Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;)

30.08.14, 12:02
Ameryka

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344076919288.jpg

Kanada

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344076763294.jpg

Francja

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344076919285.jpg

Japonia

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344076919286.jpg

Dubaj

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344076919287.jpg

iii zagadka suspicious jaki to kraj??..podpowiedź mała...zaczyna się na P, a kończy na 'a' smile)))))))

https://www.fakt.pl/m/crop/-900/-900/faktonline/635449344077075308.jpg

i jeszcze trza mieć swoja łyżkę i inne takie manipulacyjne smile)))
    • kogucik.2872 Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:05
      Portugalia ? big_grin
      • rudka-a Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:09
        suspicious....ej no, wieesz coo..nie zgadłeś suspicious

        przyjrzyj sie dobrze.... big_grin
        to sniadanie, czy kolacja?
        jedno jest pewne...nie masz prawa przybyć na wadze smile))
        • kogucik.2872 Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:14
          weź też pod uwagę, że na obrazkach wyżej są pokazane dania obiadowe.
          w zeszłym roku leżałem dosyć długo - przynajmniej u nas czasy pasztetówki na śniadanie - którą zresztą lubię - odeszły do lamusa.
          Owszem, było mi za mało, ale żarcie nie było złe.
          Nie lubię zup mlecznych, ale do zupy zawsze była jakaś wędlina, dżem, pomidor.

          niestety - sektor medyczny jest u nas biedniutki - składki płacimy małe, ZUS połowę przejada, jakby chcieć podnieść składki - naród się oburzy - na badania braknie - to tym bardziej na chamburgery z frytkami - nawiasem mówiąc zdrowe to nie jest.
          • rudka-a Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:25
            Dania obiadowe myslisz, ze wygladają inaczej? lezałam w szpitalu, wiec wiem, jak to wygladało...
            albo zimne, albo...gonisz łyżką (którą trzeba mieć swoja własną, z domu) pare sztuk makaronu, lub ziemniaka...byłam 'chodzaca', wiec zjechałam winda na dół i w barze było całkiem przyzwoite zarcie.
            Niezdrowy, to dla mnie jest wyglad tego talerza, jak z czasów głębokiej komuny...
            ta pasztetówka, to najtansza padlina...
            gdzie masz jakis owoc, jogurt?
            dobrze, ze rodzina doniesie rosoł w słoiku...
            • kogucik.2872 Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:33
              no to u mnie w szpitalu było lepiej.
              Zupa w wazach - każdy lał ile chciał, drugie też niczego sobie, poza gotowanym kurczakiem, którego nie znoszę. Wątróbka z cebulką - prawie jak moja.
              Jedyna głupota to serdelki na zimno.
              Ani razu nie było pasztetówy - serek topiony prawie zawsze, do tego wędlina jakaś.
              Talerz obiadowy mniej więcej jak ten z Kanady. Sztućce były, ale ja zawsze mam swoje, bo jakoś wolę swoje.
              • rudka-a Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:40
                Pamietam doskonale ryż rozparany po talerzu....z czym nie wiem..nie odważyłam sie tego spróbować..
                coś, jak farsz na gołąbki...
                moze gdzies jest lepsze wyzywienie, ja nie twierdzę, ze nie...
                zreszta pamietam juz taki watek o zarciu w szpitalu...
                wszyscy narzekali na 'miche' wink później przyłączył sie do dyskusji Piotrek i stwierdził, ze szpital ma leczyć, a nie karmic smile))
                • kogucik.2872 Re: Szpitalne zarcie..tu i tam..gdzies ;) 30.08.14, 12:47
                  no i miał rację.
                  Idź do prywatnej kliniki - tam się płaci za dobę pobytu i żarcie lepsze jak w domu. Z państwowego niestety nie starcza na leczenie, co dopiero mówić i żarciu. Jedyne co mnie wkurza to fakt, że najwyższe dzienne stawki żywieniowe mają więźniowie. Przebijają kilkukrotnie nawet stawki domów dziecka, czy domów opieki.
                  Płacimy chyba najniższe w Europie kwoty na ubezpieczenie zdrowotne, a system ubezpieczeń dodatkowych dopiero raczkuje.
                  Podwyższyć się nie da bo zaraz podnosi się wrzask. Choć de facto to, co płacimy na zdrowotne, odliczamy w większości od podatku, więc nam aż tak nie ubywa.
                  Ale fakt - dopóki składkami zarządza coś takiego jak ZUS - nie ma sensu płacić więcej, bo i tak ZUS to zmarnuje.
Pełna wersja