Dodaj do ulubionych

Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii...

11.10.04, 14:21
... którzy się rzucają z pyskiem na gaudencję. Przykro mi że mieszkacie w
postpegeerowskich wsiach, macie wykształcenie średnie albo zawodowe albo
skończyliście marketing i zarządzanie w prywatnej Wyższej Szkole Biznesu
Szydełkowania i Smażenia na Grillu. Czy wam się to podoba czy nie, żyjecie w
Polsce i obowiązującym tutaj jezykiem jest język polski, który ma swoje
reguły i którego z mniejszym lub większym skutkiem uczyliście się w szkołach.
Otóż zaskoczę was ale powiem: wbrew temu co mówią niektórzy tutaj, w języku
polskim nie wszystko jest dozwolone! Może wam nie robi różnicy czy robicie
zakupy w "Markecie u Marioli" czy nie, ale dla niektórych ludzi świadomych
języka jakim się posługują to jest różnica. Imiona jakie chcecie nadawać
swoim dzieciom są obiektem dowcipów na katedrach polonistyki a doktoranci
wysyłają sobie nawzajem mailami listy takich imion z rejestru PESEL, żeby się
z nich pośmiać.
Gaudencja nie jest fanatyczką imion słowiańskich ani polskich ale broni
języka, który przez niektórych z was jest potwornie kaleczony i świadczy o
głębokich brakach w wykształceniu na poziomie szkoły podstawowej i
przerażającym bezguściu albo niedowartościowaniu. Mieszkacie w Polsce,
jesteście u siebie a nadajecie swoim dzieciom imiona takie jakbyście byli
tureckimi imigrantami w Niemczech, którzy chcą się upodobnić do swojej nowej
ojczyzny.

Imiona, które nadajecie swoim dzieciom są obiektem dowcipów
Obserwuj wątek
          • gaudencja Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 19:40
            monikaj1 napisała:
            >
            > No to mi ulżyłosmile Za to dodałabym tutaj ostatni napotkany przypadek - Olivięsmile

            Wiesz, o tyle rozumiem Zwierza, że jak tu weszłam pierwszy raz, Liwia, mimo
            swojego rzymskiego pochodzenia, też zlewała mi sie w jedno z Oliwią. Rzecz w
            tym, że Oliwia przecież też jest dosyc starym imieniem, ale spopularyzowanym na
            fali mody na cudzoziemszczyznę, w zbieżnosci czasowej z pojawieniem się pisemka
            Oliwia. Liwia jest bardzo podobna brzmieniowo i stąd traktowałam je jako jedno.
            Teraz myślę sobie, że gdyby nie moda na imię Oliwia w kręgach mam Damianków,
            byłoby to całkiem zdatne imię, tak jak był i Damian, zanim sie spopularyzował
            nie tam, gdzie trzeba. Może to bezlitosne, ale granica nie zależy raczej od
            urody imienia, tylko w duzej części od skojarzenia imion z grupami społecznymi,
            ktore je sobie upodobały.
            • monikaj1 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 21:34
              gaudencja napisała:

              Rzecz w
              > tym, że Oliwia przecież też jest dosyc starym imieniem, ale spopularyzowanym
              na
              >
              > fali mody na cudzoziemszczyznę, w zbieżnosci czasowej z pojawieniem się
              pisemka
              >
              > Oliwia. Liwia jest bardzo podobna brzmieniowo i stąd traktowałam je jako
              jedno.
              >
              > Teraz myślę sobie, że gdyby nie moda na imię Oliwia w kręgach mam Damianków,
              > byłoby to całkiem zdatne imię, tak jak był i Damian, zanim sie spopularyzował
              > nie tam, gdzie trzeba. Może to bezlitosne, ale granica nie zależy raczej od
              > urody imienia, tylko w duzej części od skojarzenia imion z grupami
              społecznymi,
              >
              > ktore je sobie upodobały.

              Zacznijmy od tego, że ja generalnie nie mam nic przeciwko imieniu Oliwia,
              chociaż przyznaję Ci absolutną rację: popularność w określonych kręgach
              spowodowała, że z całą pewnością nie nazwałabym tak swojej córki. Imię to nawet
              nie znalazłoby się w kręgu potencjalnie branych pod uwagę.
              Co innego Liwia, którą uwielbiam od czasu lektury pewnej książki ładnych parę
              lat temusmile Dlatego zestawienie jej z Dżesiką czy Wanesą to dla mnie zgrzyt.
              A "Olivię" dorzuciłam do zestawu z powodu pewnej sytuacji, której byłam
              świadkiem parę dni temu - w przychodni lekarskiej mama około dwuletniej
              dziewczynki awanturowała się przy okienku - powodem była nieprawidłowa pisownia
              imienia córki: pani rejestratorka ośmieliła się zniekształcić to arcyoryginalne
              imię i zapisać je w formie Oliwia. Nazwiska nie przytoczę, powiem tylko, że
              była to nazwa bardzo popularnego w wielu miastach (szczególnie na krakowskim
              Rynku) ptaka, w formie zdrobniałejsmile Jednym słowem - super zestawsmile
    • bomajka Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 14:47
      POPIERAM W 100% !!!!!!!!!!
      No i chyba rozpęta się teraz burza, posądzanie o nietolerancję i drapanie
      pazurami wszystkich dumnych acz niesprawiedliwie osądzonych i skrzywdzonych mam
      Pamel (czy dobrze odmieniam to coś?), Samantek (dwie w moim bloku
      czteropiętrowym), Kewinów, Alanków i pozostałych kalendarzowych i
      niekalendarzowych perełek. O, a jak rodzice chcą imieniem wyróżnić swoje
      dziecko, to niech dadzą mu na imię na przykład Alfons, też pięknie, nie?
      • sabe Re: zwierzu... 11.10.04, 15:05
        masz świetą rację, co do języka polskiego i jego zasad. Doadam jeszcze, ze
        oprócz tak szacownego grona, jak RJP, katedry polonistyki na wszytkich
        uniwerkach gromadzą info o takich dizwadłach, głównie w zestawieniu z
        nazwiskiem i potem podają jako przykłady nadużyć - nie przestrzegania normy -
        podczas zajęć.
        Ropdizce drodzy może pomyślcie, czy Wasza Pamela Marchewka czy Dżesika
        Świerczewska nie spali sie ze wstydu, gdy za kilkanaście, kilkadizesiat lat,
        ktoś właśnie jej - siedzącej na auli - nazwisko jako taki wybryk i występek
        przeciwko językowi polskiemu poda...
        pozdrawiam
        sabe
    • mamamichalka1 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 15:16
      No, posiadanie wykształcenia średniego to rzeczywiście wstyd okropny... Taki
      nieszczęśnik mógłby się ewentualnie zrehabilitować nadając dziecku imię
      Rzepicha (na przykład). Wtedy na pewno nikt by się nie śmiał, no najwyżej jacyś
      inni nieszczęśliwcy z wykształceniem średnim, ale kto by się tym przejmował...
      Dla zainteresowanych: nie jestem zwolenniczką imion typu Dżesika i Kewin, nie
      mam tez wykształcenia średniego, ale takie wypowiedzi denerwują mnie po
      prostu...
      • zwierz.alpuhary Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 16:37
        Zwróc uwagę na całość mojej wypowiedzi a nie na fragment wyrwany z kontekstu.
        Miałem na celu określony efekt perswazyjny, nazwanie po imieniu pewnej grupy
        ludzi, którzy zrzekli się swojej wyobraźni na rzecz "Claudii" i "Mody na
        Sukces" i mają skłonności do nazywania dzieci w ten sposób.
        Jeśli chcesz, mogę do tej grupy doliczyć jeszcze nowobogackich, którzy budują
        sobie gargamele po 2000 metrów kw. a'la "Dynastia" albo parę innych grup
        społecznych.

        No, posiadanie wykształcenia średniego to rzeczywiście wstyd okropny...
    • nesla Do zwierzaka 11.10.04, 15:17
      Nie opowiadam sie po zadnej ze stron, imie dla swojego dziecka juz wybralam,
      chociaz mieszkam za granica to imie bedzie pochodzenia slowianskiego. Nie o tym
      jednak chcialam.. Chcialam tylko napisac, ze dla mnie ten post zwierzaka jest
      wiekszym prostactwem niz wszystkie te prostackie imiona nadawane w Polsce
      dzieciom. Taka krytyka, agresja i obraza z ust kogos uwazajacego sie za
      wyksztalconego, obytego, mieszkajacego zapewne w stolicy, znajacego sie na
      regulach savoir-vivre.. to jak jezdzenie nozem po szybie. A fe zwierzaku !!
      • sabe Re: Do zwierzaka 11.10.04, 15:56
        hiola, hola!!!
        forum jest dla wszystkich!
        każdy ma prwo się wypowiedizeć, a sposób w jaki to robi, to jego sprawa - nie
        sądzę, aby kogokolwiek obrażał - no chyba, ze w myśl porzekadła "uderz w stół,
        a nożyce się odezwą".
        Sprawa imienia dla dziecka, jest tak samo indywidualna, jak decyzja o jego
        posiadaniu i nikomu nic do tego - to tak formalnie - a faktycznie, np. ja
        bałabym się właśnie ośmieszyć moje włąsne dizecko i moje własne nazwisko, przez
        taką hybrydę językową.
        sabe
        • nesla Re: Do sabe 11.10.04, 17:00
          To do mnie sabe??
          Piszesz:
          > Sprawa imienia dla dziecka, jest tak samo indywidualna, jak decyzja o jego
          > posiadaniu i nikomu nic do tego

          tu sie zgadzam, dlatego dziwi mnie fakt, ze za normalne uwazasz
          krytykowanie "prostakow" przez "wyksztalconych" !

          Zwierzaku, jak dobrze przeczytasz to zauwazysz, ze nie nazwalam CIEBIE
          prostakiem, ale twoj post objawem prostactwa, nie oceniam ludzi, ale ich posty,
          to duza roznica!
          Ty atakujesz ludzi prymitywnie zaslaniajac sie stwierdzeniem typu "ja to nic,
          inni sa jeszcze gorsi" zamiast skupic sie na problemie. Stad moje zdziwienie,
          bo osoba uwazajaca sie za "elite" (w tym wypadku jezykowa) tak sie nie
          zachowuje.

          nesla

          • sabe Re: Do NESLI 12.10.04, 12:16
            nie uważam krytykowania kogokolwiek za dobre lub złe, po prstu to cześć
            integralna naszego zycia, ze jednym sie coś tam podoba, podczas gdy dla innych
            to szmira.
            pisanie o tym, na forum jest jak najbardziej na miejscu, bo zostało właśnie po
            to stworzone. A jeśli ktoś czuje sie dotkniety, to widocznie ma powody.
            ot i moje zdanie.
            Ja nie czuję się dotknieta, gdy ktoś krytykuje moje imię, albo imiona, które mi
            sie podobają, bo mam własne, ugruntowane zdanie na ten temat i niczyje
            niepochlebne opinie nie zmienią mych poglądów nt. nadawania śmiesznych w
            polskiej rzeczywistości - polska transkrypcja - potworków imienniczych z innych
            kultur.
      • zwierz.alpuhary Re: Do zwierzaka 11.10.04, 16:23
        Ja prostakiem? Być może, mam dość bezpośredni sposób bycia, ale ja to jeszcze
        nic w porównaniu do niektórych którzy atakują gaudencję a czytając ich
        wypowiedzi mam wrażenie że zamiast własnego rozumu mają jakąś protezę rodem z
        TVN-u albo Polsatu. Powiedziałem tak żeby dotarło do tych co trzeba i a nie tak
        żeby było ładnie i grzecznie.
      • zwierz.alpuhary do nesli 11.10.04, 17:00
        ...to jak jezdzenie nozem po szybie

        a jakbyś określiła pomysł na nazwanie dziecka "Amanda Dżennifer Kućko"? Bo
        kiedy ja coś takiego słyszę, to nie wiem czy śmiać się czy płakać.

        • nesla Re: do nesli 11.10.04, 17:02
          zwierz.alpuhary napisał:

          > ...to jak jezdzenie nozem po szybie
          >
          > a jakbyś określiła pomysł na nazwanie dziecka "Amanda Dżennifer Kućko"? Bo
          > kiedy ja coś takiego słyszę, to nie wiem czy śmiać się czy płakać.
          >

          Nie uzurpuje sobie prawa na wylacznosc w kwestii gustu co do nadawania imion.
          • gaudencja Re: do nesli 11.10.04, 19:11
            nesla napisała:

            > Nie uzurpuje sobie prawa na wylacznosc w kwestii gustu co do nadawania imion.

            Podziwiam chwalebny egalitaryzm, ale egalitaryzm posunięty to granic absurdu
            grozi zamazaniem wszelkich kryteriów. Niedługo nie będzie wiadomo, kto jest
            mądry, a kto głupi; kto wykształcony, a kto niewykształcony, bo okaże się, że
            nie ma niewykształconych, tylko są "wykształceni inaczej", a w ogóle to sa to
            tylko biedne, nieszczęśliwe istoty, któe z przyczyn obiektywnych nie mogły
            zdobyc wykształcenia, więc ich zdania na dowolny temat nalezy wysłuchać ze
            znacznie większą uwagą, niż zdania osób, które są kompetentne - bo przecież nie
            moze być tak, żebyśmy faworyzowali tych, ktorym sie w życiu udało byc może
            dlatego, że im szczeście nbiesprawiedliwie sprzyjalo, albo ze byli w życiu
            uprzywilejowani.

            Tak samo już widzę, że nie ma bezguścia i dobrego gustu, bo są tylko rózne
            gusty. Wybacz, ale coś takiego prowadzi tylko do lepperyzmu - i faktycznego, i
            myślowego. Cała kultura zachodnia (i nie tylko zachodnia, bo na przykład
            chińska również) jest oparta na założeniu, że istnieje lepszy i gorszy gust,
            któy podlega - uwaga - kształceniu, a załozenie, że wszystkie gusty, wszystkie
            poziomy wykształcenia itd. są równe, prowadzi ni mniej ni więcej tylko do
            zanegowania tejże kultury w ogóle (oczywiscie są tacy, którzy robią to z
            przyjemnością).

            Dla mnie osoby, które agresywnie napadają innych, poniewaz ci ośmielają sie
            zwrócic uwagę na istnienie pewnych reguł językw polskiego w zakresie
            imiennictwa, są właśnie takimi imienniczymi Lepperami.
            • nesla Re: do nesli 12.10.04, 10:31
              gaudencja napisała:

              > Dla mnie osoby, które agresywnie napadają innych, poniewaz ci ośmielają sie
              > zwrócic uwagę na istnienie pewnych reguł językw polskiego w zakresie
              > imiennictwa, są właśnie takimi imienniczymi Lepperami.

              A dla mnie osoby agresywnie propagujace staroslowianskie imiona nie zaliczaja
              sie do tych, ktore delikatnie osmielaja sie zwrocic uwage..

              Powtarzam - sa gusta i gusta, to ze ktos ma inny gust niz moj nie oznacza, ze
              mam prawo do oceny a juz tym bardziej obrazania ! Mam kolezanki, z wyzszym
              wyksztalceniem w panstwowych uczelniach o wieloletnich tradycjach, ktore swoim
              dzieciom nadaly imiona typu Oliwia i o ile moge miec zdanie na temat ich gustu
              o tyle nie posunelabym sie do daleko idacych wnioskow na temat tych osob jako
              ludzi.
              Watek jest dla mnie absurdalny!
              • gaudencja Re: do nesli 12.10.04, 17:36
                nesla napisała:

                >
                > A dla mnie osoby agresywnie propagujace staroslowianskie imiona nie zaliczaja
                > sie do tych, ktore delikatnie osmielaja sie zwrocic uwage..

                po pierwsze, napisałam "ośmielają sie zwrócic uwagę", a ne "delikatnie
                osmielaja sie zwrocic uwage". Po drugie, wskaż mi miejsce, w którym agresywnie
                propaguję starosłowiańskie imiona, a rozpoczniemy ewentualnie dalszą dyskusję
                od tego momentu, bo na razie naprawdę nie wiem, o co chodzi. W szczególności
                skoncentruj się na słowie "agresywne".

                Mam kolezanki, z wyzszym
                > wyksztalceniem w panstwowych uczelniach o wieloletnich tradycjach, ktore
                swoim
                > dzieciom nadaly imiona typu Oliwia

                Co do państwowych uczelni o wieloletnich tradycjach, to może być to czynik
                dodatkowy, a na pewno nie decydujący o poziomie ich absolwentek, niestety. Co
                do reszty, tzn. twierdzenia że nie ma gustów lepszych i gorszych, patrz mój
                post o lepperyzmie.
                • nesla Re: do nesli 12.10.04, 18:49
                  gaudencja napisała:

                  > Co do państwowych uczelni o wieloletnich tradycjach, to może być to czynik
                  > dodatkowy, a na pewno nie decydujący o poziomie ich absolwentek

                  Przeciez przed chwila sklasyfikowalas ludzi na podstawie ich wyksztalcenia!

                  Co do pozostalej gry slownej, to nie bawia mnie potyczki jezykowe, wole skupiac
                  sie na konkretach.
                  • gaudencja Re: do nesli 12.10.04, 19:05
                    nesla napisała:

                    > gaudencja napisała:
                    >
                    > > Co do państwowych uczelni o wieloletnich tradycjach, to może być to czyni
                    > k
                    > > dodatkowy, a na pewno nie decydujący o poziomie ich absolwentek
                    >
                    > Przeciez przed chwila sklasyfikowalas ludzi na podstawie ich wyksztalcenia!

                    Pisałam o minimalnym rekomendowanym (w mojej rodzinie) poziomie wykształcenia
                    (jeśli dobrze rozumiem, co miałaś na myśli pisząc to zdanie, bo - chyba w
                    pośpiechu - nie wyraziłaś sie wystarczająco jednoznacznie).
    • pejsaty Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 17:23
      niestety obecnie poziom forum wyznaczaja forumowiczki zadajace pytania: "Czy
      Chiara mozna nazwac dziecko w Polsce?" rece i gacie opadaja... najpierw
      myslalem, ze wypowiadaja sie tu dziewczynki z podstawowki, ale one chyba nie
      maja jeszcze problemow z nazwaniem swoich dzieci? wink
      ps gaudencjo, trzymaj sie, u mnie jestes na zielono.
    • mama_kewina_marcuni na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 18:36
      jestem po zawodowce i pracuje w postpegeerowkim sklepie spozywczym,
      dawnym "spolem" w ktorym pracowala moja matka i tesciowa. Nie konczylam
      Marketingu Szydelkowania bo mialam chorego ojca i kiedy Ty, Zwierzu myslales o
      doktoracie, ja zapieprzalam, przepraszam za slownictwo w monachijskich kiblach
      ze szczoteczka do zebow. traktowano mnie z pogarda, wrecz z rasizmem a ja
      odkladalam grosz do grosza zeby zapewnic dobrobyt mojej 7 letniej wowczas
      coreczce AGACIE ( ah nadalam jej jeszcze jkies w miare polskie imie, bo to bylo
      dwanascie lat temu i jeszcze mody nie bylo). No wiec harowalam. Popychana,
      wysmiewana za marne grosze. A i tak zalu do nich nie mam. Bo na zachodzie
      ludzie z wykrztalcenia obsesji nie robia. jak wrocilam, to wyobraz sobie
      zwierzu, ze w mojej zabitej dechami, postpegeerowkiej wiosce, patrzyli sie na
      mnie z szacunkiem. Do tej pory myslalam ze tak bedzie a tu wchodze na Internet,
      masz babao placek, takiego postu o Kewinach jeszcze nie slyszalam. A wiesz
      dlaczego pisze? Bo akurat moj syncio ma tak na imie i w mojej WIOSCE jest
      akuratnie jedynym Kewinkiem. Mnie wychowano na Izaurze i na Kamiennym kregu bo
      bylo nas siedmioro, w domu brudno, zimno, glodno. Wiec marzeniami sie zylo. A w
      klasie Agnieszek bylo piec. A ja chcialam zeby moj syncio byl jedyny. Tak jakby
      to byl sposob na zrealizowanie marzenia.

      A wiesz co Ci powiem Zwierzu? (Tylko nie lap mnie za slowa i nie kpij z moich
      zle skonstruowanych zdan i bledow, ja z poskiego zawsze mialam dostateczny).
      Powiedz szczerze: pojdziesz ty za mnie do sklepu kroic wedline i ser zolty?
      Albo jak szwagier, pojdziesz ty do pracy w polu? Nie. Bo masz wyksztalcenie, bo
      sie o polskosc bijesz. I w miescie mieszkasz! A ja ze wsi, baba ze sklepu i
      jeszcze M jak milosc oglada. Wiec gorszam.

      Dzieki Bogu sa i uczciwi ludzie na tym swiecie. Jestem dumna bo moja Agatka w
      zdala na stosunki miedzynarodowe w krakowie. I to ze wsi, ze ma matke po
      zawodowce i rodzenstwo o "dziwnych" imionach, to jej w niczym nie
      przeszkodzilo. I wiesz o co bedzie Agata walczyc? O SZACUNEK! Bo Ty o szacunku
      zapominasz Zwierzu. ja sie czuje Polka i jestem Polka. Dlatego wrocilam. I dzis
      wychowuje 7 letniego KEWINA i 2 letnia MARCJANNE. I dumna jestem z ich imion.

      Pozdrawiam

      Aga z Miechowa

      • mama_kewina_marcuni Re: na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 18:41
        mama_kewina_marcuni napisała:


        >
        > odkladalam grosz do grosza zeby zapewnic dobrobyt mojej 7 letniej wowczas
        > coreczce AGACIE ( ah nadalam jej jeszcze jkies w miare polskie imie, bo to
        bylo
        >
        > dwanascie lat temu i jeszcze mody nie bylo

        PRZEPRASAM Z POSPIECHU NAPISALAM 12 a ma byc 20 Lat temu.

        Aga z Miechowa
      • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 19:30
        mama_kewina_marcuni napisała:

        > jestem po zawodowce i pracuje w postpegeerowkim sklepie spozywczym,
        > dawnym "spolem" w ktorym pracowala moja matka i tesciowa. Nie konczylam
        > Marketingu Szydelkowania bo mialam chorego ojca i kiedy Ty, Zwierzu myslales
        o
        > doktoracie,

        Jesteś bardzo pozytywnym przykładem osoby, która ciężko w życiu pracowała i
        zapracowała na wiele rzeczy. Chcę jednak wyjaśnić, że akurat również życie
        Zwierza nie sprzyjało osiągnięciu wyższego wykształcenia i wszystko zwdzięcza
        wyłącznie sobie. Ja przyznaję się do tego, ze u mnie w rodzinie posiadanie
        średniego wykształcenia to wstyd (piszę to do wiadomości mamymichalka1),
        wstydem jest również skończenie - jako jedynych - studiów zaocznych nawet na
        dobrej uczelni, a tym bardziej na jakiejś "Wyższej uczelni czegoś i czegoś", a
        gdybym skończyła studia na WAT-cie, AWF-ie albo czymś takim, to rodzice chyba
        by zapadli się ze wstydu pod ziemię. W związku z tym przez całe studia żyłam w
        strachu, że nie sprostam i odetchnęłam dopiero po obronie, kiedy zapewniłam
        sobie absolutne miminum dopuszczalnego wykształcenia, ale to już inna historia.
        Natomiast u Zwierza wszystko to wygląda zupełnie inaczej, i jeżeli ktoś taki
        jak on pisze, że można zdobyc pewien poziom wykształcenia (i nie tylko
        wykształcenia), jeśli sie chce, to jest to osoba, która doskonale wie, o czym
        mówi. Na szczęście nie miał wczesnie dziecka na utrzymaniu, co mu zapewne
        znakomicie ułatwiło sprawę.

        > odkladalam grosz do grosza zeby zapewnic dobrobyt mojej 7 letniej wowczas
        > coreczce AGACIE ( ah nadalam jej jeszcze jkies w miare polskie imie, bo to
        bylo
        >
        > dwanascie lat temu i jeszcze mody nie bylo).
        (ciach)
        Mnie wychowano na Izaurze i na Kamiennym kregu bo
        > bylo nas siedmioro, w domu brudno, zimno, glodno. Wiec marzeniami sie zylo. A
        w
        >
        > klasie Agnieszek bylo piec. A ja chcialam zeby moj syncio byl jedyny. Tak
        jakby
        >
        > to byl sposob na zrealizowanie marzenia.

        Przynajmniej w miarę szczerze przyznajesz, ze nadałaś to imie z powodu mody i
        zeby zrealizować marzenia, czym potwierdzasz diagnozy osób piszących artykuły o
        tym zawisku. Całe nieszczęście tej mody polega jednak na tym, że jej charakter
        jest doskonale widoczny, a moda ograniczona do pewnych kręgów, przy istnieniu z
        kolei takich środowisk, któe wyśmiewają tego rodzaju imiona (czy tego chcemy,
        czy nie).

        (Tylko nie lap mnie za slowa i nie kpij z moich
        > zle skonstruowanych zdan i bledow, ja z poskiego zawsze mialam dostateczny).

        Nie ma żadnych powodów, mamo_kewina_marcuni, zebyś miała kompleksy na punkcie
        tego, jak piszesz. Możesz być o to całkowicie spokojna.

        > wychowuje 7 letniego KEWINA i 2 letnia MARCJANNE. I dumna jestem z ich imion.

        Marcjanna - cudne imię z tradycjami. Może będę mieć kiedyś córkę o tym imieniu.
        Pozdrawiam serdecznie
        • aniadm Re: na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 19:42
          O przepraszam, co do AWFów to nie będe się wypowiadać, ale Wojskowa Akademia
          Techniczna jest, o ile mi wiadomo, na niezłym poziomie
          (www.perspektywy.pl/ranking_2003.php?ID=75_najlepsze)
          (Nie, nie mam z nią żadnych związków, kończyłam UW)
          • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 20:06
            aniadm napisała:

            > O przepraszam, co do AWFów to nie będe się wypowiadać, ale Wojskowa Akademia
            > Techniczna jest, o ile mi wiadomo, na niezłym poziomie
            > (Nie, nie mam z nią żadnych związków, kończyłam UW)

            Aniu, nie o poziom w zakresie wąskiej dziedziny tu chodzi, ale o to, że jest to
            środowiskowo szkoła nieodpowiednia. Po pierwsze, kształci trepów (tłumaczenie:
            zawodowych żołnierzy), którzy z zasady są ograniczeni, a jezeli nie są, to
            system zmusza ich do tego (są oczywiście nieliczne wyjątki, przynajmniej tak
            sądzę, aczkolwiek moje doświadczenia życiowe wskazują na zgoła co innego). Po
            drugie, przez lata PRLu kariera wojskowa była niegodna człowieka działającego
            na rzecz niepodległosci swojej ojczyzny (czyli patrioty), a osoby, które ją
            robiły, byly otaczane pewnego rodzaju ostracyzmem. Sama myśl o byciu uczonym
            przez takiego typu osoby, stanowiące zapewne częsć kadry naukowej, napawa
            pewnym obrzydzeniem. Po trzecie, WAT kształci w zakresie technicznym, a dyplom
            techniczny jest gorszy i nie jest "prawdziwym wykształceniem", również na
            politechnice (może z wyjątkiem dyplomu architektury). Oczywiście są wyjątki, tu
            już liczniejsze, osób po politechnice, które można uznać za wykształcone.
            Ponadto również na UW nie wszystkie wydziały się nadają, np. pedagogika
            kształci osoby o relatywnie niższym poziomie, niż np. filozofia czy socjologia
            (poza znów wyjątkami, jeszcze liczniejszymi niż poprzednio; potwierdzam, bo
            studiowałam m.in. na tym wydziale, z czego akurat oczywiście rodzina podrwiwała
            sobie - w pewnej części słusznie), a w ogóle pedagogika to nie jest tak
            naprawdę prawdziwa dyscyplina nauki. UKSW (dawniej ATK) jako całosć w ogóle sie
            nie liczy, i jeśli ktoś tam studiuje, to znaczy, że nie był w stanie dostać sie
            na UW, albo wybrał tę uczelnię świadomie z powodu przekonań (i nie wiadomo,
            która opcja jest gorsza). Za czasów komunistycznych wyglądało to nieco inaczej,
            jeśli chodzi o ATK, ale teraz jest właśnie tak.
            Czy tak obszerny wykład części zasad, z którymi miałam stycznosć od
            dzieciństwa, satysfakcjonuje Cię? smile
            • judytak Re: na Izaurze mnie wychowano 12.10.04, 11:16
              gaudencja napisała:

              > (...) WAT kształci w zakresie technicznym, a dyplom
              > techniczny jest gorszy i nie jest "prawdziwym wykształceniem", również na
              > politechnice (może z wyjątkiem dyplomu architektury).
              > Ponadto również na UW nie wszystkie wydziały się nadają (...)

              > (...) studiowałam m.in. na tym wydziale, z czego akurat oczywiście rodzina
              podrwiwała
              > sobie - w pewnej części słusznie), a w ogóle pedagogika to nie jest tak
              > naprawdę prawdziwa dyscyplina nauki. UKSW (dawniej ATK) jako całosć w ogóle
              sie
              > nie liczy (...)
              > Czy tak obszerny wykład części zasad, z którymi miałam stycznosć od
              > dzieciństwa, satysfakcjonuje Cię? smile

              oj, wystarczy, wystarczy :o)
              jak ja się ogromnie cieszę, że moja rodzina nic a nic niepodobna do rodziny
              gaudencji :o)
              chyba bym uciekła na drugi koniec świata :o)
              ja nawet nie wiedziałam, że aż taki poziom snobizmu możliwy jest...

              pozdrawiam
              Judyta
              • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 12.10.04, 18:12
                judytak napisała:

                > jak ja się ogromnie cieszę, że moja rodzina nic a nic niepodobna do rodziny
                > gaudencji :o)

                Proszę bardzo; a ja się nawet cieszę. Ten poziom wymagań woobec młodzieży bywa
                stresujący, ale z drugiej strony przynosi efekty w dalszym życiu. Mój dziadek
                niedawno odebrał kolejny doktorat honoris causa jednej z najlepszych uczelni
                krajowych, jedna z sióstr prababci byłą jedną z pierwszych kobiet-profesorów w
                Polsce, a i inni członkowie rodziny mają osiągnięcia. Chociaż z drugiej strony
                znam dziewczynę z podobnego środowiska, która popadła w niemoc przed napsianiem
                parcy magisterskiej i musiała korzystać z pomocy psychoterapii, więc bywa z tym
                różnie (potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie i teraz robi znakomitą
                karierę naukową).

                > chyba bym uciekła na drugi koniec świata :o)
                > ja nawet nie wiedziałam, że aż taki poziom snobizmu możliwy jest...

                Nie martw sie, jestem pewna, że Ty też w pojęciu niektórych jestes strasznym
                snobem, bo standardy oczywiste dla Ciebie nie muszą byc oczywiste dla innych.
                Możesz więc byc spokojna.

                Zostały jeszcze niedobitki dawnej arystokracji; tam obowiązują o wiele
                ostrzejsze zasady - i czy mi się to podoba, czy nie, niedobitki te są
                traktowane przez bardzo wiele osób jako niekwestionowane elity, choć pewnie od
                ich poziomu "snobizmu" (czyli wymagań oczywistych w ich środowisku) uciekłabyś
                poza koniec Drogi Mlecznej.
                • judytak Re: na Izaurze mnie wychowano 13.10.04, 10:19
                  gaudencja napisała:

                  > Nie martw sie, jestem pewna, że Ty też w pojęciu niektórych jestes strasznym
                  > snobem, bo standardy oczywiste dla Ciebie nie muszą byc oczywiste dla innych.
                  > Możesz więc byc spokojna.

                  nie w tym rzecz
                  rzecz w tym, że wymagania, standardy, zwał jak zwał, mam wobec siebie, a nie
                  dla obnoszenia się nimi publicznie
                  jak też w tym, że do innych, niż mój systemów wartości podchodzę z ciekawością
                  poznawczą, a nie z wyższością wszystkowiedzących
                  oraz w tym, że dla mnie zawsze ważniejszy jest człowiek, niż standardy

                  i oczywiście jestem spokojna, ani trochę się nie zdenerwowałam :o)

                  pozdrawiam
                  Judyta
                  • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 13.10.04, 15:55
                    judytak napisała:

                    > jak też w tym, że do innych, niż mój systemów wartości podchodzę z
                    ciekawością
                    > poznawczą, a nie z wyższością wszystkowiedzących

                    Wybacz, ale to nie świadczy ani o ciekawości poznawczej, ani o braku wyższości
                    wszystkowiedzących:

                    > jak ja się ogromnie cieszę, że moja rodzina nic a nic niepodobna do rodziny
                    > gaudencji :o)
                    > chyba bym uciekła na drugi koniec świata :o)
                    > ja nawet nie wiedziałam, że aż taki poziom snobizmu możliwy jest...

                    Mówi samo za siebie, mój komentarz jest zbędny.
                • pwrzes Re: na Izaurze mnie wychowano 20.10.04, 15:18
                  ROTFL a cos poza snobizmem i papierkiem jakiejs tam uczelni cos soba
                  reprezentujesz? Dziadkiem sie nie podpieraj, bo to ze dostal kolejny doktorat
                  hc, nie oznacza ze nie czyni ciebie czlowiekiem a o to przede wszystkim chodzi.

                  Co do technicznych uczelni - czyzbys byla przykladem huma(tuma)nistow, ktorzy
                  nie potrafia policzyc procentu skladanego?

                  m (nietechnicznysmile)
                  • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 20.10.04, 16:36
                    Po pierwsze, nie rozumiem, po cholerę odgrzewasz stary wątek, który właśnie z
                    powodzeniem udało nam sie zakończyć. Nie sądzę, zeby ktokolwiek był z tego
                    zadowolony.

                    Czyżbyś był kolejnym rozjuszonym, że jest ktoś, u kogo obowiązują konkretne
                    standardy? Na to mi niestety wygląda.

                    OK, być może masz prawo oceniać, czy jestem człowiekiem, czy nie (gratuluję
                    niezbitej pewnosci siebie), ale niestety ja nie mam żadnych podstaw, żeby
                    ocenić, co sobą reprezentujez - możliwość wygooglania twojego imienia i
                    nazwiska to dalece za mało - i czy masz jakiekolwiek, nawet najnędzniejsze
                    uprawnienia, zeby to osądzać. W kazdym razie wiem jedno - za moich czasów na
                    SGH szli ci, którzy chcieli w przyszłości dobrze zarobić, a nie zostac
                    inteligentami lub zgłębiać dziedinę, którą się pasjonują. Z mojego otoczenia
                    były to najczęsciej najbardziej drobnomieszczańskie osoby, jakie znałam (druga
                    połowa tych osób szła na prawo). Według mnie chęć spędzenia życia na zarabianiu
                    pieniędzy przy braku własnych zainteresowan wykonywaną pracą nie swiadczy o
                    głębokim humanizmie (w tłumaczeniu specjalnie dla ciebie; o byciu wyjątkowo
                    ludzkim). Nawet w tym kontekście nie dziwię ci się, że się tak zdenerwowałes;
                    to dosyć typowe.

                    Aha, no i muszę cię zmartwić. Policzenie procentu składanego jest trywialnie
                    proste, niestety.
            • soloviev Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 13:02
              gaudencja napisała:



              > a dyplom techniczny jest gorszy i nie jest "prawdziwym wykształceniem", również na
              > politechnice (może z wyjątkiem dyplomu architektury). Oczywiście są wyjątki, tu
              >
              > już liczniejsze, osób po politechnice, które można uznać za wykształcone.


              Dawno nie czytalem wiekszych bzdur. Czemu sie z tym nie zgadzam?
              Bo:
              1. Studia techniczne sa jednymi z trudniejszych. Wymagaja skutecznego myslenia,
              analizowania - nie da sie nauczyc matmy, fizyki, teorii obwodow poprzez
              wkuwanie, czy na podstawie schematow (jak to bylo jeszcze mozliwe w liceum).
              Duzo osob odpada po pierwszych latach nie mogac sobie z tym poradzic.

              2. Inzynier-elektronik, mechanik, elektryk jest fachowcem w pewnej dziedzinie -
              jest niezastapiony. Absolwenta zarzadzania, administracji czy finansow i
              bankowosci mozna zastapic kims innym (podobno fizycy sa czesto zatrudniani na
              stanowiskach zwiazanych z analiza finansowa, ekonometria - umysl scisly jest
              wskazany). Z reszta po kierunkach takich jak filozofia, socjologia ciezko jest
              znalezc prace w zawodzie - nie potrzebna nam cala armia filozofow piszacych
              ksiazki wink

              3. Dziedziny techniczne sa dziedzinami mocnymi naukowo (w przeciwienstwie do
              czesci dziedzin wymienionych powyzej oraz takich jak public relations, reklama).
              Prowadzi sie badania w uczelnianych instytutach, laboratoriach, uzyskuje patenty
              (wiadomo, ze za granica wyglada to lepiej - w Polsce na nic nie ma kasy). WAT ma
              podobno jakis znaczacy udzial w rozwoju optoelektroniki.
              • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 13:36
                soloviev napisał:

                > Dawno nie czytalem wiekszych bzdur. Czemu sie z tym nie zgadzam?
                > Bo:

                Nie zgadzasz sie prawdopodobnie dlatego, ze nie doczytałeś, o co chodzi.
                Przeczytaj uważniej wątek, a jeśli dalej będziesz miał wątpliwości, to chętnie
                Ci je wyjaśnię.

                Czy masz wykształcenie techniczne?
                • soloviev Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 14:40
                  Widze, ze niepotrzebnie dublowalem watek (i tak zostal zauwazony smile).

                  No wlasnie ciagle mam watpliwosci - wyjasnij je wink. Piszesz, ze tylko drobna
                  czesc absolwentow politechnik mozna uznac za osoby wyksztalcone. A mi sie
                  wydaje, ze jest odwrotnie - tylko wyjatki sa niedoksztalcone (znajomosci,
                  kombinatorstwo - to jest wszedzie) - zreszta przesiew robi swoje. Spotkalem sie
                  z opinia, ze studia techniczne ucza myslec.

                  Nie mam wyksztalcenia technicznego (jeszcze)) - studiuje na zjechanym przez
                  Ciebie WATcie (studia cywilne, ale nie wykluczam podpisania kontraktu z armia i
                  podjecia sluzby oficerskiej).
                  • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 14:45
                    soloviev napisał:

                    > No wlasnie ciagle mam watpliwosci - wyjasnij je wink. Piszesz, ze tylko drobna
                    > czesc absolwentow politechnik mozna uznac za osoby wyksztalcone.

                    Piszę, ze tak uważają moi rodzice. A poniewaz mieli styczność ze studentami
                    dobrych uczelni technicznych od drugiej strony, tzn. jako wykładowcy, nie mam
                    powodów, zeby im nie wierzyć. Pisałam też nie o wykształceniu w swojej wąskiej
                    specjalności, tylko o ogólnointelektualnym czy też inteligenckim.
                    • soloviev Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 15:50
                      Ja odebralem to jako wyrazne wywyzszenie studiow humanistycznych (nie lubie tego
                      okreslenia)takich jak filozofia, socjologia nad technicznymi. Ja poki co nie
                      narzekam na poziom inteligencji kumpli z wydzialu wink.

                      > Pisałam też nie o wykształceniu w swojej wąskiej
                      > specjalności, tylko o ogólnointelektualnym czy też inteligenckim.

                      To nie tylko waska specjalnosc, ale przede wszystkim ogolna znajomosc problemow
                      techniki, nauk scislych. Waskie specjalnosci (oprocz ogolnego przygotowania)
                      dotycza przeciez kazdego kierunku. Zreszta to czy czlowiek chce poszerzac swoje
                      horyzonty, interesowac sie swiatem to juz sprawa indywidualna - na to nie ma
                      wplywu kierunek studiow, specjalizacja. Mozna byc burakiem zarowno po
                      elektronice jak i po socjologii.

                      > Piszę, ze tak uważają moi rodzice.
                      Nie sluchaj sie mamy! ;D
                      • gaudencja Re: na Izaurze mnie wychowano 11.11.04, 16:21
                        soloviev napisał:

                        > Ja odebralem to jako wyrazne wywyzszenie studiow humanistycznych (nie lubie
                        teg
                        > o
                        > okreslenia)takich jak filozofia, socjologia nad technicznymi.

                        To źle przeczytałeś. W całym watku było wyraźnie napisane, o co chodzi smile

                        > To nie tylko waska specjalnosc, ale przede wszystkim ogolna znajomosc
                        problemow
                        > techniki, nauk scislych.

                        OK, w takim razie nie chodzi mi o szerokie zorientowanie w problemach techniki,
                        tylko o wykształcenie ogólne. Teraz już lepiej?

                        Mozna byc burakiem zarowno po
                        > elektronice jak i po socjologii.

                        Oczywiście; można byc burakiem po każdym kierunku, jak i inteligentem po każdym
                        kierunku, nawet po transporcie ;-P Tyle ze na niektórych kierunkach (+ na
                        niektórych uczelniach) prawdopodobieństwo trafienia na buraka albo na
                        niepiśmiennego jest jednak mniejsze.

                        > Nie sluchaj sie mamy! ;D

                        Nie bój nic; słucham tylko wtedy, kiedy to uznam za słuszne smile
        • nesla Gaudencjo! 12.10.04, 10:49
          Gaudencjo! Jestem zbulwersowana twoim szufladkowaniem ludzi wzgledem
          wyksztalcenia jakie udalo im sie zdobyc. Ja szanuje kazda grupe od robotnikow
          fizycznych po lekarzy o trudnych specjalnosciach. Tak sie zlozylo, ze w
          rodzinie mam i chirurgow i szwaczki, i dyrektorow firm jak i fryzjerki i
          wyobraz sobie ze wszyscy sie nawzajem szanuja i nikt nie wstydzi sie za
          kuzynke, siostrzenice czy szwagra. Zenujacy jest w Polsce ten system kastowy
          segregujacy ludzi wg wyksztalcenia jakie udalo lub chcialo im sie zdobyc, tak
          jakby oznaczalo to, ze talent kreatywny jednej osoby (np fryzjerki czy
          krawcowej) jest gorszy od ambicji innej osoby, ktorej pasja jest szycie ale nie
          ubran tylko ludzi.. Moim zdaniem najwazniejsze w zyciu jest to aby byc
          szczesliwym, a nie to aby udowadniac calemu swiatu swoje zdolnosci do
          wchlaniania wiedzy! Jezeli ktos jest szczesliwy po ukonczeniu kursu nurkowania
          i reszte zycia chce spedzic na wyspach Fuji (tez mamy taki przypadek w
          rodzinie) to tez nikt tego nie neguje i dla nikogo to nie jest wstyd.

          Ciebie Gaudencjo zapraszam do Indii..

          Pozdrawiam
          nesla
          • aniadm Re: Gaudencjo! 12.10.04, 14:44
            Ja to akurat odebrałam jako opis cudzych poglądów i presji wywieranej przez
            rodzinę, a ie jako deklaracje osobistą.

            Oczywiście, że ważne jest to, co kto robi najlepiej i z czym się czuje
            szczęśliwy. Ja nie wybuduje mostu, ktoś inny nie przetłumaczy książki, a oboje
            pewnie nie bylibyśmy w stanie stworzyć idealnej fryzury.

            Natomiast uporczywe negowanie przez niektórych faktu, że klasy społeczne w
            ogóle istnieją, jak i tego, że przynajmniej część osób przynależnych do tych
            czy innych wyróżnia się pewnym specyficznym stylem, gustem i także upodobaniem
            do konkretnych imion też mnie dziwi. Jedno to jest nie zasklepiać się w
            systemie i oceniać ludzi za ich charakter a nie pochodzenie, a drugie to
            wmawiac wszystkim, że podziałów nie ma, a nam nigdy by nawet do głowy nie
            przyszło wyciągać jakiekolwiek wnioski o człowieku na podstawie jego wyglądu,
            stroju i imion jego dzieci... Nigdy w życiu... Skądże...

            Ja się przyznaję od razu: słysząc imię Dżesika, Wanessa albo Alan mam pewne
            skojarzenia dotyczące pochodzenia danej osoby. Inna sprawa, że nie przyszłoby
            mi do głowy podejmować w związku z nimi decyzji, czy osoba ta jest warta
            poznania, zatrudnienia itp., ani że nie byłabym gotowa zmienić zdania.
          • gaudencja Re: Gaudencjo! 12.10.04, 18:34
            nesla napisała:

            Zenujacy jest w Polsce ten system kastowy
            > segregujacy ludzi wg wyksztalcenia jakie udalo lub chcialo im sie zdobyc,
            (ciach)
            > Ciebie Gaudencjo zapraszam do Indii..

            Czyżbyś przedkładała system kastowy z urodzenia nad różnice płynące z poziomu
            wykształcenia? Te drugie są jednak moim zdaniem lepsze, bo ma sie na nie
            zdecydowanie wiekszy wpływ niż na kastę, do której należy rodzina, w ktorej
            wypadło się urodzic.

            Pokrótce odpowiem na inne argumenty. Co do szufladkowania ludzi, to nie oznacza
            jeszcze, że nie żywię do wszystkich szacunku wynikającego z przyrodzonej
            godnosci osoby ludzkiej. Z innymi rodzajami szacunku bywa różnie, bo szacunek
            ponad ten podstawowy i oczywisty poziom jest zalezny od indywidualnych różnic
            między ludźmi.

            Oczywiście, w życiu jest najważniejsze, żeby być szcześliwym. Ja w
            szczególności buntowałam sie przeciwko wymaganiom mojej rodziny wtedy, kiedy
            obwiałam sie, ze im nie sprostam, i dlatego rozumiem osoby, które słyszac o
            tych wymaganiach, reagują źle. Teraz myślę sobie, ze duża częsc z nich jest
            całkiem sensowna, przynajmniej z punktu widzenia ludzi, którzy chcą, żeby ich
            dzieci coś osiągnęły w życiu (w kategoriach naukowych i merytorycznych, a nie w
            kategoriach domku z ogródkiem i samochodu).

            w
            > rodzinie mam i chirurgow i szwaczki, i dyrektorow firm jak i fryzjerki i
            > wyobraz sobie ze wszyscy sie nawzajem szanuja i nikt nie wstydzi sie za
            > kuzynke, siostrzenice czy szwagra.

            Ja ujęłabym to tak: rodzina to rodzina, i jeśli komuś powinie się noga (a
            zostanie fryzjerką tak właśnie by zostało potraktowane), to nie znaczy, że
            należy się od niego odwrócić czy z niego drwić, ale nalezy mu pomóc (a
            zwłaszcza podać rękę jego dzieciom, żeby nie powtórzyły losu rodzica). Presja w
            tej postaci, o której pisałam, jest u mnie wywierana na młodzież, czy - jeśli
            wolisz - w okresie kształtowania sie osobowości, po to, żeby zmotywować młodych
            członkow rodziny do intensywnego rozwoju. Zapewne decyzja kogoś, kto byłby
            fryzjerem z powołania i do tego miałby szerokie horyzonyty i bogatą erudycję,
            byłaby uszanowana, choc z pewnym zdziwieniem. Rzecz w tym, że mało kto zostaje
            fryzjerem (z powołania), mogąc bez trudu zostać filozofem czy wziętym
            ekonomistą.

            Co do spędzania życia na nurkowaniu na Fuji, to spotkaloby się to z pewnością z
            dezaprobatą mojej rodziny, a to dlatego, że człowiek z potencjałem
            intelektualnym powinien go należycie wykorzystać i spowodować, żeby korzystała
            z tegoż potencjału również reszta społeczeństwa - chyba, że dana osoba wybierze
            rozwój duchowy, jak to zrobił jeden z moich kuzynów w klasztorze buddyjskim.
            • nesla Re: Gaudencjo! 12.10.04, 18:40
              Nie rozumiesz kompletnie co probuje ci przekazac gaudencjo, pozostaje mi
              wspolczuc twoim dzieciom... Mam nadzieje, ze ich powolanie pokryje sie z twoimi
              aspiracjami i beda miec tyle do powiedzenia w swoich wystudiowanych
              specjalnosciach ile ty masz do powiedzenia w tak waznej dla spoleczenstwa
              dziedzinie jak nadawanie imion.

              pozdrawiam
              nesla
              • gaudencja Neslo! 12.10.04, 19:03
                nesla napisała:

                > Nie rozumiesz kompletnie co probuje ci przekazac gaudencjo,

                Zachowujesz się protekcjnalnie, moja droga, co stawia od znakiem zapytania
                całośc twojej argumentacji. To, co napisałaś powyżej, jest niegodne człowieka,
                który próbuje przynajmniej udawać, że prowadzi dyskusję. Postawiłaś się w ten
                sposób na pozycji osoby, która posiada jedyną, wręcz objawioną wiedzę, a jeśli
                z tych czy innych powodów dyskutant nie daje się przekonać (najlepiej od razu),
                to znaczy, ze "nie zrozumiał". Gratuluję dobrego samopoczucia.

                Sama nie zamierzam uzywać w stosunku do ciebie tego rodzaju argumentacji, ale
                czy naprawdę nie przyszło ci do głowy, że równie dobrze ty byś ode mnie mogła
                usłyszeć "nie rozumiesz kompletnie co próbuję ci przekazać neslo"?
          • mgna Re: Gaudencjo! 13.10.04, 01:02
            >Zenujacy jest w Polsce ten system kastowy segregujacy ludzi wg wyksztalcenia
            jakie udalo lub chcialo im sie zdobyc,

            Chcac czy nie chcac sie do tego przyznac, tak jest nie tylko w Polsce ale i
            zagranica. Nawet w demokratycznych panstwach!
      • zwierz.alpuhary Re: na Izaurze mnie wychowano 11.10.04, 22:22
        Bo na zachodzie
        > ludzie z wykrztalcenia obsesji nie robia

        nie w tych zawodach w których najczęściej pracują Polacy. W innych, do których
        Polacy nie maja dostepu jak prawnicy czy lekarze, wykształcenie jest bardzo
        ważne.

        jak wrocilam, to wyobraz sobie
        > zwierzu, ze w mojej zabitej dechami, postpegeerowkiej wiosce, patrzyli sie na
        > mnie z szacunkiem

        temu się nie dziwię, w popegeerowskich wsiach chęć do pracy i ambicja jaką
        przejawiasz jest czymś niesłychanie rzadkim.
        Zanim się na mnie za to obrazisz, powiem ci że moja rodzina pochodzi z takiej
        wsi (lubuskie) i kontynuuje szlachetne wzorce - 12 dzieci i wszyscy na zasiłku.
        Praca jest ale pracować nikomu się nie chce bo lepiej na czarno albo u Niemca.
        Ani trochę ich nie żałuję i jeśli będzie to kiedyś ode mnie zależało, mogą być
        pewni że im się ten zasiłek skończy.

        Jestem dumna bo moja Agatka w
        > zdala na stosunki miedzynarodowe w krakowie. I to ze wsi, ze ma matke po
        > zawodowce i rodzenstwo o "dziwnych" imionach, to jej w niczym nie
        > przeszkodzilo. I wiesz o co bedzie Agata walczyc? O SZACUNEK! Bo Ty o
        szacunku
        > zapominasz Zwierzu

        wychowałem się w rodzinie niepełnej, mam ojca po zawodówce,któremu nic nie
        zawdzięczam. Wszystko co w życiu osiągnąłem zdobyłem tylko dzięki sobie i
        swojej determinacji żeby mieć lepsze życie. Twoja Agatka miała matkę a ja
        miałem samego siebie.

        I wiesz o co bedzie Agata walczyc? O SZACUNEK! Bo Ty o szacunku
        > zapominasz Zwierzu

        O szacunku dużo mówił mi moj ojciec, szkoda tylko że nie miał go ani dla mnie
        ani dla samego siebie. Sam się go nauczyłem i to chyba lepiej od moich sąsiadów
        bo oni nie potrafią powiedzieć "Dzień dobry" sprzątaczce a ja tak. Nauczyłem
        się też że nie ma nic cenniejszego niż mówienie prawdy, choćby nie wiem jak
        była nieprzyjemna. Dlatego mówię to co myślę a "szacunek" nie ma z tym nic do
        rzeczy.

        Pozdrawiam
      • grazynka13 Re: na Izaurze mnie wychowano 12.10.04, 19:48
        mama_kewina_marcuni napisała:

        > A wiesz co Ci powiem Zwierzu? (Tylko nie lap mnie za slowa i nie kpij z moich
        > zle skonstruowanych zdan i bledow, ja z poskiego zawsze mialam dostateczny).
        > Powiedz szczerze: pojdziesz ty za mnie do sklepu kroic wedline i ser zolty?
        >

        Nie pójdę, bo z polskiego zawsze miałam piątki wink))
    • aniadm Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 20:24
      Ten temat powraca raz na jakiś czas. Co jakiś czas pojawiają się nowe osoby
      powołujące się na:
      - fakt, że trzeba się otwierać na świat
      - silną potrzebę posiadania jedynych w swoim rodzaju imion
      - okoliczność, że dzieci moga się kiedyś znaleźć w innym kraju, gdzie nie będą
      mogli ich wymówić
      - ogólną potrzebę zmian i koniecznośc zniesienia ograniczeń w tym zakresie,
      które rzekomo nigdzie indziej nie istnieją (owszem, wygląda mi na to, że sporo
      państw europejskich ma ograniczenia w zakresie nadawania imion - na pewno
      Portugalia, Dania, Niemcy też chyba mają jakieś ograniczenia i zdaje się
      Włochy. O reszcie nie wiem)

      Takie drobiazgi jak zasady rządzące językiem polskim i jakt, że nie wymawia sie
      u nas "j" jak "dż" i że nie mamy niemego "e" nie wydają się w tym kontekście w
      ogóle istotne, że już nie wspomnę o tak nieistotnych detalach jak litery nie
      występujące w polskim alfabecie.

      Ja już uznałam, że imiona w rodzaju Amanda, Pamela i Alan mogą być -
      przynajmniej są w zgodzie z zasadami polskiego (rezerwuję sobie prawo do
      uważania ich za kiczowate i serialowe). Jak na razie nie spotkałam się z żadnym
      argumentem, który by mnie przekonał, że słuszne byłoby wprowadzenie do
      polskiego Nicole i Jessiki, że o Leeloo nawet nie wspomnę.

      Swoją drogą interesuje mnie, dlaczego argumentu o "otwieraniu sie na świat" i
      potencjalnych wyjazdach za granicznych używa się tylko w zastosowaniu do imion
      anglosaskich, hiszpańskich, francuskich i czasem włoskich, a nikt nie powołuje
      sie na ten argument, chcąc nazwać dziecko Jekatierina, Helmut albo Muhammad
      (chociaż biorąc pod uwagę zasięg języka, szanse są wcale nie mniejsze...).

      • zwierz.alpuhary Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 22:39
        > - silną potrzebę posiadania jedynych w swoim rodzaju imion

        mogą sobie znaleźć bardzo wymyślne imiona, nie naruszając zasad języka
        polskiego. Np. nadanie dziewczynce imienia Czesława jest jak dla mnie bardzo
        ekstrawaganckie - imię to jest wręcz zupełnie niepowtarzalne i wyjątkowesmile

        > - okoliczność, że dzieci moga się kiedyś znaleźć w innym kraju, gdzie nie
        będą
        > mogli ich wymówić

        to niech się do diabła nauczą!Dlaczego ja umiem wymówić Jacques a oni nie
        potrafią powiedzieć Grzegorz? Są na to za głupi? To przekracza ich możliwości
        językowe?
        W momencie kiedy rezygnuje się z polskiego imienia na rzecz obcego z takiego
        błahego powodu,jak to że będzie trudno je wymówić, stawia sie swoją własną
        kulturę i dziedzictwo niżej od kultury np. anglosaskiej, francuskiej czy
        hiszpańskiej.

        > Swoją drogą interesuje mnie, dlaczego argumentu o "otwieraniu sie na świat" i
        > potencjalnych wyjazdach za granicznych używa się tylko w zastosowaniu do
        imion
        > anglosaskich, hiszpańskich, francuskich i czasem włoskich, a nikt nie
        powołuje
        > sie na ten argument, chcąc nazwać dziecko Jekatierina, Helmut albo Muhammad
        > (chociaż biorąc pod uwagę zasięg języka, szanse są wcale nie mniejsze...).

        tak, ale w tamta stronę chyba mało kto chce się otwierać. Europa Zachodnia jest
        bardziej atrakcyjna pod względem kierunku otwierania się na świat
        • monikaj1 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 11.10.04, 22:46
          zwierz.alpuhary napisał:


          > mogą sobie znaleźć bardzo wymyślne imiona, nie naruszając zasad języka
          > polskiego. Np. nadanie dziewczynce imienia Czesława jest jak dla mnie bardzo
          > ekstrawaganckie - imię to jest wręcz zupełnie niepowtarzalne i wyjątkowesmile
          >
          No nie tak bardzo - jest przecież Cześka w Klaniewink
          • gaudencja Czesława a Amelia 11.10.04, 23:00
            monikaj1 napisała:

            > No nie tak bardzo - jest przecież Cześka w Klaniewink

            Nadal jest to jednak w takim razie imię bardziej wyjątkowe, niż Amelia: Amelka
            też jest w jakims serialu podobno, a w dodatku jest też dużo malych dziewczynek
            o tym imieniu - w odróżnieniu od Czesławy wink
    • hanna73 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 09:36
      Nie zamierzałam zabierać głosu, ale po wpisie Agi z Miechowa zmieniłam zdanie.
      Aczkolwiek w tresci zgadzam sie ze Zwierzem, ton wypowiedzi Agi dużo bardziej
      mi sie podoba. Napisałeś, Zwierzu, że nie o grzeczność ci chodziło, ale o
      dosadność, żeby do niektórych dotarło. Nie, nie sądzę, żeby to pomogło. A tego
      szacunku, o którym pisze Aga, w Twojej pierwszej wypowiedzi zabrakło. Przed Agą
      zaś chylę czoło bo potrafiła napisać dosadnie, ale nie obrażając nikogo. Jestem
      pełna szacunku do Agi, mimo, że sama bym syna Kewinem nie nazwała. Zwierza
      równiez pozdrawiam serdecznie. I wszystkim życze więcej spokoju.

      ps. A jeszcze co do imienia Kewin. Wiele osób uważa je za pretesjonalne i
      śmieszne u nas. Ale to imię nie jest jeszcze najgorsze. Przynajmniej wymawia
      się po polsku. Tak,że ja bym nie protestowała aż tak bardzo przeciwko imionom
      typu Kewin czy Pamela. Mnie się nie podobają, ale za jakis czas nie będą juz
      tak razić. A że obce? Wiekszośc imion do nas kiedys przywędrowała.
        • zwierz.alpuhary Pani itsolo, larum grają... 12.10.04, 11:55
          Droga (jakże nieobecna) adminko,

          A może tak zamiast się czepiac mężczyzny który zrobił co powinien, zrobiłabyś
          porządek z tymi durniami, którzy atakują moją kobietę? Bez tego nie musiałbym
          interweniować i wypowiadać się tak ostro. Jeden głupek wmówił sobie że
          gaudencja jest starą panną i stetryczałą polonistką, druga kretynka mu wtóruje,
          do niej dołącza się cały chórek dopiero co założonych loginów a ty,
          przepraszam, co robisz w tej sprawie? Za szablę nie chwytasz? Na koń nie
          wsiadasz?
          • sabe Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 12:34
            do Was obojga, chociaż akurat do postu gaudencji się to odnosi - do tej pory b.
            lubiłam Cię czytać, ale... wedle kryteriów przez Ciebie podanych, to żadna
            szkoła wyższa w Polsce - renowowanymi ich nazywanie jest śmieszne w obliczu
            poziomu, który prezentują - nie powinna kwalifikować do odetchniecia z ulgą -
            czyli zaodwolenia Twej chorobliwie ambitnej rodziny.
            Jak mozesz twierdzić, ze wykształcenie techniczne jest nieodpowiednie? co o nim
            wiesz? co wiesz o studentach WAT? dlaczego absolwenci są tak rozchwytywani w
            świecie? Osoba inteligenta nie moze mieć zdolnosci i zamiłowań technicznych?
            Nie mieści się w Twej głowie, ze maja ctakowe, można iteresować się literaturą,
            być oczytanym, korzytsać pełnymi garściami z "oferty" dóbr kultury, no i
            oczywiscie być "dobrze urodzonymi", z dziada pradziada intelektualistami?
            Jeśli tak, to niczego wartosciowego ani z domu, ani z uczelni nie wyniosłaś...

            Współczuję Tobie i Twym dzieciom, bo dorastanie w takiej atmosferze to koszmar.
            • zwierz.alpuhary Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 13:01
              Gaudencja w tej chwili prawdopodobnie nie może odpowiedzieć, więc odpowiem
              częściowo za nią.

              1.Ambicji nigdy za wiele, ale we wszystkim trzeba mieć umiar. Najlepsze polskie
              szkoły plasują się gdzieś w 4 setce w światowych rankingach, choć sa ludzie
              którzy twierdzą że sa one niesprawiedliwe bo żeby było porównanie z
              amerykańskim "university", trzeba by było wspólnie uwzględnić UW, PW, A.Muz,
              A.Med, ASP i AWF.

              2. Nie uważam że wykształcenie techniczne nie jest odpowiednie, sam mam wielu
              znajomych na politechnice, ale jednak z niektórymi ciężko się dogadać
              humaniście. Niektórzy mają też dość irytujący sposób bycia, który na krótką
              metę jest fajny ale na dłuższą kojarzy się raczej z liceum.
              Co do WAT-u, jest to niestety uczelnia wojskowa i pomimo tego że z prawdziwym
              wojskiem jej absolwenci , jako świetni specjaliści, nie mają wiele wspólnego
              (jako żołnierze), to jednak trochę pada na nią cień typowego "trepa" czyli
              pseudointelektualisty w mundurze (w tym przypadku akurat wiem co mówię, opieram
              się na własnych doświadczeniach)

              co do współczucia; mądre dzieci nie powtarzają błędów swoich rodziców. To się
              odnosi i do mnie i do gaudencji.
              • sabe Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 13:14
                tja...
                czyli miarą człowieka wedle Waszej sklai jest jego możność porozumienia się z
                Wami? A przychodzi Wam czasem do głowy, że to nie tylko ludize do Was, ale i Wy
                do ludzi powinniście się "dopasowywać"? A to, ze humanista nie potrafi sie
                dogadać z inżynierem, to źle raczej o tym pierwszym świadczy, który wedle
                Waszych pogladów ma absolutnie szersze horyzonty...

                Jeśli na absolwentów WAT "pada cień" trepostwa, to znaczy tylko i wyłacnzie
                tyle, że Wy macie taką a nie inną szufladkę, napełnioną wiedzą z PRL i nic a
                nic nie mającą wspólnego z teraźniejszością - znacie jakiegokolwiek absolwenta
                tej szkoły?

                aha i aby była jasność - jestem humanistką, po 3 kierunkach humanistycznych, a
                jeśli nie rozumiem, co mówi do mnie informatyk, inżynier drogownistwa, czy
                technolog żywności, to prosze o wytłumaczeniesmile
                • zwierz.alpuhary Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 16:52
                  A to, ze humanista nie potrafi sie
                  > dogadać z inżynierem, to źle raczej o tym pierwszym świadczy, który wedle
                  > Waszych pogladów ma absolutnie szersze horyzonty...

                  ja się potrafię z inżynierem dogadać ale na wódkę już raczej z nim nie pójdę.

                  Mówimy o WAT czy o wojsku? Znam kilku wysoko postawionych wojskowych ze
                  szczebla centralnego i powiem tyle że człowiek, który idzie do szkoły
                  oficerskiej to w 90 % przypadków osoba, która kompletnie nei ma pomysłu na
                  życie i nie idzie tam z patriotyzmu czy zainteresowań tylko po to żeby mieć
                  zagwarantowaną pracę z której cię nie wywalą i przywileje za które ja płacę ze
                  swojej kieszeni.
                  • gaudencja Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 17:40
                    zwierz.alpuhary napisał:

                    > Mówimy o WAT czy o wojsku? Znam kilku wysoko postawionych wojskowych ze
                    > szczebla centralnego i powiem tyle że człowiek, który idzie do szkoły
                    > oficerskiej to w 90 % przypadków osoba, która kompletnie nei ma pomysłu na
                    > życie i nie idzie tam z patriotyzmu czy zainteresowań tylko po to żeby mieć
                    > zagwarantowaną pracę z której cię nie wywalą i przywileje za które ja płacę
                    ze
                    > swojej kieszeni.

                    Dodam jeszcze, że wojskowi, z którymi sie zetknęłam, są nieustającym i wiecznie
                    świeżym źródłem anegdot, których tematem jest przede wszystkich ich ożywczo
                    nowatorski stsunek do języka polskiego (w tym stosowanie nowych, zaskakujących
                    poetyk).
                    • nesla Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 18:42
                      gaudencja napisała:

                      > Dodam jeszcze, że wojskowi, z którymi sie zetknęłam, są nieustającym i
                      wiecznie
                      >
                      > świeżym źródłem anegdot


                      ah, gaudencjo, zebys ty wiedziala jakim zrodlem anegdot na uczelniach
                      technicznych sa studenci humanistyki !!
                      wink))
                      • gaudencja Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 19:09
                        nesla napisała:

                        > ah, gaudencjo, zebys ty wiedziala jakim zrodlem anegdot na uczelniach
                        > technicznych sa studenci humanistyki !!
                        > wink))

                        No widzisz? A ja nie słyszałam żartów o studentach technicznych na kierunkach
                        humanistycznych. Natomiast z "trepów" i w ogóle z wojska żartuje się dosyć
                        powszechnie, i to nie tylko wśród studentów humanistyki; aż dziwię się, ze sie
                        do tej pory nie zetknęłaś z tym zjawiskiem.
                • gaudencja Re: zwierzu, gaudencjo 12.10.04, 19:28
                  sabe napisała:

                  A przychodzi Wam czasem do głowy, że to nie tylko ludize do Was, ale i Wy
                  >
                  > do ludzi powinniście się "dopasowywać"?

                  Sabe; w życiu przyjęłam zasadę, że dopasowuję sie wyłącznie do wybranych przez
                  siebie ludzi smile Dopasowywanie sie do wszystkich ludzi, jak leci, prowadzi do
                  rozchwiania osobowości. Czego nikomu nie życzę i pozdrawiam
            • gaudencja sabe 12.10.04, 18:58
              sabe napisała:

              ale... wedle kryteriów przez Ciebie podanych, to żadna
              > szkoła wyższa w Polsce - renowowanymi ich nazywanie jest śmieszne w obliczu
              > poziomu, który prezentują - nie powinna kwalifikować do odetchniecia z ulgą -
              > czyli zaodwolenia Twej chorobliwie ambitnej rodziny.

              Zgadzam się. Żadna szkoła wyższa nie kwalifikuje do odetchnięcia z ulgą.
              Wstępnie odetchnąć można po osiągnięciu statusu samnodzielnego pracowanika
              naukowego na przykład, ale nie można w tym momencie osiąść na laurach, bo to
              przecież dalece nie wszystko. Profesor zwyczajny to już coś, ale nadal przecież
              musi wykazywać aktywnosć naukową. Do odetchnięcia z ulgą kwalifikuje
              pozostawanie aktywnym emerytem po długim, owocnym merytorycznie życiu. Czy coś
              wyjaśniłam?

              Samo studiowanie czegokolwiek np. na UW jeszcze o niczym, ale to niczym nie
              świadczy, bo osoby na tych studiach mają rózny poziom, i na pewno nie należy
              równać w dół (a nie pozostawac w środku stawki)

              > Jak mozesz twierdzić, ze wykształcenie techniczne jest nieodpowiednie? co o
              nim
              >
              > wiesz?

              Pisałam, ze jest nieodpowiednie w sensie "nierekomendowane dla młodej osoby z
              mojej rodziny". Aniadm dobrze to odczytała. Wiem o nim tyle, że kilka osób z
              mojej rodziny wykłada na politechnice przedmioty nietechniczne i doskonale zna
              poziom studentów - który bywa różny. Zauważ, że piszę tu pod kątem
              przynależności do inteligencji, a nie pod kątem osiągania dobrych wyników na
              studiach technicznych. Poziom studentów kierunków technicznych bywa bardzo
              różny, jak juz napisałam, lecz oczywiście znajdują sie osoby, które wybijają
              sie ponad przeciętną, o czym już pisałam w tekście, na który mi odpowiadasz.
              Być może osoby po WAT jak jeden maż zaliczają sie do inteligencji (w sensie
              grupy) i sa rozchwytywani przez pracodawców; ja jednak nie spotkałam po
              pierwsze, ani jednej osoby urodzonej w środowisku inteligenckim, która by
              poszłą na tę uczelnię (bo nie wypada), a takze ani jednej osoby, która by
              wykonywała zawód inteligencki po tej uczelni. Kiedy tylko spotkam, gotowa
              jestem zmienić zdanie, o ile będą jeszcze inne stosowne przesłanki.

              > Nie mieści się w Twej głowie, ze maja ctakowe, można iteresować się
              literaturą,
              >
              > być oczytanym, korzytsać pełnymi garściami z "oferty" dóbr kultury,
              no i
              > oczywiscie być "dobrze urodzonymi", z dziada pradziada intelektualistami?

              Oczywiście że można; wielu wykładowców - ale już relatwynie dużo mniej
              studentów - na PW zaliczyłabym do tej kategorii. Dlatego zastrzegałam, że są
              takie przypadki.

              Chciałabym jednak - nie dezawuując tego, co powyżej napisałam - dodac, że
              wiele osób uważa sie za obeznanych z kulturą; wszystko zależy jednak, z której
              części oferty dóbr kultury się korzysta: czy z Coelho i Whartona, czy z
              Myśliwskiego i Dostojewskiego. Kiedy pójdziesz do filharmonii, spotkasz tam
              (zwłaszcza na koncertach wielkich gwiazd) wiele osób, które uważają sie za
              niezwykle kulturalne i wyrafinowane, przychodzą wystrojone i wypachnione, a
              klaszczą między częściami symfonii czy koncertu (dla niewtajemniczonych - jest
              to najgorszy obciach, jaki sobie można wyobrazić na sali koncertowej; gorsze
              może być tylko puszczenie głosnego bąka).
              • gaudencja Re: sabe 12.10.04, 22:21
                gaudencja napisała:

                > równać w dół (a nie pozostawac w środku stawki)

                Oczywiście miało być "ani pozostawać". Pozostałych literówek poprawiać nie
                będę; trudno - nie robię tu potrójnej korekty tego, co piszę, i pojawiać się
                niestety będą. Pozdrawiam
                • chuda_w-w :(( 13.10.04, 00:32
                  Jeju czy dyskutując musicie sie nawzajem obrażać, wytykac jakie kto ma
                  wykształcenie, wyśmiewać cudze gusty? Czy naprawde nie można prowadzić rozmowy
                  bez tych zbędnych rzeczy?

                  sad(
          • hanna73 zwierzu rycerzu 12.10.04, 15:54
            Ach, więc Gaudencja jest Twoja kobietą. Teraz lepiej rozumiem twoje
            zdenerwowanie i ton zbyt mocny. Pozdrawiam was oboje ciepło.
            Niewarto sie przejmować wypowiedziami co niektórych. Uwaga ta dotyczy dwóch
            stron. Co niektórzy po prostu nie powinni siebie czytac. Gaudencja słusznie
            robi, ze ignoruje niektóre osoby. Czasem robi to zbyt późno, niepotrzebnie
            wdając się w bezsensowne słowne przepychanki. Ale ja ją rozumiem.
      • gaudencja Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 18:16
        hanna73 napisała:

        > Nie zamierzałam zabierać głosu, ale po wpisie Agi z Miechowa zmieniłam
        zdanie.
        > Aczkolwiek w tresci zgadzam sie ze Zwierzem, ton wypowiedzi Agi dużo bardziej
        > mi sie podoba. Napisałeś, Zwierzu, że nie o grzeczność ci chodziło, ale o
        > dosadność, żeby do niektórych dotarło. Nie, nie sądzę, żeby to pomogło. A
        tego
        > szacunku, o którym pisze Aga, w Twojej pierwszej wypowiedzi zabrakło.

        Jeśli mogę znów napisać za Zwierza, to chodzi o to, ze ma on osobiste
        doświadczenia z osobami niewykształconymi na własne życzenie i roszczeniowymi
        (tu chodziło akurat o osoby agresywnie ignorujące reguły języka polskiego),
        więc jest cokolwiek na to uczulony.
    • maciulka Tak jest, niestety. 12.10.04, 13:46
      W pełni zgadzam się z (dzikim) zwierzem. Często te imiona krzywdzą dzieci, a
      rodzice dumni ze swej oryginalności są po prostu wyśmiewani w najbliższym
      otoczeniu (za plecami oczywiście).
    • cysia.b Re: a propos Politechniki 12.10.04, 14:13
      A mnie się wydaje, że studia na politechnice są dużo trudniejsze, niż na
      wydziałach humanistycznych. Co prawda nie opieram się na własnym doświadczeniu,
      bo kończyłam studia humanistyczne, ale wiem chociażby, ile tam jest egzaminów w
      sesji, a ile było u nas. Z ludźmi z dyplomem inżynierskim dogaduję się bez
      przeszkód.
      • zwierz.alpuhary Re: a propos Politechniki 12.10.04, 16:57
        też mi się tak wydaje. To przekonanie jest chyba właściwe wszystkim humanistomsmile

        a co do dogadywania się, to jeszcze może zależeć od kierunku bo na polibudzie
        są bardziej i mniej ambitne kierunkiwink Ja np. mam znajomych informatyków i nie
        mogę o nich złego słowa powiedzieć, co do MEL-u, już nie byłbym taki pewien.
      • gaudencja Re: a propos Politechniki 12.10.04, 17:47
        cysia.b napisała:

        > A mnie się wydaje, że studia na politechnice są dużo trudniejsze, niż na
        > wydziałach humanistycznych.

        Cysiu, ależ nie wypowiadałam sie w najmniejszym stopniu o trudności studiów.
        Kierunek moze być nawet niezwykle trudny, ale nie wymagać szerszych horyzontów.
        Co do dogadywania się, odpowiem w innym poście.
      • gaudencja Re: a propos Politechniki 12.10.04, 19:24
        cysia.b napisała:

        Z ludźmi z dyplomem inżynierskim dogaduję się bez
        > przeszkód.

        Jeszcze jedno. Przeoczyłam, ze dyskusja o dogadywaniu sie zaczęła sie w tym
        poście. Myślę, ze ustawianie wszystkiego w perspektywie dogadywania się jest
        cokolwiek niecelowe. Z różnymi ludźmi dogaduję sie bardzo różnie; poziom
        wykształcenia moze to być istotnym czynnikiem, ale nie jest bynajmniej
        decydujacy. Nie ma powodu, żeby nie dogadywać sie z ludźmi o innym poziomie
        wykształcenia, o ile oczywiście obie strony rozumieją wypowiadane przez siebie
        słowa jednakowo. Natomiast może się tak składać, ze więcej osób, z którymi
        możemy się dobrze dogadac, jest w określonej grupie. I tak zapewne znajdujac
        sie przymusowo i przez czas dłuższy w kryminale, większość z nas na tym forum
        zapewne źle by się dogadywała ze znajdującym się tam towarzystwem, choć
        oczywiście nie należy tak bezwzględnie szufladkować ludzi ani sugerować, że ich
        możemy mniej sznować, a przeciez znaleźli sie w tym więzieniu nie ze swojej
        winy (ups, może sietrochę zaglopowałam ;-P) Ten przykład jest po to, żeby
        przejaskrawić sytuację, a nie żeby ją zilustrować. To jedno. Po drugie,
        zaczynając wypowiedź o tym, która uczelnia jest "dobra", a
        która "nieodpowiednia" nie miałam na myśli tego, ze są one dobre lub
        nieodpowiednie dla innych ludzi. Dla innych jak najbardziej, a ode mnie moja
        rodzina wymagała (moze nie wprost, ale poprzez stworzenie odpowiedniej
        atmosfery) konkretnych rzeczy. O tyle to rozumiem, że w przyszłosci sama
        zapewne bede się starała, żeby moje dziecko (dzieci) chciały "odpowiednich"
        wedlug mnie rzeczy w pewnym szeroko zdefiniowanym zakresie (chociaż nic sie im
        złego oczywiście nie stanie, jeśli nie bądą chciały), bo mimo całego mojego
        szacunku dla fryzjerów albo dla pracowników marketingu bardzo bym nie chciała,
        żeby moje dzieci takowymi zostały.
    • sandra75 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 14:33
      Taaa,od razu wiedziałam, że masz z ową Gaudencją wiele wspólnego.... Oczywiście
      chodzi mi o poziom wyrażania opinii w relacji ja versus reszta świata, lub,
      ściślej, ja versus ci-którzy-mają-inne-zdanie (czyt.wsioki i nieuki). A jesli
      już o nieukach, jak tam stosunki z teściami? Czy na obiadkach rodzinnych
      wysmiewają się z tej gorszej części nowej rodziny??
      • zwierz.alpuhary Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 17:06
        > Taaa,od razu wiedziałam, że masz z ową Gaudencją wiele wspólnego....
        Oczywiście
        >
        > chodzi mi o poziom wyrażania opinii w relacji ja versus reszta świata

        jakaś ty wszechwiedząca, niczym Sybilla albo Kasandra. czemu tego wcześniej nie
        powiedziałaś?

        A jesli
        > już o nieukach, jak tam stosunki z teściami? Czy na obiadkach rodzinnych

        nie ma tradycji obiadków rodzinnych

        > wysmiewają się z tej gorszej części nowej rodziny??

        nie każda rodzina jest tak drobnomieszczańska jak twoja, Sandro Dulska. A nowa
        część rodziny ma świetną pracę i skończyła kierunek na którym jest 10 osób na
        miejsce.
        Czego i tobie życzę.
        • sandra75 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 17:26
          zwierz.alpuhary napisał:

          > jakaś ty wszechwiedząca, niczym Sybilla albo Kasandra. czemu tego wcześniej
          nie powiedziałaś?

          > > wysmiewają się z tej gorszej części nowej rodziny??
          >
          > nie każda rodzina jest tak drobnomieszczańska jak twoja, Sandro Dulska. A
          nowa
          > część rodziny ma świetną pracę i skończyła kierunek na którym jest 10 osób na
          > miejsce.
          > Czego i tobie życzę.


          Widzę, że odczuwasz wewnętrzny przymus klasyfikowania i kategoryzowania. To
          chyba jakieś kompulsywne zachowanie, natręctwo wręcz. Z rozbawieniem zauważam,
          że mnie akurat włożyłeś do szufladki p.t. wszechwiedzaca, drobnomieszczańska i
          niedouczona. Ja wiem, że w tym wielkim, strasznym świecie takie szufladkowanie
          i porządkowanie daje poczucie względnego bezpieczeństwa, a i dowartościować się
          można. Z tym większa przykroscią muszę uswiadomic Ci, że obraz mojej osoby,
          który wygenerowałeś w swym "humanistycznym" umyśle nieco odbiega od
          rzeczywistości.
          Co do kierunku : gratuluję, być może nawet miałeś przyjemność być moim
          studentem.
          • grazynka13 do Gaudencji i innych zwierzaków ;-) 12.10.04, 19:45
            Tak trzymać!
            Z przyjemnością czytam Wasze posty. Te o Dżesikach, i te traktujące o poziomie niektórych pseudo-uczelni. I o poziomie intelektualnym ich absolwonetów... Brawo!
            A Wasi oponenci... No cóż... czują się osobiście wezwani do tablicy, więc zabierają głos. A że "prawda w oczy kole", więc emocji tu bardzoi wiele...
            Grażka
          • stary.prochazka Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 12.10.04, 20:42
            każdy odczuwa taki przymus, człowiek musi sobie wszystko jakoś nazwać a ja
            ciebie tak nazwałem w efekcie twojego jednego postu, w którym wykazałaś się nie
            gorszym elitaryzmem społecznym niż ja. Jest to z mojej strony równie
            uzasadnione jak mandat poselski Renaty Beger. A dowartościowywać się nie muszę
            bo czuję się ze sobą wspaniale.
            Żeby nie pozostać dłużnym za złośliwość: ty naturalnie zostałaś na uczelni za
            żeby zaspokajać swój pęd do wiedzy a nie dlatego że nie mogłaś znaleźć żadnej
            innej pracy, prawda?
              • zwierz.alpuhary Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 20:15
                Jestem na V roku. W zeszłym miesiącu miałem oddać i obronić pracę magisterską
                ale nie miałem czasu jej napisać przez wakacje bo miałem ważniejsze (a czasem
                ciekawsze) rzeczy na głowie.
                Moje studia (dzienne!) od ponad pół roku polegają na tym że regularnie co parę
                miesięcy uczęszczam do dziekanatu, żeby dostać jakąś pieczątkę albo
                zaświadczenie. Uważasz to za studia? Bo ja nie; jak dla mnie studia skończyły
                się po trzecim roku.
                Masz rację, zgrzeszyłem. Krytyka profesorów akademickich nie jest w Polsce
                popularna, wszak to sa takie nasze polskie "święte krowy". Niestety ma to
                również negatywne skutki dla nich samych bo ci "luminarze" uniwersytetów
                pozbawieni krytyki pod tytułem profesora piszą bzdetne książki, dyrdymały które
                nie nadawałyby się na magisterkę a studenci uczą się tego "z musu" i odbębniają
                egzaminy z tych książek, uważając ich za figurantów nie dlatego że nie mają
                respektu ale właśnie dlatego że mają znakomite poczucie respektu dla ludzi
                mądrych i potrafią ich docenić. Wiesz po czym się poznaje "prawdziwego"
                profesora? Po tym że na jego wykłady walą takie tłumy ża aż nie ma miejsc na
                sali a nie zjawia się 20 osób, od których cała reszta będzie potem kserować
                notatki. Wtedy wiadomo że ten człowiek ma coś do powiedzenia a nie czyta z
                kartki albo głośno odczytuje rozdziały swojej książki. Przyjdż sobie np. na
                wiedzę o kulturze na IKP a zobaczysz jakie dantejskie sceny dzieją się przed
                drzwiami, kiedy 300 osób chce wejśc na salę przenaczoną dla 200.
                A tak na marginesie; jeśli interesowałaby mnie kariera akademicka, zacząłbym ja
                od wyjazdu z Polski. W Stanach albo w Europie czekałoby mnie więcej pracy ale
                tam nikt nie blokuje drogi w górę, jak to ma miejsce w Polsce.
            • sandra75 Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 14:59
              Żeby nie pozostać dłużnym za złośliwość: ty naturalnie zostałaś na uczelni za
              > żeby zaspokajać swój pęd do wiedzy a nie dlatego że nie mogłaś znaleźć żadnej
              > innej pracy, prawda?

              Nie, rektor zrobił łapankę na ulicy no i na mnie trafiło. Złapał za fraki,
              postawił przed obliczem studentów i kazał objasniać tajniki jakiegoś
              językoznawstwa czy cuś... Ale może uda mi sie kiedyś znaleźć inną pracę: marzy
              mi sie firmowa Toyota Corolla z kratką i firmowa komóra do tego. No i bagażnik
              pełen batoników Grześ, które trzeba porozwozić po sklepach w promieniu 100 km.
    • mama_kewina_marcuni Pytanie o ksiazki 12.10.04, 20:12
      ja juz nic nie rozumiem. Gaudencja napisala w poscie:

      Chciałabym jednak - nie dezawuując tego, co powyżej napisałam - dodac, że
      wiele osób uważa sie za obeznanych z kulturą; wszystko zależy jednak, z której
      części oferty dóbr kultury się korzysta: czy z Coelho i Whartona, czy z
      Myśliwskiego i Dostojewskiego.

      Po pierwsze chcialabym zapytac ktoz to jest Mysliwski aby polecic mojej Agacie.
      Nie chcialabym aby czytala pseudointelektualne ksiazki. Ona bardzo luboi Coelho
      ale Dostojewskiego chyba tez. Wiec jak juz mam do czynienia z pania Gaudencja
      od literatury, to skorzystam i popytam.
      - Wiec jak to jest z Gretkowka? Warto ja czytac czy nie? A ten amerykanin, Paul
      Auster, to jest taki jak Coelho czy bardziej "intelektualny"?
      Ja tu pisze, a tu mi Agata wola z pokoju: " mamo zapytaj sie jeszcze o ta
      pisarke francuska Sagan co napisala "witaj, smutku".

      Ja sie boje, pani Gaudencjo ze moja pociecha sobie z pani kpi ale jako osoba
      prosta nie komentuje jej wypowiedzi.

      natomiast hannie23 serdecznie dziekuje.
      fajne to forum, mozna dwie sroki za ogon zlapac. I o imionach tu jest, i o
      polityce i o uczelniach.

      jednego jeszcze nie rozumiem: jakby tak wszyscy sie ksztalcili to komu by sie
      chcialao w polu robic, albo na smieciarce pracowac. Bardzo mnie boli takie
      lekcewazenie ludzi tylko dlatego ze nie skonczyli liceum ani uniwersytetu.

      pozdrawiam wszystkie mamy lubiace serialowe imiona.

      Aga z Miechowa
      mama Agaty, Kewina i Marcuni
      • gaudencja do mamy Kewina 12.10.04, 22:15
        mama_kewina_marcuni napisała:

        > Ja sie boje, pani Gaudencjo ze moja pociecha sobie z pani kpi ale jako osoba
        > prosta nie komentuje jej wypowiedzi.

        I słusznie, ze nie komentujesz, bo taka 19-latka z postawą "wiem lepiej" daleko
        nie zajdzie. Ale ale, cóz Twoja córka robi w drugim pokoju, skoro studiuje w
        Krakowie? Coś sie tu kupy nie trzyma smile

        > Po pierwsze chcialabym zapytac ktoz to jest Mysliwski aby polecic mojej
        Agacie.
        >
        > Nie chcialabym aby czytala pseudointelektualne ksiazki. Ona bardzo luboi
        Coelho

        No tak, i obawiam się, ze bedą z niej sobie z tego powodu kpić, przynajmniej w
        niepseudointelektualnych środowiskach, ale nie będę tego komentować; po drugie,
        skoro już Twoja pociecha tyle wie i przejawia tak silną żądzę wiedzy, to do
        odnalezienia Myśliwskiego wystarczy byle jaka (za przeproszeniem) wyszukiwarka,
        choc to słowo odsądzone na tym forum od czci i wiary. Ale ad rem:

        Moje podejrzenia, które pojawiły się praktycznie od razu, przerodziły się w
        pewność po delikatnym podpuszczeniu Cię. Fajnie jest tworzyć sobie takie
        mistyfikacje i zapewne jest to nawet zabawne. Niestety, kimkolwiek jesteś,
        poziom wiarygodności psychologicznej stworzonej przez Ciebie postaci jest
        zerowy. To doprawdy niezwykłe chociażby, że jako osoba rzekomo po zawodówce
        dbasz o to, żeby córka nie czytała pseudointelektualnych ksiażek (coż za
        wyrafinowanie!), a i poziom Twojej polszczyzny jest niedosiężny dla osoby,
        która w szkole na terenie popegeerowskim miała rzekomo trójkę z polskiego.
        Wiem, bo sama mialam okazję do korespondencji z takimi osobami, zarówno w
        dzieciństwie z rówiesnikami, jak i jako osoba dorosła z innymi osobami
        dorosłymi. Nie jesteś w stanie odtworzyć ich sposobu pisania, konstruowania
        zdań, argumentacji itd.

        Już jawi mi sie przed oczami osoba, która nie rozstaje się ze słownikiem
        wyrazów obcych, synonimów, poprawnej polszczyzny itp. i w przerwie między
        krojeniem wędlin a sera studiuje je pilnie, po czym dyskutuje na internetowym
        forum dyskusyjnym wykazując pełne zrozumienie słów w rodzaju "dezawuować".

        > jednego jeszcze nie rozumiem: jakby tak wszyscy sie ksztalcili to komu by sie
        > chcialao w polu robic, albo na smieciarce pracowac.

        Poprzedni ustrój, w którym w pocie czoła funkcjonowanie kraju zapewniali ludzie
        pracy miast i wsi, a inteligenci pasożytowali na nich, skończyl sie
        bezpowrotnie i radziłabym nie używać klisz propagandowych rodem z tamtych,
        jakże słusznie minionych, czasów. W dzisiejszych czasach kraje rozwijają się
        dzięki kapitałowi intelektualnemu (no, chyba że mają odpowiednio duże złoża
        ropy naftowej do wykorzystania), a praca robotników niewykwalifikowanych jest
        łatwo zastępowalna przez maszyny i nowoczesne technologie albo importowaną
        tanią siłę roboczą. Jednak brak rąk do pracy w rolnictwie i śmieciarstwie nam
        na razie niestety nie grozi; raczej ich nadmiar, bo za dużo jest ludzi, którzy
        potrafią wykonywać tylko proste prace. Na razie swoje niepokoje kieruj zatem w
        stronę braku ludzi wykształconych, a - ich rzekomego nadmiaru.
    • mgna Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 00:18
      zwierz.alpuhary: dobrze napisane, dodajac tylko iz pewne angielskie imiona maja
      bardzo zla konotacje w Angli i w Stanach. Wiec nie tylko narazacie dzieci na
      droczenie w Polsce, ale rowniez (sami nie majac sposobnosci do tej wiedzy)
      narazacie dzieci na dowcipy od obcokrajowcow. Np. Kyle, Kylie, Jason, Sharon,
      Tracy, Justin (lub po waszemu Dzustin - co po angielsku mozna rozlamac na "just
      in" implikujac maly przyzad...), Casey, Jessica (lub wasze Dzesika, czy jak
      kolwiek to literujecie!), Hayley, Deshaun (i tym podobne wymysle imiona),
      Stacey, Roxanne (ktora w piosence jest kobieta nocy), Tiffany, Vanessa, Raul,
      Caleb, Wayne, Duncan, Mandy, Belinda, Carl, Israel... lista sie ciagnie. Moj
      maz mowi na ten temat: "modern names with no class whatsoever are tasteless" -
      co wluznym przetlumaczeniu znaczy "nowoczesne imiona bez zadnej klasy sa
      niegustowne."

      Jesli chcecie nadac dziecia orginalne imiona, to proponuje
      1.) wymyslic tak jak Mickiewicz wymyslil Grazyne,
      2.) tak jak moi znajomi nazwali coreczke Sybel (od mamy Sylvia, wiec "Sy-" od
      taty Norbel, wiec "-bel" - romantycznie)
      3.) jesli uparliscie sie na angielskich imionach, to dla dobra dziecka
      sprawdzcie (wszyscy macie internet, wiec latwo na forum zapytac) jaka konotacje
      dane imie ma za granica!

      Oczywiscie w miedzynarodowych rodzinach angielskie, niemieckie, szwedzkie itd
      imiona maja sens jesli jedno z rodzicow jest obcokrajowcem, lub jesli dzieci w
      obcym kraju sie wychowaja.

      Zycze wszystkim rodzica podtrzymywania polskiej kultury, w tym jezyk i imiona,
      wystarczy iz my polonusy kaleczymy nasz jezyk wink Bez was jak polska kultura
      przetrwa?

      --
      Polacy nie gesi, swoj jezyk maja.
      • mgna Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 00:47
        Jeszcze jedno, wychowana bylam za granica w anglojezycznym panstwie. Imie mam
        polskie i mimo tego iz czasami ludzia (tutaj) trudnosc wymowa sprawia, to
        jednak nie jest nieosiagalnym nauczenie sie poprawnej jego wymowy. Rowniez raz
        uslyszane moje imie nie jest zapomnianym. Wole miec imie ktore tutaj na forum
        wiekszosc uwaza za brzydkie niz pospolita Jessica za granica!
      • aniadm Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 01:32
        Na przykład (tak czytałam) tak popularna u nas ostatnio Nicole (takie światowe
        imię i w ogóle) w Stanach jest "sooooooooo eighties". To samo Jessica. Czyli
        nie dosyć, że imiona te nie wzbudziłyby zachwytu jako światowe, to jeszcze sa
        tam kojarzone z epoką generalnie uważaną za pozbawiona gustu.
        • pejsaty Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 10:06
          uojezusicku, a naszej wiosce to my tak chcieli po hamerykansku dziolche nazwac
          jessica nicole coby ludziska wiedzieli, ze my swiatowe som, a teraz sie
          okazuje, ze gustu ni mamy? no to trza nam budzie nazwac core jennifer amanda!
          podpisano: milosniczka nowych zachodnich imion patszonca w pszyszlosc bez
          kompleksuf.
          smile
          • mama_kewina_marcuni do Gaudencji 13.10.04, 14:43
            Droga gaudencjo,

            Zupelnie nic nie zrozumialam z Twojego postu, wybacz mi. Wlasciwie to po
            pierwsze mnie obrazasz mowiac zem nieautentyczna ( a mozes psychologie
            studiowala?). To ze mialam trojke z polskiego, to nie znaczy ze ksiazek nie
            czytam i nie chce aby corka sie ksztalcila. Agata z polskiego miala zawsze
            piatki.

            natomiast Ty widocznie mialas slaba ocene z geografi bo sprawdz sobie gdzie
            Krakow a gdzie Miechow i oblicz sobie co sie bardziej oplaca dla corki z
            niebogatej rodziny: akademik za 300 zl czy bilet tam i spowrotem. Uwazam ze
            mnie urazilas i to w bardzo bezczelny sposob.

            Jezeli moje slownictwo jest wygorowana jak na babe ze wsi to bardzo mnie to
            cieszy. Staram sie nie robic bledow, pisze pamietniki i jakos sie rozwijam a
            skoro Ty tego nie zauwazasz to bardzo mi przykro. To ze jestem ze wsi i ze
            pracuje fizycznie to wcale nie znaczy sie sie z kultura nie obywam. U Agaty w
            liceum bylam w radzie rodzicow i nie brakowalo mi argumentow. ja sie na zyciu
            uczylam, nie na madrosciach ksiazkowaych. I powiem Ci ze niejedna pania od
            polskiego przegadalam. Tobie sie wydaje ze powinnam "gadac" niepoprawna
            polszczyzna. I blad. gaudencjo, nie znasz mojej sytuacji, nie znasz mojej
            rodziny, nie znasz mojego zycia a pozwalasz sobie na krytyke. A ja jak glupia
            jeszcze sie tlumacze.

            Gaudencjo, ja mam 37 lat i wiele juz w zyciu doswiadczylam, wierz mi. Zreszta,
            rob jak chcesz. Prawda jest ze Agata troche pokpiwala z Twoich postow, ale sama
            to podkreslilas: ona ma 19 lat. Co do pseudointelektualnych ksiazek to moje
            pytanie, a wlasciwie pytania Agaty byly naj najbardziej szczere. I nie
            odpowiedzialas mi na nie. A tak z reka na sercu, juz bez kpin i krytyki,
            chcialabym znac Twoja opinie na temat tych ksiazek.

            mam nadzieje ze Cie nie urazilam, jezeli tak, to przykro mi, nie mialam takiego
            zamiaru.
            pozdrawiam.

            Aga z Miechowa
            • sabe Re: do Agi z Miechowa 13.10.04, 15:36
              i w ten oto prosty sposób okazujesz klasę, w opinii jedynego tu autorytetu w
              dóch osobach uważanej za "objawioną" i dozwoloną jedynie 'ynetektualystom' i to
              tym najprawdziwszym z prawdziwych, bo z dziada pradziada arystokratów...
              pozdrawiam Cię Ago serdeczniesmile
              • mama_kewina_marcuni do sabe 13.10.04, 17:13
                sabe napisała:

                > i w ten oto prosty sposób okazujesz klasę, w opinii jedynego tu autorytetu w
                > dóch osobach uważanej za "objawioną" i dozwoloną jedynie 'ynetektualystom' i
                to
                >
                > tym najprawdziwszym z prawdziwych, bo z dziada pradziada arystokratów...
                > pozdrawiam Cię Ago serdeczniesmile

                Ja rowniez pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, Sabe! smile

                Aga z Miechowa ( z dziada pradzada kobita z ludu wink)
              • gaudencja Re: do Agi z Miechowa 13.10.04, 21:17
                sabe napisała:
                >
                > tym najprawdziwszym z prawdziwych, bo z dziada pradziada arystokratów...

                Aha, sabe. Może dobrze byłoby, gdybyś czytała uważniej. Uczyniłam tylko
                porównanie do arystokratów, a nie napisałam, że jestem arystokratką. Zaczynam
                sie zastanawiać, na ile Twoje ostatnie posty wynikają z niezbyt uważnego
                odczytania tego, co krytykujesz.
            • gaudencja Re: do Gaudencji 13.10.04, 16:16
              mama_kewina_marcuni napisała:

              > Zupelnie nic nie zrozumialam z Twojego postu, wybacz mi. Wlasciwie to po
              > pierwsze mnie obrazasz mowiac zem nieautentyczna ( a mozes psychologie
              > studiowala?).

              Mamo Kewina i Marcuni. Możeś i autentyczna, istnieje niewielka szansa, ale
              jesteś bardzo niewiarygodna psychologicznie niestety. Spodziewałam się, że coś
              odpowiesz (bo co to kosztuje?) i będziesz próbowac sie bronić. Takie samorodne
              kryształy jak osoba, którą nam tu internetowo przedstawiasz, zdarzają się, choć
              rzadko. Niemniej moje wieloletnie doswiadczenie w formach dyskusyjnych
              internetu wskazuje, że podszywanie się pod inne osoby jest dosyć powszechne, a
              po bolesnych doświadczeniach z kilkoma podszywaczami nabiera się nieco
              wyczucia, kto może być "prawdziwy", a kto tylko zaspokaja swoje potrzeby bawiąc
              sie w internecie i udając innych. Niektorzy znajdują osobliwa ucieche w
              zakładaniu całych fałszywych wątków i obserwowaniu, jak ludzie sie wypowiadają
              w nich z dużymi emocjami i całkiem na powaznie; ogolnie rzecz biorąc np. na
              różnych forach psychologicznych i zbliżonych problemem staje się przede
              wszystkim nie odpowiedź na czyjś problem, ale zidentyfikowanie, czy ma sie do
              czynienia z trollem, czy nie. Twój post od początku mi "smierdział", a później
              wrażenie to się pogłębiało. Jeśli rzeczywiście istnieje ktoś taki jak ty, jaką
              sie przedstawiasz, to chapeau bas (co podrkreślam grubą linią); natomiast jesli
              jesteś kimś zupełnie innym, to oczywiście nie stanowi dla Ciebie najmniejszego
              problemu logowanie się raz na jakiś czas i pisanie głodnych kawałków w imieniu
              wyimaginowanej Agi z Miechowa.

              > rob jak chcesz. Prawda jest ze Agata troche pokpiwala z Twoich postow, ale
              sama
              >
              > to podkreslilas: ona ma 19 lat. Co do pseudointelektualnych ksiazek to moje
              > pytanie, a wlasciwie pytania Agaty byly naj najbardziej szczere.
              I nie
              > odpowiedzialas mi na nie.

              Wybacz, ale to nie wyglądało na szczere pytanie:

              "Wiec jak juz mam do czynienia z pania Gaudencja
              od literatury, to skorzystam i popytam.
              - Wiec jak to jest z Gretkowka? Warto ja czytac czy nie? A ten amerykanin, Paul
              Auster, to jest taki jak Coelho czy bardziej "intelektualny"?
              Ja tu pisze, a tu mi Agata wola z pokoju: " mamo zapytaj sie jeszcze o ta
              pisarke francuska Sagan co napisala "witaj, smutku".

              Ja sie boje, pani Gaudencjo ze moja pociecha sobie z pani kpi ale jako osoba
              prosta nie komentuje jej wypowiedzi."

              i jestem zdumiona Twoim zdziwieniem z powodu tego, że je zignorowałam. Skoro
              Twoja córka (o ile istnieje) sobie kpi, to niech "szczerze" pyta kogoś innego,
              tylko niech uważa, żeby mu nie parsknąć przy tym smiechem prosto w nos.
              • mama_kewina_marcuni i jeszcze do Gaudencji 13.10.04, 17:04
                gaudencjo, widze ze nic a nic nie zrozumialas.

                A przeciez mowie wyraznie: tzn pisze: nie wiem dlaczego mam sie bronic, bronia
                sie osoby ktore maja sobie cos do zarzucenia. Wiele rzeczy juz slyszalam ale to
                ze "nie istnieje", slysze pierwszy raz. Z rozpedu napisalabym nazwe sklepu i
                ulice zebys mogla przyjechac do Miechowa i sobie mnie poogladac ( dzis pracuje
                na nocnej zmianie)

                Przepraszam bardzo ale zacalym szacunkiem, to nie ja rozpetalam burze ale facet
                ktory podaje sie za Twojego a ktory byc moze sam nie instnieje. Moze
                przestraszylas sie ze zostalas "sama" i wymyslilas sobie sama "zwierza" aby dac
                upust opiniom ktore traktujesz za bardziej "przyziemne"??? ( mam na mysli, jak
                to sie u nas mowi: walenie prosto z mostu i publiczne obrazanie)
                Mowisz ze moj post Ci " smierdzial", przepraszam, znowu mnie obrazasz, to
                nieladne i nie estetyczne slowo. Ja bronie wartosci ktore sa dla mnie
                ponadczasowymi i ktore nie zmieni zadna sytuacja polityczna ani inna. I wiem o
                czym mowie bo bylo mi dane zyc i w komunizmie i w kapitalizmie. Zwierz obraza
                osoby ktore sa w moim polozeniu ( wtyd! nie maja wyksztalcenia!) a ktore nie
                maja naturnalego daru bycia "pyskatym". Wiec, tak jak Zwierz, broni Ciebie
                Gaudencjo, i robi to w sposob obrzydliwy, ublizajac milonom ludzi, tak i ja
                bronie teraz tych ludzi: BO Z NICH SIE WYWODZE. A tak Gaudencjo. jestem "baba z
                ludu" i podkreslam to, nie bylo mi dane studiowac ani nawet isc do liceum, a
                szkoda bo z matematyki bylam nawet niezla...Ale jak juz pisalam, pochodze z
                biednej rodziny, w szkole nie bylo psychologow ( a taki jak Ty by sie przydal!)
                a mnie uwazano za zbyt pyskata i wulgarna. Nie mialam szans zeby zdac do liceum.
                Zrobilam handlowke a kiedy chcialam jakie technikum dorobic, urodzila sie
                Agatka. To jest juz inna historia. Ksiadz z ambony mnie wyprzeklinal i gdyby
                nie ta praca w monachium ( a siedem lat robilam jak glupia) to by sie chyba
                powiesila.

                dzis mi mowia ze to frustracja przeze mnie przemawia. A wcale tak nie jest. Nie
                tylko ludzie po doktoratach maja prawo wypowiedzi. My rowniez. Tylko nas uczono
                zeby sie w dyskusje z "intelektualistami" nie wdawac bo i tak nas blotem
                obrzuca. A ja mowie nie. I przepraszam cie bardzo za uszczypliwosc, ale gdyby
                nie Zwierz, cala ta dyskusja nie mialaby miejsca. Jeszcze raz to podkreslam.

                Ale mniejsza z tym. Boli mnie fakt iz, mimo ze staralam sie Ciebie nie urazic,
                ty nadal obrazasz mojaj corke. Agata zadala Ci pytania a Ty je omijasz.
                Zupelnie jak Agaty pani od polskiego. Nigdy nie patrzyla w oczy, nigdy nie
                odpowiadala bo " co bedzie sie przed glupia baba ponizac". Slyszalam to wiele
                razy i jest mi z tego powodu bardzo przykro.

                Zawsze dbalam o edukacje Agaty bo nie chcialam zeby skonczyla tak jak ja; Bo
                wiedzialam ze jest inteligentna i ze tacy "intelektualisci" beda ja gnoic
                jezeli im "nie pokaze". I dlatego napisalam ze kpi sobie z Ciebie. A i ja sama
                nie czuje sie gorsza mimo iz nie znam Mysliwskiegi i ze czytam Coelho. tak,
                tak, gaudencjo, doczytuje miedzy jedna a druga zmiana.

                Ale my sie chyba nigdy nie dogadamy. Bo ty, mama wrazenie ze krecisz sie
                dookola tematu i nie chcesz odpowiedziec. A rzucanie obcojezycanymi zwrotami
                ktorych nie rozumiem i ktore moga byc odczytane dwuznacznie, to juz chyba
                szczyt szczytow i uwazanie mnie za kompletna idiotke.

                pozdrawaiam

                Aga z Miechowa

                • gaudencja Re: i jeszcze do Gaudencji 13.10.04, 18:24
                  mama_kewina_marcuni napisała:

                  Wiele rzeczy juz slyszalam ale to
                  >
                  > ze "nie istnieje", slysze pierwszy raz. Z rozpedu napisalabym nazwe sklepu i
                  > ulice zebys mogla przyjechac do Miechowa i sobie mnie poogladac ( dzis
                  pracuje
                  > na nocnej zmianie)

                  Chętnie bym przyjechała, gdyby nie to, że mieszkam zbyt daleko od Miechowa. Na
                  razie nawet pełne oburzenia posty nie są dla mnie dowodem na to, ze istniejesz
                  w takim kształcie, jak to opisujesz.

                  > Przepraszam bardzo ale zacalym szacunkiem, to nie ja rozpetalam burze ale
                  facet
                  >
                  > ktory podaje sie za Twojego a ktory byc moze sam nie instnieje. Moze
                  > przestraszylas sie ze zostalas "sama" i wymyslilas sobie sama "zwierza" aby
                  dac
                  >
                  > upust opiniom ktore traktujesz za bardziej "przyziemne"???

                  Tak tak, a ty jesteś osoba, która pojawia sie tu od kilku dni pod różnymi
                  świeżo założonymi nickami, wmawiając mi, ze jestem starą panną, i na domiar
                  wszystkiego, polonistką (o Boże, cóż za tragedia życiow. Nic, tylko się
                  powiesić). Tak się akurat o dziwo składa, że wszystkie nicki, z których płyną
                  krytyki, są swieżutko założone (vide gosc123456, któremu nawet nie chce mi się
                  odpowiadać) i nie mają żadnej historii na Forum. Jest zastanawiające, że w
                  zwiazku z tym watkiem uaktywniło się tak nagle kilka osób, które do tej pory
                  nigdy nie były aktywne na forum. Zjawisko to nie wystepowało awet w
                  najgorętszych do tej pory dyskusjach. Wszystkim nowym loginom przy tej okazji
                  odpwiadam:

                  NIE MAM ZAMIARU Z WAMI DYSKUTOWAĆ, SKORO NIE MACIE TYLE ODWAGI CYWILNEJ, ŻEBY
                  SIE PODPISAĆ DOTYCHCZAS UŻYWANYM NICKIEM.

                  ( mam na mysli, jak
                  > to sie u nas mowi: walenie prosto z mostu i publiczne obrazanie)
                  > Mowisz ze moj post Ci " smierdzial", przepraszam, znowu mnie obrazasz, to
                  > nieladne i nie estetyczne slowo.

                  Przykro mi, ze sie zgorszyłaś. Fuj, rzeczywiście przywodzi na myśl śmierdzenia.
                  A jednak napisałam, że śmierdział mi retoryką podszywacza, i nie wycofam się z
                  tego. Nie oznacza to - uwaga - ze śmierdział w ogóle. Tego nigdy nie napisałam.

                  Zwierz obraza
                  > osoby ktore sa w moim polozeniu ( wtyd! nie maja wyksztalcenia!) a ktore nie
                  > maja naturnalego daru bycia "pyskatym". Wiec, tak jak Zwierz, broni Ciebie
                  > Gaudencjo, i robi to w sposob obrzydliwy, ublizajac milonom ludzi, tak i ja
                  > bronie teraz tych ludzi: BO Z NICH SIE WYWODZE.

                  No właśnie. Zwierz też się z nich wywodzi. Więc on ma pełne moralne prawo
                  obrażac ludzi, z których sie wywodzi, tak samo jak Żyd - i tylko Żyd - ma prawo
                  opowiadać dowcipy antysemickie.

                  > Ale mniejsza z tym. Boli mnie fakt iz, mimo ze staralam sie Ciebie nie
                  urazic,
                  > ty nadal obrazasz mojaj corke. (ciach) I dlatego napisalam ze kpi sobie z
                  Ciebie.

                  No wiec Twoja córka najpierw obraziła mnie, i nie przeprosiła. W zwiazku z tym
                  nie widzę powodu, żeby ją teraz głaskać po główce.

                  > Ale my sie chyba nigdy nie dogadamy. Bo ty, mama wrazenie ze krecisz sie
                  > dookola tematu i nie chcesz odpowiedziec. A rzucanie obcojezycanymi zwrotami
                  > ktorych nie rozumiem i ktore moga byc odczytane dwuznacznie, to juz chyba
                  > szczyt szczytow i uwazanie mnie za kompletna idiotke.

                  Wrecz odwrotnie. Zwroty te nie są ani trochę dwuznaczne, a używanie ich w
                  dyskusji oznacza, ze Cię nie uwazam za gorszą, bo spodziewam się, ze skoro już
                  sie tyle sama nauczyłaś, znasz równiez ich znaczenie - wszak są nieodłączną
                  częścią kultury polskiej.
                  • mama_kewina_marcuni Gaudencjo!!!! 13.10.04, 18:36
                    Moze juz zakonczymy ten spor, dobrze? Przeciez to nie ma sensu. jezeli Agata
                    Cie obrazila, przepraszam za nia i za swoje, czasami dosadne, wypowiedzi. Ty
                    urazilas Agate a ja urazilam Twego meza: zdaje sobie z tego sprawe.ja bronie
                    corki, ty bronisz drugiej polowy...

                    Gaudencjo, uroczyscie Ci oswiadczam ze jestem mama Agaty, Kewina i Marcuni i
                    NIKIM INNYM. A to juz i tak duzo.

                    mozesz mi powiedziec co znaczy to "chapeu bas"?

                    smile

                    a do Miechowa zapraszam serdecznie.

                    Aga
                    • hanna73 Re: Gaudencjo!!!! 13.10.04, 18:49
                      po polsku mowi sie : czapki z glowy. albo chyle czoła. Wyrazenie zaczerpniete z
                      jezyka francuskiego, u nas czesto stosowane, gdy chcemy powiedziec, ze ktos nam
                      czyms zaimponowal.
                    • gaudencja Re: Gaudencjo!!!! 13.10.04, 21:22
                      mama_kewina_marcuni napisała:

                      > Moze juz zakonczymy ten spor, dobrze? Przeciez to nie ma sensu. jezeli Agata
                      > Cie obrazila, przepraszam za nia i za swoje, czasami dosadne, wypowiedzi. Ty
                      > urazilas Agate a ja urazilam Twego meza: zdaje sobie z tego sprawe.ja bronie
                      > corki, ty bronisz drugiej polowy...
                      >
                      > Gaudencjo, uroczyscie Ci oswiadczam ze jestem mama Agaty, Kewina i Marcuni i
                      > NIKIM INNYM. A to juz i tak duzo.

                      ok, w porządku smile Uznaje argumentację smile
                      Co do reszty, hanna73 już mnie zdążyła wyręczyć smile
                      Pozdrawiam serdecznie
      • gaudencja Re: Do miłośników Dżesik, Waness, Kewinów i Liwii 13.10.04, 16:46
        szara_eminencja1 napisała:

        > Droga Gaudencjo!
        > Skończ najpierw te studia, które szczęśliwie udało ci się w październiku
        > rozpocząć, dopiero później bierz udział w dyskusjach o wykształceniu.
        > Oby tym razem nie było wpadki tak jak na antropologiismile))))

        droga szara eminencjo. Najwyraźniej mnie z kimś mylisz, dziecko. Wyszukiwarka
        (tfu,tfu kilka razy za lewe ramię) źle działa, czy coś?
    • gosc123456 do zwierza i Gaudencji 13.10.04, 17:35
      Witam.

      Od pewnego czasu moja żona, aktywna uczestniczka tego forum, pokazuje mi posty
      niejakiej Gaudencji, wybitnej przedstawicielki polskiej elity intelektualnej.
      Jak się niedawno okazało w skład owej elity wchodzi także niejaki zwierz,
      małżonek wyżej wymienionej. Jak wszyscy wiemy, główną misją szanownego Państwa
      jest dosadne uświadamianie maluczkim jak wiele im jeszcze brakuje do
      wyrafinowanego gustu, smaku, głębi intelektualnej tudzież rodowodu owej elity.
      Poczułem się w obowiązku napisać krótki komentarz do ich barwnej twórczości, a
      to z dwóch powodów. Po pierwsze, dla tych z kolegów i koleżanek, którym zaczyna
      już być powoli wstyd przyznawać się do wyższego wykształcenia i aspiracji
      intelektualnych aby przypadkiem nie zaliczono ich do tej samej grupy co
      Gaudencję i zwierza. Po drugie, dla tych którzy w postach Gaudencji i zwierza
      znajdują jedynie potwierdzenie obiegowych uprzedzeń dotyczących tzw. elit. Więc:
      Droga gaudencjo, drogi zwierzu:
      1. Elitą się JEST. A jak się nią jest, to nie ma potrzeby o tym uświadamiać
      innych. Nie ma potrzeby bo to widać. Nie ma także potrzeby płynącej z wewnątrz
      bo się o tym wie. Jest takie stare chińskie przysłowie które Państwu polecam:
      Wiadro do połowy napełnione wodą głośno chlupie. Wiadro pełne jest ciche.
      2. Cieszy mnie, że moje doświadczenia ze środowiskiem akademickim są inne od
      waszych. Doktorantom wyśmiewającym się z listy imion puszczanej w obieg należy
      tylko współczuć. O ile dobrze pamietam taki sport popularny był w przedszkolu,
      a i tak nie bawił wszystkich.
      2. Z waszych wypowiedzi przebija przede wszystkim brak tolerancji i
      bezgraniczna pogarda dla tych których uważacie za gorszych od siebie. Banałem
      jest stwierdzenie że każdy może wypowiadać swe poglądy na forum ale ten banał
      przywołam tu jeszcze raz. Dlatego, że jest to banał a nie oczywistość, bo gdyby
      te miejsca publicznej wymiany poglądów dostały się w ręce ludzi wam podobnych
      długo nie nacieszylibysmy się wolnością wypowiedzi. Gaudencjo i zwierzu, czuję
      brzydki zapach unoszący się wokół waszych postów. Jest to odór palonych książek
      i smród gazów bojowych i gumy policyjnych pałek. To smród jednej, jedynej
      niepodważalnej racji i prawdy. To smród fundamentalistyczych zasad i
      totalitarnego zamordyzmu. Ja od takiego zapachu trzymam się z daleka, czego i
      życzę kolegom i koleżankom.
      • zwierz.alpuhary Re: do zwierza i Gaudencji 13.10.04, 19:47
        od pewnego czasu moja kobieta gaudencja pokazuje mi posty durniów, którzy ją
        napastują i epatują swoim miernym poziomem dyskusji, sprowadzając ja daleko od
        meritum sprawy, wmawiając jej różne rzeczy albo atakując ją w niewybredny
        sposób. Poczułem się w obowiązku stanąć w jej obronie i pogonić im kota, tak
        żeby im się odechiało używając ich stylistyki i sposobu wyrażania się przy
        nieco lepszej argumentacji. W wyniku tego wywiązała się gorąca dyskusja w
        której każdy opowiedział się po którejś stronie a która jednak daleko odbiegła
        od swojego źródła.
        Nie mam pojęcia dlaczego wszyscy rzucili się na tą elitę i zaczeli rzucać
        gromy, wyglaszać rozprawy w tonie egalitaryzmu i solidaryzmu społecznego, bo w
        ogóle nie zamierzałem poruszać tego tematu. Kogoś to najwyraźniej dotknęło w
        jakiś czuły punkt no i zaczęło się. Co do wiadra pełnego i w połowie pełnego -
        to nie ja zacząłem "chlupać". Skoro już ten temat został wywołany, nie miałem
        wyboru jak nań odpowiedzieć.
        2.Otóż tak. Uważam za gorszych od siebie głupków, którzy przyczepili się do
        mojej kobiety za to że ośmiela się bronić czystości języka polskiego.Jestem też
        nietoleranycjny bo nie toleruję głupoty i chamstwa, nawet jeśli są prezentowane
        pod przykrywką wolności wypowiedzi. Może na to nie wpadłeś ale dzięki takiej
        tolerancji dla głupoty i apatii wobec zachowań negatywnych społecznie, jaką
        postulujesz, znaczącą siłą w polskim sejmie stała się banda oszołomów w biało-
        czerwonych krawatach, z których wielu jest ściganych przez prawo. Wielu z nich
        nie ma matury i w tym konkretnym przypadku ma to duże znaczenie bo ci ludzie
        prawdopodobnie maja nikłe pojęcie o systemie, którego są częścią a ich
        działalnośc odbija się nam wszystkim czkawką.
        3. Mało masz chyba tych kontaktów ze środowiskiem akademickim i mam wrażenie że
        ograniczają się one tylko do kontaktów oficjalnych. Ja mam z nim do czynienia
        niemal na okrągło i znam tych ludzi od strony prywatnej czy towarzyskiej a nie
        tylko zawodowej (w której często przedstawiają zgoła odmienne oblicze). Z tego
        powodu nie zakładam koturnów, tylko piszę tak jak jest.
        3. To co napisałeś to banał, kazdy może wypowiadać swoje poglądy na forum . Ale
        we wszystkim trzeba mieć umiar, bo bezgraniczna wolność słowa jest takim samym
        złem jak brak tej wolności. idąc twoim tropem myślenia wolności jaki wartości
        bezgranicznej, można zapytać: dlaczego skoro jest wolność słowa, nie można
        propagować faszyzmu czy ustrojów totalitarnych?).

        To co ja napiszę, nie jest już takim banałem i warto żeby więcej ludzi to sobie
        uświadomiło: granicą wolności słowa jest godność i prawa osobiste drugiego
        człowieka, które nie mogą być bezpodstawnie naruszane. I to już nie jest banał
        ale artykuł 23 Kodeksu Cywilnego. Tylko dla uzupełnienia dorzucę artykuł 216
        k.k. (Dz. U. z dnia 2 sierpnia 1997 r.):

        Art. 216 [Zniewaga] § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby
        pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej
        dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

        § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega
        grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
        • gagata85 o rany... 13.10.04, 20:09
          zwierz.alpuhary napisał:

          > od pewnego czasu moja kobieta gaudencja pokazuje mi posty durniów, którzy ją
          > napastują i epatują swoim miernym poziomem dyskusji, sprowadzając ja daleko
          od
          > meritum sprawy, wmawiając jej różne rzeczy albo atakując ją w niewybredny
          > sposób. Poczułem się w obowiązku stanąć w jej obronie i pogonić im kota, tak
          > żeby im się odechiało używając ich stylistyki i sposobu wyrażania się przy
          > nieco lepszej argumentacji.
          Ach tak? Twoja argumentacja wcale nie jest "lepsza" a "durnie" ktorych obrazasz
          maja prawo zareagowac na tak silacy sie na dowcip artykul ( "szkola
          szydelkowania i smazenia na grilu!")
          > Nie mam pojęcia dlaczego wszyscy rzucili się na tą elitę i zaczeli rzucać
          > gromy, wyglaszać rozprawy w tonie egalitaryzmu i solidaryzmu społecznego, bo
          w
          > ogóle nie zamierzałem poruszać tego tematu. Kogoś to najwyraźniej dotknęło w
          > jakiś czuły punkt no i zaczęło się. Co do wiadra pełnego i w połowie pełnego -

          > to nie ja zacząłem "chlupać".
          Ach tak? Gdyby nie Ty, ta dyskusja w ogole by nie istniala.
          > ale artykuł 23 Kodeksu Cywilnego. Tylko dla uzupełnienia dorzucę artykuł 216
          > k.k. (Dz. U. z dnia 2 sierpnia 1997 r.):
          >
          > Art. 216 [Zniewaga] § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby
          > pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby
          tej
          > dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
          >
          > § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
          podlega
          > grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
          >
          To, to jest juz szczyt szczytow, drogi zwierzu, przywolywanie kodeksu karnego
          na forum gdzie mlode mamy pragna jedynie podyskutowac o imionach swoich dzieci.
          A zczerze powiedziawszy powiedzonko " moja kobieta" ma klase, jakiez to mlode,
          dynamiczne! Brawo Zwierzaku!

          Wybacz, ale wydrukuje Twoje odpowiedzi bo mi koledzy z roku nie uwierza.

          milego wieczoru

          Lipcowa Panna
          • zwierz.alpuhary Re: o rany... 13.10.04, 20:22
            > To, to jest juz szczyt szczytow, drogi zwierzu, przywolywanie kodeksu karnego
            > na forum gdzie mlode mamy pragna jedynie podyskutowac o imionach swoich
            dzieci.

            a co to za różnica, gdzie się kogoś obraża? Czy gaudencja ma się czuć mniej
            obrażona z tego powodu?
            z forumowego doświadczenia wiem że dopiero to jest argument, który trafia do
            przekonania niektórym co bardziej krewkim osobom. Nie ja pierwszy zacząłem go
            używać.
            • gagata85 zwierzu, zwierzu... 13.10.04, 20:30
              Przepraszam ale wydaje mi sie ze to TY zaczales atakowac, drogi Zwierzaku...a
              Gaudencja jest duza dziewczynka i chyba potrafi bronic swoich opinii, co?
              Strasznie jej popsules autorytet, wchodza na forum. Bo jest to kobieta ktora,
              badz co badz, ma swietny styl, potrafi trafnie argumentowac i chyba przerasta
              Cie o niebo...

              la belle te la bête?

              pozdr.

              Lipcowa Panna
              • zwierz.alpuhary Re: zwierzu, zwierzu... 13.10.04, 20:40
                > Gaudencja jest duza dziewczynka i chyba potrafi bronic swoich opinii, co?
                > Strasznie jej popsules autorytet, wchodza na forum.

                no właśnie nie zrobiłbym tego, gdyby mi się nie poskarżyła.

                jest to kobieta ktora,
                > badz co badz, ma swietny styl, potrafi trafnie argumentowac i chyba przerasta
                > Cie o niebo...

                Ja też tak myślę, pod każdym względem. Tylko dlaczego zwraca się do
                mnie "słońce"?
                • gagata85 Re: zwierzu, zwierzu... 13.10.04, 20:43
                  zwierz.alpuhary napisał:


                  >
                  >
                  > Ja też tak myślę, pod każdym względem. Tylko dlaczego zwraca się do
                  > mnie "słońce"?

                  Moze lubi byc staroswiecka i nadal mysli ze to Ziemia krazy dookola Slonca?
                  A tak w ogole to chyba fajna musicie byc parka wink

                  pozdr.

                  Lipcowa Panna
              • gaudencja Re: zwierzu, zwierzu... 13.10.04, 21:39
                gagata85 napisała:

                > Przepraszam ale wydaje mi sie ze to TY zaczales atakowac, drogi Zwierzaku...a
                > Gaudencja jest duza dziewczynka i chyba potrafi bronic swoich opinii, co?
                > Strasznie jej popsules autorytet, wchodza na forum. Bo jest to kobieta ktora,
                > badz co badz, ma swietny styl, potrafi trafnie argumentowac i chyba przerasta
                > Cie o niebo...

                Dziękuję szczerze za komplement, ale przyznam, że jestem cokolwiek bezradna
                wobec idiotów, którzy za jedyny argument mają wmawianie mi, że jestem starą
                panną i polonistką (co chyba notabene jest według nich gorsze, niż bycie
                notorycznym złodziejaszkiem niepłacącym alimentów na swoich 12 dzieci). Osoby
                takie z reguły za nic mają to, co może napisać ich adwersarz (być może zresztą
                nie do końca to rozumiejac), chocby nie wiem jak sie wytężał, i uważają
                zapewne, że bycie kobietą samotną jest już na tyle dyskwalifikujące, iż nie
                warto nawet silić się przynajmniej na próbę argumentacji. Faktycznie
                poskarżyłam sie Zwierzowi, a on zareagował ostro i powiem nawet, że jako
                kobieta jestem z tego powodu bardzo zadowolona i czuję się w pełni
                dowartościowana wink Ale zostawmy to na boku, ponieważ ma to jedynie poboczne
                znaczenie, o ile w ogóle ma jakiekolwiek. W kazdym razie z całą mocą dementuję
                supozycję, ze przerastam Zwierza o niebo. Nie wypada mi go chwalic publicznie,
                poniewaz jest osobą mi najbliższą, ale nie jestem pewna, czy to nie on jest
                lepsza stroną naszego związku. I to tyle, co chciałam powiedzieć smile

                Pozdrawiam
                Druga Lipcowa Panna
        • grazynka13 Mamo Kewinów itp. z Miechowa 13.10.04, 22:05
          Chyba pora skończyć z tą kompromitajcą... Daj sobie spokój, przełknij gorzką pigułkę i powiedz w końcu otwarcie to, z czego w głębi duszy od dawna zdajesz sobie sprawę... Wbrew temu, co piszesz, wciąż sadzisz mnóstwo byków (ortografia!!! w handlówce tego nie uczą? bo w postawówce chyba tak...). A Gaudencja - nie wiem dlaczego - budzi chyba jakieś Twoje uśpione (?) kompleksy. Może dlatego, że ona nie zaszła w ciążę w wieku 17 lat? A może raczej chodzi o tę wyklętą arystokrację? Albo o wykształcenie?
          I nie kombinuj: nie jestem Gaudencją i nie jestem Zwierzem. A doktorat rzeczywiście mam. I habilitację też wink A poza tym mam mnóstwo przyjaciół z miernym wykształceniem, mam też wielki szacunek do pewnych osób bez żadnego wykształcenia. A do Ciebie jakoś nie... Sama nie wiem, dlaczego... Ale Ty mi to pewnie wyjaśnisz?
          PA!
          • mama_kewina_marcuni do Grazynki13 : o Gaudencji 14.10.04, 16:12
            grazynka13 napisała:

            > Chyba pora skończyć z tą kompromitajcą... Daj sobie spokój, przełknij gorzką
            pi
            > gułkę i powiedz w końcu otwarcie to, z czego w głębi duszy od dawna zdajesz
            sob
            > ie sprawę... Wbrew temu, co piszesz, wciąż sadzisz mnóstwo byków
            (ortografia!!!
            > w handlówce tego nie uczą? bo w postawówce chyba tak...).

            jestes sfrustrowana stara panna, tyle Ci tylko powiem, wiesz? Nie tylko
            obrazasz mnie w poscie, rzucajac sie na moje pociechy " mamo kewina itp!" Coz
            ma znaczyc to "itp"? Jestem matka trojga dzieci a nie jakis "itp".


            A Gaudencja - nie wi
            > em dlaczego - budzi chyba jakieś Twoje uśpione (?) kompleksy.

            Z gaudencja zakopalam topor wojenny. Nigdy nie pisalam do Ciebie, ino do
            Zwierza i do samej gaudencji. Zrozumialam ze zaszlam za daleko i porozumialam
            sie z Gaudencja. Jak tu ktoras trafnie napisala "Gaudencja jest duza i bronic
            sie sama potrafi". Gaudencja, owszem, budzi we mnie kompleksy. Trafnie to
            ujelas. Tez bym chciala skonczyc studia i nie "walic bykow". A w handlowce
            niestety, tego nie ucza.

            Może dlatego, że
            > ona nie zaszła w ciążę w wieku 17 lat? A może raczej chodzi o tę wyklętą
            aryst
            > okrację? Albo o wykształcenie?

            jak smiesz cos takiego napisac! Kobieto z habilitacja??? Z czego masz ta
            habilitacje! Co Ty wiesz o moim zyciu? Co wiesz o cierpieniu przez jakie
            przechodzilam: urodzilam, wychowalam SAMA Agate, nikt mi nie pomogl.
            Poswiecilam cala swoja mlodosc dla mojego dziecka i jestem z tego dumna. I co,
            jeszcze mi napiszesz ze sie w ciaze samemu nie zachodzi, tak? bedziesz mi za
            przeproszeniem pieprzyc jak nasz proboszczz ambony i wyklinac, tak? A wyobraz
            sobie teraz, w tej habilitowanej glowce, rozbita rodzine z siedmiorgiem dzieci
            w ktorej matka chleje, ojciec chleje a dzieciaki usikane i glodne rycza po
            katach! I wyobraz sobie siedemnastolatke, najstarsza, ktora o rodzenstwo walczy
            zeby butelka od ojczyma po glowie nie dostalo!
            Moja Agata nie przeszla przez pieklo. Zapewnilam jej w miare moich mozliwosci,
            normalny rozwoj i dobrobyt. I "znalazlam" dla niej ojca ( tato Kewina i
            Marcuni) ktory ja kocha jak wlasna corke. dzis stanowimy szczesliwa i kochajaca
            sie rodzine, mimo ze czasami brak nam na chleb. Ale jakos sobie poradzimy.
            Wiele juz przeszlam wiec babo nie pieprz mi tu banalow bo zycia nie znasz.

            > I nie kombinuj: nie jestem Gaudencją i nie jestem Zwierzem. A doktorat
            rzeczywi
            > ście mam. I habilitację też wink

            Oh, wiem ze nie jestes Gaudencja. Ani Zwierzem. Oni potrafia byc kulturalni a
            Gaudencja od razu wyciagnela dlon kiedy jej podalam na zgode. I to zupelnie
            zmienilo moje podejscie do tej mlodej damy. Zaluje ze jej tyle "nagadalam".
            Agata sama mi powiedziala: " mamo, a moze ta Gaudencja to test taka jak ja?" I
            wtedy zrozumialam. Ze gaudencja rowniez walczy. I ja te walke szanuje.
            gaudencje i Zwierza rowniez.
            A kompromitacji zadnej tu nie widze. Staram sie nie robic bledow: nie mam
            polskiej czcionki bo mam stary, wyniszczony niemiecki komputer a z informatyka
            borykam sie od niedawna.

            > A do Ciebie jakoś nie... Sama nie wiem, dlaczego... Ale Ty mi to pewnie
            wyjaśn
            > isz?
            > PA!

            Oj, jezeli nie poczulas do mnie sympatii to bardzo mi przykro. Wiedsz co Ci
            powiem? Atakujesz mnie w hamski sposob, wyciagasz posty o ktorych wolalabym
            zapomniec, kpisz z mojej niewiedzy, z mojej sytuacji. I tacy ludzie maja
            doktoraty????
            Wiesz, to chyba bardzo zle o spoleczenstwie swiadczy. W kilku slowach,
            bezczelnie, wykpilas to co u mnie najslabsze. I bardzo mnie zranilas, wiesz?

            naprawde mam juz dosc sporow. A jezeli Gaudencja to czyta, to pozdrawiam ja
            serdecznie. I jak najbardziej zapraszam do mnie do Luxa, do Miechowa.

            Aga, mama 19 letniej Agaty, 7 letniego Kewina i 2 i pol letniej Marcuni
            • gagata85 a fe 14.10.04, 17:30
              mama_kewina_marcuni napisała:

              > ,
              >
              Jak tu ktoras trafnie napisala "Gaudencja jest duza i bronic
              > sie sama potrafi".
              >
              TO JA, TO JA TAK TRAFNIE NAPISALAM HEHE wink

              A swoja droga GRAZYNKO13, a fe, nieladnie sie wyrazilas.

              à propos Gaudencji: droga moja, czy my sie przypadkowo nie znamy? czys abys nie
              byla z rocznika 79?

              pozdrawiam przeslicznie,

              LIPCOWA PANNA ktora tez ma ZWIERZA w domu wink
              • gaudencja Lipcowa Panno! 14.10.04, 18:52
                > à propos Gaudencji: droga moja, czy my sie przypadkowo nie znamy? czys a
                > bys nie
                > byla z rocznika 79?

                Jestem starsza o parę lat smile Ale może sie przypadkowo znamy, kto wie? smile

                Pozdrawiam najmilej
            • gaudencja Re: do Grazynki13 : o Gaudencji 14.10.04, 18:58
              Dziewczyny - myślę, że nie warto zaczynać dyskusji na nowo, przynajmniej
              publicznie. Po ostatniej wymianie postów obie macie prawo się czuć urażone, ale
              myślę, że też obie w końcu po dłuzszej rozmowie zakopałybyście wojenny topór.
              Rozwiązanie kompromisowe, które mogę zaproponować - nie wiem, czy sie
              zgodzicie - jest takie, żeby przeniesć tę wymianę postów na priva, choćby
              grupowo ją adresując do kilku osób (np. do mnie; myślę, ze Zwierz - choc trudno
              mi pisać za niego - też by w to wszedł) - w ten sposób itsola nie bedzie miała
              dodatkowego czynnika stresu i będzie mogła odetchnać, a Wy nie zostawicie
              tematu drażniąco niezakończonego. Co Wy na to?
              • hanna73 Re: do Grazynki13 : o Gaudencji 14.10.04, 21:17
                A to mozna sobie robic jakies prywatne wątki widziane tylko przez
                dopuszczonych? Czy mowisz o jakims prywatnym forum?
                Pytam bom bardzo niedouczona, jesli chodzi o fora (?) dyskusyjne.

                I raz jeszcze bardzo serdecznie i ciepło pozdrawiam Age z Miechowa. Gaudencję
                też smile
                • gaudencja Re: do Grazynki13 : o Gaudencji 14.10.04, 22:04
                  hanna73 napisała:

                  > A to mozna sobie robic jakies prywatne wątki widziane tylko przez
                  > dopuszczonych? Czy mowisz o jakims prywatnym forum?

                  Nie, nie można, ale myślałam o poprowadzeniu korespondencji na konta
                  internetowe. Wygląda na to jednak, że dyskusja wygaśnie sama z siebie, bez
                  przenoszenia jej gdziekolwiek.