wirujacypunkt 19.12.14, 20:35 Sprzątacie, gotujecie, pieczecie, dywaniki trzepiecie, czy co ? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 19.12.14, 20:54 Na pieczenie jeszcze za wcześnie... no chyba, że ktoś chce mieć prawdziwy piernik, ale to już za późno na przygotowania, bo powinno się ciasto zrobić około 40 dni temu... gotować, to tylko bigos (i to też już spóźnienie) Na razie sprzątanie... jutro w planie mam firanki, jestem już umówiona na powieszenie ich, i tak ogólnie to takie zwykłe sprzątanie. Ale jak się to robi tak na spokojnie i przez kilka dni, to nie ma tego "padania na nos"... Jeszcze na wszystko jest czas Mam zamiar tylko wypróbować proszek Wanish do czyszczenia dywanów, na sucho... tak reklamują i tak prosty w użyciu, że spróbuję... Marzył mi się mop parowy, ale w końcu nic z tego nie wyszło... A u ciebie? Dużo masz roboty? Czy też tak jak ja robisz wszystko na spokojnie? Odpowiedz Link
dwa-filary Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 19.12.14, 21:32 Na co dzień mam czysto, z okazji Świąt umyłam tylko szkło w witrynce, zmieniłam firanki i zasłony. Coco do wanish`a potrzeba prawdziwą szczotkę ryżową, wtedy ma sens Bigos nastawiam jutro, bo to 4 dni trzeba mieszać po godzinie dziennie, no może półtora godziny. Mięsa popiekę w niedzielę, ciasta w poniedziałek, we wtorek galarety i sałatki i już. Pierogi zrobione i zamrozone, łazanki do zupy grzybowej wysuszone. Choinkę ubiorę dopiero we wtorek wieczorem, bo inaczej zemdlałaby kilka razy z powodu moich kotów. Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 19.12.14, 22:05 Mnie zawsze dziwiło jak ktoś mówił o "generalnym sprzątaniu" na święta... Jak się ma czysto to co do jasnej anielki sprzątać "generalnie"? Odkurzenie - jak zwykle, ścieranie kurzu - jak zwykle... jedynie firanki i zasłony to "musowo" na święta trzeba zmienić. I praktycznie koniec. No jakieś tam bibeloty odkurzyć czy umyć jeśli tego wymagają. O! kurcze, zapomniałam! samowar muszę wyczyścić! a mam oryginalny, z mosiądzu, z tacą.... Mówisz, że potrzebna szczotka ryżowa? Hmmm... muszę poszukać czy coś takiego mam... a jak nie, to zdążę kupić... I co? mocno wcierać ten proszek? Działa? I musi tak trochę (ile?) poleżeć na dywanie? Bo potem to już pecha, odkurzacz wkracza do akcji i po wszystkim.... podobno Bigosu nie gotuję... ale dostanę , to samo z ciastami, sałatki również, pozostaje mi tylko upieczenie mięsa, ale to zrobię w e wtorek, albo nawet w środę rano. Choinki nie ubieram od kilku lat, muszę się zadowolić stroikiem Jak dla jednej osoby to nie warto stawiać choinki... ale pamiętam z wcześniejszych lat... choinkę u nas ubierało się zawsze w dzień wigilii... tak, że do stołu siadało się już przy ubranej choince Odpowiedz Link
wirujacypunkt Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 19.12.14, 22:48 A kto tu mówił o generalnym sprzątaniu? Wyszłam na brudasa i niedbalucha ale w domu są takie rzeczy do zrobienia, których nie robimy podczas każdego sprzątania, a święta są dobrym pretekstem do tego, by to i owo zrobić. Nie piekę, nie gotuję, nie wariuję, za kilka dnia wyjeżdżam na święta. Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 08:12 A w życiu! To nie była mową ani o was ani o mnie! Ja tylko znam takich ludzi szalejących przed świętami ze sprzątaniem - zupełnie jak na dawnych czasów! Kiedy były piece.... wtedy wiadomo że więcej się kurzyło - to wybieranie popiołu... I wtedy przed świętami to było wyciąganie wszystkich naczyń z szafek i mycie. Wyściełanie szafek nowym, czystym papierem... Teraz już tego się nie robi, ale niektórzy ciągle uważają, że przed świętami TAKIE sprzątanie musi być. Bo święta. I tak każde pomieszczenie, jedno po drugim - miał być błysk. Podłogi były z desek, żadne tam parkiety.... malowało się więc te podłogi, potem pastowało, froterowało...... Teraz na szczęście tego już nie ma i już nie szalejemy z takimi porządkami. Kiedyś mogło i być czysto ale takie generalne porządki przedświąteczne trzeba było robić. Teraz (już od dawna ) jesteśmy mądrzejsi i mamy lepszych "pomocników".... odkurzacze, mopy parowe i inne cuda techniki. Teraz to już wszystko to pestka, i nie siadamy do świątecznego stołu wymęczeni. Na szczęście to były dawne czasy, kiedy to mnie one nie dotyczyły, ale wielu już tak "odruchowo".... sprząta w takim stylu.... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 09:03 Pamietam czas, kiedy moja babcia z dziadkiem brali szczoty na długim kiju i szorowali podłogi...wrząca woda w wiaderku, spodnica babci zawiązana na wysokosci kolan i robota odchodziła, ze hej. Później zbierali tę brudna wodę, babcia przynosiła nastepne wiaderko czystej wody i tak sie uwijali. Kiedy wyschła pastowali Moim zadaniem było trzymanie ich pieska - pekinczyka Penia na rękach to było bardzo 'poważne' zadanie, bo Peniu był ogromnie ruchliwym psiakiem...miałam może 8 - 10 lat wtedy..Dziadkowie mieszkali w tej samej kamienicy, wiec biegałam czesto do nich. Jak dobrze, ze nie gromadzę bibelotów, serwetek, dywaników...minimalizuje do upadłego duszę sie w zagraconych pomieszczeniach. Sprzatam na bieżąco i nie muszę ulegać szaleństwom zwiazanych z wymiataniem brudu i bałaganu...ale co kto lubi Odpowiedz Link
1agfa Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 09:32 Miłe Panie, od czytania tych sprzątaniowych opisów ciarki mnie przeszły - chociaż tak, robiło się wiele i to właśnie na takie skomplikowane, trudne sposoby...Brrrr....!! Wiórkowanie podłóg: kłębki skręconego drobnego drutu i jaaaazda! Miejsce za miejscem: o tu, popatrz, opuszczone! Pastowanie, a potem jazda ręczną, ciężką froterką na kiju. Pomagać podaj przynieś pozamiataj. Wszystko "od czarnej roboty" Ale jaka za to była atmosfera oczekiwania po takich trudach... Niepotrzebne teraz są aż takie wysiłki, są inne prostsze sposoby. Teraz już wolę tylko zakupy nosić - zawsze coś spróbować przy tym można, smakowitego Wczoraj - bigosowałem! Już teraz się dobrze i smakowicie zapowiada, tyle że mrozu nie ma, a winien się schłodzic ten bigos - gar za duży na lodówkę. Pozdrawiam Wszystkich - i w nogi, i w drogę... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 15:55 1agfa napisał: > Pozdrawiam Wszystkich - i w nogi, i w drogę... Spiesz się powoli serdeczności, Agfo Odpowiedz Link
1agfa Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 21.12.14, 21:02 Dzięki za pozdrowienia, to teraz na mnie kolej, dla Ciebie i Wszystkich Kiedy pojechałem, odkryłem konieczność wieeelkich porządków; do późnego wieczora, przy sztucznym świetle było mnóstwo zajęcia (liści kupa i gałęzi, a teren spory) i nie dało rady spieszyć się powoli. Nadciągał wielki wiatr, z każdą godziną silniejszy. Nie udało mi się uniknąć sprzątania; domowego owszem, ale i tak mnie dopadło I Tobie serdeczności (wiewiórki nie spotkałem, za to był bażant) Pozdrawiam. Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 09:33 Człowiek na szczęście ma ten piękny dar - zapominania... Zapomina ciężkie czasy, trudności, braki... dzisiejsze pokolenie słucha z niedowierzaniem, że np. kiedyś nie było telewizorów (to jak się bajki oglądało??) A przecież wielu rzeczy nie było. Ja miałam długie warkocze.... a mama myła mi głowę mydłem lub żółtkami, spłukiwała wodą z dodatkiem octu... nawet kiedy już były szampony, ona długo jeszcze trwała przy mydle Proszek do prania? Mydło "jeleń" które się strugało do kotła i potem pranie gotowało się w tych mydlinach (na szczęście mnie to już ominęło). W blokach w piwnicy były "pralnie" z niskim paleniskiem gazowym do gotowania takich kotłów. I dwie wanny - do płukania. No i oczywiście obok były suszarnie. Pralka - Frania.... rwała jak cholera... Potem był perhydrol + woda szklana... wybielał, ale też niszczył bardzo.. Nie to co teraz - chemia do wszystkiego - proszki do prania, wybielacze, odplamiacze, zmiękczacze, płyny do mycia naczyń (kiedyś tylko gorąca woda ) Świat się zmienia. Do "dobrego" człowiek się szybko przyzwyczaja, nie wiem czy odnalazłby się w tamtych czasach. Czy umiałybyśmy prać kijanką w rzece jak kiedyś??? A takie czasy były.... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 09:51 Moja pierwsza pralka automatyczna tez miała dzikie zapedy ) po wyjeciu z pralki pranko przypominało pomarszczona bibułę i za cholere nie dało sie tego wyprasować chyba nazywała się Wiatka...pewnosci nie mam... ale za to druga przetrwała 18 lat, do dzisiaj ja wspominam...prała wszystko...buty, chodniki ale wszystko ma swój kres, kupiłam nową i jest taka sobie.... Nie masz gdzies na zapasie proszku IXI? niebieskiego? lubiłam prać z nim firanki.... były bieluchne ) dzisiejsze Wiziry już nie takie, jak na poczatku.... pewnie, ze środków czystości od groma jest....jedne lepsze, drugie tylko pachną ale narzekać nie można, bo wybór niesamowity Prać w rzece? hmmm...jakas metoda była, ale nie wiem, czy umiałabym wyprać... bo chodzi o to, żeby wyprać, a nie zmoczyć i poklepać jak ja sie cieszę, że mamy wode w domu i nie muszę o swicie wyprawiać sie do wodocieku ..i że nie urodziłam się w epoce kamienia łupanego bo teraz zamiast klepać w klawiaturę pewnie szyłabym futerko z mamuta ))))) Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 10:42 Mój pierwszy automat to był... Polar?.. nie.. ale tak jakoś podobnie... pamiętam, że miał dwa przyciski. Jeden to było "bio", a drugi to na normalne pranie. A to "bio" to było gotowanie. No i tak wyprałam chyba ze dwa wsady... zapomniałam wycisnąć bio i gotowało jak ta lala... ciuchy wyszły albo małe a szerokie, albo wąskie i długie (sweterki) a wszystko... sznurki.... Programator psuł się regularnie.... Teraz też mi się psuje a mam Whirlpool - już chyba ze 14 lat więc czeka mnie zakup nowej.. ale to już po świętach. Agfa przypomniał mi wiórkowanie parkietów! Ja w domu nie miałam wtedy parkietu, ale pamiętam akcje w szkole! Cykliniarek nie było więc były "akcje".... a potem taki biały wywiórkowany parkiet smarowano czarną mazią "pyłochłonną".... i znowu był czarny... obrzydliwość.... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 11:05 Nie pamietam takich akcji, był parkiet, ale bezbarwną pociągniety i Władek na ścianie ))tzn jego portret to było w podstatwówce...Później, już w szkole sredniej, która trwała 6 lat, bo od razu poziom studium był, jakieś inne akcje pamietam...malowanie w parku siatki, ławek..o, lubiłam takie zajecia na wolnym powietrzu ) w okresie światecznym przygrywałam na pianinie w czasie wystepów dla dzieci ze szkoły specjalnej...która miesciła sie tuż obok mojej szkoły..uwielbiałam ten czas świateczny....mimo kolejek, innego zupełnie zycia, jak dzisiaj.. wszystko tak cieszyło, zmartwienia były takie maciupkie, dopiero w późniejszym okresie zaczeły rosnąc...wraz z moim dojrzewaniem....często siegam do wspomnień do tych tak bardzo radosnych i tragicznych...nie chcę ich wymazać, bo sa przecież częścią mnie samej... Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 12:41 Przypomniałaś mi moje granie .... ja w kółku tanecznym. Jeździliśmy z występami do zaprzyjaźnionego Domu Dziecka Do dziś mam dość polonezów.... przeważnie Ogińskiego mieliśmy na tapecie... sporo rytmiki no i na ludowo.... To były czasy Masz rację, że wtedy zmartwienia były maciupkie... jakoś rosły razem z nami, a teraz to nawet przerosły... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 13:03 Zaczynałam swoja przygode z instrumentem od zaprzyjaźnienia sie z nim i ksiazeczką Klechniowskiej... może szło mi to całkiem, całkiem, bo pies nigdy nie wył, rodzice nie uciekali z domu intensywnie grałam jakies 7 lat...poźniej mniej...nie poszłam w 'stronę muzyki', ale przydaje mi się w wykonywanym zawodzie... pamietam wystep dziewczynki z rodziny...grała na mandolinie... pulpit, nutki....wszyscy grają, dziewczynka też... wszyscy skonczyli, a jej zostało jeszcze parę taktów dokonczyła, a jakże )))) raz tańczyłam menueta...... ale zaoszczędze opisu Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 13:34 O rane! Nieśmiertelna Klechniowska... Potem syn z niej korzystał i pewnie jeszcze ma do dziś, bo teraz wnuk się uczy Zresztą moje pianino jest właśnie u nich, czasem tęsknię za nim (pianinem)... ale nie ma mowy bym sobie kupiła, zresztą jakby było to i grać by się odechciało... Udało mi się skończyć podstawową muzyczną - razem z podstawówką, ale już w gimnazjum... były ciekawsze sprawy niż ćwiczenia Dziś lubię słuchać koncerty fortepianowe... i tak ogólnie miłość do muzyki pozostała. Za tańcem nie przepadałam, chociaż rocka wyjątkowo lubiłam Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 14:47 Muzyka towarzyszy mi do dzis ) Moim instrumentem był fortepian tzw krótki...pare lat temu ze względu na brak miejsca sprzedałam....syn, zapalony miłośnik motoryzacji niestety nie miał 'pociągu' w tym kierunku ) kiedy miałam 18 lat postanowiłam z kolega nastroić fortepian mielismy jakis tam kamerton, zamiast widełek klucz do..łyzew...) były kiedys takie przykręcane do buta perfekcyjnie nie wyszło marycha nie była popularna, kleju wachać nie odwazyłam sie nigdy, rodzice byli świetością i nikt ze znajomych nie myslał o poderżnięciu gardła matce, czy ojcu... łaziło się na dyskotekę, kręciła się 'lusterkowa' kula, muzyka Pink Floyd'ów umilała czas... w tygodniu biegałam na warsztaty malarskie, czasem na prywatkę... żeby zadzwonić do koleżanki latałam do budki yelefonicznej i za 50 gr rajdałam z nią ) spódnica bananówka była szałem + but na koturnie najwiekszy atutem była młodość, chęci, zapał....dążenie do wyznaczonego celu ..i żyło się super....mimo, ze nie było netu, smartfonów i innych umilaczy ) Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 15:22 Jak tak popatrzę wstecz, to życie bez komórek smartfonów było ciekawsze. Rozmawialiśmy. Spotykaliśmy się i gadali, gadali, gadali, bawili się razem,,, wszystko robiliśmy razem całą paczką.... A teraz.... sms-y i rozmowy przez komórkę, albo gg czy skypa. Na odległość.... Odpowiedz Link
rudka-a Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 15:39 Z pewnoscia zauwazyłaś, ze nawet podczas rozmowy zawsze ktoś wyjmie telefon i łypnie okiem, czy..nie ma jakiejs wiad a najgorsze jest to, gdy dwoje ludzi zamiast rozmawiać, tępo manipuluje w telefonie, od czasu do czasu cos tam mrucząc... posiadam tel, ale panuje /jeszcze/ na odruchami... natomiast pracuje z dziewczyną, która nie wypuszcza tel z ręki... towarzyszy jej wszędzie, kiedys utopi go w muszli ) będę musiała schować jej tel alee spanikuje dziwne trochę, bo..nie posiada internetu w komórce, niezbyt często ktoś do niej dzwoni, to po kiego go dzierży non stop w dłoni?!...nieodebrane, to w wolnej chwili oddzwaniam i po bólu nawyk? ) a może to błyszczące etui w cekiny ma zwracać uwagę....nie wiem Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 16:30 Młodzi zupełnie zdurnieli na punkcie komórek i sms-ów, bo tańsze niż gadanie... Pewnie śpią z komórką w garści.... Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 16:40 I masz rację .... można powiedzieć, że komórki weszły pod strzechy .. Odpowiedz Link
dwa-filary Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 18:01 Kurde, jakbym z Wami do jednej klasy chodziła, wzięło się Wam na wspominki Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 19:44 Tak jakoś sentymentalnie mi się zrobiło.... pewnie dlatego, że mi wczoraj kolejny roczek stuknął i dlatego tak wsiąkłam w te wspominki A co tam.... grunt, że ma się co wspominać A ciebie nie wzięło? Nie powspominasz? Odpowiedz Link
wirujacypunkt Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 20:17 Te święta są takim czasem w którym wspomina się beztroskie dzieciństwo w rodzinnym domu, ludzi którzy odeszli, stare przyjaźnie i wszystkie dobre chwile które są już za nami. Czekamy też z nadzieją na dobrą przyszłość, licząc na to, a także wierząc w to, że takie chwile pełne radości są przed nami. Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 20:33 Takie jest to życie, że przeplata trochę wiosny, trochę lata. Chwile dobre plączą się z tymi złymi.... a życie dalej trwa. Życzmy wszyscy wszystkim jak najwięcej tych dobrych chwil, żebyśmy mieli co miło i długo wspominać.. Odpowiedz Link
wirujacypunkt Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 20.12.14, 21:05 A więc życzmy Uśmiech i do przodu w przyszłość należy iść, zostawiając za sobą wszystko, co było złe, dobro złapmy mocno w ręce i trzymajmy z całych sił. Odpowiedz Link
dwa-filary Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 18:52 coco.franelka napisała: > > Tak jakoś sentymentalnie mi się zrobiło.... pewnie dlatego, że mi wczoraj kolej > ny roczek stuknął i dlatego tak wsiąkłam w te wspominki A co tam.... grunt > , że ma się co wspominać > A ciebie nie wzięło? Nie powspominasz? No to wszystkiego co najlepsze z okazji jak zwykle 36 urodzin Bądź szczęśliwa Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 19:39 Dziękuję filarku No tak.... eeee.... te 36.... a co tam, mam tyle ile w głowie, a że głowa ciągle młoda to i nie narzekam Odpowiedz Link
dwa-filary Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 19:46 Ja już od wielu, wielu lat obchodzę jak zwykle 36 urodziny i jest mi z tym całkiem dobrze, czego i Tobie życzę Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 20:01 A ja właściwie nie obchodzę już od dawna urodzin... po cholerę się męczyć i liczyć a jak by mi jeszcze tort ze świeczkami postawili?? toż to pożarem grozi! Sama tak ze sobą obchodzę... co se powiem to powiem i co zjem to zjem Ale dzięki za podpowiedź, w razie czego będę wiedziała jak wybrnąć Odpowiedz Link
wirujacypunkt Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 21:36 Radosnych 36 urodzin, obecnych i wszystkich kolejnych 36 urodzin Niech Ci się w życiu dobrze wiedzie, niech drogi którym będziesz chodziła będą zawsze proste, bez smutków i zamartwień, niech kwiat Ci się kłania i słońce uśmiecha się do Ciebie, a nad głową miej niebo zawsze błękitne Wszystkiego dobrego Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 22.12.14, 22:11 Dzięki wirku ale to już minęło i teraz "pracuję" na konto.. nowych... 36 Tamto już se ne vrati... Ale ja do smutasów nie należę, i cieszę się każdym dniem.... tylko żeby słonka było więcej! Czego i tobie życzę Odpowiedz Link
hardy1 Re: Gdzie wymiotło wszyskich ? 23.12.14, 14:27 Na wspominki się wam zebrało Z chęcią poczytałem, to i moje wspomnienia - wiórki stalowe do szlifowania parkietu, pasta, froterowanie, zakupy, mydło "Jeleń"... tyle, że wiosną specjalnie pod rynnę podstawiało się wodę, aby deszczowa miękka do mycia włosów była Muszę zwrócić uwagę, że nie umiecie liczyć lat życia kobiety - liczy się np. "mam dwie osiemnastki i dwa latka"... do osiemnastki i od nowa, a nie trzydzieści sześć. No! Odpowiedz Link