I znów o imionach ...

03.02.10, 10:31
blog.onet.pl/39997,1,archiwum_goracy.html


Tak wsiadłyście na imię Nikola, ale niektóre imiona w tym artykule
przewyższają ludzką głupote. Współczuję dzieciom o imieniu Dąb, Gniewosz, itp.
Krzywda dla dziecka.
    • iwles Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 10:38

      wolę Gniewosza niż Niemój.
      • patssi Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 10:47
        Naszej Balbinie też czasem współczują, tylko nie wiem za bardzo
        czego...
        Przeważnie dzieje się to w Polsce.W kraju,w którym obecnie mieszkamy
        imię to wzbudza zainteresowanie,zawsze w sensie
        pozytywnym.Fakt,trochę inaczej brzmi z racji zróżnicowanej wymowie i
        dźwięczoności,ale urok pozostaje...
      • pieskuba Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 11:06
        Tak na logikę - imię Niemój albo Nienasz prawdopodobnie
        miało "oszukać" smierć czy jakąś inną tajemniczą siłę, która chciała
        skrzywdzić rodziców, odbierając im dziecko (coś jak "on nie jest
        mój, jak chcesz moje dziecko to tu go nie ma") . A może w czasie gdy
        śmiertelność wśród dzieci była wielka przypomniało na każdym kroku,
        by do dziecka zbytnio się nie przywiązywać. W każdym razie ja
        dostrzegam coś bardzo smutnego w tym imieniu.
        • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:10
          Pieskuba, taka praktyka jest popularna w wielu kulturach. Czytalam
          ksiazke o chinskiej wiosce, gdzie specjalnie nadawano dzieciom
          obrazliwe, nieatrakcyjne imiona (np. Stary Pies etc.), bo wierzono,
          ze chroni je to przed demonem morza. Demon porywal tylko te
          atrakcyjne, godne jego uwagi. W ksiazce jest scena, gdzie rodzice
          faworyzuja jedno dziecko, wszyscy w wiosce az wstrzymuja oddech, bo
          'kusza los' (znowu, koncept obecny w wielu kulturach), i to dziecko
          potem faktycznie podczas sztormu sie topi (a jego siostra Dziurawy
          Garnek czy jak tam nie).
          • pieskuba Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:21
            O widzisz. I dlatego nie czepiałabym się "Niemoja", bo znaczenie
            imienia jest podszyte troską o los dziecka, natomiast "Dżesika"
            jednak mnie ociupinę drażni.
            • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:23
              Bo to troche jak Kevin i Tracey w UK ...
          • zoe7 Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:28
            Mi się wydaje, że ten "Niemój" to hebrajski Mojżesz.
            • pieskuba Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:37
              No cóż, matka Mojżesza też musiała nieźle kombinować, żeby utrzymać
              go przy życiu. I udawać, że syn nie jest jej dzieckiem.
    • gabrielle76 Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 10:43
      trzeba byc dziwnym człowiekiem zeby dac dziecku na imie Dab albo Gniewosz. Moja
      córka tez miała być Amelka, na szczescie mąż się uparł na Kinge i teraz sie
      cieszę że mu uległam z tym imieniem smile
      • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 13:17
        gabrielle76 napisała:

        > trzeba byc dziwnym człowiekiem zeby dac dziecku na imie Dab albo Gniewosz

        dziwnym?? A może po prostu oryginalnym, oczytanym..? A nadając dziecku imię
        Konga to już nie trzeba być dziwnym? Co to w ogóle za stwierdzenie? Ktoś może
        przecież być dziwakiem mając córkę Annę. Idiotyczne spostrzeżenia...
        • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 13:17
          Konga, tak, hehe. Kinga miało być, oczywiście smile
        • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:24
          ' A może po prostu oryginalnym, oczytanym..?'

          Oczytanym ?!! A może przewrażliwionym na punkcie swojej
          oryginalności ?!
          Faktycznie, idiotyczne spostrzeżenia...
          • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:28
            Napisałam "może", co miało oznaczać jedną z możliwości tudzież ewentualność, a
            nie pewnik czy wyznacznik.
          • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:28
            Gniewosz to klasyka, imie slowianskie, obecnie moze faktycznie rzadziej
            uzywane, ale zdecydowanie niepretensjonalne, jak np. Nikola.
            • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:44
              Wiesz, pretensjonalność to pojęcie względne... Ja na ten przykład w
              życiu nie dałabym dziecku na imię Zofia albo Franciszek
              • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:50
                Pretensjonalność nie jest pojęciem względnym, jest jasno określona i
                zdefiniowana i na pewno nie jest tożsama z wyznaczonymi przez ciebie granicami
                dobrego smaku, choc oczywiście może sie z nimi pokrywać.
                • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:52
                  To sa, niestety, kwestie klasowe, bardzo dobrze zreszta opisane.
                  • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:32
                    Pytanie tylko czy najpierw powstał podział na klasy czy może też w
                    wyniku badań nad imionami podzielono ludzi na klasy ?! I czy na
                    podstawie klasyfikacji ludzie nadają swoim dzieciom imiona (mniemam,
                    że tzw. klasa niższa czy wręcz patologicza ma w głębokim poważaniu
                    ów podział) czy może na podstawie własnych upodobań ?! Skoro głoszą
                    wszem i wobec, że ludzie oczytani, wykształceni i w ogóle ci
                    lepsiejsi dają 'tak a tak' to wiesz ile trzeba mieć odwagi by dać
                    dziecku na imię Brajan czy Dżesika ? smile

                    Dziwne tylko, że z 15 lat temu rzadko kto dawał dzieciom te 'piękne,
                    stare' imiona, ba - w klasie średniej kojarzyło się to nawet z
                    obciachem...
                    • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:47
                      To jest bardzo ciekawy temat. W Anglii np. jest to zjawisko bardzo
                      dobrze zbadane, bo i spoleczenstwo ma wieksza swiadomosc klasowa etc.
                      Chlopcy z council estate to wlasnie 'keviny', dziewczeta z prywatnych
                      szkol 'camille'. Klasa nizsza to bron Boze zadna patologia, zreszta
                      akurat typowa klasa pracujaca nie ma zadnego problemu z tym, czym
                      jest, jest bardzo z tego dumna, i unika skojarzen z klasami wyzszymi
                      rownie paranoicznie, jak upper class z 'plebsem'.

                      Natomiast, pomiedzy zadowolona z siebie klasa pracujaca i upper, jest
                      kilka stopni klasy sredniej (w Anglii to lower middle, middle-middle
                      i upper middle) i im wlasnie przypisuje sie middle-class anxiety i
                      chec spolecznej wspinaczki smile Oni beda wybierac imiona tak, by Bron
                      Boze nie kojarzyc sie z kevinami big_grin Chociaz, jak mowisz, wiele imion
                      przeszlo ewolucje i jest to sprawa dynamiczna.

                      Klasa w ogole nie ma nic wspolnego z wyksztalceniem, do ktorego
                      parcie przejawiaja wlasnie klasy srednie - klasy wyzsze ostentacyjnie
                      mowia, ze nie musza sie uczyc (ksiezna Diania dumna byla z faktu
                      ukonczenia tylko kilku klas, i publicznie mowila, ze jej wyjatkowo w
                      szkole nie szlo). Wynika to stad, ze nawet wyzsza klasa srednia to
                      ludzie, ktorzy musza pracowac na swoje utrzymanie, wiec i
                      musza sie uczyc, i presja jest wieksza, niz u ksiecia Williama, ktory
                      cos tam moze sobie skonczyc, ale hobbystycznie, bo zyje z majatku
                      przekazywanego przez pokolenia.

                      W Polsce nie ma az tak jasno okreslonego systemu klasowego - przede
                      wszystkim nie ma praktycznie klasy wyzszej. Niemniej, pewne rzeczy
                      IMHO sie powtarzaja, chociaz granice sa bardziej rozmyte. Generalnie
                      zasada jest taka, ze im wyzsza czyjas pozycja spoleczna, tym mniej
                      musi ja udowadniac strojem/gadzetami/imieniem. Stad tendecja do
                      wyszukanych imion klas aspirujacych, i prostego 'Jan' klas
                      nieasprirujacych. Ale to oczywiscie uproszczenie, chociaz ten temat
                      jest bardzo fascynujacy i mam nadzieje, ze bedzie wiecej literatury
                      nt.big_grin
                      • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:57
                        to jest bardzo duże uproszczenie, wziąwszy pod uwagę fakt, że owa
                        klasa 'nieaspirująca' (wg Twojego podziału) to klasa w 80% utworzona
                        z klasy bardzo 'aspirującej' big_grin

                        • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 16:00
                          To nie moj podzial, ale antropologow kultury (np. Kate Fox) big_grin
                          Pewnie, ze uproszczony, chociaz akurat w Anglii bardzo latwo poznac,
                          kto nalezy do jakiej klasy, i granice sa dosc sztywne.

                          W Polsce, nie wiem. Widze pewne podobienstwa, ale spoleczenstwo jest
                          zupelnie inne, przy czym arystokracji nie ma praktycznie, a komunizm
                          - ktory mial na celu miedzy innymi zniewelowanie roznic klasowych -
                          zniszczyl klasowa swiadomosc.

                          Nie bardzo rozumiem, o czym piszesz?
                          • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 19:17

                            Jeśli tę zasadę przeniesiemy na grunt polski (podział na imiona proste i wyszukane), przy założeniu, że w Polsce klasy wyższej (nieaspirującej) prawie nie ma to nasuwa się wniosek, że nie tylko niska pozycja społeczna rodzi mus udowadniania. Wszak w ostatnich czasach mamy wysyp imion 'prostych' - czyżby ktoś nieaspirujący jednak aspirował ?
                            Chyba, ze mamy naprawdę pokaźną grupę klasy wyższej
                            • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 19:51
                              No to ja wlasnie pisze, ze w Polsce nie ma klasy wyzszej, a klasa
                              srednia z zalozenia jest aspirujaca smileTylko aspiracje inne.
                • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:47
                  /Pretensjonalność nie jest pojęciem względnym, jest jasno określona i
                  > zdefiniowana i na pewno nie jest tożsama z wyznaczonymi przez
                  ciebie granicami
                  > dobrego smaku, choc oczywiście może sie z nimi pokrywać.' -
                  starałam się zrozumieć, ale nie potrafię.

                  Pies z definicji jest ssakiem, dla kogoś jest synonimem przyjaciela,
                  dla innego - jedzenia
                  • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:51
                    Imiona same z siebie nie maja, oczywiscie, zadnej wartosci.
                    Ale takiej wartosci nabieraja. Malo kto, na przyklad, nada dziecku
                    dzisiaj na imie Adolf, a przeciez imie jest jak kazde inne.

                    Tak samo, pewne np. ubrania kojarza sie z okreslonymi grupami
                    spolecznymi, i jesli nie chcemy byc z nimi kojarzeni, unikamy ich.
                    • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:55
                      Jeszcze powiem, ze pretensjonalnosc imion typu Dżesika, Nikola nie
                      polega na nich samych, ale na tym, ze nadawanie ich sprawia wrazenie
                      'trying too hard' - czyli znowu, cecha klas aspirujacych.
                    • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 16:03
                      'Tak samo, pewne np. ubrania kojarza sie z okreslonymi grupami
                      > spolecznymi, i jesli nie chcemy byc z nimi kojarzeni, unikamy ich'

                      dlatego właśnie swiat jest taki zmanipulowany, gdyż gro osób nie
                      ubiera się (nie nadaje imion dzieciom) tak jak im się podoba tylko
                      jak wypada albo wydaje im się, że wypada
                      • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 16:12
                        To jest o wiele glebsza rzecz.
                        Ja np. nie ubieram sie jak Indianin z plemienia Navajo nie dlatego,
                        ze mi 'nie wypada', ale ze nie mam w swoim otoczeniu takiego wzorca
                        do skopiowania. Ubieram sie, naturalna koleja rzeczy, jak ludzie
                        naokolo mnie, rodzina, przyjaciolki, osoby, ktore mi imponuja etc. I
                        pewne rzeczy po prostu do glowy mi nie przyjda - a sa one np.
                        codzienna praktyka gdzie indziej.

                        Tak samo, krolowa Jordanii nie nosi chinskich ciuchow ze stadionu nie
                        z powodu snobizmu, ale po prostu nie ma do nich dostepu/w jej
                        otoczeniu nosi sie cos innego. I tyle.

                        Dzieciom nadaje sie imiona, ktore uwaza sie za ladne. Jeden oglada
                        brazylijska telenowele i zachwyci go np. Fiorella, a drugi czyta
                        Dostojewskiego i spodoba mu sie cos innego. Nie wartosciuje
                        tego
                        , mowie tylko, ze po kluczu wyboru widac inspiracje, ktora
                        nie wziela sie znikad, ale z calego zaplecza socjo-spolecznego.
                        • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 16:28
                          Inna jeszcze rzecza jest cel, z jakim nadaje sie dziecku takie, a nie
                          inne imie, jego funkcja.

                          Pierwsze rzecza jest, oczywiscie, zaznaczenie plci. Potem juz roznie:
                          jedni chca, zeby ich dzieci mialy imiona oryginalne (najwidoczniej
                          pochodza z grupy, gdzie oryginalnosc jest ceniona, a indywidualizm
                          jest wartoscia), inni chca, zeby bylo kontynuacja tradycji rodzinnej
                          (czyli np. imie po babci w rodzinie, gdzie wartoscia wieksza niz
                          oryginalnosc jest zachowanie tradycji), jeszcze kiedy indziej bedzie
                          to podkreslenie przynaleznosci etnicznej czy pochodzenia, albo - jak
                          juz pisalismy - ochrona dziecka etc. Pisze tylko o tym, ze to nie
                          bierze sie z powietrza - np. w grupach, w ktorych nigdy nie bylo
                          przesladowan etnicznych, mozna eksperymentowac wiecej z nowymi
                          imionami spoza tego kregu, a w takich, w ktorych istnieje lek o
                          zachowanie tradycji bedzie raczej nadawac sie imiona sprawdzone.

                          Jesli polska dziewczynka z malego miasteczka ma na imie Dżesika, malo
                          jest prawdopodobienstwo (chociaz nie jest to niemozliwe), ze bedzie
                          to imie po prababci. Moze to wiec np. pokazywac na chec odciecia sie
                          od swoich korzeni, i nadzieje rodzicow, ze dziecko bedzie mialo
                          bardziej glamour zycie niz oni.
                          • mysty Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 19:25
                            Jeśli polska dziewczynka z dużego miasta ma na imię Zofia, a w jej bliższej ani dalszej rodzinie nie ma i nie było kobiety o takim imieniu to o czym to może świadczyć ? Może o chęci powrotu do korzeni, których nie ma ?

                            Reasumując - powiedz mi jak masz a na imię a powiem ci czy będę się z tobą bawić
                            • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 19:52
                              To moze swiadczys o 100 roznych rzeczach, ale mowimy tu o pewnej
                              modzie.

                              Smiej sie, ale niestety bylo badanie w UK, z ktorego wynikalo, ze jest
                              jakas korelacja pomiedzy imieniem, a pozniejszym sukcesem zyciowym sad
                  • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 20:11
                    No i co chciałaś przez to powiedzieć?
                    • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 20:17
                      Driadea, drzewko tak sie rozroslo, ze nie wiadomo, do czyjego postu
                      odnosi sie Twoje pytania.
                      • driadea Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 20:30
                        Rzeczywiście smile

                        Chodziło o to:
                        mysty napisała:
                        "Pies z definicji jest ssakiem, dla kogoś jest synonimem przyjaciela,
                        dla innego - jedzenia"
            • landora Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 15:09
              Gnieowsz to dla mnie jest taki wąż..inaczej miedzianka wink
    • figrut Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 10:49
      Imię wydaje się dziwne do czasu, aż się z nim nie osłuchamy. Dla mnie dziwnym
      imieniem było kiedyś Arleta, póki w internacie przez dwa lata nie miałam
      czterech Arlet na jednym piętrze tongue_out
    • kali_pso Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 11:04

      A ja współczuję komuś kto nazywa się Brajan Gorylwinkp
      • kura17 Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 11:23
        ja osobiscie znalam chlopaka, ktory sie nazywal bozydar gracjan smierciak smile
        fajny facet byl, ale musia swoje odcierpiec przez zestawienie imion i nazwiska,
        dzieci milosierne nie sa wink
      • nell09 Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 20:45
        chociaż np. Łukasz czy Tomek Goryl też niezbyt uroczo brzmi.
    • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:12
      IMHO Gniewosz bardziej mi sie podoba jednak, niz Nikola. Nikola jest
      pretensjonalne.
    • madzioreck Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:15
      Ostatnio czytałam o nietypowych imionach Łodzian, i o ile dziewczyna o imieniu
      Sawa spotykała się "tylko" z przekręcaniem jej imienia na "Sara" czy "Saba", to
      dziewczyna, której rodzice dali na imię Szeherezada, jest narażona na zarzuty,
      że robi sobie jaja z klientów, kiedy odbiera telefon, a klienci oddzwaniają do
      firmy, żeby sprawdzić, czy taka osoba rzeczywiście w tej firmie pracuje.
    • baellu Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:18
      Jest w Polsce chłopiec, który ma na imię Alpaczino. Naprawdę!
      Mi zawsze podobało się imię Bonawentura, ale syna tak bym nie nazwała.
      Mam córeczkę Aleksandrę. Miała być Maja ale teraz tak dużo dziewczynek o tym
      imieniu.
      • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:22
        Musze powiedziec, ze lata mieszkania zagranica i stykania sie z
        najrozniejszymi imionami stepily nieco moja wrazliwosc.
        A od kiedy poznalam pania o imieniu Pindolia, przestalam sie dziwic
        czemukolwiek, i zadna Szeherezada mnie nie rusza.
      • vayacondios Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:29
        ale Aleksandra jest równie popularna co Maja, a może nawet bardziej
        • baellu Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:41
          Wiem, że to popularne imię, ale w moim otoczeniu więcej Majeczek niż Oli.
    • betticzka Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 12:30
      Myslę,że w nastąpił pewnego rodzaju przełom, mamy coraz więcej
      różnorodności w imionach (i dobrze) od Marysi po Nikodema itp. To
      dobrze choć niektóre imiona bywają zjawiskowe. Mi samej bardzo
      podoba się imię Rozalia ale śmiałości w nadaniu mojemu dziecku bym
      nie miała.
    • lila1974 Gniewosz 03.02.10, 12:52
      a co w nim dziwnego?

      Znam jednego Gniewka dzis juz dorosly, ale znalam go i za
      dzieciaka ... zawsze lubil swoje imie.
    • lykaena Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:34
      Najdziwniejsze imię o którym słyszałam,że rodzice chciali nadać synowi(na jego
      szczęście nie nadali) było Pacyfik Jezus Maria.
      Poza tym nadanie oryginalnego imieniapowinno miec jakąś genezę- po przodku,
      ulubionej książce,postaci ,która podziwiamy itp.
      Nie rozumiem natomiast nadawania imion w moim mniemaniu pretensjonalnych typu
      Brajan, Dżesika.
      • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 14:55
        Geneza jest taka, ze nizsze klasy spoleczne chca dac swoim dzieciom
        imiona w ich mniemaniu swiatowe, ktore w pewien sposob spowoduja ich
        spoleczny awans. Jest to ten sam mechanizm, ktory sprawia, ze nizsza
        klasa srednia w Anglii mowi 'pardon?', a klasa wyzsza 'what?'
        • pudelek09 Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 18:37
          a ja mam Marcelinke.Jak nadalam to komentarze byly-skad takie imie?
          Jak to wolac itd!
    • gooochab Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 19:16
      Dąb? Więc może od razu Klonsmile))?

      Można byłoby pytać "czyim jesteś klonem"smile))

    • tosterowa Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 21:24
      Niższa klasa aspiruje wyżej, więc nadaje imiona zagraniczne (brajan, Nikola).
      Średnia klasa aspiruje do klasy wyższej, więc nadaje imiona stare (Marysia,
      Antek). To samo zjawisko, tylko dwa bieguny. Głupie to strasznie, ale w sumie
      mnie to nie obchodzi, dziwi mnie tylko wielkie zdziwienie, że dziecku można dać
      na imię Andżela. No cóż, mama Zosi ma się z kogo ponabijać, bleee.
      • croyance Re: I znów o imionach ... 03.02.10, 21:30
        Ale zauwaz, ze dziala to w dwie strony: klasa srednia smieje sie z
        Andzeliki, ze ubiera sie wulgarnie i ma pretensjonalne imie, a klasa
        'nizsza' smieje sie z Zosi, ze wyglada jak stara ciotka i ma
        wiesniackie imie jak jakas babcia stara ;-D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja