kogucik.2872 Re: Niesforny paluszek :> 28.11.14, 22:26 hmmmmmm.......... może tak... ? Odpowiedz Link
rudka-a Re: Niesforny paluszek :> 28.11.14, 22:30 nie powiem, że nie pomyslałam i o tym a moze mniej drastycznie...związać, przykleić? bardzi sie pani dziwię, że ten latajacy paluszek x 2...nie denerwuje niby razem, a osobno ) Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Niesforny paluszek :> 28.11.14, 22:35 co prawda w zimie to chyba nikt w czymś takim nie łazi - ale może sprezentować takiej kaloszki ? a zresztą - może to tak ma być ?? Odpowiedz Link
rudka-a hm... 28.11.14, 22:50 bałabym się, że zawadzę o noge od stołu....ojjjjjj, jak to boli ) Odpowiedz Link
rudka-a Re: hm... 28.11.14, 23:02 niestety...moje jeszcze zwarte i przylegają nie lubię takich butów.... a gdyby mi uciekały, to wcisnełabym te paluchy w bardziej zabudowane ciżmy Odpowiedz Link
rudka-a ja nie wiem...;p 28.11.14, 23:11 dlaczego masz coś do gumowego obuwia tylko nie mów, ze nigdy nie chodziłeś w takich butkach Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: ja nie wiem...;p 28.11.14, 23:12 to było wtedy, kiedy byłem dobrym dzieckiem, tylko dużo mniejszym rudka-a napisała: > dlaczego masz coś do gumowego obuwia > tylko nie mów, ze nigdy nie chodziłeś w takich butkach Odpowiedz Link
rudka-a jaka szkoda, że... 28.11.14, 23:17 nie spotkałam Cie w piaskownicy trzepnełabym Ci łopatką w czub Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: jaka szkoda, że... 28.11.14, 23:20 do piaskownicy mnie nie wpuszczali sypałem piachem po gałach, żeby gwizdnąć foremki rudka-a napisała: > nie spotkałam Cie w piaskownicy > trzepnełabym Ci łopatką w czub Odpowiedz Link
rudka-a Re: jaka szkoda, że... 28.11.14, 23:26 Zawsze sobie pilnowałam foremek, łopatki i wiaderka trzeba było przychodzić "przygotowanym" do zabawy gotowałam w piaskownicy rózne zupki z trawką, kwiatuszkiem....wiec akcesoria były mi non stop potrzebne... ale jak mi ktoś babkę zdeptał.....wrzeszczałam!!! Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: jaka szkoda, że... 28.11.14, 23:28 kurde zupki w piaskownicy no i mamy efekty... !! rudka-a napisała: > Zawsze sobie pilnowałam foremek, łopatki i wiaderka > trzeba było przychodzić "przygotowanym" do zabawy > gotowałam w piaskownicy rózne zupki > z trawką, kwiatuszkiem....wiec akcesoria były mi non stop potrzebne... > ale jak mi ktoś babkę zdeptał.....wrzeszczałam!!! > Odpowiedz Link
rudka-a w zimowe wieczory....;p 28.11.14, 23:32 czasem..udało mi się jakąs kaszę lub cukier wysypać w kuchni....ale mama nie pozwala sie tak bawic lubiłam zabawy..materiałem sypkim Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: w zimowe wieczory....;p 28.11.14, 23:40 proch strzelniczy... ? rudka-a napisała: > czasem..udało mi się jakąs kaszę lub cukier wysypać w kuchni....ale mama nie po > zwala sie tak bawic > lubiłam zabawy..materiałem sypkim Odpowiedz Link
rudka-a Re: w zimowe wieczory....;p 28.11.14, 23:50 tego nie mielim w domu dlatego dozyłam do dzisiaj Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: w zimowe wieczory....;p 29.11.14, 00:00 złego przesz diabli nie biorą rudka-a napisała: > tego nie mielim w domu > dlatego dozyłam do dzisiaj Odpowiedz Link
dwa-filary Re: w zimowe wieczory....;p 29.11.14, 16:37 hihihhihi, przy moich eksperymentach z młodym chemikiem powiększyła się kuchnia o pokój. Ścianka działowa złożyła się jak domek z kart. Na szczęście nic nikomu się nie stało, tylko grzywkę miałam lekko opaloną. Wtedy nikt nie myślał o aneksach kuchennych .... może to ktoś wykorzystał jako swoje Odpowiedz Link