coco.franelka 04.01.15, 00:18 ... do jakiej kategorii zakwalifikowalibyście siebie?... a do jakiej znajomego... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
rudka-a Re: Przemyślenia karnawałowe .... :) 04.01.15, 00:31 Może do gospodyń oprócz haftowania ) znajomi?...hm... różnie.....) Odpowiedz Link
coco.franelka Re: Przemyślenia karnawałowe .... :) 04.01.15, 11:46 Na szczęście jestem całkowitym abstynentem, choć nie zaprzeczę, że wiem jak co smakuje I jak tak patrzę na tę listę... to jest ona kapitalnie trafna Chociaż.... jakoś wśród znajomych nie widzę takich pijących "do oporu", a i na ulicach nie widzę tylu pijanych jak kiedyś. Pamiętam zmorę sklepów sprzedających piwo i alkohol... pobliskie ławeczki, murki, krzaczki przy sklepie okupowane były przez "drobnych pijaczków".... Jak zabrakło, no to dwa kroki do sklepu i po problemie... Czasem trudno było wejść do sklepu, bo panowie zaraz za progiem z gwinta.... Może i tyle samo pijemy co kiedyś, tylko... kulturalniej? W domu? W knajpie? Po knajpach nie chodzę, więc nie wiem, ale widząc po sąsiadach... nie ma libacji, nie widzę pijanych. A najważniejsze - wyeliminowane zostało wreszcie picie w zakładach pracy. Czyli co? Lepiej jest? Odpowiedz Link
rudka-a Re: Przemyślenia karnawałowe .... :) 04.01.15, 14:26 Libacje, to może za dosadne okreslenie, ale latem grille z piwem, to częsty obrazek wśród sąsiadów. Nikt się nie przewraca, nie leżakuje na trawie ) tak, też twierdzę, że troche kultura spozywania poszła w górę chociaż, wiesz Coco...jest takie miejsce, gdzie w ciepłe dni troche tego menelstwa stoi, towarzystwo mieszane, wystarczy spojrzeć na zmaltretowane gęby, by wiedzieć, że swoje już w życiu wypili. Przesiadują na murku, łapki dygocą, kiep smętnie wisi w ustach, mysli sie kłębią, jak zdobyć na kolejną flachę...by zalać robaka, lub uśmierzyć ból podbitego oka. Sądzę, że całkowicie nie zostało to wyeliminowane, sa jeszcze jednostki, które maja to gdzieś, ale na dłuższą metę na pewno sie nie da. Odpowiedz Link