fuke
14.10.10, 13:10
maluch w drodze, a problem proporcjonalny do brzucha.
stwierdzilismy z mezem, panem pietrkiem, ze nie chcemy znac wczesniej plci dzidziusia. przez to mamy do rozstrzygniecia o dwie klotnie wiecej - imie zenskie oraz imie meskie. trzeba jeszcze dodac, ze oboje jestesmy zbyt uparci by ustapic i pogodzic sie z wyborem innym niz wlasny.
ale do rzeczy.
nazwisko jak nazwisko - za piekne nie jest. doskonale wiemy, ze jesli nie postawi sie na imiona dosc proste, mozemy sie otrzec o groteske.
ja, z powodow sentymentalnych, stawiam na leona (imie mojego dziadka). meza nie przekonuje jednak wizja malego leosia szurajacego po dywanach. maz ma swoja - malego
arturka. trzeba dodac, ze jest z wyksztalcenia filozofem i juz na studiach stwierdzil, ze odda syna w opieke schopenhauera. nie powiem, schopenhauer do mnie przemawia i w ogole (w koncu flecista - moj zawod), ale mam straszne skojarzenia z imieniem artur. po prostu nie wyobrazam sobie, by moj syn mial takie imie. i koniec. przedyskutowalismy tez mirona (bo bialoszewski i czernienko), ale narazie bez echa.
drugim problemem, wiekszym, jest imie dla dziewczynki. tutaj w ogole, zadne z nas, nie jest przekonane. ja po dlugich bojach z kalendarzem przychylam sie do tomiły - piekne imie staropolskie, dosc podobne do imienia meza a do tego ma przesliczne zdrobnienia: miła, miłka, tomiłka. maz jednak uparl sie na konstancje. moje uwagi, ze zdrabniac bedzie trzeba, ze przeciez zdrobnienie to kostka, nie przekonuja go. fakt - kostka mu sie nie podoba, ale stwierdzil, ze nie kazde imie musi byc zdrabniane. drugim wyborem (troche wspolnym) jest otka. maz jest za, bo to imie jego babci, jednak ja mam watpliwosci. do wyzej wymienionych [imion] mozna dodac leonie (leosia, lonia, leonka) i helene (helenka, hela).
tak wiec - pomozecie nam?
meskie: leon pietrek vs artur pietrek vs miron pietrek?
zenskie: tomiła pietrek; konstancja pietrek; otka pietrek; leonia pietrek; helena pietrek?
jak najlepiej?