto i nikt nie chce do mamy przyjechać.
                                                    > Chciałam mu poradzić,żeby napisał do mediów krajowych i miejscowych,że w naszym
                                                    > mieście nie ma "pazernych lekarzy"
                                                    > Ale oczywiście sumienie mnie ruszyło i udzieliłam porady telefonicznej.W razie
                                                    > czego - z mediami rozmawiam tylko w obecności adwokata...
                                                    > Takie czasy.
                                                    >
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:30
                                                    a - weterynarze w klinice mają podobny system dyżurów smile
                                                    pacjentów full
                                                    szpital, pacjentów na obserwacjach
                                                    do kliniki zjeżdżają się ludzie ze zwierzakami od chomika po krowę z całego województwa smile
                                                    czasem widać że lekarz leci na ryj
                                                    zabieg za zabiegiem
                                                    dziwnym trafem pacjenci przeżywają smile
                                                    mało tego - nawet zdrowieją smile
                                                    ale pomocy jeszcze nigdy psu nie odmówił
                                                    nigdy
                                                    widać ludzie są gorsi.... smile
                                                    pomijam, że wet jeszcze nigdy na mnie nie warknął że mu przeszkadzam
                                                    lekarz owszem




                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > smile
                                                    >
                                                    > ojciec wykonywał usługi
                                                    > wizyty i dzwonki domofonem o 2 w nocy nie należały do rzadkości. A nie był leka
                                                    > rzem smile
                                                    >
                                                    > kolega naprawia komputery
                                                    > telefony nocne należą do stałych punktów każdego tygodnia z niedzielami i święt
                                                    > ami włącznie smile
                                                    >
                                                    > kolejny kolega jest kominiarzem
                                                    > nocne telefony są normą smile
                                                    >
                                                    > mam zaprzyjaźnionego weterynarza
                                                    > wielokrotnie zdarzało mi się wzywać go w nocy, w święta - nigdy nie odmówił
                                                    > raz nawet przyjechał pod krawatem bo był na imieninach u kolegi. smile
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:37
                                                    Feniksie,czy Ty obcujesz z mediami?
                                                    Sytuacja jest wyjątkowo interesująca.
                                                    1. Śmierć bliźniaków we Włocławku,podobno z powodu pazerności ordynatora.
                                                    2. Wyjątkowo tendencyjne artykuły w Newsweeku i innych mediach - na temat pracy lekarzy na wielu etatach,a co za tym idzie - zmęczeniu i niedostatecznym zajęciu się pacjentem.
                                                    3.Bartosz Arłukowicz mówi - trzeba zrobić z tym porządek!
                                                    4.Szef Związku Lekarzy - Krzysztof Bukiel mówi - oczywiście,jesteśmy za,lekarz powinien pracować tyle,co inni - 48 godzin - licząc z nadgodzinami to max.
                                                    I tu budzą się Izby Lekarskie smile))
                                                    Szef Izb Lekarskich - Hamankiewicz,imienia nie pomnę - zaczyna piszczeć - jeżeli lekarze będą pracować tylko 48 godzin w tygodniu,to system się zawali,a kolejki wydłużą się wielokrotnie...
                                                    Może ten fikcyjny system powinien wreszcie się zawalić?
                                                    Jesteśmy oczywiście po stronie Bukiela...
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:50
                                                    Feniksie,mam brata weterynarza,a poza tym wiem,ile kosztuje leczenie weterynaryjne.
                                                    Na kastrację naszych kotów wydaliśmy majątek.
                                                    Za uśpienie i kremację całkiem obcego kota znalezionego na naszej posesji zapłaciłam 120 zł.
                                                    A to przecież powinna być sprawa miasta i miejskiego schroniska....
                                                    Większość moich sąsiadów stwierdziło,że jestem wyjątkowo naiwna,bo oni by...łopatą w łeb.
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:03
                                                    to masz pecha, bo ja wszystkie swoje znajdy leczę za darmo, mimo że wciskam wetowi kasę na siłę
                                                    za kremację suki parę lat temu nie zapłaciłem grosza, mało tego, za sekcję też nie.
                                                    za uśpienie obcego psa - którego znalazłem w stanie krytycznym i którego kilka dni weci próbowali ratować pakując ogromne ilości leków - o wizytach nawet nie wspomnę - zapłaciłem na siłę tylko wartość leku - za dojazd i usługę nie chciał nawet słyszeć
                                                    za mojego własnego..............nie wziął nic
                                                    za kastrację z powodu przerostu prostaty u dwóch poprzednich staruszków - zapłaciłem grosze
                                                    od roku nowy pies jest pod opieką - zapłaciłem dotąd za szczepienia tylko
                                                    majątek na kastrację ?
                                                    dziwne - u nas to nie kosztuje więcej jak wizyta u doktorka specjalisty w gabinecie prywatnym smile



                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Feniksie,mam brata weterynarza,a poza tym wiem,ile kosztuje leczenie weterynary
                                                    > jne.
                                                    > Na kastrację naszych kotów wydaliśmy majątek.
                                                    > Za uśpienie i kremację całkiem obcego kota znalezionego na naszej posesji zapła
                                                    > ciłam 120 zł.
                                                    > A to przecież powinna być sprawa miasta i miejskiego schroniska....
                                                    > Większość moich sąsiadów stwierdziło,że jestem wyjątkowo naiwna,bo oni by...łop
                                                    > atą w łeb.
                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:22
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > to masz pecha, bo ja wszystkie swoje znajdy leczę za darmo, mimo że wciskam wet
                                                    > owi kasę na siłę (...)
                                                    > za mojego własnego..............nie wziął nic


                                                    Albo Izydor ma pecha, albo Ty masz farta...Wyjątkowego! smile
                                                    Swoją drogą, z czego żyje ten weterynarz?
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:28
                                                    otóż żyje z leczenia zwierząt
                                                    jednak panuje wśród naszych wetów niepisana zasada, że psy przygarnięte lub adoptowane ze schroniska są traktowane na "preferencyjnych" warunkach.
                                                    od lat tak jest
                                                    mamy tu Akademię Rolniczą ze świetnym wydziałem weterynarii, do którego należy min klinika na Głębokiej
                                                    chyba żyje im się nieźle, bo fury mają fajne
                                                    chooooooooooociaż, w innym gabinecie, tzw prywatnym wet leczy za ciacha big_grin
                                                    bo mu się same emerytki trafiają
                                                    nie wiem, skąd ta ironia




                                                    tan.nawe napisała:
                                                    > Albo Izydor ma pecha, albo Ty masz farta...Wyjątkowego! smile
                                                    > Swoją drogą, z czego żyje ten weterynarz?
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:48
                                                    widocznie u mnie poważniej traktuje się problem bezdomnych zwierząt i ludzie, którzy takowe przygarniają, są po prostu "nagradzani"
                                                    chociażby z tego powodu, że pies, którego znalazłem - trochę ponad rok temu - w zimie - musiał leżeć tam dość długo i dogorywać. Nikt się nie schylił żeby pomóc. Ja tak - więc wet uznał że bzdurą by było, gdybym jeszcze za to zapłacił.
                                                    Albo inny znajda - chory, zagłodzony, głuchy
                                                    no widocznie weci z kliniki mają takie ludzkie odruchy smile


                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > fenikss.2972 napisał:
                                                    >
                                                    > > otóż żyje z leczenia zwierząt(...)
                                                    > > nie wiem, skąd ta ironia
                                                    >
                                                    > Nie ironia! Po prostu z tego, co napisałeś, zrozumiałam, że on w ogóle leczy za
                                                    > darmo. smile
                                                    > I pozazdrościłam, bo moich psiaków nigdy nie udało mi się szczepić, ani leczyć
                                                    > bezpłatnie.
                                                    >
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:06
                                                    a skróć im dyżury to dopiero się zaczną wrzaski
                                                    bo z punktu widzenia ekonomii - lepiej zatrudnić więcej lekarzy, którzy nie będą musieli brać już tylu dyżurów
                                                    finansowo wyjdzie podobnie
                                                    dla szpitala
                                                    ale nie ma takiej opcji..... smile


                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > Z tego, co czytam tutaj i słyszę w mediach wychodzi mi, że:
                                                    >
                                                    > - lekarz nie powinien pracować długo i dużo, bo pacjent na tym cierpi
                                                    > ale
                                                    > - lekarz powinien pracować długo i dużo, bo w przeciwnym przypadku pacjent na
                                                    > tym cierpi
                                                    >
                                                    > Pytanie ( retoryczne?): na czym cierpi lekarz?
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 20:56
                                                    nie bardzo wiem, o czym piszesz
                                                    bo ja piszę z życia a nie z jakichś dziwnych mediów i bukielów smile
                                                    przedsiębiorca z własną firmą zapieprza czasem po 18 godzin dziennie. A nie zawsze zarobi tyle co lekarz.
                                                    Wet zapieprza w klinice, na uczelni, w prywatnym gabinecie - zaręczam, że z równą powagą - ba, nawet czasem mam wrażenie, że z większą - traktuje psa jak lekarz człowieka
                                                    co mi po jakichś mediach ?
                                                    skoro nie daje rady jeden z drugim - to niech zmieni zawód, bo widać się nie nadaje.
                                                    nie wiem co mają media do odmowy pomocy pacjentowi o której pisałaś.
                                                    Trzy razy zdarzało mi się wyrzucić za drzwi zespół pogotowia, bo mi się wtaczał lekarz nadźgany jak messersmith. Jak ściągnąłem weta z imienin do psa po operacji - to od progu przepraszał że wypił, ale zabrał kolegę który go przywiózł i pomoże. A nie wyglądał na pijanego.
                                                    co mnie obchodzą bzdurne media, które - jak wiadomo nie od dziś - dawno przestały być źródłem rzetelnych wiarygodnych informacji.
                                                    Jak się lekarzom zawód i praca nie podobają - nikt ich na siłę nie trzyma - jakoś przeżyjemy albo nie - ale nikt mi nie będzie robił łaski i odgrywał boga w gabinecie - a to u tzw specjalistów to już norma.
                                                    Tylko że takie zachowanie zależy wyłącznie od kultury wielce kształconego lekarza.
                                                    Dla kontrastu napisałem o wetach
                                                    studia takie same
                                                    specjalizacje takie same
                                                    praca równie ciężka, jak nie cięższa
                                                    a jakże inne podejście do pacjenta - choć leczą "tylko" bydlęta i kundle


                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Feniksie,czy Ty obcujesz z mediami?
                                                    > Sytuacja jest wyjątkowo interesująca.
                                                    > 1. Śmierć bliźniaków we Włocławku,podobno z powodu pazerności ordynatora.
                                                    > 2. Wyjątkowo tendencyjne artykuły w Newsweeku i innych mediach - na temat pracy
                                                    > lekarzy na wielu etatach,a co za tym idzie - zmęczeniu i niedostatecznym zajęc
                                                    > iu się pacjentem.
                                                    > 3.Bartosz Arłukowicz mówi - trzeba zrobić z tym porządek!
                                                    > 4.Szef Związku Lekarzy - Krzysztof Bukiel mówi - oczywiście,jesteśmy za,lekarz
                                                    > powinien pracować tyle,co inni - 48 godzin - licząc z nadgodzinami to max.
                                                    > I tu budzą się Izby Lekarskie smile))
                                                    > Szef Izb Lekarskich - Hamankiewicz,imienia nie pomnę - zaczyna piszczeć - jeżel
                                                    > i lekarze będą pracować tylko 48 godzin w tygodniu,to system się zawali,
                                                    > a kolejki wydłużą się wielokrotnie...
                                                    > Może ten fikcyjny system powinien wreszcie się zawalić?
                                                    > Jesteśmy oczywiście po stronie Bukiela...
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:14
                                                    to znaczy, że skoro ten lekarz nie udziela wizyt domowych, to niby jakim cudem pacjent dzwoni na domowy numer i prosi o pomoc
                                                    a jeśli już tak się stało, człowiek szuka pomocy dla matki - to wybacz...........

                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > fenikss.2972 napisał:
                                                    >
                                                    > > nie wiem co mają media do odmowy pomocy pacjentowi o której
                                                    > pisałaś.
                                                    >
                                                    > To znaczy, jednak uważasz, że lekarz powinien dyżurować non stop, nawet domu?
                                                    > Z tą odmową pomocy, to pojechałeś po bandzie, Feniksie...
                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:34
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > to znaczy, że skoro ten lekarz nie udziela wizyt domowych, to niby jakim cudem
                                                    > pacjent dzwoni na domowy numer i prosi o pomoc


                                                    To żaden cud! Wystarczy książka telefoniczna dla tradycjonalistów, albo internet dla modernistów. smile

                                                    > a jeśli już tak się stało, człowiek szuka pomocy dla matki

                                                    ... to zawsze jest pogotowie... chyba, że pacjent woli wezwać lekarza prywatnie.
                                                    No, ale wtedy już musi brać pod uwagę odmowę, niestety.
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:41
                                                    no mógłbym polemizować dalej o etyce lekarzy, ale wezmę dobry przykład z lekarza i powiem, że mi się nie chce
                                                    zanim się wkurzę, jako że bywam pacjentem i na własnej dupie nie raz odczułem mentalność lekarzy.... smile


                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > fenikss.2972 napisał:
                                                    >
                                                    > > to znaczy, że skoro ten lekarz nie udziela wizyt domowych, to niby jakim
                                                    > cudem
                                                    > > pacjent dzwoni na domowy numer i prosi o pomoc

                                                    >
                                                    > To żaden cud! Wystarczy książka telefoniczna dla tradycjonalistów, albo interne
                                                    > t dla modernistów. smile
                                                    >
                                                    > > a jeśli już tak się stało, człowiek szuka pomocy dla matki
                                                    >
                                                    > ... to zawsze jest pogotowie... chyba, że pacjent woli wezwać lekarza prywatnie
                                                    > .
                                                    > No, ale wtedy już musi brać pod uwagę odmowę, niestety.
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:52
                                                    to poczytaj dokładnie co pisałem
                                                    gdyby zabrać lekarzom większość dyżurów w zamian za utworzenie nowych etatów - szpital finansowo by wyszedł tak samo
                                                    pacjenci lepiej
                                                    ale lekarza dyżurów nie oddadzą
                                                    kasa to kasa - nie ważne, że łapy się trzęsą po kilkunastu godzinach dyżuru, a tu bach - trzema komuś skalpelem dobrze zrobić
                                                    za to potem można ponarzekać - że dyżury, że ciężko itp

                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > Nie wkurzaj się, bo jedziemy na jednym wózku: ja też czasem bywam pacjentką, le
                                                    > karką nigdy. big_grin
                                                    > Mimo to, uważam, że... lekarz też człowiek! smile
                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:07
                                                    Wiesz co, Feniksie?
                                                    Po pierwsze, bez urazy, chyba uogólniasz. I to cholernie.
                                                    Po drugie lekarzy podobno jest wciąż za mało, zwłaszcza niektórych specjalistów,
                                                    np. pediatrów. Więc kim obsadzić te nowe etaty?
                                                    Po trzecie "niebotyczne" zarobki lekarzy - to w większości bajki! Może się zdarzają, ale stanowią raczej wyjątki.
                                                    Po czwarte, heroizm i poświęcenie są piękne, ale nie można do nich nikogo zmuszać, ani od nikogo ich oczekiwać.
                                                    Po piąte - nie oszukujmy się - święci są może w niebie, ale na pewno nie na tym ziemskim padole... Dlatego napisałam, że lekarz też człowiek ... niestety... smile
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:10
                                                    wróć może do początku tej dyskusji i przeczytaj od czego wyszła
                                                    od demonizowania zawodu lekarza, jako straszny, śmiertelnie groźny zawód, ciężki, prawie że ponad siły biednego lekarza.
                                                    więc właśnie
                                                    nie uogólniajmy


                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > Wiesz co, Feniksie?
                                                    > Po pierwsze, bez urazy, chyba uogólniasz. I to cholernie.
                                                    > Po drugie lekarzy podobno jest wciąż za mało, zwłaszcza niektórych specjalistów
                                                    > ,
                                                    > np. pediatrów. Więc kim obsadzić te nowe etaty?
                                                    > Po trzecie "niebotyczne" zarobki lekarzy - to w większości bajki! Może się zdar
                                                    > zają, ale stanowią raczej wyjątki.
                                                    > Po czwarte, heroizm i poświęcenie są piękne, ale nie można do nich nikogo zmusz
                                                    > ać, ani od nikogo ich oczekiwać.
                                                    > Po piąte - nie oszukujmy się - święci są może w niebie, ale na pewno nie na tym
                                                    > ziemskim padole... Dlatego napisałam, że lekarz też człowiek ... niestety... :
                                                    > -)
                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:24
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > wróć może do początku tej dyskusji i przeczytaj od czego wyszła
                                                    > od demonizowania zawodu lekarza, jako straszny, śmiertelnie groźny zawód, ciężk
                                                    > i, prawie że ponad siły biednego lekarza


                                                    Moim zdaniem to jest ciężki zawód, wymagający i wiedzy i umiejętności i odporności, przede wszystkim psychicznej.
                                                    Bo nie wiem, czy istnieje większa odpowiedzialność, niż ta za zdrowie i życie człowieka.
                                                    Ja bym jej nie uniosła...chyba...

                                                    > więc właśnie
                                                    > nie uogólniajmy


                                                    Mówię o zawodzie i to nie jest uogólnienie. Ale - zgoda - adepci tej profesji nie zawsze prezentują wysoki poziom etyczny.
                                                    Tak samo, jak to się dzieje w każdym środowisku.
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:49
                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > Moim zdaniem to jest ciężki zawód, wymagający i wiedzy i umiejętności i
                                                    > odporności, przede wszystkim psychicznej.
                                                    > Bo nie wiem, czy istnieje większa odpowiedzialność, niż ta za zdrowie i życie c
                                                    > złowieka.
                                                    > Ja bym jej nie uniosła...chyba...

                                                    czy ja gdzieś napisałem że nie jest ?
                                                    czy raczej napisałem, że irytuje mnie to ciągłe narzekanie, jojczenie że taki ciężki zawód, a dziś to się nawet okazało, że zabójczy
                                                    może trochę więcej obiektywizmu


                                                    > Mówię o zawodzie i to nie jest uogólnienie. Ale - zgoda - adepci tej profesji
                                                    > nie zawsze prezentują wysoki poziom etyczny.
                                                    > Tak samo, jak to się dzieje w każdym środowisku.

                                                    zwykle im dłużej w zawodzie - tym większy kompleks boga i mniej szacunku do pacjenta - zwykle - czy z doświadczeń własnych, a nie w oparciu o światowe statystyki z podziałem na specjalizacje
                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 23:09
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > czy raczej napisałem, że irytuje mnie to ciągłe narzekanie, jojczenie że taki c
                                                    > iężki zawód, a dziś to się nawet okazało, że zabójczy
                                                    > może trochę więcej obiektywizmu


                                                    Staram się. smile
                                                    Ciągłe narzekanie, jojczenie, itp. mnie też denerwuje. I obiektywnie - mam nadzieję - powiem: jojczą i lekarze i pacjenci, urzędnicy i petenci, nauczyciele i studenci, i pracodawcy i pracownicy.
                                                    My, Polacy, tak już chyba mamy. Kurczę, chyba uogólniłam! uncertain

                                                    > zwykle im dłużej w zawodzie - tym większy kompleks boga i mniej szacunku do pac
                                                    > jenta - zwykle - czy z doświadczeń własnych, a nie w oparciu o światowe statyst
                                                    > yki z podziałem na specjalizacje


                                                    Ja? Z doświadczeń własnych. Tylko! Nie znoszę statystyk, brrr! Nie wierzę np., że przeciętna polska rodzina posiada półtora dziecka, dwie trzecie psa i trzy czwarte kota. suspicious
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 23:16
                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > Staram się. smile
                                                    > Ciągłe narzekanie, jojczenie, itp. mnie też denerwuje. I obiektywnie - mam nadz
                                                    > ieję - powiem: jojczą i lekarze i pacjenci, urzędnicy i petenci, nauczyciele i
                                                    > studenci, i pracodawcy i pracownicy.
                                                    > My, Polacy, tak już chyba mamy. Kurczę, chyba uogólniłam! uncertain

                                                    no to nie jesteś obiektywna, bo dale tłumaczysz to, co mnie dziś wkurzyło

                                                    >
                                                    > Ja? Z doświadczeń własnych. Tylko! Nie znoszę statystyk, brrr! Nie wierzę np.,
                                                    > że przeciętna polska rodzina posiada półtora dziecka, dwie trzecie psa i trzy c
                                                    > zwarte kota. suspicious

                                                    a ja nie wierzę, że zawód lekarza jest cięższy od choćby zawodu górnika - a żaden górnik mi tu nie jojczy


                                                  • tan.nawe Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 23:28
                                                    fenikss.2972 napisał:

                                                    > no to nie jesteś obiektywna, bo dale tłumaczysz to, co mnie dziś wkurzyło


                                                    Nie załapałam: jestem nieobiektywna, bo tłumaczę?
                                                    Zresztą... nie tłumaczę. smile

                                                    > a ja nie wierzę, że zawód lekarza jest cięższy od choćby zawodu górnika - a żaden górnik mi tu nie jojczy

                                                    A pisze tu jakiś górnik? big_grin
                                                    Poważnie teraz. Nie ma co licytować "ciężkości" poszczególnych zawodów! To bez sensu.
                                                    Pamiętasz Tuwima? smile

                                                    "Tak dla wspólnej korzyści
                                                    I dla dobra wspólnego
                                                    Wszyscy muszą pracować,
                                                    Mój maleńki kolego."


                                                    Ale teraz nie pora na pracę, przynajmniej dla mnie. Dobranoc! wink
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:23
                                                    To u Was Feniksie - żyć nie umierać wink
                                                    Lekarze i weterynarze piją,ale poza tym - do rany przyłóż smile
                                                    U nas na zachodzie jest inaczej.
                                                    Dla pieseczków i koteczków są specjalne gabinety i tam kasują tyle,co w gabinetach lekarskich,nie wspominając o tym,że leki tylko na 100%
                                                    Mój brat pracuje bardzo ciężko,ale zajmuje się tylko dużym biznesem - trzoda chlewna,indyki,gęsi,kaczki - z czego Wielkopolska słynie.
                                                    Leczenie pieseczków i koteczków zostawia mnie.
                                                    A co do godzin pracy lekarzy - lekarz,to taki sam pracownik,jak inni.Jeżeli praca mu nie odpowiada,to się zwalnia.Takie jego prawo.
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • izydor88 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:31
                                                    I jeszcze gwoli wyjaśnienia - "ten lekarz" widnieje na stronie internetowej,ale przyjmuje tylko jeden dzień w tygodniu i nie jeździ na wizyty domowe.Podobnie,jak ja.
                                                    Dawniej przyjmowaliśmy częściej i jeździliśmy na wizyty domowe,ale kiedyś trzeba powiedzieć dość i zadbać o własne zdrowie.
                                                    No i nie chce nam się po prostu wink
                                                    --
                                                    Klara
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:38
                                                    że się nie chce, to uwierzę

                                                    wystarczy zaktualizować stronę w internecie
                                                    albo nie podawać domowego czy prywatnego numeru telefonu

                                                    izydor88 napisała:

                                                    > I jeszcze gwoli wyjaśnienia - "ten lekarz" widnieje na stronie internetowej,ale
                                                    > przyjmuje tylko jeden dzień w tygodniu i nie jeździ na wizyty domowe.Podobnie,
                                                    > jak ja.
                                                    > Dawniej przyjmowaliśmy częściej i jeździliśmy na wizyty domowe,ale kiedyś trze
                                                    > ba powiedzieć dość i zadbać o własne zdrowie.
                                                    > No i nie chce nam się po prostu wink
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:08
                                                    to by było fajne wyjście - przestali by jęczeć że tak ciężko
                                                    bo kwestie nocnych i świątecznych telefonów chyba mamy z głowy, jako że nie są jedynymi, którym się ten spokój zakłóca smile
                                                    a generalnie chodzi o to - chcesz pracować - to pracuj dobrze - taką pracę wybrałeś - nie chcesz to nie pracuj - tylko nie jęcz jaki to ciężki i straszny zawód - bo są o wiele cięższe i straszniejsze - a bez pracy tych ludzi też nie mógłbyś funkcjonować. Proste.

                                                    (forma męska w ramach gender żeby nie było, że personalnie walę)

                                                    izydor88 napisała:

                                                    > Mówię serio,podobnie jak dr Bukiel - zakazać lekarzom pracy powyżej 48 godzin w
                                                    > tygodniu.
                                                    > Moim zdaniem,to i tak za dużo.
                                                    > Pensum nauczycielskie to 18 godzin,bo oni muszą się cały czas dokształcać...
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 22:12
                                                    a pensjum nauczycielskie to jedna czwarta albo i mniej lekarskiego smile
                                                    co do pracy, dyżurów i innych atrakcji - to już Rudą zapytaj - chętnie pojęczy jaka jest ciężka praca nauczyciela - bo jest smile

                                                    tan.nawe napisała:

                                                    > izydor88 napisała:
                                                    >
                                                    > > Pensum nauczycielskie to 18 godzin,bo oni muszą się cały czas dokształca
                                                    > ć

                                                    >
                                                    > A lekarz oczywiście - nie! big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • fenikss.2972 Re: Z cyklu..."Poplotkujmy starym zwyczajem" ;)) 08.02.14, 21:35
                                                    izydor88 napisała:


                                                    > Dla pieseczków i koteczków są specjalne gabinety i tam kasują tyle,co w gabinet
                                                    > ach lekarskich,nie wspominając o tym,że leki tylko na 100%

                                                    wiesz...........no ja nie mieszkam na wsi, tylko w dużym mieście i zwykle korzystam z tych właśnie gabinetów, bo do kliniki to mam dalej. Tam tylko w razie obrazówki - bo w gabinetach nie mają tego sprzętu co w klinice

                                                    > Mój brat pracuje bardzo ciężko,ale zajmuje się tylko dużym biznesem - trzoda ch
                                                    > lewna,indyki,gęsi,kaczki - z czego Wielkopolska słynie.

                                                    wet, który prowadzi mi psy internistycznie - przyjmuje w prywatnym gabinecie dwa dni w tyg
                                                    dwa dni jest na wyjazdach - do krów
                                                    oprócz tego codziennie jest w grafiku w klinice. Z dyżurami włącznie

                                                    > Leczenie pieseczków i koteczków zostawia mnie.
                                                    > A co do godzin pracy lekarzy - lekarz,to taki sam pracownik,jak inni.Jeżeli pra
                                                    > ca mu nie odpowiada,to się zwalnia.Takie jego prawo.


                                                    o to to - a skoro pracuje, to niech to robi - a nie ciągle łacha że przyjmie
                                                    i nie mówię tu o kolejkach w tym momencie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka