Boży Człowiek...

05.09.14, 10:41
No i po co nam jakiś zagraniczny o. Bos-cośtam, skoro mamy własnych Bożych Ludzi?
Jak się posłucha tych ludzi, co to bronią/wierzą w Bożego Człowieka, to nasuwa się pytanie, jak długo jeszcze będą istnieli tacy ludzie. Jeszcze jakoś mogę zrozumieć starszych, ale już zupełnie nie rozumiem tych młodych, często z wyższym wykształceniem. Czego ich w tych szkołach uczą? Skoro w XXI w. jest jak w XVIII, to ile musi upłynąć czasu, żebyśmy wreszcie dogonili "swój wiek"?? uncertain


polska.newsweek.pl/gorszy-od-diabla-newsweek-pl,artykuly,346259,1.html
    • kogucik.2872 Re: Boży Człowiek... 05.09.14, 10:46
      no niestety - ludzka świadomość jest tak zawiła, że trudno pojąć w co czasem ludzie potrafią uwierzyć i jak bzdurne idee wyznawać. Historia dała na to mnóstwo dowodów.
      • farma.iluzji Re: Boży Człowiek... 05.09.14, 13:05
        Było tak, jest i będzie.....bo kolejne pokolenia są wychowywane przez kobiety o takich przekonaniach jak pani J. z artykułu...

        "Świetnie wykształceni ludzie wierzą w bzdury, bo nie nauczono ich krytycznego myślenia" - ot jeden z powodów.

        "Co na to księża? Nie wtrącają się" - typowe...

        Jak czytam, sprawę umorzono, siedział przy stole ale zeznał, że go tam nie było...noszzz k@#$#...

        Z jednej strony zaścianek, z drugiej brak reakcji władz czy nawet kościoła...
        Jestem świeżo po obejrzeniu filmu o znęcaniu się nad dzieckiem i z każdego takiego naciągacza to bym ducha świętego czy innego świętego na kopach wygoniła...
    • tropem_misia1 Re: Boży Człowiek... 06.09.14, 06:45
      Specjalnie wlazłam w sondę :czy korzystasz z porad znachorów , by zobaczyć wyniki...
      na tak głosowało 1% , na czasem 2% a na Nie, nigdy to zwykłe naciąganie ludzi aż 82%.......tiaaaaaaa

      a potem sobie pomyślałam ,że przeca gazety czytają ludzie wykształceni, na tyle wykształceni ,że nawet umieja pisać i czytać
      • coco.franelka Re: Boży Człowiek... 06.09.14, 08:30



        "W Polsce działa ponad 100 tys. znachorów

        Pan Krzysio – jak mówią na niego chorzy – zbijał gorączkę na odległość, energetyzował leki i wyczyniał inne cuda. Teraz zajmie się nim sąd.

        W połowie 2012 r. niejaki Krzysztof K. wykrył u sześcioletniej wówczas Justynki "bezobjawowe zapalenie płuc". Diagnozę postawił na odległość. Taka też była „terapia”, pisze „Gazeta Wyborcza”. Po miesiącu dziecko wylądowało w szpitalu. Konieczna była operacja.

        To się nie zdarzyło wiek temu na Polesiu, tylko całkiem współcześnie – i to w mieście akademickim, alarmuje gazeta.

        W Polsce jest ok. 100 tys. uzdrowicieli, bioterapeutów, zielarzy, homeopatów, kręgarzy, hipnoterapeutów, radiestetów, irydologów, białych magów i szamanów. Prowadzą ok. 50-70 tys. gabinetów. Dla porównania, pod koniec ub.r. w naszym kraju pracowało 162 tys. lekarzy i lekarzy dentystów"
        Newsweek
        --------------------
        100 tysięcy? Ciekawe ile by ich było gdyby tak doliczyć suienkowych. Tam to co drugi to seksuolog (ulubiona dyscyplina medycyny) wink Są nawet specjalne Ośrodki!

        polska.newsweek.pl/homoseksualizm-jak-kosciol-go-leczy-newsweek-pl,artykuly,280853,1.html
        Czy oni są wliczeni w te 100 tys. znachorów i szarlatanów? O tym cisza... uncertain
        • tropem_misia1 Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 09:04
          Tak mi przyszło do łowy : każdy orze jak może.
          a ,że ziarno pada na urodzajną niwę pełną naiwniaków to i plon duży
          i wiecznie kwitnący : bo podaż z popytem idzie w parze

          raz w życiu znalazłam się w nad wyraz kłopotliwej sytuacji , jak moja sąsiadka - starsza pani - zapłakana zapukała do mych drzwi.
          Rady szukała.
          Jej córka miała raka płuc.
          I ona trafiła na takiego bioenergoterapeutę.
          A ony rzekł : odrzucić leczenie szpitalne , bo to przeszkadza.
          Aż mię zapowietrzyło.
          Zapowietrzyło i zgroza we mnie nastała , bo ja nie wierzę w takie rzeczy kompletnie.
          Noooooooo ostatecznie w kapustę obitą by soki puściła ,położoną na spuchniętym kolanie.

          a co do statystyki w.w. to jak tych tam jest tak dużo to chyba to świadczy o naszym społeczeństwie oj..nie bałdzo
          • coco.franelka Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 10:23
            Wiesz, a mnie interesuje coś innego, bo to, że jest to żerowanie na głupocie ludzkiej to jest jasne jak słońce. Ale mnie interesuje jak dochodzi do tego. Kto pierwszy zgłosił się do takiego znachora po "pomoc" i dlaczego. Dlaczego mu pomógł, jak mu pomógł i jak szybko miał następnych "pacjentów". Jak szybko porzucił pracę, by zostać takim bożym człowiekiem na pełny etat. Gdyby tak któryś pisał pamiętnik, to chętnie bym go przeczytała. Wydaje mi się, że początki były dość niewinne, ale potem "apetyt rósł" i w pewnym momencie on sam uwierzył w swoją "moc". I wtedy to już szedł na całość. Czy zdaje sobie sprawę do ilu śmierci się przyczynił? Czy zdaje sobie sprawę, że to jego "leczenie" do tego doprowadziło? Czy odczuwa jakąś skruchę? Co czuje widząc umierającego człowieka, którego "leczy" wodą "naergetyzowaną" przez siebie i wmawiając, że mu ona pomoże? Co czuje, gdy bierze od takich ludzi pieniądze za "pomoc". To jest ciekawe. Tak sam ciekawe, jak to dlaczego ludzie dają się takim szarlatanom ogłupiać. Wiara pomaga w ich ogłupianiu, bo jeśli do tej wody doda jeszcze zmawianie zdrowasiek, to to już jest "po bożemu". Ale czy on sam jest wierzący? Tak mocno jak jego "pacjenci" - czy jest to tylko element jego gry... No, ale tego wszystkiego się nie dowiemy niestety. Tajemnica zawodowa uncertain
            • kogucik.2872 Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 10:51
              ja przepraszam, ale pierwowzorem wszelkich dzisiejszych uzdrowicieli, wróżek, szarlatanów jest Jezus. Żeby nie było - nie twierdzę, że Jezus był szarlatanem - twierdzę że stanowi wzór dla dzisiejszych.

              Druga grupa to zielarze - tu tradycja sięga wczesnej medycyny naturalnej - ponieważ ziołolecznictwo było kiedyś w konflikcie z doktryną uzdrawiania na metodę - wstań i idź - stąd kościół długo walczył zajadle, puszczając z dymem zastępy fajnych lasek.

              A powodem, dla którego ludzie najczęściej szukają pomocy alternatywnej jest niemoc medycyny konwencjonalnej - i zapewne grupa ludzi śmiertelnie chorych zapoczątkowała boom na usługi oszustów.

              I z własnego doświadczenia - jestem jak widać sceptykiem, ale kiedy medycyna powiedziała mojemu ojcu bye bye - sam osobiście przemierzałem bezmiar internetu szukając jakiegoś cudotwórcy z potwierdzonym dorobkiem. W rezultacie nie skorzystaliśmy z żadnego, ale odruchowo, w buncie przeciwko niemocy, na zasadzie - zrobić jeszcze cokolwiek, żeby mieć poczucie, że zrobiło się wszystko co możliwe - mimo swojego sceptycyzmu i dość pragmatycznego umysłu - w takim momencie myślałem - a jeśli się mylę, jeśli faktycznie oni potrafią....choć resztki rozsądku podpowiadały, że jakby potrafili, to by ludzie zdrowi dożywali późnej starości - ale w takich momentach rozsądek ma niewiele do gadania.
              • coco.franelka Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 11:12
                Zgoda. Człowiek umierający nie myślą racjonalnie, ale tonący i brzytwy się chwyta licząc, że może się uratuje. Ratując się człowiek potrafi dokonać rzeczy niewyobrażalne, o które nigdy byśmy go nie posądzili. I dlatego właśnie interesuje (?) mnie ta druga strona - znachor. Bo wiem co powoduje że człowiek szuka pomocy, ale dlaczego "udziela" mu jej człowiek zupełnie się na tym nieznający? Co nim powoduje? Bo przecież zawsze musi być ten pierwszy "klient". Niektórzy nie są zielarzami, nie mają nawet zielonego pojęcia o ziołach. Handlują swoją mocą bioenergetyczną - zioła, to ktoś inny może znać lepiej i blamaż gotowy,a bioenergii przecież nie widać czy jest czy nie. Kiedy przychodzi ten moment, że znachor zaczyna wierzyć w swoją moc.. Oczywiście utwierdzają go w tym przekonaniu sami "leczeni". Przez moment (może i dłużej) działa sugestia. Jak opowiadają dotyk znachora powoduje jakieś wspaniałe odczucia np. ciepła, gorąca, mrowienia i natychmiastową ulgę. Co oczywiście jest kompletną bzdurą. No ale, jak to potem opowiadają... "jak ręką odjął"...
                • kogucik.2872 Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 11:23
                  z tymi znachorami to jest tak - że niewielki odsetek święcie wierzy w swoje moce i taki zwykle chce pomagać ludziom za darmo lub za symboliczne kwoty. Reszta to po prostu cwaniaki, którzy znaleźli sposób na dochodowy interes. Nie wymagaj od nich sumienia - w każdym biznesie sumienie zastępuje kasa.
          • kogucik.2872 Re: Boży Człowiek... 07.09.14, 10:55
            o tak
            jeśli taki "pomaga" obok medycyny konwencjonalnej - to czasem nawet dobrze, jeśli ktoś w to wierzy - bo podnosi chorego na duchu i daje mu jakiś ułamek nadziei - ale jeśli taki każe zaprzestać leczenia - to uważam, że powinno się takich karać odsiadką - bo co prawda medycyna naturalna niewiele może w zaawansowanym stadium nowotworu - ale czasem chociaż przedłuża to życie, lub niweluje cierpienie z powodu choroby.
Pełna wersja