peranema
08.06.13, 18:42
Jeszcze długo przed ciaza zaczęliśmy debaty na temat imienia dla ewentualnego potomstwa. Wszystkie były totalnie bezowocne i konczylismy je stwierdzeniem "najpierw ciaza, potem bedziemy myśleć". Wiec ciaza jest, termin na grudzień a nasze dyskusje prowadzą totalnie do nikad. Gusta mamy rożne, a jak juz uda nam sie osiągnąć kompromis, to okazuje sie, ze imię z rożnych przyczyn jest ogólnie nie do zaakceptowania.
Ogólnie szukamy imienia umiarkowanie popularnego (ideałem byłyby okolice pierwszej 50-70), najlepiej krótkiego, optymalnie bez R w środku, ale to "miękki" warunek. Nazwisko jest długie, bardzo twarde, nosi je 50 osób w kraju, kończy sie na -ski, -ska.
Jeśli chodzi o dziewczynkę to jest tylko złe. Mamy jeden ciezko wywalczony kompromis - Łucja - ale żadne z nas nie jest specjalnie zadowolone.
Z imion, które podobają sie nam sie obydwojgu, ale odpadają z rożnych powodów:
1) Klara - razem z nazwiskiem tworzy zbitke bardzo trudna do wymówienia
2) Kornelia - jest w bliskim otoczeniu
3) Natalia - zbyt popularne
4) Urszula - Ula córka Oli...
Imiona, które ja bezskutecznie forsuje:
1) Ida - mąż odrzuca, bo bedzie sie mylić z Iga i Iza, Idalia tez nie, bo zbyt wymyślne.
2) Matylda - "bo to imię dla jałówki" - nie pytajcie, oglądał jakaś bajkę, gdzie występowała krowa Matylda.
3) Flora - tutaj w sumie nawet ja sama nie jestem przekonana. Duzo bardziej podoba mi sie Florentyna, ale z nazwiskiem jest juz bardzo długo.
Imiona forsowane przez męża, które ja odrzucam:
1) Lea - boje sie, za na każdym kroku bedzie musiała sie tłumaczyć, ze jest Leą, a nie Leną. Poza tym ciut zbyt rzadkie.
2) Laura - w moim odczuciu pretensjonalne, do tego zdrobnienie Laurka totalnie mi nie pasuje
3) Natasza - chyba nie muszę komentować

W nurcie rosyjskobrzmiace zaproponowałam Kaline i Zoje, ale nie przeszły.
4) Anna - odmawiam nadawania imion, które występują w tak bliskiej rodzinie (siostra).
Jeżeli chodzi o chłopca mamy totalny impas.
Z obupolnie akceptowanych, ale odrzuconych mamy:
1) Filipa - zbyt popularne
2) Leona - juz jest wsród bliskich znajomych
3) Tymona - w naszym środowisku co drugi maluch to Tymon
4) Wiktora - nasz pies wabi sie podobnie
Z puli męża:
1) Gerard - brzmi jak zły żart w stosunku do potomka. Absolutnie niewymawialne z połączeniu z nazwiskiem.
2) Robert - jak wyżej.
3) Marcin - mam poczucie, ze to imię było popularne w naszym pokoleniu, dla naszych dzieci może byc wujkowate,
Na mojej liście:
1) Joachim (ew. Jonasz) zdrabniany do Joszka - zdrobnienie zaakceptowane, imiona nie, bo nie są zbyt dziwne. Józef nie wchodzi w grę - żadnemu z nas sie nie podoba.
2) Stefan - mąż odrzuca "bo nie".
3) Feliks - "a może od razu feniks?"
Zakładam, ze wszystkie wyżej wymienione imiona juz przepadły. Szukamy akceptowalnych nowości, ale cieżko nam idzie. Bardzo cieżko. Może podrzucicie cos?
Z dziewczynka jakoś sobie poradzimy, ale jesli to chłopiec, to przepadlismy z kretesem.