Imiona z nielubianym zdrobnieniem.

30.03.18, 09:29
Tak się zastanawiam, "na fali" jednego z wątków - jaki jest sens nadawania dziecku imienia, którego oczywistego, najpopularniejszego zdrobnienia nie znosimy? Przecież na logikę jasnym jest, że prędzej czy później Anna zostanie z Nan Anką, a Dariusz z Rusia Darkiem... Dla mnie jeśli np lubiłabym Barbarę, ale nie znosiła Basi - to (z żalem) wykluczam to imię dla córki - bo tej Basi uniknąć się po prostu nie da! Możemy w domu i wśród bliskich "wdrożyć zdrobnienie Babi, albo jakieś inne, i może nawet na kilka lat się przyjmie. Ale kiedy dziecko pójdzie do szkoły - owo "wymyślone" zdrobnienie pójdzie w zapomnienie, bo koledzy i koleżanki najpewniej będą używać po prostu najpopularniejszego zdrobnienia i tyle.
Moja znajoma nadała córce imię Joanna, upierając się, że Asi, Aśki uniknie, bo córeczka będzie zdrabniana Jo. No i właśnie: dopóki dziecko obracało się w kręgu rodzinnym głównie - tego "Jo" rodzice pilnowali i jakoś szło. Ale gdy mała poszła do przedszkola, szkoły - w użycie weszła zwykła Aśka. A jej matka narzeka, że ile razy słyszy, że ktoś do jej córki ta "Aśką" się zwraca - to jej zęby cierpną...
A co Wy sadzicie o nadawaniu imienia, którego zdrobnień, że tak powiem "naturalnych" się nie lubi bardzo?
    • lily-beth Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 12:30
      Pewnie pojawią sie tu głosy, że się da uniknąć, bo komuś tam się udało. Moim zdaniem, jeśli jakiegoś zdrobnienia zdecydowanie się nie lubi i nie chce by on w ogóle był używany w stosunku do dziecka (przez innych ludzi) - nie ma sensu, chyba że ktoś chce całe życie nadzorować dziecko, żeby czasem tego trefnego popularnego skrótu nie polubiło i nie zaczęło używać. Co innego, jeśli w grę wchodzi kilka popularnych zdrobnień - np. Małgorzata może być tylko Małgosią, albo tylko Gosią - ale to też tylko pod warunkiem, że dziecku będzie na tym zależało tak samo jak rodzicom. Bo nie ma gwarancji, ze słodka Małgosia nie wyrośnie na punkową Gochę wink Nadawanie Elżbieta, a potem uczenie dziecko, że "Ela to brzydko, więc mają na ciebie mówić Halszka" jest wyrafinowanym sposobem znęcania się nad dzieckiem.
      IMO dziecku daje się imię trochę w prezencie - więc potem się rodzic nie powinien wtrącać, co dziecko z tym prezentem robi, może go używać jak chce, bez nieustannego nadzoru.
    • paula.anna Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 15:40
      Ja tego sensu właśnie nie widzę ☺.
      Podobnie jak nadawania zdrobnień- "bo Zuzanna mi się nie podoba, ale Zuza to zupełnie inne imię, wiec nadam Zuzę" i oburzania się, jeśli ktoś założy, że to Zuzanna 😉.
      Forsowanie jednej, jedynie słusznej formy imienia to wg mnie zwykle walka z wiatrakami.
      Ale znam osoby, które nie reagują na jakąś wersję swojego imienia, lub konsekwentnie powtarzają "nie mów do mnie Agatka".
      Tylko czy rodzice mają na to wpływ?
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 20:33
      Ja się nie do końca zgodzę. Mnie często się ludzie pytają, jak zdrabniam imię mojego syna i zwracają się do niego albo pełnym imieniem, albo właśnie tym zdrobnieniem, chociaż wcale nie jest oczywiste i najpopularniejsze. Co więcej, nikt nigdy sam z siebie nie użył tego "oficjalnego" zdrobnienia.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 20:34
        Bez "tego", po prostu "oficjalnego" smile
      • paula.anna Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 07:14
        Jeśli to jakieś imię bez oczywistego zdrobnienia, rzadko spotykane- może się tak zdarzyć.
        Ale nie sądzę, żeby rodzica Jakuba ktoś o to pytał 😉.
        Ale jak pomyślę, mnie też czasem pytają o imiona 2 dzieci. Nie na tyle jednak często, żeby wyłącznie moje ulubiona wersja była w użyciu.
    • stokrotka_96 Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 21:55
      Kurczę... a co ze zdrobnieniami "na miękko" i "na twardo"? Ktoś może lubić Barbarę, uwielbiać Basię, ale na myśl o Baśce może dostawać dreszczy.

      Czy wersje w stylu "Anka", "Gośka", "Zośka", "Alka" obrzydzają Wam imiona na tyle, żeby z nich zrezygnować?

      W przypadku niektórych imion twarde wersje mnie trochę wkurzają (np. Hela - Helka), a w niektórych wręcz wolę wersję twardą niż miękką (np. Frania jest OK, ale Franka wydaje mi się jeszcze lepsza, bardziej zadziorna; Ula może być, ale Ulka podoba mi się nawet bardziej).

      I teraz pojawia się problem, bo Helenę i Helenkę uwielbiam, do Heli się przekonałam, ale "Helka" nie do końca mi leży na razie. Może ją kiedyś jakoś przyswoję wink. To chyba da się zrobić, nie mniej jednak zdecydowanie wolę, by moja potencjalna córka była nazywana Helą, nie Helką. A moi rodzice niestety używają twardych wersji imion, choć niekoniecznie w rozmowie z daną osobą. Tak więc są Alka, Kaśka, Gośka, Hanka... Helka prawdopodobna, ale na dobrą sprawę bardzo rzadko używali tej formy, gdy mówili o mamie taty (Helenie/Heli) lub znajomej drugiej babci. "Helka" w odniesieniu do mojej babci padała jedynie w sytuacjach, gdy tata cytował kogoś innego z dalszej rodziny. Zawsze mówiliśmy "babcia Hela", a o koleżance drugiej babci "pani Hela". Ale z drugiej strony, dziwnie by brzmiały "pani Helka" czy "pani Baśka" - twarde wersje są jednak bardziej poufałe i używa się ich wtedy, gdy ktoś jest naszym rówieśnikiem albo jest od nas młodszy.

      Jak tak myślę, to Helka może i taka zła nie jest wink. Ale z reguły denerwują mnie twarde wersje, gdy mówimy o dzieciach. W rodzinie mamy Hanię. I trochę mnie wkurza to, że mama mówi o niej "Hanka". "Hanka" bardzo mi się podoba - kojarzy mi się z żoną Rumcajsa i z postacią z "M jak miłość", ale gdy mowa o dziecku, to jednak wolę Hanię...

      Z drugiej strony, rozważam też Eleonorę zdrabnianą do Loni i Lonki i tu znowu, choć Lonia brzmi ładnie, wolałabym Lonkę nawet wtedy, gdyby była mowa o dziecku. "Lonka" by mi zupełnie nie przeszkadzała - to zdrobnienie byłoby w użyciu już od kołyski wink.

      Odpowiadając już na pytanie panny.ze.dworku, powiem tak: jeśli oczywistego zdrobnienia się nie lubi, lepiej poszukać czegoś innego. Schody zaczynają się jednak wtedy, gdy "oczywiste" zdrobnienia są dwa, np. "Jurek i "Jerzyk", "Jasia" i "Janka". Potem pojawia się dylemat w stylu "Jerzyk" jest super, ale "Jurek" jest be. Trzeba się wtedy zastanowić, czy przeszkadzałoby nam, gdyby ktoś zwracał się do syna "Jurku". Jeśli sami tego zdrobnienia nie będziemy używać, ale nie będzie nas wkurzało to, że ktoś tak będzie mówił, to można "Jerzego" nadać, nazywać go "Jerzykiem", licząc się z tym, że czasem będzie "Jurkiem". Natomiast jeśli na myśl o "Jurku" są dreszcze i absolutnie nie chcielibyśmy, by ktoś syna tak nazywał, trzeba poszukać czegoś innego.
      • panna.ze.dworku Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 11:09
        Ale mi właśnie o to chodzi: jeśli lubię Barbarę i Basię, ale od Baśki dostaję dreszczy - to raczej nie powinnam nadawać tego imienia - bo ZAWSZE jest ryzyko, że moja Basia Baśką zostanie. Już nie tylko ze względu na popularność tego "zgrubienia", co po prostu może do jej charakteru, energii, impulsywności nie pasować słodka Basia. I jeśli na "Baśkę" reaguję nieomal alergicznie...
        I tak, uważam, że jeśli jakiegoś oczywistego zdrobnienia, chociażby jednego z kilku, nie jesteśmy w stanie "zdzierżyć" - lepiej poszukać imienia całkiem innego. Podałam przykład mojej znajomej - jej córeczka Joanna miała być tylko Jo, bo jej mama ani Aśki ani Asi nie lubi. Ale Joannę i Jo - bardzo. No i nadała - moim zdaniem wbrew logice. Obecnie trzynastoletnia Aśka dla nikogo oprócz mamy nie jest Jo, a i z tym walczy, bo jej się kojarzy z "jo-jo" i nie lubi, woli zwykłą Asię. Toleruje, acz z trudem Joankę.
        • paula.anna Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 12:59
          Jo czytane po polsku? Czy dżo?
          Tak czy siak oryginalny pomysł ☺
          Przypomniał mi się dowcip
          :m.demotywatory.pl/1792050
          • paula.anna Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 13:00
            m.demotywatory.pl/1792050
          • panna.ze.dworku Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 13:22
            Jo - czytane po polsku. Pomysł jak pomysł, moim zdaniem kompletnie nie miał szans na przetrwanie. Dopóki dziecko było malutkie i obracało się głównie w kręgu rodziny - to jeszcze szło, ale kiedy ciut podrosła i poszła do szkoły - bez szans... smile
            Z dowcipu uśmiałam. big_grin
            • stokrotka_96 Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 23:59
              Moim zdaniem zdrobnienie totalnie niepraktyczne - jestem ze Śląska i tutaj "jo" to "ja" wink. Poza tym, w moim odczuciu totalnie niekobiece i niezgrabne. Już w sumie "dżoł" byłoby lepsze wink.

              Nie lubiąc żadnych oczywistych zdrobnień Joanny (a więc Joasi/Joaśki, Asi/Aśki), koleżanka strzeliła sobie w stopę, nadając Joannę i zwracając się do córki tak, jak nikt inny w życiu by się do niej nie zwrócił.

              Prędzej byłabym w stanie zrozumieć kogoś, kto lubi Asię/Joasię i nadaje Joannę mimo braku przekonania do pełnej formy. W końcu oficjalnej wersji używa się rzadko (szczególnie, jeśli mowa o imionach typu Barbara, Małgorzata, Katarzyna itd.). Albo kogoś, kto lubi Zosię i Zofię, ale formy Zośka już nie lubi. Przynajmniej do wyboru jest Zosia, na upartego też Sonia (tak, wiem, rosyjska). A tutaj koleżanka nie lubiła w zasadzie żadnego zdrobnienia od Joanny.

              Ktoś pisał w jakimś wątku o Tadeuszu. A właściwie o jego mamie, która liczyła na to, że "Tadek" nie będzie używany, a tu nagle chłopak dorósł i został Tadkiem wink. Dlatego wybór imienia trzeba porządnie przemyśleć.
              • panna.ze.dworku Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 01.04.18, 12:23
                A na Kaszubach "jo" = "tak". big_grin
                Właściwie to wyraziłam się nieprecyzyjnie: matka Joannę bardzo lubi, Joasię/Joaśkę dopuszcza, choć bez entuzjazmu. Nie lubi bardzo Asi/Aśki. To dziewczynka, mająca już lat trzynaście nie lubi tej "Jo" matczynej, a Joankę ledwo znosi. Dla wszystkich (w tym dla samej siebie) jest Asią/Aśką.
                I, dokładnie, zgadzam się z tobą - wybór imienia trzeba dokładnie przemyśleć. Oczywiście, że może się zdarzyć, że dziecko będzie nazywane jakimś przydomkiem, przezwiskiem, miałam ciocię Nutkę (imię chrzestne - Daniela), znałam Katarzynę, na która wszyscy wołali Kicia... Ale moim zdaniem nadawanie dziecku imienia, którego choćby jednej wersji zdecydowanie bardzo się nie lubi i "liczenie" na to, że ta nielubiana wersja nie będzie używana - to, delikatnie mówiąc, naiwność level master.
                • stokrotka_96 Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 01.04.18, 23:55
                  Jeśli ktoś chce nadać Małgorzatę, Joannę czy Antoninę, to musi lubić i Małgosię, i Gosię, i Joasię, i Asię, i Antosię, i Tosię wink.

                  W ogóle te dłuższe warianty nie zawsze pasują mi do osób dorosłych - tzn. Małgosia jeszcze OK - przejdzie i dla dziecka, i dla dorosłego, ale rzadko słyszę, by ktoś do dorosłej Joanny mówił bezpośrednio "Joasiu", a tym bardziej "Antosiu" do dorosłej Antoniny.
    • niwius Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 22:58
      Ja uważam, że imię koniec końców należy do dziecka i jeśli dziecku nie przeszkadza, że poza rodziną, np. w szkole jest określane innym drobnieniem, to luz.
      • niwius Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 30.03.18, 23:02
        Równie dobrze dziecko może być nazywane jakąś ksywką albo nazwiskiem i wtedy te wszystkie rozważania "nie lubię popularnego zdrobnienia, nadać to imię czy nie nadać" są bez sensu.
        Ksywka też może się rodzicom nie podobać.
    • annthonka Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 31.03.18, 14:50
      W przypadku Barbary sprawa jest łatwiejsza, bo jest kilka oczywistych zdrobnień. Jeżeli lubię np. Basię i Basieńkę, a przeszkadza mi tylko Baśka, to nadaję Barbarę i po prostu nie używam tego zdrobnienia, którego nie lubię. Jak dziecko podrośnie to i tak będzie przedstawiać się takim zdrobnieniem, jakie samo uzna za stosowne i nie mamy na to wpływu.

      Gorzej w przypadku imion z jednym oczywistym zdrobnieniem. Jeżeli chcę nadać Aleksandrę, ale planuję do niej mówić Sandra, bo na zdrobnienie Ola dostaję dreszczy, to lepiej z tej Aleksandry zrezygnować, bo ona i tak zostanie Olą.
      • stokrotka_96 Re: Imiona z nielubianym zdrobnieniem. 01.04.18, 00:08
        Zgodzę się wink. Jeśli ktoś chce Sandrę, niech nada Sandrę - zwłaszcza że jest taka możliwość. Poza tym, mogłyby być problemy, gdyby dziewczyna przedstawiała się jako Sandra, a w dokumentach figurowała jako Aleksandra.

        Owszem, może się zdarzyć, że Aleksandra-Sandra by się przyjęła, ale perspektywa wejście w życie nielubianej Oli jednak by mnie powstrzymała od nadania Aleksandry.

        Teraz tak sobie myślę, w sumie nie musimy trzymać się tylko tych oczywistych zdrobnień, ale możemy pozwolić sobie na nieco inwencji. Bardzo podobałaby mi się Aleksa jako zdrobnienie od Aleksandry albo rosyjska Alesia. Jednak, nadając Aleksandrę czuję, że Olę musiałabym też trochę lubić, nawet jakbym jej miała nie używać (bo w użyciu byłaby Aleksa np.).
Pełna wersja