kirah2
07.09.10, 15:28
To pomysł męża (który btw ma na imię Marek).
Byłam na 100% pewna, że będzie druga dziewczynka i imię było daaaawno wybrane, gadałam do brzucha w rodzaju żeńskim itp., a tu okazało się, że będzie facet...
Jakoś żadne imię do mnie nie przemawia. Po długich eliminacjach doszliśmy do Marcina, tzn. mój mąż doszedł, a ja się niby zgodziłam, ale nadal mi coś nie pasuje.
Po pierwsze, czy nie będzie to odbierane tak, że specjalnie próbowaliśmy dopasować imię brata do siostry?
Po drugie (chyba znacznie ważniejszy argument) - ja nie wymawiam "R" - już parokrotnie zdarzyło mi się, że obcy ludzie poprawiali mnie, jak mówiłam do własnej córki, a z Marcinem, jako że krótszy, może być gorzej niż z Marceliną - moi rodzice poinformowali mnie, że wymawiam "Majcin"... no i ta wada wymowy jest genetyczna - nie daj boże on sam nie będzie umiał prawidłowo wymówić własnego imienia? dzieci w szkole go zniszczą... (jakoś mi to nie przyszło do głowy przy pierwszym dziecku, musztarda po obiedzie).
Podobają mi się imiona Daniel (na tym forum chyba nie ma najlepszej prasy) i Adam, mąż nie chce się zgodzić na żadne z nich (na razie).
Aha, imię ma pasować do nazwiska Kubczak.
Co radzicie?