Popularność i jej granice

22.01.13, 10:04
Zainspirowana wątkiem o Leonardzie postanowiłam, że sprawdzę nadawalność wybranych przypadkowo przeze mnie imion. I stwierdzam, że obecnie te popularne u noworodków typu Julia, Maja, Nadia, Milena w całej populacji nie są aż tak popularne.
Często na tym forum proponowana jest Helena, Barbara, Marianna, bo są mniej spotykane u noworodków, ale w praktyce są bardzo popularne wśród ogółu kobiet i mają ogromną nadawalność. I tak rozumiem, że w klasie może być 2,3 Maje, ale z taką Heleną, Katarzyną (która nie jest w pierwszej 20 stce obecnie nadawanych) taka Maja może częściej się spotkać w życiu codziennym robiąc zakupy, u lekarza, w pracy itp
I zapytać jakie są według Was granice popularności i jak je odczuwacie (ile imię powinno mieć nadań według Was, aby takie imię zaliczyć do popularnych).
Katarzyna - obecna nadawalność 587 691 Polek (w 2001 r. - 640 937)
Zofia - dziś imienia Zofia używa 414 459 Polek (w 2001 r. - 601 701)
Barbara - obecnie noszą je 515 902 Polki (w 2001 r. - 572 295)
Stefania - dziś nosi je 90 617 Polek (w 2001 r. - 180 777)
Julia - obecnie nosi je 137 669 osób (w 2001 r. - 70 907
Nadia - w Polsce mieszka 5736 Nadii (w 2001 r. - 1144).
Alicja - obecnie imię Alicja nosi 192 339 Polek (w 2004 r. - 188 609 osób)
Marianna - dziś imię Marianna nosi 225 339 Polek (w 2001 r. - 429 580)
Hanna - obecnie imię to nosi 99 910 Polek (w 2001 r. - 97 081)
Milena - w Polsce nosi je 36 356 osób (w 2001 r. - 29 783
Klara - obecnie noszą je 8373 Polki (w 2001 r. - 18 547)
Maja - w Polsce imię to noszą obecnie 39 143 osoby (w 2001 r. - 15 829)
Michalina - nosi je 28 931 osób (w 2001 r. - 40 395)
Krystyna - obecnie imię to noszą 513 902 osoby (w 2001 r. - 601 919)
Helena - dzisiaj nosi je 262 115 Polek (w 2001 r. - 469 095)
Zuzanna - dziś imię Zuzanna nosi 86 035 Polek (w 2001 r. - 49183)
Danuta - obecnie imię Danuta nosi 344 681 Polek (w 2001 r. - 385 818)
    • kontaminacja Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 11:32
      Dla mnie granicą popularności była potencjalna sytuacja z życia szkolnego mojego dziecka: "Dzień dobry, jestem mamą X z klasy X". Nauczycielka bez podawania nazwiska dziecka wie, o kogo chodzi. Na razie pełen sukces smile.
      • gaudencja Re: Popularność i jej granice 24.01.13, 23:30
        Mnie z kolei odpowiada poziom popularności, przy którym przychodzisz do szkoły i przedstawiasz się jako mama dziecka x [tylko imię] i nauczycielka wie, o kogo chodzi. Bez uzupełniania o klasę. Tak miałam ja sama w każdej ze szkół i tak ma mój syn.
    • dalenia Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 12:59
      Ja już kiedyś wypowiadałam się na ten temat - dla mnie dużo ważniejsza jest popularność danego imienia w grupie rówieśniczej. Co mi po tym, że wśród kobiet załóżmy w średnim wieku będzie niewiele moich imienniczek, jak wszystkie koleżanki z mojego pokolenia będą miały to samo imię co ja? Ja rozumiem, że potem, gdy człowiek dorasta, to idzie do pracy, pracuje z ludźmi z różnych przedziałów wiekowych itp. No mimo wszystko - taka popularność nie jest dla mnie tak ważna, jak ta w grupie rówieśniczej. To, że spotkam się w poczekalni u lekarza z moją imienniczką nie jest dla mnie problemem - dużo gorzej, gdy w mojej grupie znajomych będą nagle 4 Magdaleny.

      Nie wiem ile imię powinno mieć nadań, żebym mogła je uznać za popularne. Na pewno takie będą dla mnie te z pierwszych 20-stek rankingów z danego roku. A tak w całej populacji to już raczej zależy od konkretnego imienia i pokoleń, w jakich było ono popularne. Bo np. fakt, że Marianna jest taka popularna mi nie przeszkadza - jest popularna w pokoleniu babć i ja osobiście po prostu nie pamiętam jej "nawału", że tak to nazwę - może dlatego, nie wywołuje we mnie odruchu wymiotnego jak Julia np.
    • gaudencja Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 13:10
      Napisałam bardzo długi post, który w całości mi zeżarło. Myśl była w ogólności taka, że niektóre imiona (spójrz na co gwałtowniejsze spadki popularności między 2001 a 2007 rokiem niektórych z wymienionych przez Ciebie imion) są popularne w zupełnie najstarszych pokoleniach, z którymi dziecko na szerszą może się spotkać co najwyżej u lekarza, jak już przestanie chodzić do specjalistów dla dzieci. Za 20 lat pokolenia, którym imiona te zawdzięczają masową popularność, niestety odejdą. Nie obawiałabym się np. kłopotów z nadmiarem Regin w populacji, choć obecnie (2007 r.) imię to jest częstsze niż Maja.
      Natomiast imionom z pokolenia młodych babć i mam dałabym odpocząć, są dla mnie zbyt bliskie czasowo do pokolenia rodzących się teraz dzieci, i dlatego np. nie proponuję Barbary (chyba tylko, jeśli do wyobru jest jedno z kilku imion dla córki i to własnie wydaje mi się najstrawniejsze).
      • czarna.perla Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 13:28
        Dla mnie również najważniejsze było to by dzieci miały takie imiona, które nie będą powtarzały się w ich roczniku ani w rocznikach zbliżonych. Popularność imienia 80 lat temu niespecjalnie mnie interesuje. Syn był jedyny w przedszkolu, teraz skończył przedszkole jest jedyny w szkole a jego imie nadal nie powtórzyło się w przedszkolu do którego chodził. Sądzę jednak, że zanim on skończy szkołę pojawi się nawał jego imienników.
        Córka jest jedyna w przedszkolu ale niestety w szkole do której pójdzie za półtora roku są już 3 jej imienniczki ( w szkole uczy się ponad 400 dzieci), dwie z nich są od córki starsze o dwa lata, jedna dziewczynka będzie w 6 klasie kiedy córka będzie w pierwszej. Założę się, że w innych szkołach w moim mieście mogłabym nie spotkać żadnej imienniczki córki w najbliższej przyszłości oraz kilka lat wstecz- ot taki zbieg okoliczności, ze w tej szkole będą akurat 4.
    • mary.h Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 13:17
      Dla mnie idealna jest sytuacja, którą przytoczyła kontaminacja - podaję tylko imię dziecka, a nauczycielka od razu wie, o kogo chodzi. Rewelacyjnie by było, gdyby w każdej klasie żadne imię się nie powtarzało. Ale to nierealne...

      Zgadzam się też z dalenią - ważna jest nadawalność wśród rówieśników, a nie popularność imienia w całej populacji.

      Przy wyborze imienia dla syna nie zwracałam uwagi na to, że imię jest popularne tak ogólnie, w różnych grupach wiekowych. Chodziło mi o to, żeby nie był jednym z kilku w klasie i jednym z kilkunastu (czy wręcz kilkudziesięciu) w szkole. I myślę, że mi się udało trafić.

      Będąc w szkole średniej, u mnie w klasie liczącej 33 osoby, były 2 dziewczyny i 31 chłopaków, z czego 7-miu Tomków - nie było to fajne...
      • czarna.perla Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 13:30
        mary.h napisał(a):

        > Dla mnie idealna jest sytuacja, którą przytoczyła kontaminacja - podaję
        > tylko imię dziecka, a nauczycielka od razu wie, o kogo chodzi. Rewelacyjnie by
        > było, gdyby w każdej klasie żadne imię się nie powtarzało. Ale to nierealne...
        >
        > Zgadzam się też z dalenią - ważna jest nadawalność wśród rówieśników, a
        > nie popularność imienia w całej populacji.
        >
        > Przy wyborze imienia dla syna nie zwracałam uwagi na to, że imię jest popularne
        > tak ogólnie, w różnych grupach wiekowych. Chodziło mi o to, żeby nie był jedny
        > m z kilku w klasie i jednym z kilkunastu (czy wręcz kilkudziesięciu) w szkole.
        > I myślę, że mi się udało trafić.
        >
        > Będąc w szkole średniej, u mnie w klasie liczącej 33 osoby, były 2 dziewczyny i
        > 31 chłopaków, z czego 7-miu Tomków - nie było to fajne...
        >
        >

        U mojego syna w klasie jest 19 osób w tym 6 dziewczynek- 3 z nich to Julie.
    • olinininka Re: Popularność i jej granice 22.01.13, 13:38
      Ale biorąc pod uwagę np. Zosię czy Marysię jest w czołówce noworodków obecnie (10 i 15 miejsce) i w czołówce najpopularniejszych ogółem (10 i 2 miejsce) to ja osobiście wolałabym takich imion unikać bardziej niż np. wcześniej wymienianej Mai, (chociaż nie jest w moim guście).
      I tak samo patrząc na nadawalność imienia Alicja (była i jest popularna), obawiałabym się tak nazwać córkę, niż nazwać córkę np. Julia, Milena, Nadia, mimo że są w pierwszej 20 stce. Te drugie mimo popularności są bardziej rzadkie. To są wymienione przeze mnie przykłady (i nie oceniam teraz imion w kontekście czy mi się podoba czy nie, tylko w kwestii popularności).
      • corianna Re: Popularność i jej granice 23.01.13, 00:24
        olinininka napisał:

        > Ale biorąc pod uwagę np. Zosię czy Marysię jest w czołówce noworodków obecnie (
        > 10 i 15 miejsce) i w czołówce najpopularniejszych ogółem (10 i 2 miejsce) to ja
        > osobiście wolałabym takich imion unikać bardziej niż np. wcześniej wymienianej
        > Mai, (chociaż nie jest w moim guście).
        > I tak samo patrząc na nadawalność imienia Alicja (była i jest popularna), obawi
        > ałabym się tak nazwać córkę, niż nazwać córkę np. Julia, Milena, Nadia, mimo że
        > są w pierwszej 20 stce. Te drugie mimo popularności są bardziej rzadkie. To są
        > wymienione przeze mnie przykłady (i nie oceniam teraz imion w kontekście czy m
        > i się podoba czy nie, tylko w kwestii popularności).


        Ja mam zupelnie odwrotnie - wolalabym unikac Mai niz Zosi ( oczywiscie biorac pod uwage nadawalnosc, abstrahujac od urody iumienia)
        • szarrak Re: Popularność i jej granice 23.07.15, 14:02
          > Ja mam zupelnie odwrotnie - wolalabym unikac Mai niz Zosi ( oczywiscie biorac
          > pod uwage nadawalnosc, abstrahujac od urody iumienia)

          Zdecydowanie, ja również - lepsze imię popularne w kilku lub we wszystkich pokoleniach, niż sezonówka, przy której z dokładnością do dekady można określić prawdopodobny wiek "nosiciela".
      • gaudencja Re: Popularność i jej granice 24.01.13, 23:15
        olinininka napisał:

        > Ale biorąc pod uwagę np. Zosię czy Marysię jest w czołówce noworodków obecnie (
        > 10 i 15 miejsce) i w czołówce najpopularniejszych ogółem (10 i 2 miejsce) to ja
        > osobiście wolałabym takich imion unikać bardziej niż np. wcześniej wymienianej
        > Mai, (chociaż nie jest w moim guście).

        Też myślę, że Zosia czy Marysia mogłyby odpocząć, ale to nie oznacza, że doradzałabym komukolwiek zamiast Zosi akurat Maję. Są inne imiona, rzadsze od Zosi i Marysi, ale także od Mai, które w dodatku podobają mi się od Mai znacznie bardziej (Marii zaś w ogóle za bardzo nie lubię).
    • corianna Re: Popularność i jej granice 23.01.13, 00:22
      1 Gdybym miala do wyboru imie bardzo popularne i takie ze znikoma iloscia nadan, np Julię i Kalpurnię, bez najmniejszego wahania wybralabym Julię, nawet gdyby miala byc czwarta Julką w klasie.
      2 Gdybym miala do wyboru imię popularne jedynie w swojej grupie wiekowej i popularne wogóle, np Nadię i Barbarę to bez najmniejszego wahania wybralabym imię z tradycją, czyli popularne w calej populacji, nadawane od lat, a nie chwilowo modne.

      Tak wogóle to nie za bardzo zajmuje mnie, w ocenie urody imienia, kwestia jego popularnosci. Wolę wprawdzie to co znane i bliskie ( wystepujace rodzinnie, historycznie) od tego co nie jest oswojone, ale nie jest tak ze kocham wszystkie popularne imiona, o nie.

      Jako nosicielka jednego z najpopularniejszych imion w moim pokoleniu, ani od tego nie ucierpialam, ani nie mialam zadnych bonusow. Mam wrazenie, ze lepiej mi było z popularnym imieniem, niz byloby z niepopularnym, ale to przeciez czysta spekulacja smile. W kazdym razie za nic nie chcialabym zamiany kolejnosci swoich imion, z ktorych wlasnie drugie jest zupelnie niepopularne ( ani nigdy wczesniej ani teraz).

      Moim zdaniem, kwestia popularnosci imienia jest tu czasami troche demonizowana. Wielokrotnie zauwazam wskazowke dla mam wybierajacych imie - "to jest zbyt popularne ". Chyba nie bede sie do niej przychylac. Po przemysleniu, dochodze do wniosku, ze nie ma we mnie zadnych osobistych i sztywnych granic w kwestii popularnosci imienia. Lubie jakies imie lub nie lubie. I już. Coz, mamy i imie i nazwisko, i jeszcze najczęsciej drugie imię, zeby sie odrozniac od innych ludzi.
    • olianka Re: Popularność i jej granice 23.01.13, 08:45
      Olinininko, nie bardzo rozumiem, co chcesz ukazać? To, że Stefanie wymierają i będzie ich coraz mniej, a Maj przybywa, więc nie ma większego znaczenia, że tych pierwszych niedawno było 90 tys., a drugich ledwie 39 tys.? Nasze dzieci nie będą na co dzień spotykać tłumów Mariann, bo Marianny w zdecydowanej większości są staruszkami. Heleny nie będą ich ciotkami, nauczycielkami, ani nawet nie będą im sprzedawać łakoci w sklepiku szkolnym, bo Heleny w zdecydowanej większości są STARUSZKAMI!
      Krystyny i Danuty raczej się tutaj nie proponuje (nie często), bo one JESZCZE nie wracają - takie imiona noszą babcie obecnych dzieci, a wraca się zwykle do imion prababciowych, to one odzyskują swoją świeżość.
      Zdecydowanie wolę, żeby mój syn był Józefem, a nie Kacprem, mimo, że Kacprów jest obecnie trzykrotnie mniej niż Józiów. Moje dziecko będzie dorastało z rówieśnikami swoimi, a nie moimi, moich rodziców czy też moich dziadków.
      Dla mnie bardzo istotna jest znikoma nadawalność obecnie, ale mile widziana jest też bardzo mała popularność w całej populacji.
      • olinininka Re: Popularność i jej granice 23.01.13, 15:48
        Chciałam ukazać, że te popularnie obecnie nie są aż tak popularne jak te ,,dawne". I że w niektórych przypadkach lepiej się nazywać Maja niż Maria (oczywiście nie biorę pod uwagę czy imię mi się podoba czy nie, bo nie o to chodzi). Marianna, Stefania w tym przypadku, już mnie tak nie razi. Ale np Katarzyna, Zofia, Maria, Barbara już bardziej (nadawalność Mai to tylko 39 tys. a takiej Marii, Katarzyny czy Barbary jest 7 razy większa w całej populacji, a nie są to tylko staruszki). Więc takie dziecko za 18 lat może częściej spotkać w swoim życiu imienniczkę mając na imię Kasia, Zosia czy Barbara niż mając na imię Maja).
        Ale moim głównym zamiarem było uzyskać od większości f. jak rozumieją popularność. I czy nadawalność powyżej np 25 tys nadań to już popularność czy nie, jaka jest granica(bardziej mi chodzi o ogół ludzi). Bo do rozważenia są chyba dwie kwestie popularność ogółem i popularność wśród noworodków. Jaka nadawalność powoduje że imię jest popularne?
        • makuffka Re: Popularność i jej granice 23.01.13, 17:18
          Ja również rozumiem popularność przede wszystkim pokoleniowo. Bardzo lubię imiona tradycyjne, zawsze lubiłam, ale wielu bym teraz nie nadała ze względu na popularność. Dwoje z moich najbliższych znajomych nazywało się Krystyna i Stanisław, w rocznikach 80tych były to bardzo rzadkie imiona, choć w całej populacji dosyć częste, odbierałam ich imiona jako oryginalne i fajne. Dla swoich dzieci poszukuję raczej imion osłuchanych, raczej tradycyjnych, choć jak dla mnie niekoniecznie musi to oznaczać tradycję "szlachecką", ale również zdecydowanie tych mniej w tym pokoleniu popularnych.
          Nie chciałabym też, żeby moje dziecko nosiło imię sezonowe, wiele imion jest ewidentnie pokoleniowo modnych, a potem zgrzytają w uszach, kojarzą się z konkretnymi rocznikami.
          Posługując się podanymi przez Ciebie przykładami, nie nazwałabym córki Mają, nie nazwałabym Marią, poważnie przemyślałabym Mariannę, rozważyłabym również Marylę , a zwłaszcza Marynę. Inna sprawa, że dwa spośród wyżej wymienionych imion są w najbliższej rodzinie, więc mariopodobne są u mnie raczej nienadawalne, ale tak tu sobie teoretycznie gdybamy.

          --
    • adriankaa.s Re: Popularność i jej granice 16.01.14, 00:08
      Mam pytanie, czy jest ktoś w stanie zrobić podobne zestawienie dla imion Adrianna/Adriana/Anastazja/Arianna/Ariadna, ewentualnie gdzie mogę znaleźć to w internecie.

      A odpowiadając na pytanie, ja tak samo jak większość wypowiadających się, wolała bym by moje dziecko miało imię znane wśród ogółu, a nie popularne wśród rówieśników, niż na odwrót.
      A najbardziej by mnie satysfakcjonowało by dziecko miało imię nie popularne w żadnym roczniku.
      • olinininka Re: Popularność i jej granice 16.01.14, 10:04
        Stan na 03.2001 rok
        Adriana - 13 680
        Adrianna - 21 154
        Anastazja - 22 364
        Ariadna - 234
        Arianna - nie mam danych
        • olinininka Anastazja, Adrianna,Adriana, Ariadna 2007 16.01.14, 10:22
          Dane z 2007 roku
          Anastazja w Polsce żyje 11 850 osób o tym imieniu (w 2001 - 22 364)
          Imię Adrianna nosi 23 848 Polek (w 2001 r. - 21 154),
          a w formie Adriana - 13 436 (2001 r. - 13 680).
    • angelina7-83 Re: Popularność i jej granice 11.01.15, 14:34
      Mi nie przeszkadza popularność danego imienia pośród całej populacji, bardziej razi mnie popularność imienia w danym roczniku, bowiem więcej czasu spędza się z osobami z zbliżonym wieku.
      Idealną sytuację wg mnie miałam ja i moja mama, jedyna w całej szkole. Mogła przyjść i powiedzieć, że jest mamą x i wiadomo o kogo chodzi. W liceum (klasa dziewczyn) miałam 7 Ań, 5 Kaś, 4 Karoliny, 3 Magdy i parę imion razy 2 - wszyscy zwracali się do nich po nazwisku bądź ksywie. Nie jest dla mnie to komfortowa sytuacja, bowiem wybiera się imię dziecku po to aby tak się do niego zwracać. Skoro mają do mojego dziecka mówić ksywą czy nazwiskiem, to w jakim celu nadawać mu imię, skoro zamiast Ania będą do niej wołać np. Giersza, Cziken, Leszczu itp.? Dlatego mimo, że np. w klasie było 7 Ań, do do każdej zwracałam się po imieniu. Poprzez taką sytuację, tj. ksywki, jestem przeciwniczką nadawania dzieciom imion popularnych, a słysząc je zbyt często mam odruch wymiotny (bez obrazy).
      Od paru lat tworzę drzewo genealogiczne i "krew mnie zalewa", kiedy szukam przodków w aktach parafialnych - praktycznie w latach 1800 - 1900 same Marianny i weź tu zgadnij, która z danego rocznika (lub przybliżonego) o tym samym nazwisku to Twoja prapraprababcia tongue_out M.in. dlatego obecnie nie mogę polecić nikomu zbytnio tego imienia, zbyt często je widuję, mimo że na papierze. Nawet wujek odnaleziony w sieci z któregoś pokolenia, szukając prababci napisał do mnie "znowu Marianna" smile
    • 4emalia Re: Popularność i jej granice 22.07.15, 10:44
      Odświeżam wątek, ponieważ wydaje mi się ciekawy w kontekście powracajacego jak mantra zdania "x jest zbyt popularny ".
      Domyślam się, że jednak większość z nas ma na myśli popularność w roczniku - ale to oznacza 10, 20 czy 40 miejsce w rankingu ? Przytaczajac fragment artykułu z gazety wyborczej tongue_outierwsza 10 imion to ok. 40 % dzieci w roczniku ; pierwsza 50 to 90%. Czy zatem popularność dla Was to imię znajdujące się w pierwszej 10,20 czy 50tce nadan w roczniku?
      • lily-beth Re: Popularność i jej granice 22.07.15, 12:59
        Dla mnie:
        Pierwsza 10 - imiona absoolutnie nienadawalne, żeby były nawet najpiękniejsze, nie tylko dlatego, że mam odruch wymiotny, jak szósta mijana w parku dziewczynka jest nawoływana imieniem Maja, ale przede wszystkim ze względów praktycznych, żeby dziecko nie miało kilku ławek w klasie wypełnionych imiennikami.
        miejsca 11-20 - mogłabym nadać, gdyby to było imię, które mi się zawsze bardzo podobało i wspólnie z mężem nie byłabym w stanie znaleźć innego, ale nadal wolałabym unikać
        miejsca 21-50 - zasadniczo imiona do nadania, taka popularność mnie nie odrzuca, ALE - są imiona, które wyraźnie rokują, że przeskoczą w krótkim czasie do pierwszej dwudziestki (wnioskując po tym, że w krótkim czasie wystrzeliły z odległych pozycji na miejsce w pięćdziesiątce, a do tego wpisują się w trendy) - i przy tych mam obawy. Chciałabym, uniknąć nadmiaru imienników w grupie rówieśniczej dziecka, co oznacza nie tylko ten sam rocznik, ale też roczniki nieco starsze/młodsze.
      • gaudencja Re: Popularność i jej granice 25.07.15, 17:00
        Dla mnie zbyt popularne są wszystkie imiona z pierwszej setki (imion męskich i żeńskich w klasyfikacji łącznej) dotyczącej całej populacji - chyba że dane imię jest "odchodzące", tzn. popularne tylko w najstarszej generacji (80-latków +).
        • 4emalia Re: Popularność i jej granice 25.07.15, 18:24
          znalazlam liste 50 najpopularniejszych imion, czy moglabym prosic o wskazowki, gdzie szukac dłuższej?
          • lily-beth Re: Popularność i jej granice 25.07.15, 19:39
            www.msw.gov.pl/pl/sprawy-obywatelskie/ewidencja-ludnosci-dowo/statystyki-imion-i-nazw
          • gaudencja Re: Popularność i jej granice 28.07.15, 22:47
            50 najpopularniejszych imion w populacji w klasyfikacji rozłącznej to w przybliżeniu 100 najpopularniejszych w klasyfikacji łącznej. Taka lista była z 2009 roku, ale jest zdjęta ze strony MSW. Mam ją w PDF i jeśli wyślesz mi mejla, mogę Ci załączyć zwrotnie.

            Szersza klasyfikacja, z 2007 roku, jest w imiennikach GW - męskim i żeńskim (chodzi o taki imiennik i jego męski odpowiednik). Uproszczona do 28 najpopularniejszych imion żeńskich i 28 męskich jest na tej stronie www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/0,79473.html pod nagłówkiem "Najpopularniejsze imiona chłopców" i "Najpopularniejsze imiona dziewczynek" (na dole po lewej).
            • 4emalia Re: Popularność i jej granice 30.07.15, 08:37
              Gaudencjo, z jakiegoś powodu nie mogę wysłać Ci wiadomości przez gazeta.pl . Jeśli to nie byłby problem, proszę wyślij mi te rankingi na adres : eemiliaa@mail.com albo podaj mi swojego maila. Znalazlam statystyki z 2004, ale tylko 50 najpopularniejszych imion, zainteresowanym podaję stronę - evacska.republika.pl/materialy/teoria/najpopularniejsze_imiona_w_polsce.htm
              • gaudencja Re: Popularność i jej granice 01.08.15, 10:49
                Przesłałam, ale niestety ten aktualny ranking pomyliłam z tym z 2004 r. W rankingu z 2009 r. jest tylko pierwszych 20 najpopularniejszych imion męskich i pierwszych 20 żeńskich.
                Pełniejsze nieco dane sa na stronie www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/0,79473.html i z 2007 r., tak jak pisałam, a naprawdę wyraźnie bardziej pełne - z 2007 r. w wersji papierowej Imienników Gazety.
                • gaudencja Re: Popularność i jej granice 19.08.18, 13:00
                  Korzystając z tego, że wątek został wspomniany przy okazji innej dyskusji, uzupełniam dane. Najpopularniejsze imiona w populacji wg stanu na styczeń 2017 są w dwóch ostatnich linkach na tej stronie www.gov.pl/cyfryzacja/dane-za-2016-rok - w dwóch ujęciach statystycznych. Muszę nieco doprecyzować swój wcześniejszy osąd - granicą zbytniej popularności jest dla mnie próg ok. 40 tys. nadań w całej populacji. Oczywiście z tym zastrzeżeniem, że jeśli imię jest nawet liczniej reprezentowane, ale gros jego nadań pochodzi z pokolenia, które właśnie odchodzi, to ten próg go nie dotyczy.

                  Dodatkowo jeśli nawet imię ma poniżej 40 tys. nadań, ale jest w pierwszej setce aktualnej nadawalności łącznie męskiej i żeńskiej, to też bym go unikała. Oczywiście nie jest to zasada sztywna i może mieć wyjątki.
        • hanna-irena Re: Popularność i jej granice 09.08.15, 18:13
          Gaudencjo czy możesz mi napisać na priv jakie imiona nadałaś Synowi i pozostałym dzieciom jeśli je masz?Nie ukrywam,że ciekawi mnie Twój wybór jeżeli (a tak chyba jest) sięgałaś po imiona z drugiej setki.
          • gaudencja Re: Popularność i jej granice 20.08.15, 17:23
            Chętnie, za jakiś czas smile Nick musi się trochę spatynować wink
            A imię jest zdecydowanie grubo poniżej pierwszej 500-tki.
      • florianne Re: Popularność i jej granice 01.08.15, 11:14
        Dostępne oficjalne dane obejmują lata 1994-2014, także załapałam się i mogę przeanalizować swój rocznik.

        Dziewczyny
        Jako bardzo popularne odbieram pierwsze 8 imion. Potem aż do 30-tego miejsca jako często spotykane, chociaż z wyjątkami. Dziwi mnie np. Monika na 11 pozycji, którą uważam już za lekko ciotkowatą. Podobnie z Agnieszką (13 miejsce), mnóstwo moich nauczycielek tak się nazywało.
        Imiona z miejsc 30-51 nie dziwią, kojarzę przeważnie jedną/dwie dziewczyny je noszące.

        Chłopcy
        W zasadzie podobnie. Bardzo popularne do 9 miejsca, często spotykane do mniej więcej 24, pojedyncze/podwójne przypadki do 40, z dalszymi raczej się nie spotykam.

    • magia Re: Popularność i jej granice 26.07.15, 15:56
      Imię mojej córki pod względem popularności bylo w jej roczniku w okolicy 40 pozycji, czyli raczej dość daleko.
      I co z tego, skoro w klasie oprócz niej są jeszcze 2 dziewczynki o takim imieniu.
      A w całej szkole podstawowej w sumie 5...
      Niby jak miałam to przewidzieć smile

      U syna podobnie. Imię w jego roczniku zamykało pierwszą 40-tkę imion, a w klasie ma imiennika, choć w całej szkole jest ich 4.

      Statystycznie powinny być małe szanse na spotkanie rówieśnika w jednej klasie, a tu proszę smile
      • dalenia Re: Popularność i jej granice 26.07.15, 16:28
        Tak czasem bywa. Na studiach w mojej grupie nie było ani jednej Magdaleny, a za to 2 Anity i 2 Diany smile
    • 4emalia Re: Popularność i jej granice 02.08.15, 20:00
      Cóż, dla mnie ideałem byłoby imię rozpoznawalne i zakorzenione w kulturze, ale niepopularne w roczniku dziecka ani jego rodziców.
      Chciałabym uniknąć nadania imienia z pierwszej 30 popularnych w roczniku, przy czym pierwsze 20 jest całkowicie "nienadawalne " a do kolejnej 10 mogłabym sięgnąć po imię kompromisowe, lub gdyby moje wymarzone tak gwałtownie podskoczyloby w rankingu (co mam nadzieję nie wydarzy się przez najbliższe 10-15 lat).
      Jeśli wrócić do przykładu popularności w szkole, wystarczyłoby mi, gdyby w najbliższych 3 rocznikach imię się nie powtorzylo. Tylko wiem, że to loteria i nie mamy na to wielkiego wpływu.

      Popularność w społeczeństwie ma moim zdaniem większe znaczenie przy pospolitym nazwisku. Wówczas unikalabym nawet poczatkowych 50, chociaż często imiona tradycyjne lepiej brzmią w takich zestawieniach.
      I choć męskie imiona, które mi się najbardziej podobaja znajdują się na początku tej listy, także chciałabym ominąć 30 pierwszych.
    • panna.ze.dworku Re: Popularność i jej granice 20.08.18, 14:04
      Gdybym nadawała imię dziecku - zapewne sprawdziłabym statystyki - zarówno z okresu np 4 lat poprzedzających narodziny dziecka (tak by nie miało 4 imienników w klasie i 88 w szkole), jak i w "ogólnym" rozrachunku - czyli w ogóle nadawalność danego imienia. I odrzuciłabym z OBU grup te z pierwszej dwudziestki kategorycznie, z pięćdziesiątki - dopuściłabym tylko, gdyby imię było dla mnie wyjątkowo urzekające, pasowało do dziecka, dobrze brzmiało z nazwiskiem, zależało mężowi...
    • sulimira Re: Popularność i jej granice 18.08.19, 05:41
      Ja rowniez unikalabym imion popularnych ogolnie i obecnie. Na szczescie zadne z popularnych imion nigdy mi sie nie podobaly bardzo za wyjatkiem Antoniny, ktora podobala mi sie wiele lat temu wiec zanim zaczela wracac.
      Dopuszczalne sa imiona, ktora sa obecne tylko u starszych osob i wymierajace.
      Helena obecnie spadla do 187 446 w porownaniu z 469 095 z 2001.
      Stefania obecnie 54 968 w porownaniu z 180 777 z 2001.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja