kura17
11.05.11, 10:40
ja musze przyznac, ze mam "delikatnego swira", jesli chodzi o zdrabnianie, zmienianie, przerabianie imion naszych dzieci

uwielbiam to robic i wymyslam najrozniejsze kombinacje-machinacje, czasem bardzo dalekie od rzeczywistego imienia. niektore sie przyjmuja, niektore odchodza w zapomnienie, niektore sa przez dzieci akceptowane (starszemu podoba sie prawie wszystko), niektore absolutnie odrzucane "mama, nieeeeeeeeee" (mlodszy syn, sebastin, akceptuje malo zdrobnien, mowi wtedy, ze on sie "basti" nazywa i juz!

).
z doroslymi stosuje inna taktyke - staram sie wyczuc lub zapytac, jaka forme swojego imienia lubia najbardziej i takiej uzywam. zawsze patrze, jak ktos sie w mailach podpisuje, na przyklad, bo zakladam, ze wlasnie tam pisze lubiane zdrobnienie, badz cale imie, gdy tak woli.
ja osobiscie lubie rozne wersje swojego imienia (katarzyna), choc wole byc "kaska" niz "kasia" (tak mowi moja mama, maz, ciocie i babcia

). "katarzyne" tez uwazam sa swietna, choc malo komu chce sie tak mnie nazywac...
... oprocz miedzynarodowych znajomych (mieszkam w niemczech i pracuje w bardzo miedzynarodowym miejscu pracy), ktorym od lat przedstawiam sie jako "katarzyna", bo kasie i kaski sa nie do wymowienia dla wiekszosci
natomiast do pasji doprowadza mnie "pani kasia"

strasznie nie lubie tej formy, wydaje mi sie jednoczesnie infantylna i protekcjonalna, a wszyscy moi polscy szefowie sie tak do mnie zwracali... (nawet ci bardzo fajni, ktorych lubilam i szanowalam). oczywiscie nigdy nie mialam odwagi, zeby im o tym powiedziec i "cierpialam" w milczeniu, rowniez w milczeniu uwielbiajac jednego z nich, ktory sie do mnie zwracal "pani katarzyno"... mmm... do dzis mam dreszcze na samo brzmienie! gdybym miala wybierac, to wlasnie TAK chcialabym byc nazywana
a Wy? zdrabniacie? nie zdrabniacie?
swoje imiona lubicie "w calosci", czy po zmianach?