coco.franelka
16.12.14, 13:28
Młoda poetka z Białej Podlaskiej wspólnie z chłopakiem zamordowali - kilkoma nożami - jego rodziców. Chciała pokazać fanom, że ma "wstręt do hołoty umysłowej". Jak Witkacy.
7 grudnia Maria Goniewicz napisała:
Przygotowanie do końca
nie naszego świata
nie zawsze jednak idzie dobrze,
ale już niedługo.
I jeszcze:
Przyjedź.
Nie ma żadnych planów, których nie możesz odwołać.
Śmierć o ciebie nie pyta.
Nie ośmieliłaby się.
Przyjedź.
Mam pewność, że zechcesz zostać dłużej.
To ja
dam ci wszystko.
Oboje wiemy, że prędzej czy później wydarzy się.
Gorzej niż w horrorach gore
W ostatnią sobotę rano na komendę w Białej zadzwonił sąsiad państwa N. Zaniepokoił się, bo drzwi od ich domu był dłuższy czas otwarte. Na miejsce pojechał patrol. Mundurowi zobaczyli przed drzwiami kałużę krwi. Wezwano policjantów z komendy wojewódzkiej, otrzaskanych w ściganiu zabójców.
Funkcjonariusz z 30-letnim stażem: - Dom cały we krwi. Czegoś takiego nie widziałem, odkąd jestem w służbie. Sceneria gorsza niż w horrorach gore.
Zaczęło się mozolne zbieranie śladów. Ciała pułkownika i jego żony wyglądały tak, jakby ktoś wpadł w atak szału i zadawał ciosy - w twarz, szyję, tułów, ręce i nogi - aż opadł z sił. Ofiary musiały spać, bo oficer straży granicznej był dobrze zbudowany i na pewno by się bronił. To jego zaatakowano jako pierwszego. Żonie udało się uciec, ale zabójcy dopadli ją przed domem i zawlekli z powrotem. Poderżnęli gardło.
Obrażenia męża wskazują na to, że próbowano odciąć mu rękę. Powód: przebudzony atakiem Jerzy N. musiał się bronić, dlatego zabójczyni ugryzła go w dłoń. Oboje napastnicy uznali, że zapewne zostawiła w ciele ofiary swoje DNA, więc próbowali usunąć kończynę, ale noże już się stępiły.
Satysfakcja z wykonanego zadania
Jeszcze w sobotę nastolatków przesłuchano i zamknięto.
Jeden ze śledczych: - W takich sprawach zawsze w pierwszej kolejności sprawdza się rodzinę. Ustaliliśmy, że Kamil jest w Krakowie. Poprosiliśmy tamtejszych funkcjonariuszy, by go zatrzymali. Był z Zuzanną. Oboje w świetnych humorach. Właśnie zjedli w restauracji spaghetti ze szpinakiem.
Ona przyznała się od razu. Nie kryła uciechy, że plan się powiódł.
- Zdradzała dużą satysfakcję z dobrze wykonanego zadania - mówi nasz informator. - Zero skruchy, jakiejś refleksji. Opowiedziała, co się stało i krok po kroku, jak do tego doszło. Policjanci słuchali jej przerażeni. Nie mogli uwierzyć, że młoda, inteligentna dziewczyna tak beznamiętnie mówi o potwornej zbrodni, której się dopuściła. Widać, że kierowała zabójstwem, chłopak też się przyznał, też niczego nie żałuje, ale był raczej wykonawcą planu.
Oficjalnie prokuratura tego nie komentuje. - Wciąż zbierane są dowody - wyjaśnia Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Na to, że nastolatkowie obmyślili mord wskazuje to, iż kupili lateksowe rękawiczki. Użyli trzech noży.
Świat wierszy vs świat realny
Po co pojechali do Krakowa? Kryminalni sądzą, że chcieli zapewnić sobie alibi, ale prawda może być bardziej banalna. Zuzanna M. umawiała się z fanami swojej twórczości na spotkanie. Dzień przed morderstwem zorganizowała na Facebooku konkurs: „Jeśli chcesz wygrać ode mnie tomik, dodaj swój jeden ulubiony wiersz mojego autorstwa (publicznie) i oznacz stronę. Do wygrania jest pięć sztuk »33 «”.
W sobotę, już po „realizacji planu” zachęcała na FB: „HALO KRAKÓW! Dzisiaj też można się ze mną umówić w mieście w sprawie odbioru » 33 «”.
Oboje prawdopodobnie korzystali z pomocy znajomych, którzy przywieźli ich do domu rodziców chłopaka w nocy z piątku na sobotę. Dwie osoby zatrzymano w związku z tym w Poznaniu, prokuratura nie postanowiła jeszcze, jakie dostaną zarzuty. Zuzannie M. i Kamilowi N. grozi dożywocie. Na razie nic nie wskazuje na to, by działali pod wpływem ciężkich narkotyków. Przyznali, że przed zabójstwem wypali jedynie jointa.
- Świat wierszy pomylił jej się ze światem realnym - skomentował wczoraj na facebookowym profilu poetki jeden z jej fanów.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,87648,17136540,Koniec_nie_naszego_swiata.html#ixzz3M3wumCHl