coco.franelka
08.01.15, 10:37
... i po przeczytaniu kilku (dawno) jego artykułów, więcej nie czytałam, i nie interesowały mnie jego poglądy. Zawsze był na marginesie polityki, ale teraz zaszedł w niej najwyżej jak na swoje możliwości... Jego poglądy.... nie mam słów na ich określenie. To znaczy mam, ale raczej takie... nieparlamentarne....

Ten artykuł mówi wiele o nim....
Jak podaje część mediów, jedną z przyczyn niedawnego usunięcia Janusza Korwin-Mikkego z funkcji prezesa Kongresu Nowej Prawicy ma być "skandal obyczajowy" polegający na tym, że konserwatywny polityk ma dwoje nieślubnych dzieci.
Mają dwa i cztery lata i nie pochodzą z jego wieloletniego związku z Małgorzatą Szmit, małżonką, a zarazem partnerką w biznesie oraz w redagowaniu tygodnika "Najwyższy Czas!". Z panią Małgorzatą europoseł ma troje potomków, wcześniej zaś w poprzednim małżeństwie też począł trójkę dzieci. Łącznie więc dzieci jest ośmioro, z czego szóstka jest już dorosła. Niektóre wspierają jego działalność polityczną, zarabiając przy okazji na obsłudze kampanii wyborczych.
Jeśli faktycznie powodem pozbycia się Korwina z funkcji lidera KNP są obyczajowe zawirowania w prywatnym życiu 72-latka, to znaczy, że nawet najbliżsi współpracownicy nie znają głoszonych przez niego od lat osobliwych poglądów na małżeństwo i wychowanie dzieci. Podał je już na początku lat 90. w książce pt. "Vademecum ojca".
Udziela w niej innym mężczyznom życiowych rad. Pisze więc np., że w małżeństwie dopuszczalny jest gwałt ("Wśród prawników są spory, czy zgwałcenie własnej żony jest karalne. Po męsku trzeba. Przecież tego ona od Pana w gruncie rzeczy oczekuje!") i bicie żony ("Klaps zaaplikowany żonie przy dzieciach nie jest wielkim błędem"), a dzieci należy czasem "porządnie sprać, by słuchały rozkazów".
Osobny rozdział książki zajmuje problem zdrady małżeńskiej. Korwin-Mikke wiernie zastosował się do wyłożonych tam myśli. Można je streścić krótko: mężczyzna zdradzać żonę może, a nawet powinien. Natomiast ciężkim naruszeniem zasad jest zdrada ze strony kobiety: "Gdy ja zdradzę żonę, to jakbym ze swej sutereny splunął na ulicę - nieładnie, ale przestępstwo niewielkie. Gdy natomiast mnie zdradza żona, to jakby ktoś z ulicy splunął do mojej sutereny" - poucza Korwin.
Inne złote myśli konserwatysty: "Rozsądna kobieta będzie wolała zostać jedną z siedmiu żon odpowiedzialnego, mądrego i silnego mężczyzny niż jedyną żoną łachmyty".
"Podstawową różnicą między męską a kobiecą niewiernością jest to, że jeśli Pan zdradzi żonę, to potomstwo z ubocznego związku będzie miało jednoznacznego ojca i matkę, a gdy zacznie Pana zdradzać żona, nigdy nie będzie miał Pan pewności, czy dziecko jest Pańskie".
"Natura obdarzyła kobietę znaczną zdolnością adaptacyjną: potrafi ona znakomicie dopasować się do środowiska męża. Kilku kochanków powoduje rozbicie jej osobowości, co u mężczyzn występuje w znacznie mniejszym stopniu".
"Plemniki, wnikając w ciało kobiety, ułatwiają adaptację do genetycznego charakteru partnera".
"Wierność kobiet jest bardzo ważnym czynnikiem cywilizacyjnym. Niewierności żony tolerować Pan nie może".
"Plemników jest za dużo i byłoby to marnowaniem drogocennego materiału, gdyby nie wykonywały one funkcji ubocznej".
Uff..., swoich szowinistycznych i pseudonaukowych poglądów Korwin-Mikke nigdy nie krył. Głosi je od lat i jak widać, konsekwentnie wciela w życie. Czego jak czego, ale swoich plemników nie marnuje. Jego wyborcy - z czego 28 proc. to ludzie młodzi - zmarnowali natomiast swoje głosy. Dzisiaj na oburzanie się jest z późno. Trzeba było wcześniej trochę poczytać.
Cały tekst:
wyborcza.pl/1,75968,17222386,Drogocenne_plemniki_Janusza_Korwin_Mikkego__CZUCHNOWSKIEMU.html#ixzz3ODiu2gaR