kura17
01.06.11, 12:54
macie jakies fajne historyjki o rodzinnych imionach? tych nadanych i NIE-nadanych?

albo jakis fantazjach rodzicow, ktorych zaluje sie do dzis?
moja siostra, urodzona w roku olimpijskim, miala - zgodnie z zyczeniem mojego taty, milosnika sportu - nosic imie Olimpia...
... ale sabat rodzinnych czarownic, ktory zebral sie po narodzinach, zbuntowal sie i absolutnie zabronil

poniewaz tata byl wtedy glownie w innym miescie, wiec zbyt duzo do gadania nie mial...

... a siostra do dzis jest tym kobietom wdzieczna, bo imie olimpia jej sie wyjatkowo nie podoba.
ja za to nazwalam siostre w brzuchu "kuba" i nie moglam sobie wybic z glowy (jak sie juz urodzila), ze to dziewczynka, hehe...
ale moja ulubiona hisotria rodzinna dotyczy imienia dla siostry mojej babci... urodzila sie w okolicach konca wojny, do urzedu trzeba bylo jechac pociagiem, zeby dziecko zarejestrowac... pojechal moj pradziadek (czyli ojciec dziewczynki), ktory byl strasznym kobieciarzem podobno...
... no i w pociagu (tak twierdzil) poznal "piekna i elegancka kobiete o wdziecznym imieniu Rafaela"

tak go ta babka zauroczyla, ze na jej czesc postanowi nowonarodzona corke nazwac rafaela wlasnie!
... nie potrafie sobie nawet wyobrazic reakcji rodziny (tradycyjnjej, pochodzacej ze wsi) na takie imie...
... jednak "szczesliwie" imie bylo tak wymyslne, ze pradziadek... zwyczajnie zapomnial po wyjsciu z pociagu