kogucik.2872
30.10.14, 20:20
otóż, czytam właśnie, że na Lubelszczyźnie powstały pierwsze oddziały partyzanckie, zamiarowujące kultywować tradycje AK. Koza na sanitariuszkę !!!
ja się teraz nabijam, ale ogólnie to wcale nie jest śmieszne. Rośnie ogólnonarodowa histeria, umiejętnie podsycana przez wszystkich wkoło. Mało mamy problemów. Jeszcze nam potrzeba uzbrojonych bojówek po lasach.
Pierwszy oddział powstał w Świdniku pod koniec września. Czterdziestotysięczne miasto na Lubelszczyźnie zostało wyróżnione: to pierwszy na świecie przypadek, gdy zalążek przyszłej partyzantki powstaje jawnie, w blasku fleszy, na konferencji prasowej.
Idea, żeby tworzyć oddziały paramilitarne podległe MON, przeżywa najlepsze chwile. Im dłużej trwa wojna na Ukrainie, tym o oddziałach coraz głośniej. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) zamówił nawet badanie, z którego wynika, że nawet sto tysięcy polskich firm jest gotowych stworzyć organizację paramilitarną. Blisko połowa właścicieli twierdzi, że w razie zagrożenia ze strony Rosji chętnie utworzy jakiś oddział. – Wyniki badań mnie nie dziwią. Przedsiębiorcy nie tylko mają motywację patriotyczną, lecz także wiedzą, co oznaczałaby dla nich rosyjska okupacja – ogłosił z partyzancką powagą Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.
W maju stowarzyszenie Obrona Narodowa zaczęło kampanię "Odbudujmy Armię Krajową". – Chodzi o idee Armii Krajowej – zaznacza Stanisław Drosio. AK to tylko chwytliwe hasło. Tak naprawdę chodzi o to, żeby w całej Polce powstały małe oddziały samoobrony. – Terytorialny komponent sił zbrojnych – poprawia Drosio, rozsmakowany w wojskowym języku. – Nie do walki w konspiracji. Do odstraszenia przeciwnika. Nie będziemy tworzyć państwa podziemnego.
Potencjał zielonych ludzików
Wskrzesiciele AK po cichu przyznają, że o setkach tysięcy młodych ludzi w organizacjach paramilitarnych mówią trochę na wyrost. W Polsce nikt dokładnie nie policzył, ilu ich jest
(płk Józef Marczak z Akademii Obrony Narodowej mówi o 800 tys. ludzi).
Wielbiciele mundurów marzą o Polsce w wersji szwajcarskiej: obowiązkowe przeszkolenie dla kobiet i mężczyzn, obowiązkowa służba wojskowa. Ubolewają: w Polsce przypada niewiele ponad jedna sztuka broni na 100 obywateli. Dziewięć razy mniej niż w Rosji.
wiadomosci.onet.pl/prasa/armia-krajowa-znow-chce-walczyc/ecs3w