corianna
21.06.12, 23:54
U mojej kolezanki "nie przyjely sie imiona" coreczek. Gabriela, ktora konczy pierwsza klasę podstawowki, nazywana jest najczęsciej Elą, Elunią lub sporadycznie Arielą
( przedziwnie) .W szkole kolezanki przyzwyczaily sie do zdrobnienia Ela, mowią też Elka.. Nauczycielka tez tak do niej mowi. Druga z dziewczynek, wiek zerowkowy, zawsze nazywana jest Kasią. Nawet nie wiedzialam ze ma na imie Kaja. Dowiedzialam sie przypadkiem jak zobaczylam podpisany rysunek.
Zapytalam "to twoje imię " a ona powiedziala "nazywam sie Kasia, ale mogę pisac Kaja"
Ich mama powiedziala ze zaczęlo się od tego ze zupelnie przestaly im sie podobac zdrobnienia Gabrieli ale nie mieli odwagi zmienic imienia i zaczeli sobie swobodnie eksperymentowac ze zdrobnieniami
W zasadzie rodzina odeszla od prawdziwych imion dziewczynek. Ich nadane imiona sa wedlug mnie calkiem ladne, ale pewno tez wolalabym mowic Ela niz Gabrysia, lub Gabi ale czy to nie jest troche mieszanie dzieciom w glowach?
Jak myslicie, czy to nie jest dziwacznie jesli dziecko nie identyfikuje sie z imieniem, jesli szesciolatka nie wie dokladnie jak ma na imie?. Czy w takich wypadkach lepiej byloby zmienic imię urzędowo? Pytam, bo zupelnie nie umien znalezc swojego stosunku do takich eksperymentow.